Polska w depresji

Ludzie i społeczeństwo Dodaj komentarz

Stan zdrowia psychicznego Polaków jest wręcz katastrofalny. Z raportu NIK wynika, że nasi rodacy coraz częściej przebywają na zwolnieniach lekarskich z powodu problemów psychicznych. Łącznie 9,5 mln dni i to jedynie w przeciągu 6 miesięcy. Jest tragicznie, ale czy może być jeszcze gorzej?

Polska w depresji

Polak na zwolnieniu – cwany czy chory?

Do tej pory numerem jeden jeśli chodzi o przyczyny zwolnień lekarskich, były choroby układu krążenia. Pozycję lidera przejęły zaburzenia psychiczne. Na ten problem spójrzmy jednak z innej perspektywy. Jako naród, oswoiliśmy się z pojęciem chorób i zaburzeń psychicznych. Wiemy, czym jest depresja i jakie są jej główne objawy. W ten sposób o wiele łatwiej jest nam symulować problemy ze zdrowiem psychicznym – mamy świadomość, że nasze drobne kłamstewka będą znacznie trudniejsze do wykrycia niż symulowanie chorób układu krążenia. A komu nie przydałby się miesiąc czy dwa wolnego od pracy i denerwującego szefa? Oczywiście nie możemy wrzucać wszystkich do jednego worka. W Polsce żyją setki tysięcy ludzi cierpiących na zaburzenia psychiczne i wymagają oni specjalistycznego leczenia. Często jedyne co otrzymują od rodziny i otoczenia to słowa „Daj spokój! Przecież inni mają gorzej!”.

A gdyby tak skończyć z tym wszystkim…?

Oprócz masowych zwolnień, wzrasta również liczba prób samobójczych i samobójstw. Wiele z tych osób latami ukrywa swoje problemy i wstydzi się prosić o pomoc. W naszym kraju istnieje jeszcze przekonanie, że człowiek z problemami psychicznymi to osoba niepoczytalna, tzw. „świr”. Nie zastanawiamy się jednak nad tym, że istnieje szeroki wachlarz zaburzeń psychicznych – łagodniejszych i tych o wiele bardziej niebezpiecznych. Wstydząc się reakcji otoczenia, zamykamy się w swoim świecie, w którym dominują lęk, rezygnacja i niepewność. Natłok negatywnych myśli i emocji prowadzi w końcu do tragedii, których często nie umiemy wyjaśnić w logiczny sposób. Bo jak wytłumaczyć, że mężczyzna udusił swoją żonę i dziecko, a następnie sam odebrał sobie życie?

W 2015 roku 6812 osób popełniło samobójstwo. To ok. 18 osób dziennie. Z roku na rok liczba ta wzrasta. W wypadkach samochodowych zginęło o połowę mniej, ale jeszcze trzeba dodać do tej tragicznej statystyki samobójstwa popełniane przez kierowców. Szum medialny jaki stwarzany jest wokół wypadków drogowych i milczenie wokół narastającej liczby samobójstw, z którymi system opieki sobie nie radzi, budzi poważny niepokój wobec eskalacji tendencji suicydalnych i coraz młodszego wieku potencjalnego samobójcy. Z myślami i tendencjami rezygnacyjnymi a nawet samobójczymi borykają się ośmioletnie dzieci.

Ambitny program i spektakularna…porażka systemu!

Na pomoc osobom chorym psychicznie ruszyło państwo. Powstał „Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego”, który obowiązywał raptem 5 lat. Sama Naczelna Izba Kontroli podsumowała tę inicjatywę jednym zdaniem „Fiasko Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego”. Okazało się, że resort zdrowia zrealizował jedynie 3 założenia programu. A wszystkich celów było 32.

Cytując NIK:
„Najwyższa Izba Kontroli wskazuje i negatywnie ocenia nieosiągnięcie założonych celów i niezrealizowanie większości zadań zaplanowanych w Narodowym Programie Ochrony Zdrowia Psychicznego, zarówno przez administrację rządową, jak i samorządową. NIK zwraca uwagę, że tym samym nie doprowadzono do ograniczenia występowania zagrożeń dla zdrowia psychicznego, nie osiągnięto poprawy jakości życia osób z zaburzeniami psychicznymi i ich bliskich oraz lepszej dostępności do świadczeń opieki zdrowotnej w latach 2011-2015.

Fiasko Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego uniemożliwiło stworzenie spójnego i zróżnicowanego systemu skutecznej prewencji i leczenia zaburzeń psychicznych, a także poprawę jakości życia oraz integrację społeczną osób z zaburzeniami psychicznymi.”

Drodzy Państwo, nasuwa się pytanie – ile tragedii musi się jeszcze wydarzyć, aby rządzący w Polsce zdali sobie sprawę z powagi problemu i pilnej potrzeby poprawy systemu opieki psychiatrycznej oraz jej dostępności?

Marek Juraszek – psychiatra

Dodaj komentarz