Depresja – kalectwem duszy

Materiały Dodaj komentarz

Trzeba mieć dużo wyobraźni i zdolności wczuwania się, by wejść w świat depresyjny. A trzeba jednak wejść w ten świat, aby choremu naprawdę pomóc”. Antoni Kępiński

Czym jest depresja ?

Stany pogorszenia nastroju mogą przyjmować różne odcienie od „ fizjologicznego” smutku poprzez przygnębienie, uczucie obojętności aż do głębokiej depresji. Ludzie cierpiący na depresję są niezdolni do cieszenia się z czegokolwiek, cierpią jeszcze bardziej w chwilach, które dotychczas wydawały się radosne. Ta świadomość utraconej zdolności do odczuwania radości nasila ich poczucie cierpienia i czyni bardziej udręczonymi. Natomiast ludzie pogrążeni smutku nadal potrafią cieszyć się drobnostkami jak kwiaty czy choćby muzyka. Smutek, przygnębienie są emocjami, których doświadcza każdy człowiek wielokrotnie w trakcie swojego życia. Ich pojawienie się nie zawsze związane jest z depresją.
Rozpoznać to zaburzenie można dopiero gdy stanom obniżonego nastroju towarzyszą dodatkowo inne objawy m.in. poczucie braku energii, niemożność przeżywania radości, niska ocena własnej wartości oraz gdy trwają odpowiednio długo, tzn. ponad 2 tygodnie.

Objawy.
Człowiek w   depresji  jest smutny, bez chęci do działania, jakby bez energii życia .  Nawet drobne, podstawowe czynności życia codziennego są dla niego ogromnym wysiłkiem. Ma niską samoocenę, czuje się balastem dla rodziny. Nie ma wizji przyszlości.Funkcjonuje z ogromnym poczuciem winy( poczucie winy  a nie krzywdy- bardzo charakterystyczny objaw prawdziwej depresji). W skrajnych sytuacjach  miewa myśli i tendencje rezygnacyjne wręcz samobójcze. W najcięższych stanach mogą występować urojenia depresyjne, w których treściach dominuje wina, kara, grzech. Czasami pojawiają się nawet  omamy węchowe (odczuwanie „zapachu”zgnilizny,śmierci). Rano budzi się z niechęcią do życia,  po południu może ulec nieznacznej poprawie. Charakterystyczne dla   depresji są zaburzenia snu. Trudności w zaśnięciu, budzenie się w środku nocy, czasami z koszmarami sennymi. U niektórych osób występuje brak apetytu powodujący  spadek masy ciała.

Depresja maskowana jest stanem, w którym w obrazie chorobowym dominują objawy somatyczne. Tu obnizony nastrój jest na dalszym planie .Pacjent często trafia do poradni ogólnej, do lekarza rodzinnego i skarży się na dolegliwości sercowe, uczucie duszenia , ciężaru w ok. serca, podaje dolegliwości gastryczne, nieokreślone bole w jamie brzusznej, zaparcia, bóle głowy, kobiety trafiają do ginekologa z zaburzeniami miesiączkowania. Badania diagnostyczne wykluczają tło somatyczne, ordynowane leki przeciwbólowe nie przynoszą ulgi pacjentowi.Dopiero skierowanie do psychiatry okzauje się skutecznym posunięciem. Zaburzenie depresyjne może pojawić się jako pojedynczy epizod i czasami może ulec samoistnemu wyleczeniu. Najczęściej jednak nieleczona depresja nawraca i każdy kolejny nawrót bywa głębszy od poprzedniego.

Objawy psychologiczne depresji:

  • Obniżenie nastroju
  • Lęk
  • Anhedonia- brak zdolności odczuwania przyjemności
  • Pesymistyczne zapatrywanie się na życie aż po całkowitą utratę nadziei
  • Utrata dotychczasowych zainteresowań ( hobby)
  • Zaburzenia koncentracji uwagi
  • Osłabienie pamięci
  • Trudności w podejmowaniu decyzji
  • Utrata energii, stanowczości
  • Utrata poczucia własnej wartości
  • Utrata wiary w siebie
  • Utrata zdolności do wydawania własnych sądów
  • Brak zainteresowań seksualnych
  • Poczucie winy
  • Poczucie beznadziejności
  • Powracające myśli o śmierci

Objawy somatyczne:

  • Zaburzenia snu ( bezsenność lub nadmierna senność)
  • Przewlekłe dolegliwości bólowe
  • Bóle głowy
  • Bóle karku, pleców, okolicy krzyżowej, stawów
  • Bóle  w klatce piersiowej, uczucie ciężaru w piersiach.
  • Uczucie ciężkiego serca
  • Dolegliwości gastryczne: zaparcia, biegunki, skurcze w jamie brzusznej
  • Suchość w ustach
  • Obniżona temperatura ciała, uczucie zimna

Objawy psychomotoryczne depresji:

  • Obniżenie napędu, spowolnienie psychoruchowe
  • Brak aktywności ruchowej
  • Ograniczenie komunikowania się
  • Utrata energii życiowej

Odpowiedz na pytania tak lub nie na objawy wyszczególnione przez Światową Organizację Zdrowia ( WHO – World  Health Organization )  Jeśli przez na co najmniej 2 tygodnie występuje u Ciebie 5 spośród niżej wymienionych objawów ( odpowiedziałeś na TAK na przynajmniej 5 pytań ), może to oznaczasz, że cierpisz na depresję.

  1. Czy przez większość dnia jesteś smutny,   czy często płaczesz?
  2. Czy występuje u ciebie brak zainteresowania wykonywaniem codziennych czynności?
  3. Czy czujesz się zmęczony każdego dnia?
  4. Czy  Twój apetyt się zmienił, czy straciłeś lub przybrałeś na wadze?
  5. Czy źle sypiasz, czy cierpisz na bezsenność lub nadmierną senność?
  6. Czy czujesz się nadmiernie niespokojny, podniecony, czy inni to zauważają?
  7. Czy masz trudności ze skupieniem uwagi i myśleniem niemal każdego dnia, nowe proste  zadania  wydają się trudne do rozwiązania a decyzje niemożliwe do podjęcia?
  8. Czy czujesz się bezużyteczny i masz poczucie winy prawie codziennie?
  9. Czy odczuwasz napięcie?
  10. Czy myślisz o śmierci, o samobójstwie?

komentarzy 178 do “Depresja – kalectwem duszy”

  1. quasimodo Says:

    Istnienie i tak nie ma sensu. Nie mowie tego bezpodstawnie. 27 lat na karku, do tej pory po pierwszym odrzuceniu brak zwiazku. Z powodu tej porazki stwierdzona najpierw depresja a pozniej schizofrenia. 12 lat zylem w przekonaniu ze jestem chory psychicznie i moge egzystowac tylko dzieki psychotropom. W miedzyczasie posypaly mi sie zeby, bo „przeciez” PSYCHIKA WAZNIEJSZA. Prawdopodbnie do 30 r.z. nie bede mial czym gryzc pokarmu. Nie mowie nawet o fantastycznym doswiadczeniu, jakim zapewne jest pocalunek z dziewczyna, bo wiem, ze nie mam juz na to szans. Pozostaje tylko kwestia jak godnie powrocic na łono Abrahama. Ba. Nawet nie, to pisze bez sensu, bo zeby wrocic do Abrahama trzeba byc przynajmniej dzieckiem Boga, a ja nie jestem, bo gdyby nie farmacja, nie byloby mnie tutaj. Takie istoty jak ja nie maja prawa istniec na tym swiecie, gdzie kazda ulomnosc, blad, brak doswiadczenia, kazdy defekt sa wykorzystywane przeciwko „czlowiekowi”. „Zycie” – cokolwiek to znaczy, poza funkcjami biologicznymi. Tez na to nie zasluguje. Niektorzy sie rodza i odrazu wiedza czym jest zycie. Pozniej spotykaja taka karykature jak ja i sie nadziwic nie moga, po co takie cos moze istniec.

    „Rodzice” juz dali przyzwolenie. Kazali tylko oszczedzic auto, bo kazdy grosz sie im przyda.

    Dunaj – taki piekny, modry, spokojny, dostojny. Troche szkoda go zasmiecac swoim truchlem. A mosty solidne i wysokie…

  2. iwona Says:

    Witam iwona zle mi tak jest co mam zrobic rok dziecko mi na ulicy i mysle o tym jest dwa 2lata po smierci nic nie jem abo czasami abo nic w nocy placze

  3. Monika Says:

    Przeczytałam artykuł i niemal wszystkie komentarze. Rownież choruje na depresje od wielu lat. Są okresy, ze cźuje sie b. Dobrźe, ale tez i takie jak obecnie, że ciężko znieść ten stan. Od miesiąca biorę asentrę w dawcę 50′ mg i od tygodnia 75 mg. Nie czuję poprawy. Jedynie w wieczory czuję się normalnie. Czy jest sens dalej brać ten lek? Mam dwoje kochanych dzieci, to one są moim swiatelkiem w tunelu.

  4. Autor Says:

    Pani Moniko, Asentra jest jednym z najlepszych i najbezpieczniejszych leków przeciwdepresyjnych. Jedyną wadą jest długi okres oczekiwania na efekt terapeutyczny, czasami trwa to 2-3 miesiące. Z depresją jest jak ze skomplikowanym złamaniem, tu gips musi być założony na długo a załamanie w depresji wymaga długotrwałego przyjmowania leku. Proponuję zdecydowanie zwiększyć dawkę leku 100 mg rano przez z 30 dni i potem jak nie będzie efektu podnieść dawkę do 200 mg rano/ 2 tabletki/ . Dawka 50 -75 mg jest przeznaczona w leczeniu depresji u dzieci i młodzieży. Pozdrawiam serdecznie Marek Juraszek

  5. Marek Says:

    Pani Moniko! No to jesteśmy jesteśmy na dobrej drodze . Proszę traktować lek nie jako panaceum na problem jakim jest depresja. Lek stanowi tylko wsparcie, trzeba traktować go jako przerzutkę ułatwiającą jazdę rowerem życia pod ciężką i stromą, pełną wybojów górę. Trzeba rownież samemu tym rowerem kierować, pedałować, czasam będzie trudniej ale po pewnym czasie będzie już równia a potem jazda z górki i objawy depresyjne będą się oddalały. Ale powtarzam raz jeszcze sam lek cudów nie uczyni. Bez Pani cierpliwości, wiary, konsekwencji w braniu leków sam rower nie ruszy. Pozdrawiam Marek Juraszek

  6. Barbara Says:

    Przeczytałam tylko kilka listów. Ktoś zadał tu pytanie: czy czujesz się częścią tego społeczeństwa w którym przyszło Ci żyć? Czy czujesz się częścią rodziny, którą stworzyłeś? Ja chciałabym uciekać od miejsca w który obecnie żyję. Całe życie w domu teściów, nieudana zakończona działalność gosp.(nie wnikam tu z czyjej winy, czyli czy to zła syt. gosp.w kraju i na świecie, czy też moje błędy), brak kontaktu z dorosłymi córkami, na które liczyłam (odchodzą we własne zycie). Tylko mąż (przyjaciel), który momentami także potrafi skoczyć na mnie jak na pochyłe drzewo. Mąż mnie utrzymuje ja utrzymuję rodzinę. Brak jest zrozumienia dla mojej sytuacji, ponieważ moja praca domowa nie jest w ogóle zauważana. Uczę się już 7 rok i tylko te wyjścia z domu są dla mnie przyjemne. Jednak mimo zdobytego wykształcenia nie czuję, że nawet to nie przybliża mnie do wyjścia z patowej sytuacji. Jestem ciągle smutna i mam myśli samobójcze. Tak bardzo chciałabym, żeby Pan Bóg jeśli istnieje skrócił moje życie. Sama nie mam odwagi go sobie odebrać i strasznie cierpię wewnątrz siebie. Moje dni stały się nieuporządkowane. W nocy czytam, uczę się lub oglądam internet. Wstaję ok. 9 00 lub 10 w ciągu dnia zdrzemnę się na 15-20 min. W nocy znowu siedzę przy internecie. Pilnuję tylko aby w domu było w miarę czysto i zawsze było jedzenie. Ostatnio nawet w zakupach wyręczał mnie mąż wracający z pracy. Obecnie piszę kolejną pracę która przyniesie mi stopień papierkowy wyższego wykształcenia. Zniechęcona wcześniejszym intensywnym poszukiwaniem pracy, czasami wstępuję na strony urzędu pracy, gdzie potrzebują najprędzej ludzi do pracy fizycznej. Najczęściej za 7-8 zł za godzinę i zastanawiam się czy iść do takiej pracy. Czy przyniesie to jakąś większą korzyść mojej rodzinie?, że zarobię trochę ponad 1000 zł. Nie mam motywacji by zdzierać buty (później trzeba będzie kupić nowe a mogę na nie nie zarobić) W domu mieszkam ze starą teściową. Pomagałam jej do tej chwili, ale obraziła mnie i już nie zanoszę jej jedzenia a robi to rodzina, która mieszka przez płot obok. Za tą rodziną męża nie przepadam. Zawsze się wywyższają i faktycznie są urzędnikami na państwowych posadach. Na pomoc w załatwieniu pracy w urzędzie absolutnie nie mogłabym liczyć. Podejmowałam takie tematy z nimi ale to było 10 lat temu (gdy byłam pełna optymizmu, że może znajdę jakąś pracę, bo urzędniczką już w życiu byłam, zanim zaczęłam prowadzić Dz.G. która to firma po kilkunastu latach jej prowadzenia zbankrutowała. Zadłużona do dzisiaj jestem w ZUS za kilkanaście składek obciążonych niebotycznymi odsetkami. W tej instytucji także nie udało mi się wyjaśnić za co jestem winna. Wszędzie goni mnie sprawa za sprawą sądową. Mam zasądzony dług przedawniony na rzecz TP.który Sąd zasądził po 12 latach. Uważam, że Sady są „pomoczone”w niejasne układy z firmami windykacyjnymi z Luksemburga i ogólnie, że w naszym kraju naprawdę się bardzo źle dzieje. Czekam przewrotu i jednocześnie boję się wojny. Chciałbym rozpocząć wł. Dz.G. ale się boję dzisiejszego sytemu tępienia przedsiębiorczości i wielu utrudnień przepisów i obciążeń finansowych, podczas jej prowadzenia. I tyle. Na chwilę gdy to pisałam przestałam płakać, ale teraz znowu płaczę, bo nie widzę sensu zmagania się z życiem na zewnątrz w pracy u kogoś za 8 zł i nie widzę siebie w domu wegetującą. Nigdy nie wyjeżdżam na żadne wakacje od 97r. Moje dzieci nie są złe ale są chyba żle wychowane, bo myślą tylko o sobie?. Wszystko w moim życiu wydaje się być złe. Widzę w telewizji, jak ludzie się wypowiadają o swoim życiu i zastanawiam się ile osób ma takie życie? Na własnej ulicy znam kilka osób którym się powiodło, gdy czasem z nimi zagadam wiecie co mi odpowiedzieli?: że ja miałam już swoje pięć minut i nie wykorzystałam. Moje dzieci też pomniejszają moją wiedzę na temat prowadzenia działalności i mamy odmienne zdania, więc nie ma możliwości abym z nimi mogła coś zacząć. Czuję się, jak stary grat wyrzucony na śmietnik, Boże zabierz mnie z tego paskudnego świata, gdzie wciąż widzę cierpienie zwierząt przez ludzi pozbawionych uczuć wyższych i podłość ludzka nie zna granic. Liczy się tylko, jak kokoś oszukać, nie wywiązać się z danego słowa, gdzie Sądy są po to by wydawać wyroki a nie dążyć by one były sprawiedliwe. To nie jest świat w którym chcę żyć. Zazdroszczę więc wszystkim, którzy już odeszli, mamie ciotkom, one już mają zakończoną tą drogę życia, która jest istną drogą krzyżową. Cześć

  7. Barbara Says:

    nie ma mojego komentarza? dlaczego? Musi przejść przez cenzurę?

  8. Marzena Says:

    Witam! Mam problem z moją córką. Jest załamana jest mężatką. Od pięciu lat nie mają dzieci. Córka była chora przeszła operacje drożności jajowodów. Załamała się bardzo uwarza że jest chora że może umrzeć skarży się że boli ją serce zaraz leci do lekarza rodzinnego, lekarz twierdzi że jej nic nie jest że jest zdrowa. ale to wystarcza na jeden dzień.I znowu uskarża się na inne dolegliwości. Ja pytam czym się denerwuję pytam o jej męża czy jest dla niej dobry. Ona twierdzi że jest dobry. A on nigdzie nie pracuję nic mu nie potrzeba, mają złe warunki mieszkalne, nie ma łazienki itd. Myślę że dołuje ją psychiczne. Ona pracuje ale ostatkiem sił. Przychodzi do domu i tylko mówi żeby z nią nie rozmawiać bo ona niema siły. I cały czas uzala się nad sobą jaka to ona chora. boję sie żeby nie wpadła w depresje. A może już jest w niej, nie wiem jak jej pomóc. Czy powinnam iść z nią do psychologa,boję się że jeszcze bardziej się załamie. Proszę o pomoc doradę.

  9. Baltazar Says:

    Witam Wszystkich.
    Jeżeli ktoś miałby ochotę porozmawiać na Skypie to zapraszam.
    Wcześniej poproszę o kontakt @ w celu ustalenia szczegółów. baltazarball@wp.pl
    Pozdrawiam Alex

  10. Jola Says:

    Witam, męczę się z lękiem, depresją i bezsennością już 14 lat, z krótkimi okresami „normalności”. Antydepresanty, a nawet neuroleptyki zawodzą. Mimo brania leków, mam stale nawroty choroby, trwające po 3 m-ce . Farmakologia u mnie zawodzi. Nie wiem już co robić i jak sobie pomóc. Cierpię i męcze się już tyle lat. Kto tego nie przeżył, nie zrozumie, jaki to koszmar na jawie i zrujnowane życie. Moja wytrzymałość jest wyczerpana. Chyba skończę sama to cierpienie, popełniając w końcu samobójstwo. Są bowiem granice ludzkiej wytrzymałości.

  11. Alina Says:

    Kochani
    Szukałam jakichś skutecznych rad jak walczyć z negatywnymi uczuciami.Zainteresowałam się ,tą stroną,prawie wszystkie przeczytałam wasze wpisy.Proszę Was,walczcie o siebie.Najlepszym przyjacielem,jesteście sami dla siebie i najważniejsi.Jesteście też bardzo ważni w oczach Boga.”Nie dał nam Bóg ducha bojaźni,ale mocy i miłości oraz trzeźwego myślenia[2Tm1,]Wierzcie mi ja też ciągle napełniona jestem, mało optymistycznymi myślami myślami,ale walczę.Uwierzcie w siebie.Spodziewajmy się najlepszego,a przyjdzie.
    Pozdrawiam Wszystkich
    Alina

  12. Ola Says:

    Od kilku dni szukam na stronach informacji o depresji, chociaz nie wiem po co, bo doskonale wiem, ze ja mam. nie trzeba byc lekarzem, by to stwierdzic. wszedzie te same obajawy i te same rady „zglos sie do psychiatry/psychologa” i tak tego nie zrobie, ale mam nadzieje, ze to przejdzie. chociaz moze zle to okreslilam bardziej to sa stany depresyjne, bo przechodzi i zaraz powraca; od dwoch dni nie bylam w szkole (a jestem w klasie maturalnej i zaraz matura), a nigdy mi sie to nie zdarzylo jeszcze, ale juz nie mam sily, poza tym nie moge sie skupic na niczym, nie wychodze z mojego pokoju, nie jem, ciagle spie, a i tak jestem zmeczona, moglabym wymieniac dalej, ale to nie ma sensu, bo jest coraz gorzej. za kazdym razem kiedy powraca (depresja) jest gorzej, i mysle, ze bylo by lepiej, gdyby mnie tu nie bylo. jednak nikt nie zauwaza tego, ze ze mna cos sie dzieje, a ja mam juz dosc zycia i ciagle placze. wiem dwie rzeczy 1. na pewno aie nie zabije i 2) na pewno sie nie zglosze po pomoc, ale nie wiem, co bedzie dalej, naprawde nie wiem jak sobie z tym poradzic. mam nadzieje, ze juz w pon bedzie dobrze i wszystkio wroci do normy, a i tak bedzie do matury, a i przez to wszystko to juz nawet nie wiem, czy mi zalezy na maturze. masakra, nienawidze tego depresyjnego okresu.

  13. kajahhh Says:

    Przeczytałam,aż trudno w to uwierzyć ale wiele mam wiele z tych objawów,łącznie z myślami o śmierci,myślałam że to może przez epilepsję i syndrom dda.Szczerze to być może wina mojej beznadziejnej sytuacji w której tkwię.Mieszkam od lat na wsi nie mam tutaj żadnych znajomych ani pracy.Myślałam o wyjeździe do miasta.No cóż boję się tego,nie znam nikogo.Będę musiała radzić sobie sama.

  14. Sylwia Says:

    Mam 37 lat,miesiac temu trafiłam w strasznym stanie do psychiatry.Dzis wiem ze miałam silny atak leku,dopadł mnie w nocy,umierałam,tej nocy przeszłam przez piekło.Mam nerwice lekową z objawami somatycznymi.Znam zródło mojego leku.Moja siostra zawsze powtarzała ze sama nie zbawie swiata,martwiłam sie zawsze o wszystkich,kiedy mogłam komus pomagac czułam sie potrzebna.Nigdy nie czułam nienawisci,nie potrafie sie gniewac.Przez długi czas byłam ponizana,ta osoba tylko do mnie mowiła „TY”,oczerniała,sprawiała przykrosc,nie rozumiałam tej nienawisci,za co,dlaczego.Wieczorami zamykałam sie w łazience i płakałam,miałam ochote krzyczec,w takich momentach,mówiłam sama do siebie”Boze powiedz mi, jak ja mam dalej zyc”Moje dzieci są całym moim zyciem,wiedziałam ze nie moge sobie nic zrobic,przeciez beda cierpiały.Wiem ze długa droga mnie czeka,chce isc,chce zyc,nie tylko dla dzieci,dla siebie.Zachorowałam bo chciałam byc szczesliwa,nie chciałam byc juz smutna,wtedy to zycie nie miało by sensu.Nie urodziłam sie po to aby cierpiec.Dla mnie moja choroba to nie kara,dzieki niej wiem jak chce zyc,wiem ze mam prawo zyc godnie,wcale nie musze rozmawiac z osoba ktora sprawia mi ból,wiem ze nikt nie trzyma mi maski z tlenem przy twarzy wiec dlaczego mam to znosic.Nie wstydze sie ze chodze do psychiatry,nawet jestem dumna z siebie,nie kazdy ma odwage przyznac sie ze potrzebuje pomocy.Wiem ze to nie jest łatwe,ale musicie walczyc,nastawiac sie pozytywnie mimo negatywnych mysli.Ja bede walczyła,wierze ze nie przegram>

  15. wania Says:

    Żyję z nią całe życie a podejmowane wysiłki tylko pogłębiły niechęć do życia i ludzi. Leczę się od 5 lat to drugi zdiagnozowany epizod. A jestem taka od dziecka. Ona zawsze wraca jest w nas wrosnieta jak rak. Leki działają odwrotnie, mam zawsze jakieś rzadkie objawy uboczne, już nawet nie chce mi się próbować kolejnych. A niby zawsze miałam wszystko w życiu i co?!

  16. Bogusia Says:

    Kochani sprobujcie zbadac witamine D3 to wszystko jest bledne kolo… z depresji czlowiek siedzi tylko w domu, i nie bierze nic ze sloneczka, powiem Wam tyle bylam 2x we Wloszech i Hiszpani po kilka miesiecy, depresja, bole miesiaczkowe, problemy z jelitami zniknely jak reka odjal wcale tam nie siedzialam godzinami na sloncu ale codziennie ok 30-60 min co najmniej szlam na uczelnie
    albo siedzielismy na plazy… wszystko minelo, teraz tez ostatnie 10 mc siedzialam w domu wynikiem czego depresja nerwica problemy zoladkowo jelitowe

  17. Mona Says:

    Witam serdecznie pragnę podzielić się z Wami
    moimi bolączkami.Nie widzę możliwości wyjścia z mojej obecnej syt0uacji. Ciągle leżę nie wychodzę z domu. Rozmyslam o tym co było. Przychodzi do mnie mama, przynosi mi jedzenie. Moje życie l0 sens. Nie sprzątam nawet. Nie mam na to siły. Na nic nie mam siły. Biorę
    psychotropy ale nie na depresję. Byłam w szpitalu i tam zaaplokowali mi leki na zespół
    paranoidalny, którego nie mam. Zapadam się coraz bardziej w sobie. Jak zamykam oczy pragnę już umrzeć. Nie wiem jak długo tak pociągnę. Spadłam na sam dół. Czy mogę liczyć na Waszą pomoc??? Błagam

  18. Filip Says:

    Czytam te Wasze wpisy i strasznie się dołuje. Zachodzę w głowę jak dałem radę przetrzymać te całe lata. Przecież jestem jak wrak, strzęp człowieka. Nie wiem dlaczego jeszcze ze sobą nie skończyłem, przecież w moim życiu nie wydarzyło się nic dobrego od 2 lat.
    Poczucie winy jakie mnie uderzyło na początku depresji zapamiętam do końca życia. Pewnie niezbyt długiego. Koszmar, piekło na ziemi. Proszę już tylko Boga o chwilę spokoju, bo nie ma nawet sekundy wytchnienia. Za każdym razem gdy kładę się spać proszę o to by się nie obudzić i odejść w spokoju. Pozdrawiam Was kochani. Obyście mieli więcej sił niż ja, a Wasza męka dobiegła szczęśliwego końca

  19. Marek Says:

    W obecnej dobie znakomitych i bezpiecznych regulatorów stanu psychicznego po prostu nie warto się męczyć. Koniecznie należy się skontaktować z lekarzem stosującym nowoczesną farmakoterapię, założyć „gips” na połamane nerwy i z każdym dniem powróci równowaga i siła psychiczna. Oczywiście lek nie zmieni trudnej sytuacji ale gips też nie leczy złamanej nogi ale pozwala na względne funkcjonowanie. Podobnie jest z nowoczesnymi lekami przeciwdepresyjnymi, przeciwlękowymi czy regulującymi sen. Pozdrawiam serdecznie autor.

  20. rafal Says:

    czytalem wasze wpisy i powiem panstwu ze mam na wszystkie wasze wypisane leki depresyjne to choruje na wszystkie wasze wpisy i niewiem co mam zrobic sam ze sobom za niedlugo ide sie zapisac do psychiatri o pomoc z moim zyciem

  21. Irek Says:

    Wtym tescie ja mam 9 na 10 Przyczyna mojej depresji jest choroba ,choroby cukrzycza nadcisnienie problemy ze wzrokiem problemy z tarczyca nadwaga ,ale najgorsze jest to źe nie moge znalesc pracy ,ktora sprawi źe bede sie czul potrzebny zamiast tego wykonuje najgorsza prace na swiecie tzn jestem nocnym portierem nie wiem ile jeszcze wytrzymam ,mam czeste mysli samobojcze co ribic

  22. maciekk Says:

    Istnieje wiele przyczyn depresji. Począwszy od złego samopoczucia aż po problemy z powodu pracy lub w rodzinie. Nie warto się załamywać tylko walczyc i iść przez życie z podniesioną głową.

  23. Ella Says:

    Nie wiem od czego zaczac. Moj maz ma depresje. Komputer zastapil mu miejsce rodziny. Od lat z tym walczy i nie chce brac zadnych lekow. Raz w miesiacu wizyta u psychologa nic nie daje. Ja od 3 dni biore leki, bo jest tak ciezko. Ja tez mam zle dni ale tu nie ma dyskusji, jest rodzina i trzeba wypelniac obowiazki. Jestem sama, szukam rozpaczliwie kontaktu, odrobiny uczucia, ciepla …. nic. Od czterech lat moj maz spi na sofie, jestem potfornie samotnym czlowiekiem. Bardzo przezywam, kiedy rozmawia np. z bratem przez telefon i tak duzo sie smieje, dla mnie juz nic nie zostaje. Mieszkam z cieniem czlowieka, nie wiem czy to sie kiedys zmieni. Wlasnie stacilismy wszystko, firma upadla, nasz dom mozemy sobie wynajmowac jeszcze przez kilka miesiecy. Wszystko trzeba zaczac od nowa, tyle formalnosci. Byloby latwiej dzwigac ten ciezar we dwoje a nie w pojedynke. Myslalam o rowodzie ale nie moge podjac takiej decyzji. I co dalej?

  24. lila Says:

    moja córka mam 22l mnie wydaje ze cierpi a nie wiem dla czego jak pomoc jej nic nie mówi a karetka zabrała do szpitala. nie mieszkamy razem nic nie wiem ale straszny schudła nic jej nie smakuję nie wiem jak pomoc czy rady pomocy mogę uzyskać nie wiem co robić pomóżcie mnie ludzi straszny was proszę

  25. Beata Says:

    Cierpie na depresje jak wy. Postanowilam z nia walczyc inaczej. NIe stosuje antydepresantow. Natomiast wyczytalam, ze depresja jest min. choroba „wygladnionego mozgu”. Chodzi tu o to , ze nawet pomino odpowiedniego odzywiania nasz mozg i nasz organizm ma za mala ilosc potzrebnych mu witamin i mineralow do normalnego funkcjonowania i reagowania na stres. Bardzo waznym elementem jest olej Omega3 w bardzo duzych ilosciach oraz niacyna ( ja stosuje odmiane niacyny – izonitol, poniez nie powoduje uczucia goraca). Terapie stosuje od tygodnia. Zniknely calkowicie ataki paniki, zaczelam po malu wychodzic z „odretwienia”, czyli wychodze juz z domu. Przy okazji depresji pojawila sie fobia spoleczna, ale nawet juz z tym zaczynam sobie radzic. Widze ogromny postep. Poczytajcie tu o tym :

    http://nerwica.vegie.pl/terapia.html
    Zalaczam cala terapie w cudzyslowie. Pozdrawiam Was. Trzymajcie.

    „Temat oryginalnie dotyczy nerwicy lękowej, ale identyczne zasady dotyczą „leczenia” depresji czy niektórych innych nerwic, łącznie z (niekiedy) zaburzeniami odżywiania. Temat jest spisem wyników badań i zaleceń dietetyków, w których uzupełnianie niedoborów żywieniowych powodowało cofanie się nerwic, depresji, natręctw etc, każdy może sobie z tego spisu wybrać co mu pasuje (albo wszystko) i przetestować na sobie, ale proszę tego nie traktować jako „zalecenie lecznicze” bo nim nie jest.

    Nerwica lękowa jest objawem. Zawsze, chyba że ktoś miał od urodzenia na skutek jakiejś wady wrodzonej. Pytanie, czego? I tu pojawiają się problemy. Są dziesiątki schorzeń, które mogą nerwicę wywołać.

    „Wyleczyłem” (w cudzysłowie, bo jedyne co zrobiłem to pokazałem ludziom badania w których np uzupełnienie omega 3 powodowało cofnięcie się choroby) z nerwicy już wiele osób, nigdy – podkreślam, NIGDY – nie spotkałem się z nerwicą, która nie zareaguje na proponowaną terapię. Zawsze była poprawa, tym większa im bardziej ludzie robili to, co radziłem. W ogromnej większości przypadków jednak po prostu olewali moje rady, albo robili tylko jedną rzecz z kilku które doradzałem. Jeśli jednak ktoś słuchał „słowo w słowo” i robił to, co zalecają lekarze których „sposoby” zebrałem w tym temacie, w każdym przypadku który pamiętam prowadziło to do pełnego wyleczenia. Wszystko to z jednego prostego powodu – nerwica to efekt obniżenia naszej odporności na czynniki stresujące, odporności obniżonej z powodu najczęściej choroby bądź np niedoboru pokarmowego.

    Nie ma czegoś takiego jak nerwica lękowa wywołana np złymi stosunkami w rodzinie czy jakąś inną bzdurą, co najwyżej można tu mówić o zespole stresu pourazowego po np bardzo brutalnym gwałcie czy wyjątkowo krwawym wypadku samochodowym. Jeśli nerwica pojawia się po lekkim stresie, to oznacza, że mamy obniżoną odporność na stres i trzeba ją podnieść, a nie że jesteśmy ofiarami tego stresu.

    Znikają irracjonalne napady lęku, ale jeśli ktoś się „uwarunkował”, w pewnej sytuacji zawsze miał atak paniki – to jego organizm niejako „nauczył” się reagować lękiem na daną sytuację. To można odwrócić terapią behawioralną, bo jest to nic innego jak nabyty odruch. Terapia opisana tutaj nie likwiduje odruchów, jedynie (czy raczej aż) irracjonalne ataki lękowe.

    Pierwsze co się robi – próba ustalenia przyczyn.

    Badania, które powinno się wykonać przed rozpoczęciem terapii:

    – TSH, FT3, FT4 – jeśli ktoś leczy się na tarczycę to nawet nie musi tego robić, źle leczona tarczyca ZAWSZE da objawy depresyjne bądź lękowe, pytanie tylko jak mocno nasilone. W większosci przypadków które spotkałem polscy endokrynolodzy leczą tarczycę źle – no ale fakt, że ci dobrze leczeni nie narzekają więc nie mam z nimi kontaktu. Wyniki na granicy normy często w normalnych krajach są daleko poza normą, u nas po prostu jest to poprzesuwane żeby lekko chorzy ludzie myśleli że są zdrowi i nie zawracali lekarzom głowy (tudzież kupowali leki przeciw objawom)
    – morfologia, rozmaz krwi obwodowej, żelazo
    – ferrytyna (powinna być pośrodku normy)
    – wapń, magnez, potas, chlorki, sód
    – próby wątrobowe, bilirubina
    – kwas moczowy z krwi, kreatynina z krwi
    – badanie ogólne moczu
    – stężenie witaminy B12 z krwi
    – w przypadku ataków paniki stężenie ołowiu z krwi, jeśli nie wyjdzie za drogo

    Badania te są tanie, dość często nic nie wykrywają – obejmują one tylko drobną część schorzeń mogących dawać jako objaw nerwicę. Badania wykrywające pozostałe schorzenia są bardzo drogie, często nawet idzie to w tysiące zł, dlatego zamiast np badać stężenie witaminy D za 150 zł, lepiej kupić tą witaminę za 3 zł, przedawkować się jej nie da w dawkach uzupełniających ewentualne niedobory.

    OK, mamy zrobione badania które nic nie wykazały, można teraz napisać posta i opisać objawy, wtedy zastanowimy się czy da się zidentyfikować problem wywołujący nerwicę, można po prostu jechać z terapią totalną. Najlepiej byłoby oczywiście poszukać ewentualnej przyczyny u siebie – np zastanowić się, czy nie mamy dużego zatrucia ołowiem, czy przez kilka lat nie unikaliśmy słońca przez co spadł poziom witaminy D, wtedy zrobienie tylko jednej rzeczy z listy poniżej przyniesie poprawę. Jeśli nie jesteśmy w stanie zidentyfikować najważniejszego problemu – trzeba próbować naprawiać wszystko.

    Kiedy można spodziewać się efektów? Zależy, co było przyczyną problemu. Większość podanych tu zaleceń to zwykłe „dożywienie” mózgu, wrzucenie do diety substancji, których nie dostarczaliśmy przez długie, długie lata. W przypadku niektórych z nich uzupełnienie trwa parę tygodni, inne – parę miesięcy. Ale bardzo silna poprawa powinna być widoczna już po kilkunastu dniach, jako że nawet jeśli głównym problemem był niedobór omega 3, który uzupełnia się najdłużej – i tak „dożywienie” mózgu pozostałymi składnikami wzmocni go na tyle, że odporność na stres skoczy pod sufit.

    Aby rozwinęła się nerwica, depresja bądź inne zaburzenie, musi współdziałać kilka szkodliwych czynników, albo jeden bardzo, bardzo mocno nasilony. W medycynie jest tak, że dwa stosunkowo słabe bodźce nałożone na siebie potrafią dać w efekcie coś bardzo mocno szkodliwego. Dla przykładu, podano szczurom pewną ilość rtęci – padł 1% populacji, jeden szczur na sto. Podano drugiej grupie pewną ilość ołowiu, znowu padł 1 na 100. Trzeciej grupie podano jednocześnie rtęć i ołów, w takich samych dawkach. Gdyby to była matematyka, powinny paść dwa szczury – albo nawet jeden najsłabszy, którego zabiłby albo ołów, albo rtęć. Ale to nie matematyka, to medycyna. Zdechły wszystkie. Tak samo z nerwicami i depresjami. Można mieć całkiem silne zatrucie ołowiem i normalnie funkcjonować. Można mieć bardzo duży niedobór witaminy D i nic nie czuć. Ale nawet lekki niedobór razem z lekkim zatruciem dadzą w sumie potężny efekt, który potrafi zniszczyć zdrowie człowieka. Z tego jest jeden bardzo pozytywny wniosek – starczy znaleźć jeden najbardziej szkodzący czynnik, aby z pozostałymi organizm sobie sam poradził – tak jak w badaniu na szczurach, starczyłoby wyleczyć szczury z lekkiego zatrucia rtęcią, które prawie w ogóle nie szkodzi – aby uratować je wszystkie przed współdziałającym zatruciem ołowiem, pomimo tego że tego drugiego zatrucia w ogóle nie wyleczymy.

    1. kupujemy inozytol oraz cholinę i bierzemy DUŻE dawki, powiedzmy 5 krotnie większe od zalecanych. W badaniach klinicznych inozytol okazał się o wiele skuteczniejszy od selektywnych inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny, mając przy okazji ZEROWE skutki uboczne – a nawet mając skutki pozytywne, np chroni przed nowotworami, wzmacnia odporność, włosy etc. W badaniach tych brano jeszcze większe dawki inozytolu (bodajże 50 krotnie większe od zalecanych), ale to już po prostu za duże koszty w stosunku do zysków. Cholina z kolei jest prawie zawsze powiązana z atakami paniki – im niższy poziom choliny we krwi, tym ataki częstsze. Cholinę powinno się brać w dawkach kilka gramów dziennie (rozbite na mniejsze porcje) przez powiedzmy tydzień – dwa, potem kilka tygodni przerwy, jako że błyskawicznie rozwijają się bakterie „zjadające” cholinę zanim organizm zdąży ją przyswoić. Dużo lepiej działa lecytyna, ale trzeba jej brać 20-30 gramów dziennie – i nie ma pewności, że nie trafi się akurat na lecytynę pozbawioną choliny (jej zawartość jest dość losowa i prawie nigdy nie jest oznaczana przez producenta).

    2. Idziemy na stronę http://www.budwig.vegie.pl i czytamy o oleju lnianym, następnie robimy terapię uzupełniającą omega 3 – konieczne tu jest trzymanie diety niskotłuszczowej, bez tego terapia będzie miała wielokrotnie niższą skuteczność, ważne też jest trzymanie w pierwszym okresnie niskiej ilości omega 6 w diecie. Można robić tą terapię olejem lnianym, można mielonym bądź prażonym siemieniem lnianym. Olej rybi jedynie dodatkowo, tak ze względu na zawartość metali ciężkich, wysokiej ceny (terapia wysokimi dawkami wymagała by np 20 kapsułek dziennie) jak i inną długość łańcuchów kwasów tłuszczowych. Tak czy tak – terapia olejem rybim wymaga od 1 do 3 gramów EPA dziennie, rozbite na porcje. Takie dawki w badaniach klinicznych powodowały znaczną poprawę stanu zdrowia i takie się z reguły zaleca.

    To najwazniejsza chyba część terapii, jako że niedobory omega 3 mają praktycznie wszyscy odżywiający się „normalnie” – głównie z powodu obecności nasyconych (odzwierzęcych) tłuszczy w diecie, które blokują metabolizm tych kwasów. Nie tylko obszary mózgo odpowiedzialne za samopoczucie są zbudowane w dużej części z omega 3, ale też wysokie ich spożycie bardzo mocno zabezpiecza przed np rakiem czy chorobami serca – np już bardzo małe ilości omega 3 w badaniu zmniejszyły ryzyko zawału dwukrotnie.

    2b. Wrzucamy do diety duże dawki urydyny, która działa synergicznie z omega 3 i choliną. Dla przykładu, przyjmowanie 10 gramów omega 3 dziennie zapewnia jakiś efekt niwelujący depresję, spożycie powiedzmy 100 mg urydyny również przynosi jakiś efekt. Ale jeśli będzie spożywać się jedno i drugie jednocześnie, efekt nie będzie sumaryczny – skutek byłby podobny, jakbyśmy dodali efekty spożywania 20 gramów omega 3 i 200 mg urydyny. Jak by to prościej wyjaśnić… same omega 3 podniosą samopoczucie o 10 pkt, sama urydyna podniesie o 10 pkt, ale jeśli weźmiemy je razem – podniosą o 30 pkt. Dzieje się tak z powodu faktu wykorzystywania urydyny i omega 3 do budowy struktur w mózgu, przy współudziale choliny. Jeśli zabraknie któregoś ze składników, nawet bardzo duże ilości pozostałych niewiele pomogą. Urydynę najekonomiczniej chyba czerpać ze spiruliny, która przy okazji zawiera inne ważne dla zdrowia kwasy nukleinowe, antyoksydanty i całą masę innych pożytecznych substancji. Powinno się celować w 30 gramów dziennie, co jest niestety dość kosztowne. Spirulinę najlepiej kupić w tabletkach – proszek ma wyjątkowo ohydny smak.

    3. Witaminy z grupy B. Chodzi tu głównie o niacynę i tiaminę, ale one działają synergicznie – więc powinno się dostarczać wszystkie jednocześnie.W grę wchodzą albo witaminy dla sportowców, te mające po kilka tysięcy procent zapotrzebowania, albo duże dawki tabletek witaminy B complex, tak aby uzyskać np 20 mg tiaminy. Najłatwiej przedawkować B6, nie powinno być jej więcej niż 50 mg, chociaż toksyczność zaczyna się od 100 mg. Zwracam uwagę, że jest też obecna w preparatach magnezu. Konieczne jest uzupełnianie witaminy B12 bardzo dużymi dawkami, nawet, jeśli badanie wykaże brak niedoboru – często niedobór jest niewykrywalny zwykłym badaniem, dopiero dokładne testy na metabolity wykazują problem. Najlepiej stosować preparaty metylokobalaminy, która o wiele skuteczniej radzi sobie z problemami układu nerwowego, w ostateczności – cyjanokobalaminę w dawkach rzędu 1-2 mg (1000-2000 mcg) dziennie doustnie.

    4. magnez i potas. Około 300 mg jonów magnezu (zwrócić uwagę, żeby przeliczyć związek magnezu na jony – 400 mg związku magnezu może zawierać tylko 50 mg jonów) z suplementów, do tego dużo potasu – najlepiej banany, można też pomidory. Obojętnie jaki preparat magnezu, chociaż chyba najlepsze są chelaty aminokwasowe. Uwaga – wysoki poziom suplementów magnezu obniża poziom wapnia, dając objawy często mylone z niedoborem magnezu – bezsenność, skakanie mięśni i tak dalej. Te dwa pierwiastki trzeba uzupelniać jednoczesnie, najlepiej wapń rano, magnez wieczorem.

    5. CAŁKOWITE odstawienie kofeiny – kawy, herbaty, coli. Jest dość popularny mit, jakoby marihuana wywoływała ataki lękowe – takie działanie ma w praktyce mieszanka kofeiny i THC (chociaż ciężko powiedzieć na pewno, badania w tym kierunku są nielegalne), więc równie dobrze można powiedzieć, że nerwicę wywołuje kawa.

    6. Witamina D. Jeśli jest lato – opalanie się bez filtrów, jeśli nie ma – suplementy, więcej w tematach o witaminie D. Owszem, jej niedobór bardzo często wywołuje ostre jazdy w psychice, jest też bardzo często spotykany. Nie, dawki zalecane przez lekarzy nie pomogą, lekarze zalecają 200-400 IU witaminy D, a nasze ciało w ciągu zaledwie 10 minut opalania wytwarza 10 000 do nawet 20 000 IU.

    7. Upewniamy się, że nie ma ani alergii, ani np grzybów w mieszkaniu.

    8. Ostrożnie uzupełniamy jod – zaczynając od bardzo małych dawek. W przypadku długotrwałego niedoboru jodu pojawiają się problemy emocjonalne, ale jego uzupełnianie zbyt dużymi dawkami może spowodować objawy nadczynności tarczycy. Po prostu organizm „wariuje” ze szczęścia gdy po wielu latach „głodzenia” jodowego dostał w końcu to, czego mu brakowało i „zalewa” organizm hormonami.

    9. Ewentualne zatrucie fluorem – jeśli piliśmy bardzo duże ilości herbaty, bądź żyjemy w mieście w którym zarząd wrzuca do wody pitnej toksyczne odpady, może do tego dojść. Sposób usuwania fluoru bodajże opisana jest w „terapia megadawkami witamin i minerałów” w tymże dziale. W skrócie – bor usuwa fluor z tkanek i kości, wapń wiąże go i pozwala wydalić z moczem, jod wchodzi w miejsce wypłukanego fluoru.

    10. Melisa. Melisę należy parzyć przez przynajmniej kilkanaście minut. Swego czasu wejście melisy na rynek sprawiło, że spora grupa psychologów po prostu straciła pracę. Od tej pory lekarze nie lubią melisy.

    11. Patent na „szybkie” efekty – żeńszeń, rozszerza naczynia krwionośne, zwiększa ukrwienie mózgu. Wada – po odstawieniu objawy wracają. No ale można sobie nim pomóc na początku, zwłaszcza że uzupełnianie np kwasów omega 3 trwa całe miesiące.

    Jeszcze szybsze efekty – jednoczesne zażycie pieprzu Cayenne razem z ekstraktem miłorzębu (ginko) potrafi w ciągu kilku dosłownie godzin całkowicie znieść depresję, podobnie jak inne schorzenia wynikające z braku dopływu krwi do niektórych obszarów mózgu. Podobne acz nieco słabsze działanie jest w przypadku ataków paniki. Najmocniejszy i najszybciej działający sposób z tu podanych – ale dalej jest to tylko leczenie skutków, a nie przyczyn.

    12. Lizyna. Rodzaj białka, którego niedobory prawie zawsze prowadzą do ataków paniki. Problem niedoboru lizyny dotyczy osób bardzo słabo się odżywiających (np anorektyczek), osób z chorobami układu pokarmowego, wegan. Prawdę mówiąc, dla pewnej grupy osób jest najskuteczniejszy możliwy suplement przeciw nerwicom i atakom paniki – żadna terapia nie pomoże, dopóki nie uzupełni się lizyny. Za grosze można na allegro kupić. Długotrwała suplementacja lizyną wymaga dodania do zestawu argininy – te dwa aminokwasy są w równowadze, nadmiar jednego wypłukuje drugi.

    14. niedobory siarki powodują zanik ukrwienia w mózgu, co w konsekwencji prowadzi do zaburzeń emocjonalnych, warto przeczytać ten temat http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=4318

    UWAGA – już ktoś wpadł na ten genialny pomysł, niedoborów siarki NIE uzupełniamy czystą siarką, podobnie jak niedoborów żelaza nie uzupełnia się gwoździami. Pierwiastki w postaci „czystej” są z reguły silnymi truciznami, uzupełniać można tylko za pomocą BIOPRZYSWAJALNYCH ZWIĄZKÓW. Jeszcze raz, jak ktoś chce uzupełnić siarkę, NIE WOLNO jeść czystej siarki.

    15. Ludzie z depresją i atakami paniki niemal zawsze mają niski poziom cynku w organizmie. Więcej na ten temat tutaj: http://www.zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=4597

    16. Wapń. Zbyt niski poziom aktywnego wapnia powoduje silny niepokój, rozdrażnienie, bezsenność i wywołuje nawet ataki paniki. Ciężko bez badań stwierdzić, czy mamy niedobór magnezu, wapnia czy może obydwu – objawy są bardzo zbliżone. Zwykłe badania z krwi też niewiele wyjaśniają. Niemniej warto spróbować dużych dawek, najlepiej cytrynianu wapnia razem z posiłkiem. Ta sama uwaga co przy magnezie – te dwa pierwiastki należy przyjmować jednocześnie, najlepiej wapń rano, magnez wieczorem.

    16. Na końcu, a niemal najważniejsze – usuwamy z organizmu ołów, a przynajmniej redukujemy jego ilość. Szczegóły w temacie o ołowiu oraz w temacie o EDTA. Przeciętny Polak ma stężenie ołowiu we krwi tak duże, że statystycznie ma kilkukrotnie wyższe ryzyko nerwicy – które to ryzyko mija wraz z istniejącą już chorobą, jak tylko się oczyści organizm. Trwa to dosłownie kilka do kilkunastu dni.

    17, chyba najmniej istotne. http://www.zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=4267

    W zasadzie można oprzeć się wyłącznie na kolendrze, najtańsze i najszybsze rozwiązanie, cała reszta ma za zadanie jedynie przyspieszyć proces i uczynić go maksymalnie bezpiecznym – jednak naprawdę warto tą resztę dołożyć, podnosi ona zdolności nie tylko chelatujące, ale też zdolności walki z wolnymi rodnikami, nie o kilka czy kilkanaście procent, ale np stężenie glutationu, najważniejszego antyoksydanta potrafi dzięki tej terapii wzrosnąć o kilkaset procent.

    18. Premiowo, nietypowo na tym forum – 20 minut biegu dziennie okazało się skuteczniejsze w leczeniu depresji, niż Zoloft. W atakach lękowych również ćwiczenia biegowe wykazaly silne działanie terapeutyczne. Niektórzy jednak wolą umrzeć czekając na magiczną pastylkę która ich uzdrowi, niż ruszyć przysłowiową dupę.

    19. Nie mam pojęcia, jak mogłem o tym zapomnieć, a to bardzo ważne w przypadku ataków paniki i stanów lękowych – w każdej aptece i w większości marketów można dostać suplementy chromu, z reguły za grosze. Są reklamowane jako środki odchudzające (nie mają takiego działania albo bardzo niewielkie), ale to nas nie interesuje – bardzo często osoby ze stanami lękowymi mają bardzo niski poziom chromu, a jego uzupełnienie często całkowicie usuwa ataki w kilkanaście dni. Tu jest wątek o chromie – http://zdrowiej.vegie.pl/viewtopic.php?t=4689 – przypominam, żeby NIE kupować pikolinianu. „

  26. Ula Says:

    Moi drodzy. Tyle tu smutnych, chorych na depresję osób, które z powodu swojej choroby nie widzą swojej wartości, wyjątkowości i potencjalu. Zapewniam Was, każdy z nas go ma, tylko Wy go w sobie nie widzicie i marnujecie życie na cierpienie, każdego dnia, którego się już nie da odzyskać. Zbadajcie sobie poziom witaminy B12, ma to ogromny wpływ na psychikę. Można się pozbyc depresji supelemntując tę witaminę. (oczywiście nie wiem czy w każdym przypadku, ale warto spróbować i cieszyć się życiem)!

  27. Olka Says:

    Witam ma pytanie mój tata przyjmował leki na depresje które o mało co go nie uśmierciły.Leki te przepisała jego lekarka rodzinna bez żadnych podstaw choroby.Bez żadnych badań tata jest po zawale ma stymulator.Czy lekarka ma prawo sama decydować o lekach bez jakichkolwiek specjalistycznych badań?

  28. Nika Says:

    To co napisane w artykule jest tak strasznie prawdziwe.. czuje się okropnie kazdego dnia, wszyscy tylko przeze mnie cierpia. Nie umiem sie ogarnac, poradzic z rzeczywistoscia.. tak strasznie chcialabym zyc jak normalny, zwykly czlowiek. Ale nie umiem.. nawet nie wiem gdzie mam sie zwrocic o pomoc.. nie chce denerwowac najblizszych.. jestem z tym wszystkim ciagle sama, zaczynam miec pomalu wszystkiego dosc..

Dodaj komentarz