SZOK!!! W szponach obsesji czyli owładnięcie władzą. Polityk bez empatii. Czy to już choroba?

Materiały Dodaj komentarz

Inwazja głupoty. W szponach obsesji czyli owładnięcie władzą. Polityk bez empatii. Czy to już choroba?

Owładnięcie żądzą władzy jest stanem uzależnienia od sprawowanej władzy , powodującym zaburzeniem równowagi pomiędzy nią a innymi ważnymi sferami naszego życia. Granica rozdzielająca uzależnienie od sprawowania władzy od nałogu jest bardzo subtelna, łatwo ją przekroczyć nie zdając sobie z tego sprawy.

Ludzie uzależnieni od władzy oddzielają się od rzeczywistego świata, oddalają od rodziny, przyjaciół, tracą zdolność prawidłowej oceny rzeczywistości.

Należy tu podkreślić, że mamy do czynienia z owładnięciem władzą nie tylko w zrozumieniu osób sprawujących swoje funkcje w rządzie, ministerstwach , ale i władzy na niższych jej szczeblach: np. burmistrzów, wójtów, czy wręcz u prezesów, dyrektorów, naczelników.

Osoby te nie potrafią ustalić kim są gdy nie sprawują swojej funkcji . Zazwyczaj nie mają wielu odpowiedzi na pytanie kim są po powrocie do domu . To być może sygnał, że są już w szponach uzależnienia od władzy. Często zadawane mi jest pytanie, kim jest uzależniony od władzy, jakie ma cechy osobowości? Niewątpliwie są to osoby  próżne , zarozumiałe, skłonne do megalomanii , nie rozstają się z komórką i laptopem nawet na urlopie, traktują siebie jako osobę niezastąpioną, często nie dotrzymują obietnic, tracą kontrolę nad rzeczywistością, nie mają jakichkolwiek innych zainteresowań, tracą  właściwe  poczucie humoru , śpią 4-5 godzin na dobę, czasami czują się niedowartościowane. Cechuje ich  nadmierna wrażliwość na niepowodzenia i odrzucenie, tendencja do przeżywania długotrwale przykrości, podejrzliwość, ujmowanie obojętnych działań otoczenia jako wrogich , sztywne poczucie własnych praw, przecenianie własnego znaczenia, pochłonięcie wyjaśnieniami wydarzeń, przewrażliwienie, autorytarność, pozbawiona wystarczających podstaw podejrzliwość, że inni ich  wykorzystują , zaabsorbowanie bezpodstawnymi wątpliwościami co do lojalności partnerów , niechęć do zwierzania się innym, spowodowana nieuzasadnionym lękiem, że informacje te zostaną użyte przeciw nim w złych intencjach , odczytywanie ukrytych, poniżających lub groźnych znaczeń z niezłośliwych uwag lub zdarzeń , ciągłe noszenie urazów, czyli nie wybaczanie zniewag, krzywd lub afrontów , dostrzeganie ataków na ich charakter czy reputację, które nie są widoczne dla innych, oraz szybkie reagowanie na nie gniewem lub przechodzeniem do kontrataku , straszenie konsekwencjami, pomawianie innych, grożenie sądami.

Najbardziej niebezpieczne jest gdy u osób owładniętych żądzą władzy rozwijają się skłonności paranoiczne. Dotyczy to szczególnie osób u których występuje chłód emocjonalny, wycofywanie się z kontaktów z przyjaciółmi, wrogość, nadmierna podejrzliwość, nadmierna wrażliwość na lekceważenie i krytykę, niezdolność do wybaczania urazy. U których występowała patologia więzi międzyludzkich, frustracja potrzeb, wychowywanie w atmosferze nieufności i podejrzliwości. Niekiedy u tych osób dochodzi do ujawnienia się zespołu paranoicznego, zespołu podobnego do paranoi, mającego charakter reaktywny który jest określany jako reakcja paranoiczna (zespół paranoiczny). Zespół ten charakteryzują usystematyzowane urojenia (najczęściej prześladowcze , oddziaływania, wielkościowe ). Wszędzie są podsłuchy, siły specjalne, układy ,wszyscy wszystkich  nagrywają, obserwują. Urojenia interpretacji – wynikające z bezkrytycznie fałszywej oceny prawidłowych spostrzeżeń swych chorobliwych koncepcji. Urojenia prześladowcze rozwijają się najczęściej w związku z przeszkodami na jakie natrafia dana osoba w swej działalności i realizacji swych chorobliwych dążeń. Reakcja paranoiczna czasem dotyka osoby , zakompleksione z powodu nieatrakcyjnego wyglądu, niskiego wzrostu, osoby  złośliwe, wredne, u których zaburzenie powoduje zła komunikacja z innymi osobami, niepewność co do ich intencji. Reakcjom paranoicznym sprzyjają także paranoiczne cechy osobowości (nieufność, podejrzliwość, brak zdyscyplinowania społecznego, skłonność do opozycji, przekonanie o własnej wyjątkowości, deprecjonowanie innych, unikanie kontaktu wzrokowego z rozmówcą, woskowata twarz). Reakcjom tym sprzyja również sytuacja nagłego lub przewlekłego stresu psychologicznego, nadużywanie alkoholu, izolacja, długie przebywanie poza domem, bariera językowa. Pod wpływem niekorzystnego wydarzenia, godzącego w obraz samego siebie, dana osoba dochodzi do przekonania, że jest obiektem prześladowań, czuje się obserwowana i śledzona, szuka dowodów na spisek przeciwko niemu, staje się bardzo czujna i nieufna w stosunku do innych ludzi. Czasem próbuje się bronić przed wyimaginowanymi prześladowcami, co może powodować ataki agresji wobec otoczenia. Gdy osiągnie jeszcze większą władzę, staje się wręcz niebezpieczny. Przejawia wówczas chęć panowania nad ludźmi. Wymyśla dla tego celu akty prawne, nakazujące, zabraniające, rozszerzające kompetencje różnych urzędów. Prowadzi gry, gierki, stwarza pozory uczciwości. Niebezpieczne jest pojawienie się paranoi u neurotyka. Neurotycy uskarżają się na nieokreślone dolegliwości somatyczne, narzekają na ciągłe kłopoty zdrowotne. Ich nastroje są bardzo zmienne. Mają skłonności do popadania w stany lękowe i załamania nerwowe. Miewają depresje i cierpią na bezsenność.

Jakkolwiek owładnięcia władzą nie nazwałbym ściśle chorobą w pojęciu medycznym to jednak podobnie jak bycie w szponach alkoholizmu, narkomanii, hazardu, uzależnienie od sprawowania władzy jest w pewnym sensie chorobą zaprzeczeń. Żaden uzależniony nie przyzna się do tego, że jest „maniakiem władzy”. Uważa że tak być musi, poświęca rodzinę, kontakty z dziećmi, własne zdrowie, wszystko dla władzy. Nie potrafi funkcjonować bez władzy, odczuwa coś w rodzaju przymusu władzy, podobnie jak alkoholik cierpiący na przymus picia, czy pracoholik odczuwający przymus ciągłej pracy. Leczenie owładniętych władzą jest niezwykle trudne, gdyż najczęściej owładnięty żądzą władzy nie zdaje sobie sprawy, że padł ofiarą uzależnienia. Bagatelizuje sygnały rodziny, kolegów, lekarzy. Dobrze, że społeczny ostracyzm zniechęcający kiedyś ludzi do korzystania z porad psychiatry jest coraz mniejszy, to daje szansę na zwrócenie uzależnionemu uwagę że ma on problem. Staje się coraz modniejsze w świecie ludzi posiadających władzę posiadanie swojego psychoanalityka, jak dentystę czy fryzjera. Żaden z nich nie przyznaje się jednak do owładnięcia , raczej do depresji, wyczerpania nerwowego, braku snu itp. Nie mają czasu na sen, na odpoczynek, relaks, popadają w kolejne uzależnienia od kawy, papierosów, alkoholu. Kiedy dojdzie do wystąpienia syndromów paranoicznych leczenie jest jeszcze trudniejsze, gdyż chory zazwyczaj nie ma wglądu w proces chorobowy, czyli nie zdaje sobie sprawy ze swojego stanu psychicznego a i najbliższe otoczenie będące „zainfekowane” paranoją tj. zaindukowane objawami chorobowymi nie dostrzega problemu zarówno u osoby chorej jak i u siebie.

Sprawujący władzę mają najczęściej problem ze zrozumieniem innych, gubią empatię. Jeżeli w ogóle kogoś lubią to tylko tych przydatnych, inni są pionkami, narzędziami do realizacj swoich chorych dążeń. Kiedy ich poczucie własnej wartości jest  zagrożone  a należy wiedzieć, że funkcjonują w ustawicznym stresie nafaszerowanym nieufnością, podejrzeniami stają się agresywni i jeszcze bardziej paranoiczni.

Ciekawe badanie przeprowadzili  Greben Van Kleef z Uniwersytetu w Amsterdamie wraz z zespołem psychologów z  Uniwersytetu Kalifornijskiego z którego wynikało, że u osób o wysokim poczuciu władzy nie można było liczyć na wspólczucie.   Partnerzy opowiadali sobie smutne, tragiczne wydarzenia, badano w tym czasie ich czynność serca. Elektrokardiograf nie wykazał u partnerów sprawujących władzę zmian w zapisie, nie było przyspieszenia czynności serca, które towarzyszyło  osobom o niskim poczuciu wladzy.

Adam Galinsky z Uniwerytetu Northwestern, Joe Magee z Uniwersytetu Nowojorskiego, Ena Inesi i Deborah Gruenfeld z Uniwesytetu Standforda polecili badanym aby narysowali na swoich czolach literkę E. Okazało się, że sprawujący władzę kilka razy częściej rysowali E w prawo a więc dla siebie, nie brali  pod uwagę, że inni mogą tego nie odczytać. Potem narastała u nich nieufność i agresja do podwładnych, którzy nie rozumieli co ich władca chciał przekazać.

Sprawowanie władzy pozbawia cech człowieczeństwa, rządzący oddzielają się od społeczeństwa od jego problemów. Owładnięci władzą  przez pryzmat ekonomiczny, wysokie uposażenie stopniowo przestają rozumieć potrzeby innych osob, stają się bezduszni, bez empatii i wyrzutów sumienia.

Najprostsza radą aby nie zostać owładniętym władzą jest chociaż na chwilę zrzucenie ” garnituru” ministra,  sekretarza stanu, prezesa, dyrektora,  w domu, na wycieczce, na spotkaniu u przyjaciół!. Nie stwarzanie z domu biura poselskiego, filii ministerstwa! Znajdowanie  czas na relaks, rozrywkę, hobby, odróżnianie świąt, sobót i niedziel od pozostałych dni tygodnia! Warto też znaleźć czas na rozmowę  z psychologiem, psychiatrą, lekarzem rodzinnym.

komentarzy 61 do “SZOK!!! W szponach obsesji czyli owładnięcie władzą. Polityk bez empatii. Czy to już choroba?”

  1. AnetaT-II ZP Says:

    Bardzo interesujący artykuł, tym bardziej ,że obrazuje nam sytuacje polskiego rządu.Nie mam oczywiście zamiaru „wytykać palcami” osobę, która idealnie wpasowuje się do wyznaczników zawartych w tym artykule… Nie mniej jednak mam wrażenie ,że coraz to częściej spotykamy się w życiu codziennym z osobami , które za wszelką cenę chcą narzucić ,a nie racjonalnie przekonać o swojej słuszności zachowania.. Trudno porozumieć się z taką osobą, bo jedynymi argumentami jakie mają dla niej znaczenie to są te ,przedstawione przez nią, nie do końca logicznie wytłumaczone.Czasami bywa tak ,że osoby nie przedstawiające typu „groźnego dyktatora”,pod wpływem jakiegoś impulsu ,zdarzenia,stają się tyranami, despotami..Wiele jest takich sytuacji w życiu, gdzie poznając osobę ,czy to w pracy ,czy w szkole, która wydaje nam się osobą na pierwszy „rzut oka” w pełni normalną, gdy zaczyna się „piąć do góry ” po szczebelkach kariery ujawnia cechy, które zostały przedstawione w artykule ,nie zważa na konsekwencje swoich poczynań, na to ,że rani swoich bliskich zaniedbując ich i stosuję się do wyrafinowanych metod osiągnięcia swoich celów.Najgorsze to ,to że nie jesteśmy w stanie przewidzieć zachowania osoby ogarniętą manią przywództwa, często przecież słyszymy, że ktoś brnie w swoich przekonaniach, poczynaniach ” po trupach,a do celu”. Przerażające jest to, że w dzisiejszym świecie zapomina się o rodzinie,o tym że najważniejsze jest to jakimi osobami się otaczamy,jaką atmosferę wokół siebie tworzymy , ważniejsza jest kariera , a co za tym idzie pieniądze i prestiż..

  2. Ola B Says:

    W dzisiejszych czasach, kiedy priorytetem są pieniądze, wysoka pozycja społeczna oraz zawodowa, zachowania takie jak opisane w artykule nie powinny dziwić! Wyścig szczurów towarzyszy nam każdego dnia,a to czy będziemy jego częścią zależy od nas samych (światopogląd, wyznawane wartości) i tego jakie „zaplecze” posiadamy (tzn. czy istnieją w naszym życiu osoby, które są w stanie sprawić, że nie poddamy się temu popularnemu acz niezwykle negatywnemu zjawisku).
    Sami nakręcamy ten daleki od doskonałości mechanizm, w którym wycofujemy się z życia rodzinnego, towarzyskiego, rezygnujemy z jakiegokolwiek hobby na rzecz pracy. Mimo wielu wyrzeczeń, które teoretycznie mają sprawić, że będziemy mogli w większej mierze poświęcić się karierze zawodowej i osiągać sukcesy, to gdzieś niepostrzeżenie wszystko to sprawia, że dajemy plamy również i na tym polu naszego życia. Ludzie, którzy nie są spełnieni w życiu osobistym, nie mają wsparcia w postaci partnera, dziecka, przyjaciela bądź nie posiadają pasji, która pomaga doładować akumulator, prędzej czy później zaczną być mniej wydajni w pracy.
    Życie codzienne i ludzkie zachowania mogą być niezmiernie inspirujące niezależnie od tego jaki zawód wykonujemy. Dobre relacje międzyludzkie, zadowolnenie, przyjemności dnia codziennego jak kawa z kimś ważnym dla nas i chęć rozwoju dobrze zrównoważone będą odpowiednią profilaktyką przed zachowaniami skrajnymi. Nie pozostawieni sami sobie nie doprowadzimy się do zachowań dalekich od przyjętych za normalne. Zwyczajnie będziemy ambitni ale nie zwariowani na punkcie rządzenia i pełnienia obowiązków całego swiata.

  3. o12m Says:

    Mam wrażenie, że każda osoba mająca „pod swoimi skrzydłami” pewną grupkę osób i mająca odpowiedzialność za jakość wykonywanej przez nich pracy, powinna dostać ten artykuł do ręki. Bywa bowiem, że kierownicy, dyrektorzy czy nawet nauczyciele nadużywają swojej władzy w stosunku do swoich podopiecznych – ale czy jeśli nie byli by surowi i „wredni” to czy zapanowali by nad dużą rzeszą osób? Dlatego myślę, że każda osoba na wyższym stanowisku powinna wiedzieć do czego może doprowadzić WŁADZA – stres, depresje, wrogość, zerwanie kontaktów z przyjaciółmi, porzucenie rodziny – czy naprawdę poczucie wyższości nad innymi jest warte tych wszystkich przykrych doświadczeń ? Z pewnością NIE …

  4. klaudynalp Says:

    Zgadzam się ze stwierdzeniem, że osoby „owładnięte władzą” często nie zdają sobie sprawy ze swojego stanu psychicznego, a jakąkolwiek uwagę czy chęć pomocy odpierają atakiem. W dzisiejszych czasach niestety coraz więcej ludzi cierpi na uzależnienie od sprawowania władzy dlatego myślę, że artykuł ten w szczególności powinny przeczytać osoby wysoko postawione, na wysokich szczeblach w środowisku pracy, czy inne osoby sprawujące jakąkolwiek władzę.

  5. marticzka Says:

    Ludzie owładnięci władzą mają niewątpliwie ogromy problem. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie potrafią odnaleźć się w życiu osobistym i tym samym krzywdzą swoich bliskich.
    Przecież osoby takie stają się tak jak zostało to już ujęte w artykule „chłodne emocjonalnie”. Dbają o swoje dobro, nie uwzględniając dobra osób, które niegdyś były dla nich wszystkim.
    Życie takiej rodziny staje się rozchwiane, często wszyscy potrzebują pomocy specjalisty. I robi się ogromne zamieszanie, które przede wszystkim niszczy dzieci i wpływa negatywnie na ich rozwój.
    Często też taka napięta atmosfera w domu w którym jedna z osób jest „owładnięta władzą” nie przekracza jego murów. Niewątpliwie stanowi to ogromne zagrożenie dla zdrowia psychicznego wszystkich domowników. Oczywiście dobry psycholog czy pedagog szkolny jest w stanie zauważyć niepokojące zmiany u dzieci, ale co jeśli nie zauważy?
    Niestety dorosłe osoby, których bliski rujnuje ich zdrowie i życie nie potrafią zareagować, powiedzieć „stop” i trwają w tej sytuacji w nadziei, że coś się zmieni. Nie pomagają niestety oni ani sobie, ani nikomu innemu.

  6. Natalia Sz. Says:

    Po przeczytaniu tego artykułu zrozumiałam, co dzieje się w dzisiejszej polityce i dlaczego większość ludzi rządzących naszym krajem ma obsesje na punkcie sprawowania władzy. Każdy z osoba uważa, że jest ‚kimś więcej’, że potrafi zmienić kraj, a środki jakich użyje czy ludzi jakich poświęci do zrealizowania swojego planu, już nie liczy, bo po co…
    Przed zajęciem jakiejkolwiek funkcji politycznej powinno się wymagać poddania się badaniom. Testy psychologiczne mogłyby być robione obok morfologii, wtedy istnieje szansa, że osoby chore na ‚obsesję władzy’ zostaną wykluczone z grona polityków.
    Podejrzewam, że niektórzy z naszych szanownych rządzących nawet do sauny idą w garniturze i z teczką w ręku… 😉

  7. Krecik Says:

    Bardzo interesujący artykuł o sprawie która jest aktualna w dzisiejszych czasach.Władza to nie tylko same dobre strony ale i ogromne zagrożenie dla własnego poczucia tożsamości.

  8. Mar-Woj Says:

    Niestety XXI wiek usposabia nas do pewnych zachowań. „Wyścig szczurów” to jak być albo nie być- w czym wielu ludzi się zatraca. Praktycznie na każdym kroku można spotkać osoby uzależnione od władzy. Osoby na stanowiskach zapominają jak to było na początku ich kariery i w obawie o „stołek” utrudniają zdobycie doświadczenia i rozwoju innym pracownikom. Wszak wydaje się, iż jest to najmniej groźna możliwość. We wszystkim w życiu należy znaleźć równowagę, aby nie zatracić się w pogoni za pieniędzmi, karierą, stanowiskiem. Wszystko zależne jest od kręgosłupa moralnego, osobowości, odporności na stres. Można się tylko modlić o te atuty, by w przyszłości nie stać się bezuczuciową, egoistyczną istotą dbającą tylko o dobra materialne i swoją osobę. W życiu najważniejsze jest to, aby nie palić za sobą mostów, gdyż nigdy nie wiadomo czy nie trzeba będzie wrócić po tym moście. Mają świadomość takiego stanu rzeczy dba się zarówno o siebie jak i o innych. Nie można uzdrowić wszystkich, ale można zacząć od samego siebie a to jest już duży krok do przodu. Zawsze jest nadzieja w to, iż ktoś będzie chciał postępować podobnie- tak więc te „zdrowe” wzorce będą się rozprzestrzeniać.

  9. AJ. Says:

    Zgadzam się w 100% z tą opisaną sytuacją. Widać ją nie tylko w urzędach. Jest to zauważalne również w hierarchii wielu zakładów pracy. Każdy zaczyna na tym samym stanowisku. Wszyscy są równi. Jednak, gdy jeden z pracowników idzie o stopień wyżej, bardzo często diametralnie zmienia się jego stosunek do osób z którymi wcześniej współpracował. A najgorsze jest to, że zdarzają się sytuację, w których ci ludzie, aby „wybielić się” lub zyskać punkty dodatnie w oczach np. dyrektora, po prostu donoszą na swoich współpracowników ,tudzież ludzi pracujących pod ich kierownictwem. Zauważyłam również, że te osoby uzależnione od sprawowania władzy także w domu nie przestają myśleć o pracy, o tym, co się wydarzyło danego dnia. Z biegiem czasu praca staje się ich życiem i jedyną pasją. Rzadko zdarza się, że osoba która pnie się w górę po szczeblach kariery zostaje tym samym człowiekiem.

  10. kIIzp Says:

    Często taka sytuacja zdarza się w pracy. Sama byłam świadkiem kiedy szef czuł się najważniejszą osobą na świecie a dokładnie został owładnięty władzą. Jest to bardzo męczące dla otoczenia, prowadzi do frustracji pracowników i konfliktów w pracy. Ciężko to stwierdzić a zarazem przyznać się do tego ale moim zdaniem jest to obsesja i powinno się z tym walczyć poprzez wizyty u specjalisty.

  11. To naprawdę nie jest śmieszne - gmina-pilchowice.pl Says:

    […] SZOK!!! W szponach obsesji czyli owładnięcie władzą. Polityk bez empatii. Czy to już choroba? […]

Dodaj komentarz