STOP! 6-latek w szkole, ustawowy bubel

Stop! 6-latek w szkole Dodaj komentarz

Chore pomysły chorych ludzi.

Pomysłodawcy powinni zasięgnąć opinii psychologów zajmujących się rozwojem psychiki 6 – latka.

Czy we wszystkim musimy doganiać Unię Europejską? Wykształcimy małe cyborgi, znakomicie orientujące się w informatyce, matematyce, a nie będące w stanie serdecznie i szczerze z uczuciem przytulić młodszego braciszka, pogłaskać pluszowego misia. To z nich w późniejszym okresie będą rekrutować się młodzi pacjenci poradni psychologiczno-pedagogicznych, a potem poradni psychiatrycznych.

Nie zabierajcie dzieciństwa, nieodwracalnego czasu, złotego okresu życia dziecka. 6-latek nie umie maskować i tłumić swych przeżyć emocjonalnych.

Prawie do końca okresu przedszkolnego, wskutek niepełnej dojrzałości układu nerwowego i niewykształconych jeszcze procesów hamowania, dziecko jest bardzo pobudliwe. Dlatego też nawet słabe bodźce mogą wywołać zarówno przykre, jak i przyjemne stany emocjonalne. Emocje mają charakter przejściowy. Dziecko przechodzi bardzo łatwo z jednego nastroju w drugi, diametralnie od niego różny. Zmartwione i zapłakane za chwilę śmieje się i cieszy (M.Przetacznik-Gierowska, G.Makiełło-Jarża, Psychologia rozwojowa i wychowawcza wieku dziecięcego 1992, s.173).

Zdaniem wielu psychologów podstawowymi czynnikami wpływającymi na jakość rozwoju uczuciowego jest spokój, czułość oraz poczucie bezpieczeństwa, które wpływają na powstanie odpowiedniego „klimatu wychowawczego”. Klimat taki jest nieodzowny zarówno w domu rodzinnym, jak i w instytucjach wychowania przedszkolnego, gdyż atmosfera spokoju, życzliwości i poczucie pełnego bezpieczeństwa sprzyjają stopniowemu poszerzaniu się kontaktów społecznych dziecka (M.Kwiatowska, Podstawy pedagogiki przedszkolnej, 1985, s.246).

Czy do pracy z 6-latkami są przygotowani nasi pedagodzy? Program i metody pracy oraz organizacja zajęć dla dzieci 6-letnich powinny się znacznie różnić od tych adresowanych do 7-latków. Czy ktoś pomyślał o przeszkoleniu kadry pedagogicznej, skoro do tej pory nie ma ostatecznej decyzji w sprawie przesunięcia wieku rozpoczęcia obowiązku szkolnego? Obawiam się, że nauczyciele nauczania początkowego nie są przygotowani do pracy z 6-latkami. Program studiów pedagogiki wczesnoszkolnej obejmuje bowiem nauczanie dzieci 7-letnich i starszych.

Pominę celowo problem nieprzystosowanych ławek, stołów, świetlic, boisk, bezpieczeństwa w szkołach.

Czemu to ma służyć? Po kompromitującej „kampanii mundurkowej” czeka nas kolejny ustawowy „bubel”.

A co Wy drodzy czytelnicy sądzicie na ten temat?

Komentarzy: 312 do “STOP! 6-latek w szkole, ustawowy bubel”

  1. EWA Says:

    Jesteśmy na najlepszej drodze do „wychowania” społeczeństwa pozbawionego inteligencji emocjonalnej. Zaganiani, znerwicowani zapomnieliśmy, ze to właśnie te sześciolatki będą musiały zadbać o naszą starość. Jaka ona będzie, gdy wychowamy młodych ludzi pozbawionych emocji. W przepełnionej szkole z znerwicowanym nauczycielem. Pozdrawiam ejw

  2. Ewa Says:

    Zgadzam się, że przesuwanie w dół granicy rozpoczynania edukacji przez dzieci jest zupełnym nieporozumieniem.
    I nie chodzi wcale o banalne „skracanie młodości”.
    Jestem przykładem, tego , że „przyspieszenie edukacji” może być w pewnym sensie szkodliwe.
    Mając 4-5 lat nauczyłam się płynnie czytać. Na tyle płynnie, że wychowawczyni sadzała mnie z bajkami przed grupą przedszkolaków – rówieśników i kazała mi pełnić funkcje „bajkoczytacza”.
    W 1969 roku , mając 7 lat poszłam do I klasy szkoły podstawowej. Wtedy, już od ok.3 lat czytałam, więc nie miałam z tym żadnych kłopotów i nudziłam się setnie. Kłopoty zaczęły się, gdy zaczęliśmy naukę pisania. Absolutnie nie chciałam się zgodzić na to , że litery pisane w zeszycie w trzy linie są…inne od tych w książkach. Nie umiałam ich czytać, bo czytania nie uczyłam się z elementarza , tylko z gazet i …drogowych tablic z nazwami miejscowości. Usiłowałam przez rok „wprowadzić” litery drukowane do pisma odręcznego. Pisałam potwornie , łącząc w wyrazy litery drukowane z pisanymi .
    Większość moich koleżanek, które wcześniej , przed pójściem do szkoły – nie czytały – pisało pięknie, a ja strasznie .W końcu moja bardzo mądra wychowawczyni, zrozumiała, że trzeba mnie „zresetować”, że powinnam się nieco uwstecznić , aby pójść dalej. Dała mi starą książeczkę do kaligrafii i powiedziała,że nie będziemy już się męczyć z pisaniem. Otrzymałam polecenie: Ewuniu, ty już więcej nie pisz tych liter,ty je tylko …rysuj.
    Wtedy uważałam, że „rysowanie” to co innego niż „pisanie”, bo przecież pisane są tylko litery w książkach.
    Do dzisiaj potrafię pisać jak w książeczce do kaligrafii.
    Wniosek:
    ” Nauka jest jak bezkresne morze, przedawkowanie prowadzi do wodogłowia”.
    Rozwój intelektualny i psychiczny dziecka ma swój rytm, nie należy go zakłócać. Arytmia nie jest zdrowa ,nie tylko dla serca.
    Pozdrawiam.

  3. zbyszek Says:

    Zgadzam się w pełni, chorym pomysłem było również wprowadzenie gimnazjów, (np. system ośmioklasowy, który został zlikwidowany, moze być wprowadzony w zachodnich państwach Unii, Niemcy uważają że jest lepszy od gimnazjów i myślą o jego wprowadzeniu)
    wprowadzenie 6-latków do szkoły ma zabezpieczyć przyszłych emerytów i rencistów, bo z obliczeń rzadowych wynika ze nie bedzie komu pracować na ich emerytury, i to jest głowny powód, a cała otoczka wokół tego to czysta demagogia.

  4. Diiiiana Says:

    Dobrze napisane!! Co za chory człowiek to wymyślił. Polskie budynki szkolne, polscy nauczyciele nie są na to gotowi!!!! Gdzie małe krzesła i stoliki??? Gdzie przystosowane do wzrostu 122 toalety??? I gdzie dzieci maja mieć lekcje w-f?? na korytarzu?

  5. ELZBIETA Says:

    A co powiecie Panstwo na to ze w Hiszpanii dzieci musza isc do szkoly juz od 3 roku zycia i zapewniam ze to nie jest przedszkole.

  6. henry Says:

    powie4m krutko i dobitnie niech ten co to wymyslił zeby dzieci wysyłac tsk szybko do szkoły wezmie sobie młotek i puknie sie w czoło morze zmadrzeje a moze sam niech sie wróci do szkoły a wtedy bedzie miał czas na przemyslenia ale nasi pomysłodawcy wszyscy sa chorzy i tzreba im lekarza psychiatry nw czele z całym rzadem

  7. beata Says:

    Nerwica już w tak wczesnym wieku nie wrozy nic dobrego na przyszlosc, wiec zamiast pracowac bedzie narod chorowac! A kto na chorych bedzie pracowac?!

  8. Iwona Says:

    Wszystko ok ale wy wszyscy piszecie wylacznie o dzieciach miejskich. Czy ktos z was pomyslal jakie mozliwosci rozwoju maja dzieci wiejskie. Czy wy wieci ze taki 6-latek na wsi wiosne, lato, jesien spedza wylacznie przy pracy w gospodarstwie , z dziadkami lub przed telewizorem a gdy przyjdzie mu isc do zerowki w odleglym o kilka kilometrow miasteczku doznaje szoku ;jest kosmita; i to wg was jest ok , a co z jego psychika , akceptacja spoleczna o tym nikt nie mowi. Nie ma wiejskich placowek przedszkolnych , jak sa to platne- zreszta sa likwidowane przez organy prowadzace. Gdzie to wiejskie dziecko ma rozwijac sie intelektualnie, rodzice nie maja czasu, co z tego ze zakupia komputer- czy internet nauczy zasad pisania , nauczy czytac albo bajki zastapia kolegow , naucza zachowania sie przy stole , na poczcie , w kinie, Duzo by tu pisac , znam ten temat bardzo dobrze i uwazam ze dla 6- latkow jest to bardzo dobre rozwiazanie. Zdaje sobie sprawe ze trzeba zmienic podstawy programowe, dostosowac programy nauczania , sale, sprzet ale moim zdaniem znacznie zmniejszy przepasc miedzy wsia a miastem przynajmniej wsrod najmlodszego pokolenia a przeciez to nasza przyszlosc. Fakt pomysl z gimnazjum to wielka pomylaka , ale coz nasza oswiata kulej od lat wiec i teraz nie spodziewam sie za wiele

  9. Stella Says:

    W anglii dzieci 3-4 letnie chodzą do szkoły i nie są jakoś pozbawione emocji O_x Co za głupoty…

  10. Lidia Says:

    Myślę, że już 5-latki mogą być otoczone opieką lokal, w dydaktyczną, ale pod kilkoma warunkami:którym dzieci będą bawiły się i uczyły,nie będzie znajdował się w szkole; wystrój, umeblowanie- dostosowane do możliwości rozwojowych dzieci; kadra dydaktyczna będzie w pełni profesjonalna i przyzwoicie opłacana/ nie może być z tzw. selekcji negatywnej/;program kształcenia specjalnie opracowany dla sześciolatków.
    Zanim zajmiemy się edukacją 6-latków, przygotujmy dla nich godziwe warunki do nauki.

  11. Krzysztof Says:

    Mój syn chodzi do pierwszej klasy (7-latek)i mimo że chodził do przedszkola (zerówka)i tam podobno przerobili alfabet dalej buja w obłokach. Wychowawczyni mowi że mają 3 lata na przystosowanie ucznia do szkoły. Mój syn uczy się dopiero czytac i pisać, ma kłopoty z językiem polskim – czytanie i pisanie, a tu angielski obowiązkowy. Dają skserowane teksty do przeczytania po angielsku – to juz dla niego czarna magia. Próbuje sobie wyobrazić co by bylo gdyby poszedl do szkoły w wieku 6-lat. mało tego zerówka w wieku 5-lat? Koszmar, a gdzie jego dzieciństwo. Juz i tak program nauczania to jakieś jaja. Po 5-6 godzin dziennie i to na zmianę raz rano na 8 raz na 11. Matematyka i polski, dwie godziny w tygodniu obowiazkowego angielskiego – opcjonalnie 2 godziny angielskiego, w rzeczywistości 1 godzina bo anglistka stwierdzila że lepiej uczyc zamiast 30 jednorazowo, uczyć w dwóch grupach po 15 osób. A religii 2 godziny tygodniowo albo wcale. Tu są coś proporcje pomylone. Mało tego ja mam w domu go tej religi uczyć – to co oni tam u diabła robia – a jak pytam on i tak nic z tego nie kuma a ma prawie 8 lat (nie jest orłem ale i nie gamoniem) a jak sobie przy tym poradzi 6-latek? Poroniony pomysł. Szybciej zaczną szkołę, szybciej skończą i mogą zasilić szeregi pracujących na emerytów bo system niewyrabia. Gorzej jeśli kopną te naszą Polskę w d..ę i stwierdzą że nie chcą być dziadami i wyemigrują za chlebem jak najdalej od tego polskiego wariactwa i zmany w systemie szkolnictwa nic nie dadza gospodarce oprócz utraconego dzieciństwa 5-cio i 6-cio latków.

  12. aa Says:

    Jestem nie tylko mamą małego dziecka, ale także nauczycielem i staram się patrzeć na problem z obu stron :), i wydaje mi się że pomysł wysłania tak małych dzieci do prawdziwej, nieprzystosowanej do ich potrzeb (intelektualnych, emocjonalnych i fizycznych) szkoły jest po prostu chory. Z doświadczenia wiem, że wiele dzieci w klasach 1-3 jest jeszcze na etapie przedszkolaka i wcale nie stałaby im się krzywda gdyby poszły do szkoły rok później. No ale niestety w naszym kochanym kraju opinia obywateli raczej się NIE liczy.

  13. sasa Says:

    polska to jeszzce komuna!

  14. Aneta Says:

    Ludzie, opanujcie się! co te dzieci będą miały z dzieciństwa??? bez przesady, niech zostanie tak jak było do tej pory. w tej ……. Polsce chcą z dzieci zrobić geniuszy, bez przesady. porażka, wstyd mi, że jestem Polka ;(

  15. ZPIII Says:

    Zapewne niektórzy rodzice uważają, że to całkiem dobry pomysł z wysłaniem 6-latka do szkoły. Myślą sobie: „Moje dziecko będzie mądrzejsze”, rodzice też popadaja w obłęd, posyłają dzieci na mnóstwo zajc dodatkowych: to angielski, pływanie, muzyka i śpiew. To jakaś pomyłka. Kazdy okres rozwoju człowieka ma swoje prawa. A dzieci 6-letnie powinny być edukowane, ale w formie zabawy tak, jak to się dzieje w dzisiejszych „zerówkach”. Po co „zabierać” dzieciom rok z tak fajnego i beztroskiego dla nich okresu. Zgadzam się z komentarzem Ewy, która napisała, że: „Rozwój intelektualny i psychiczny dziecka ma swój rytm, nie należy go zakłócać”.
    Również niezwykle istotna jest kwestia, o której Pan wspomniał, a mianowicie: krzesła, ławki, boiska… przecież wszystko powinno być przystosowane do rowoju fizycznego dziecka w takim wieku, a sprawą wątpliwą jest czy tak by było…

  16. Patrycja M III ZP Says:

    Dla mnie przedszkole było czymś wspaniałym, ale myślę że jeżeli państwo zapewniłoby tym dzieciom warunki dostosowane do ich rozwoju to nie jest to głupi pomysł.

  17. ZPIII_Trust_no_1 Says:

    Ja też uważam że to nędzny pomysł. Między 6 a 7 rokiem życia następuje jeden z największych przeskoków w życiu człowieka. Wysłanie 6 latka do szkoły gdzie większość dzieci będzie starsza (dzieci aż do 6 klasy) może mu tylko zaszkodzić. Dziecko nie będzie rozumiało co dzieje się w jego otoczeniu w szkole, oraz jak wiadomo dzieci potrafią być okrutne, więc dawanie im kolejnego obiektu do męczenia jest głupotą. Prawda że można temu zaradzić wydzielając teren dla 6 latków, ale po co w takim razie w ogóle zabierać je z przedszkola? Kolejna bzdura polityków żeby odwrócić uwagę od tego że nic nie robią.

  18. Agnieszka Sz. III ZP Says:

    Ja z przerażeniem obserwuje takie „ustawowe buble”, gdyż nie prowadzą one do niczego dobrego.
    Już sama reforma edukacyjna jest wystarczającym szokiem zarówno dla dzieci jak i ich rodziców. Kilka dni temu miałam nawet okazję rozmawiać na ten temat z ciocią, której córka uczęszcza właśnie do pierwszej klasy szkoły podstawowej.Pomimo tego, że Julka jest zdolnym dzieckiem jej mama nie może zrozumieć dlaczego już w pierwszej klasie szkoły podstawowej jej dziecko ma tak napięty plan lekcyjny. I sama Julka z przykrością wspomina dzień, w którym przez 3 dni leżała chora w łóżku. Jak mówi : „prosiłam później mamę żeby dawała mi jakieś witaminy, żebym już nie była chora”.Byłam w szoku, gdy to usłyszałam. Julka bała się ponownie takiej sytuacji, gdyż miała później z powodu choroby mnóstwo zaległości i przepisywania (w pierwszej klasie!!!).
    Skoro już na tym etapie tak wygląda nauczanie to, aż boję się pomyśleć co czekałoby takie 6-latki. Wystarczającym stresem jest obecnie pierwsza klasa i reforma, która jak widać nadal potrzebuje sporo poprawek.

  19. ZPIII Beata Says:

    Zgadzam się z opinią poprzedników, że wysyłanie sześcioletnich dzieci do szkoły to nic mądrego. Jest to bezsprzecznie, zabieranie maluchom beztroskiego czasu przeznaczanego na zabawę, poznawanie otoczenia, uczenia się samodzielności, przystosowywanie się do zmian itp. Dla niektórych rodziców może wydawać się to wygodne gdyż będą mieli, z kim zostawić dzieci pod ich nieobecność ( np.; jak będą w pracy) jednakże nie zdają sobie sprawy, jakie to może przynieść konsekwencje w ich późniejszym rozwoju- które pan w swoim artykule dobitnie przytacza. Uważam, że po to istnieją przedszkola czy tzw. „0” dla tych dzieci czy bardziej ich rodziców, którzy chcą posyłać swoje pociechy do szkoły.
    Nie powinno się wprowadzać takich ustaw czy zmian, które nie są do końca jak widać przemyślane, które godziłyby nie tylko w dobro, ale i zdrowie naszych najmłodszych.

  20. Edyta S. Says:

    Uważam, że 6-latki nie powinny chodzić do szkoły! Dzieci w tym wieku nie są jeszcze emocjonalnie gotowe na takie wyzwania.6-latek nie wysiedzi 45min w ławce, nie ma na ogół tak rozwiniętej motoryki, aby pisać, nauka w przedszkolu odbywa się na zasadzie zabawy.Ponadto w szkołach nie ma dostosowanych stolików, krzeseł, łazienek i korytarzy dla tak małych dzieci..Poza tym to jest jeszcze ten czas gdzie miedzy dzieckiem ze stycznia a z grudnia są widoczne różnice jeśli chodzi o jego możliwości zarówno intelektualne jak i emocjonalne.

  21. Marlena ZP Says:

    Mysle, ze to nie jest dobry pomysl zeby 6-latke szedl do szkoly. Nie mamy potrzebnej infrastruktury ani kadry do takich dzialan. W zasadzie ja nie wie co chcieli osiagnac rzadzacy tym pomyslem. Jezeli chodzi o przyspieszenie edukacji to mysle ze mozna wprowadzac modyfikacje w obrebie samych przedszkoli, a nie odrazu przenosic dzieci do innych miejsc tylko dlatego ze w niektorych krajach UE tak jest. To zdaje sie jeden z tych dorych pomyslow, jak w przypadku wprowadzenia szkol gimnazjalnych – nie potrzebna modyfikacja systemu, która nikomu na dobr nie wyjdzie.

  22. Radek ZPIII Says:

    Za mało mi wiadomo o badaniach i ekspertyzach na ten temat, ale wiem napewno, ze takich pomysłów nie wprowadza się z roku na rok, a po kilku latach testów, prób, konsultacji i przygotować…katastrofa, jednym słowem…i niestety ‚po polsku’….

  23. ZPIII_Paulina S. Says:

    Również uważam, że jest to zły pomysł. Dzieci w wieku 6lat mają ostatnią okazję do jednoczensej nauki i zabawy. Sama uczęszczałam w tym wieku do zerówki, sala była odseparowana od reszty szkoły, zarówno od dzieci w klasach 1-3, jak i tych 4-6 (wcześniej 4-8). Starsze dzieci widywałam tylko patrząc z góry naszej salki na salę gimnastyczną i na apelach. Nie wyobrażam sobie bym musiała chodzić z dziećmi klas 1-3 tak jak oni porzucić część zabawy na rzecz początków nauki i przyuczania do przykładania się do niej w latach późniejszych. wydawać by się mogło, że to tylko rok, ale nawet ten jeden rok może wiele znaczyć dla takiego dziecka. Nagły przeskok do tak wielkiego i odmiennego środowiska na pewno nie będzie dobry dla dziecka.

  24. Studentka Says:

    Ja myślę, że gdyby nawet wprowadzić ten pomysł w życie to tak czy siak po pewnym czasie, jego pomysłodawcy stwierdziliby że to faktycznie nie ma sensu. Nasz system nauczania przyszłych pedagogów nie jest przygotowany na tak radykalne zmiany, a o dzieciach już nie wspomnę. Mam tylko nadzieję ze ten pomysł sam rozpadnie się w eterze i nigdy nie zostanie wcielony w nasze życie.

  25. Kamila ZPIII Says:

    Ja najabrdziej matrwię się o nauczycieli, którzy nie są zupełnie przygotowani na przyjęcie 6-latków. Ponieważ jest różnica w zachowaniu, mentalności, myśleniu u 6 -latka a u 7. dlatego uwazam ten pomysł za zły.

  26. Jasia ZP III Says:

    Podpisuję się pod tym artykułem obiema rękami! Słusznie! Nic dodać nic ująć :-]
    Zastanawia mnie jeszcze jeden szczegół, dlaczego „oni” tak naprawdę się tak spieszą, żeby te dzieci posłać szybciej do szkoły?- bo co szybciej będą czytać, pisać, liczyć itp. Jeden rok to niby niewiele, można dużo zyskać, ale jeszcze więcej stracić.
    Tak naprawdę jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę!

  27. Markus Says:

    Byłem dzisiaj w takiej szkole w łodzi. Szkoła jak najbardziej przystosowana do przyjęcia 6 latków. Do budynku dla maluchów osobne wejście.Sale pomalowane i ustrojone, na mebelkach i ścianach kolorowe malowidła.Bardzo duża sala gimnastyczna i jak na razie nie przystosowane ubikacje.Sniadania i podwieczorki mają być spożywane przez dzieci w salach a wyjście na obiady podczas godzin lekcyjnych uczniów na stołówkę szkolną.Pani dyrektor obiecuje że we wrześniu wszystko będzie zapięte na ostatni guzik.Brakowało mi tylko chyba tego co jest najważniejsze dla dzieci w tym wieku. Nie widziałem w tych pomieszczeniach ani jednej zabawki, żadnego misia, klocka czy samochodziku. Myślę że komentarz tutaj jest zbyteczny

  28. ANNA Says:

    Polska to jest jednak zacofany kraj , w innych Krajach np. w Anglii od dawna dzieci 6 letnie chodzą do pierwszej klasy i tam to jest normalne.
    nie zgadzam się z opiniami tych osób , którzy twierdzą że zabiera się takim dzieciom dzieciństwo , jeśli tak jest to dlaczego puszczacie dzieci do przedszkola w wieku 3 , 4 czy też 5 lat . To nie jest zabieranie dzieciństwa?
    ale nad tym się nikt nie zastanawia i nikt nie pisze RATUJCIE TRY , CZTERO , CZY TEŻ PIĘCIOLATKI! TO JEST W PORZĄDKU?
    Chyba raczej nie!
    ja mieszkam w małej miejscowości gminnej ,gdzie do pierwszej klasy na prawie 40 sześciolatków do pierwszej klasy idzie 2 , w tym mój syn.
    I JA JESTEM Z TEGO DUMNA!!!!!!!!!!!!!
    Wiem że sobie poradzi , bo już umie więcej niż niejeden siedmiolatek.
    dlatego apeluję do tych rodziców , którzy tak jak ja zapisali swoje sześcioletnie pociechy do pierwszej klasy , nie poddawajcie się i nie dajcie się zamroczyć zagorzałym przeciwnikom, to jest wasz wybór , jeśli chcecie puścić dziecko to śmiało , nie patrzcie na innych , a ci wszyscy , którzy są teraz na nie i tak za trzy lub cztery lata będą zmuszeni do puszczenia swoich dzieci do pierwszej klasy i wtedy to już będzie dla nich normalne . moim zdaniem to jest chore , ale cóż tacy właśnie są POLACY!!!!!!!!!!

  29. Marek Says:

    P. Aniu, małego cyborga można zrobić również z 3 latka i posłać Go do szkoły, tylko proszę pamiętać, że taka szkoła powinna być przystosowana pod względem sanitarnym, bezpieczeństwa, proszę przejść się po szkołach, korytarzach, w wielu w-f odbywa się właśnie na korytarzach, pedagodzy wczesnoszkolni przygotowani są do pracy z dzieckiem 7 letnim a nie z 6 letnim a to wielka różnica, uważam, że wiele szkół absolutnie nie są do tego przygotowane, ale zapatrzeni w Anglię, Hiszpanię zapominamy o naszych realiach, o naszej rzeczywistości. …A już kwestionowanie wysyłania dziecka do przedszkola jest chyba głębokim niezrozumieniem przez Panią istoty sprawy.Proszę się nad tym głębiej zastanowić…Ja tam wolę aby moje dziecko potrafiło mówić o uczuciach, o miłości a nie liczyć, dodawać czy odejmować.Obserwuję 5, 6 latki doskonale czytające,mówiące już w obcym języku, ale nie potrafiące się przytulić, wzruszyć, nie znające emocji przyjaźni. Rodzice są dumni, bo ich dziecko umie więcej niż siedmiolatek.Gratuluję Pani zdolnego dziecka. Pzdr. autor.

  30. Marek Says:

    Jeszcze słowko do Pani Ani, przed chwilą usłyszałem w jednej z radiowych audycji o problemie higieny w szkołach na lubelszczyźnie. W szkołach zabrakło papieru toaletowego, ręczników,ciepłej wody. Jest propozycja aby obciążyć tym rodziców i zniknie problem mycia rąk w szkole. Super perspektywa dla 6-latków.Pzdr. Autor

  31. Sylwia Says:

    Śmieszy mnie akcja „Ratujcie maluchy” i slogan „zabieranie dzieciństwa”. Ratowac przed czym? Rozwojem intelektualnym zamierzają rodzice słabych edukacyjnie dzieci? Umysł dziecka jest chłonny i to nie zabieranie zieciństwa a zaniedbanie ze strony tych pieniaczy. Jakoś w cywilizowanych krajach dzieci zaczynają edukację szkolną w wieku 5-6 lat,a zdaża się,ze od 4 np. Luksemburg i tam psychologowie szat nie rozdzierają. Zerówki dla 6 latków w polskiej szkole były od l. 60-tych , więc już ponad 40 i wszelkie badania dowodzą,że takie dzieci lepiej adaptują się do szkolnej rzeczywistości od tych, które uczęszczały do przedszkola lub pozostawały w domu. To bzdura o wychowywaniu cyborgów – to chyba ktoś z kompleksami wobec erudytów wymyslił-oraz ,że dzieci nie będą potrafiły przytulić misia czy braciszka, akurat na takie zachowania ma wpływ dom rodzinny,a nie szkoła. Jak w domu chłodno, to i emocjonalnie chłodne dziecko wyrośnie panie Marku i nad tym powinien pan pracować z własnymi dziećmi.

  32. Marek Says:

    Pani Sylwio, proponuję zamiast prywatnych inwektyw więcej czytać, analizować, proponuję, niech Pani sobie zada nieco trudu i odwiedzi szkoły, które mają zająć się 6-latkami, w szkołach w lubelskiem zabrakło papieru toaletowego, proszę zapoznać się z opiniami doświadczonych nauczycieli, które są na tym pressie, a Pani pisze o Luksemburgu, trochę więcej powagi w tak trudnym temacie, proszę się przenieść do jakiegoś histerycznego forum albo zająć się gotowaniem. Autor

  33. Sylwia Says:

    jak na razie to pan panie autorze sypie inwektywami,a do gotowania to proszę zagonić swoją młodziutkę żonę. Niech pan spojrzy poza własny nos, bo problem niedożywionych dzieci w Polsce dotyczy ponad 160 tys. i dla nich stołówka szkolna to być albo nie być. No i cóż z tego,że zabrakło papieru? Porządny rodzic zaoptarzy dziecko w husteczki higieniczne do szkoły. Jest pan zupełnie odrealniony, bo ludzie żyją nie tak jak pan w willach i pływają na jachtach,a ich dzieci często nie dojadają i nie jest dla nich problemem jak dla pańskich czy jechać do Egiptu , Grecji czy może na Karaiby. Przydałoby się panu więcej empatii, pokory i kultury!
    PS.Szkoły znam doskonale z zawodowego punktu widzenia .

  34. Marek Says:

    Do Pani Sylwii, widzę, że śledzi Pani na bieżąco moje prywatne życie,a ja proszę tylko o poważne,ze zrozumieniem przeczytanie opinii innych, w tym nauczycieli, nie wymagam aby się Pani ze mną zgadzała, proszę o mniej emocji osobistych, bo ma Pani przewagę, gdyż jest Pani anonimowa. Pozdrawiam serdecznie, nie żywiąc urazy, nigdy nikogo nie obrażam i szanuję Pani opinię, mimo, że jest odmienna od moich spostrzeżeń. Poruszyłem temat trudny, kontrowersyjny i żywię nadzieję na równie, poważne bez osobistych ścieżek jego potraktowanie.Autor.

  35. Magdalena Says:

    Według mnie wyrośnie po prostu następne pokolenie dzieciaków znerwicowanych, które w wieku 6 lat zaczną wbijać się w schematy „normalności” społecznej… a jak wiemy ( przynajmniej ja to wiem ) normalność w dzisiejszych czasach jest bardzo elastyczna i toleruje naprawdę skrajne rzeczy.
    Nie jestem za tym żeby dzieciaki w wieku 6 lat chodziły już do szkoły, szkoda ich.

  36. kakadu Says:

    Jestem mamą bardzo zdolnego intelektualnie już 6 cio latka , ale moi drodzy w życiu bym go nie posłała do szkoły .Dlaczego ano dlatego , że emocjonalnie wedle mnie jeszcze do tego nie dorósł .Absolutne nieporozumienie kończyć dziecku na siłę dzieciństwo .Pozdrawiam

  37. aga Says:

    Widzę, że wrze tu „wielka” debata, a niewielu z was ma pojęcie o tym jaka jest aktualnie sytuacja w edukacji 6-latków. W tej chwili program nauczania 5-cio i 6-latków jest dokładnie taki sam. Czy tegorocze 5-latki mają za rok iść do zerówki i nudzić się z tym samym materiałem? Z tym przeładowaniem materiału, to też „lekka” przesada. Poziom trudności został jakby cofnięty. Wcześniej od zerówek wymagało się, aby uczyły dzieci liter i cyfr, a teraz ten materiał będą miały dopiero dzieci 7-letnie. Nie wszyscy zdają sobie sprawę też z tego, że za 2-3 lata będzie taki okres, że do pierwszej klasy pójdą dwa roczniki dzieci. (Bo przecież przystosowywanie nie może trwać w nieskończoność.) Jeśli będzie dużo takich pieniaczy, co wprowadzają zamieszanie i mieszają rodzicom w głowach, to za 2-3 lata pierwsze klasy będą miały po 40 uczniów, a nie po 20. Jeśli nie będzie tego przetasowania roczników, bo wszyscy nagle zaczną uważać, że jeden rok oskubie ich dzieci z dzieciństwa, to będzie kiepsko z tymi naszymi szkołami. Do kogo będziemy mieli wtedy pretensje; do siebie, do pana autora, który „dobrze” radzi, czy do rządu?
    Hmmm niech zgadnę….

  38. Marek Says:

    Autor nie radzi, nawołuje tylko do rozwagi, myślenia, kolejną szkołę zamknięto, bo toalety były niedostosowane do maluszków,ktoś zapomniał, że 5-6 latki to mniejsze wzrostem dzieci.A przygotowanie pedagogów? Ktoś zapomniał, że nie wszyscy są przygotowani do pracy z 5- 6 latkami, ale co tam już tyle ustaw padło, bo nikt wcześniej nie zastanawiał się nad konsekwencjami, nikt ich wcześniej nie konsultował, skoro w Anglii, Holandii można to i u nas też.Ja nawołuję do rozsądku a nie do pieniactwa czy histerii.

  39. Wiola Says:

    No i nie wiem co mam myśleć, moja córeczka ma właśnie 6 latek i stoję przed podjęciem decyzji, czy posłać ją do szkoły od września czy też nie. Wiem dzieciństwo, nieprzystosowane szkoły i kadra, ale jak mam w perspektywie to, że w przyszłym roku córka będzie przerabiała dokładnie to samo co w tym roku, to myślę, że ten rok będzie stracony, tym bardziej, że ona rwie się do nauki. Widzę, że jest dojrzalsza emocjonalnie od rówieśników, ale ciągle się zastanawiam nad wcześniejszym posłaniem jej do szkoły. Czytam różne fora i mam mentlik w głowie.

  40. Marek Says:

    Gdybym miał możliwość wyboru szkoły, sprawdziłbym wszystko, czy szkoła spełnia wszelkie warunki poszedłbym porozmawiać z pedagogami, itp. Chciałbym zobaczyć chociaż jedną szkołę przygotowaną na przyjęcie 6 latków. Autor

  41. Ania Says:

    Moim zdaniem pomysł aby 6-latkowie uczęszczali do szkoły to nie jest dobry pomysł. Nie mamy do tego przygotowanej odpowiednio kadry, szkoły nie są na to gotowe. Po za tym dla 6-latków będzie to ogromny stres i szok. Nie są do takiego systemu przystosowane, rzucamy je na głęboką wodę. Zasadzie co chcą osiągnąć tym że dzieci szybciej poślą rodzice do szkoły. Jeżeli chcą przyśpieszyć edukacje maluchów to można było wprowadzić zmiany w przedszkolach, a nie od razu wysyłać je do szkoły tylko dla tego że tak jest w UE. Myślę że takie zmiany nikomu nie wyjdą na dobre, a jedynie mogą zaszkodzić.

  42. ja ;) Says:

    Myślę, że 6-latki nie powinny chodzić do szkoły, ponieważ nie są jeszcze na to gotowe – to dla nich za wcześnie. Po co odbierać dzieciom rok dzieciństwa? Przecież tak czy inaczej czeka je wiele lat nauki. Poza tym ani nauczyciele, ani szkolne warunki nie są do tej zmiany przygotowane. Można zauważyć, że dzieci w dzisiejszych czasach mają nieco przyspieszony rozwój intelektualny, ale to nie idzie w parze z rozwojem emocjonalnym. Może i nauczyłyby się więcej, ale jakim kosztem. Uważam, że trudnym przeżyciem dla dzieci będzie wielogodzinne rozstanie z rodzicami, nie wspominając nawet o wysiedzeniu 45 minut w ławce. A nawet jeśli nauka zacznie się wcześniej, to wcześniej się skończy maturą i wybraniem drogi życiowej, z czym niejeden 18-latek ma problem, a co dopiero 17-latek. Chyba, że szkolny program nauczania ulegnie zmianie, tzn. poszerzeniu, ale w to wątpię.

  43. Anka Says:

    Myślę, że 6-latki nie powinny chodzić do szkoły, ponieważ nie są jeszcze na to gotowe to dla nich za wcześnie. Pyzatym oprócz dzieci na tą rewolucje nie są przygotowane szkoła ani grono pedagogiczne!!! Puszczając dzieci szybciej do szkoły zabieramy im w części dzieciństwo , szybciej muszą dorosnąć, dostosować się do warunków panujących w szkole a, także do nowego stresującego otoczenia często niezbyt przyjaznego. Może i nauczyłyby się więcej, ale jakim kosztem. Nie jest to dobry pomysł a wręcz beznadziejny!!!

  44. Ela Says:

    W zupełności zgadzam się z pana opinią. Dla mnie 6-latek nie powinien jeszcze iść do szkoły, to dla niego za wcześnie! Pamiętam jak było w moim przypadku, mając 6 lat wolałam bawić się z rówieśnikami klockami czy rysować szlaczki na kartkach bloku kiedy przyszła ochota, niż siedzieć 45 min w ławce. Uważam ,że mając 6 lat najlepiej jest zaczynać poznawać literki, cyferki, tak jak jest to realizowane w „zerówce”. Ciekawe co na to same dzieci? Domyślam się , że same tego pomysłu nie pochwalają. Liczyć, pisać jeszcze zdążą się nauczyć a dzieciństwa nikt im już nie zwróci, jedynie dołoży dodatkowych obowiązków. Wiek 6 lat, to wiek, gdy człowiek dopiero zaczyna się uczyć sumienności i zaangażowania przydatnych w szkole.

  45. Gośka III ZP US Says:

    Taki pomysł jest absurdalny. Po pierwsze 6-latek ma zupełnie inne zapotrzebowania, przede wszystkim jego organizm nie jest jeszcze dostosowany do wymuszonej pozycji siedzącej, jak to w szkołach bywa, 6-latek potrzebuje ruchu aby prawidłowo się rozwijać. Po drugie zamiast zwiększać zdrowie ludności takimi pomysłami chcą doprowadzić do zwiększenia kalectwa społeczeństwa, a co za tym idzie wydajności w pracy, zwiększania dochodu państwa. Proszę sobie wyobrazić jak później będzie to wyglądało, kiedy takiemu 6-latkowi obciążymy kręgosłup czy to przez wymuszoną siedzącą pozycje, czy to przez obciążenia plecakami, będziemy mieli jednym słowem krzywe społeczeństwo co będzie prowadziło do częściowego lub trwałego kalectwa. A ciekawa jestem czy państwo będzie pomagało ofiarom swojego nieudolnego doświadczenia eksperymentalnego. Tak więc drodzy rodzice zastanówcie się czy warto posyłać dzieci o rok wcześniej do szkoły i czy chcieli byście przyczynić się do kalectwa swoich dzieci.

  46. Ana Says:

    Również uważam że puszczenie dziecka w tym wieku do szkoły jest zabieraniem jego dzieciństwa. Poza tym szkoły nie są i tak w tej chwili przystosowane do uczniów pod wieloma wzgledami , począwszy od sprzętu po zabiezpieczenia jakie powinny być a jakie są w rzeczywistości. A co dopiero jak wszystkie dzieci w wieku 6 lat przyjdą do szkoły, większość dyrektorów sobie z tym nie poradzi jak również i mało wykształcowa kadra pedagogiczna. Pomyślmy również o tym czy to się nie odbije na ich psychice, może to skutkować wieloma problemami w przyszłości z ich zachowaniem. A chyba żaden rodzic nie chciałby tego.

  47. Małgorzata Says:

    Dla mnie osobiście, jest to chore. Nasze państwo usiłuje chyba już konkretnie ogłupić i podporządkować sobie, całe społeczeństwo. Na samą myśl wysłania dziecka – 6 letniego – do szkoły podstawowej, przechodzą mnie dreszcze i włosy stają dęba. Szkoły jak również kadra pedagogiczna nie jest i nie będzie na to gotowa. Sam fakt tak dużej różnicy wieku między dziećmi w jednym budynku jest przerażający… Minie lekcja czas przerwy i co? 6 letnie dziecko pobiegnie na boisko pobawić się z rówieśnikami, a tu co?! Tuż obok będzie stała banda chłopców z najstarszej klasy, głośno rozmawiających , używających niecenzuralnych słów, źle mówiących na nauczycielkę która zwróciła im uwagę, bądź też takich którzy gdzieś tam w pobliskich krzakach będą palić…I to mają być wzorce dla tych małych dzieci? Czy państwo musi ingerować w uczucia, emocje tych małych dzieci? Chcą niech mieszają w głowach starszych ludzi którzy swoje przeżyli mają już za sobą. Ale nie tym mały , niewinnym i bezbronnym dzieciom które według mnie, nie będą potrafiły się odnaleźć w takim miejscu…

  48. Justyna Says:

    kolejny bubel w polityce. Uważam że jest to nieprzemyslane albo wynika z niewiedzy na temat rozwoju dzieci. Politycy którzy tak bardzo zajmują sie tym tematem albo nie mają własnych dzieci albo nie zajmują się ich wychowaniem gdyz wtedy by wiedzieli jaka jest kolosalna różnica między 6 a 7 latkiem. Nie zgadzam się z opinią że w krajach zachodnich dzieci już w wieku 4 lat idą do szkoły i jest OK. Dlaczego więc wwłaśnie tam zanika „instytucja rodziny”? Może odpowiedzi należy szukać właśnie w okresie dzieciństwa.

  49. Anna Says:

    Chciałabym wypowiedzieć się na ten temat z punktu widzenia osoby, która została „wysłana” do szkoły w wieku sześciu lat. Dzisiaj mam lat 40 i czarne wspomnienia pierwszych lat w szkole. Po testach psychologicznych uznano, że mogę rozpocząć naukę jako sześciolatek. Muszę przyznać, że nigdy nie miałam problemów z nauką – wręcz przeciwnie, wiedzę przyswajałam dość łatwo.Nikt nigdy jednak nie spojżał na to z drugiej strony – byłam traktowana jak siedmiolatek, zdający sobie sprawę z obowiązków, odpowiedzialności, musiałam stać się o wiele starsza niż byłam, bo przecież chodziłam już do szkoły. Efekt był taki, że w rzeczywistości byłam bardzo długo dziecinna, chociaż starałam się to ukrywać przed koleżankami, kiedy one oglądały się za chłopakami – ja najchętniej bawiłam się lalkami ! Byłam bardzo wstydliwą osobą, trudno było mi znaleźć się w grupie rówieśników. Zmieniło się to dopiero z chwilą rozpoczęcia nauki w liceum – wreszcie dojrzałam emocjonalnie do wieku moich koleżanek. Uważam, że nauczyciele nie są przygotowani do pracy z sześciolatkami, nie wspominając o programie nauczania, szkole, opiece pedagogicznej jakiej te dzieci wymagają odmiennej jednak od, karcących przeważnie, rozmów pani pedagog ze starszymi dziećmi. O dziwnych, jak dla mnie, zapędach polityków wypowiadać się nie będę, ale chciałabym zwrócić uwagę rodziców na to, że później tym maluszkom brakuje kilku lat dzieciństwa a nie tylko jednego roku i może wspólna reakcja społeczeństwa uchroni przyszłych małych uczniów przed zbyt szybkim dorastaniem. Należałoby również zweryfikować swoje ambicje, aby sześciolatek znał już jakiś język obcy, grał na skrzypcach, tańczył w balecie, był doskonałym pływakiem, grywał w tenisa i do tego osiągał sukcesy w szkole. Dzieci powinny być dziećmi, a nie robotami – sfrustrowanymi i zmęczonymi życiem – dorosłymi.

  50. justyna_2010 Says:

    Uuffff….powiem tak….. mam to szczęście że jeszcze będe miała prawo decyzji czy mój syn (obecnie 4-latek)
    pójdzie do szkoły wcześniej czy nie. OCZYWIŚCIE ŻE NIE PÓJDZIE WCZEŚNIEJ !!!!!!!!!! Nie chodzi już nawet o to że szkoły nie są przystosowane ale o to że 6-latki wymagają innej opieki niż szkolna. Okres uczenia się przez zabawę powinien byc jak najdłuższy. Jak dziecko w tym wieku jest przygotowane do samodzielnego spędzania czasu wolnego i zabawy. Nawet nie chcę sobie wyobrażac wyjscia na przerwę takiego malucha który bedzie odczówał presję o wiele starszych od siebie kolegów. NIE jeszcze raz NIEEEEEE.

  51. Anna Says:

    Chciałabym wypowiedzieć się na ten temat z punktu widzenia osoby, która została “wysłana” do szkoły w wieku sześciu lat. Dzisiaj mam lat 40 i czarne wspomnienia pierwszych lat w szkole. Po testach psychologicznych uznano, że mogę rozpocząć naukę jako sześciolatek. Muszę przyznać, że nigdy nie miałam problemów z nauką – wręcz przeciwnie, wiedzę przyswajałam dość łatwo.Nikt nigdy jednak nie spojrzał na to z drugiej strony – byłam traktowana jak siedmiolatek, zdający sobie sprawę z obowiązków, odpowiedzialności, musiałam stać się o wiele starsza niż byłam, bo przecież chodziłam już do szkoły. Efekt był taki, że w rzeczywistości byłam bardzo długo dziecinna, chociaż starałam się to ukrywać przed koleżankami, kiedy one oglądały się za chłopakami – ja najchętniej bawiłam się lalkami ! Byłam bardzo wstydliwą osobą, trudno było mi znaleźć się w grupie rówieśników. Zmieniło się to dopiero z chwilą rozpoczęcia nauki w liceum – wreszcie dojrzałam emocjonalnie do wieku moich koleżanek. Uważam, że nauczyciele nie są przygotowani do pracy z sześciolatkami, nie wspominając o programie nauczania, szkole, opiece pedagogicznej jakiej te dzieci wymagają odmiennej jednak od, karcących przeważnie, rozmów pani pedagog ze starszymi dziećmi. O dziwnych, jak dla mnie, zapędach polityków wypowiadać się nie będę, ale chciałabym zwrócić uwagę rodziców na to, że później tym maluszkom brakuje kilku lat dzieciństwa a nie tylko jednego roku i może wspólna reakcja społeczeństwa uchroni przyszłych małych uczniów przed zbyt szybkim dorastaniem. Należałoby również zweryfikować swoje ambicje, aby sześciolatek znał już jakiś język obcy, grał na skrzypcach, tańczył w balecie, był doskonałym pływakiem, grywał w tenisa i do tego osiągał sukcesy w szkole. Dzieci powinny być dziećmi, a nie robotami – sfrustrowanymi i zmęczonymi życiem – dorosłymi.

  52. Luz Maria Says:

    Nie ulega wątpliwości, iż rządzący mają dobre intencje. Niestety, najczęściej trwają w przekonaniu, że mają rację, nie starając się wyobrazić jakie następstwa może nieść za sobą realizacja ich wizji. Każdy z nas chodził do szkoły, każdy więc wie, że już pierwsza klasa to wielkie zderzenie z rzeczywistością. Przymusowe rozstanie z dziecinnym myśleniem, nowe wymagania ,dyscyplina to istna kradzież dzieciństwa. Wydaje mi się, iż inwestycji ze strony państwa bardziej potrzebuje edukacja na szczeblu przedszkolnym niż wczesnoszkolnym. Aby zrozumieć co mam na myśli wystarczy zapytać kilku rodziców, w szczególności mieszkających w większych miastach, czy łatwo jest wysłać dziecko do przedszkola..

  53. Magdalena Says:

    W ostatnich latach można wyraźnie zauważyć tendencję do nadmiernego wypełniania czasu już nawet kilkulatków. Języki obce, zajęcia sportowe, zajęcia muzyczne… W pogoni za tym czyja latorośl będzie „mądrzejsza” zapominamy o prawie dziecka do tego, by być po prostu dzieckiem. Moim zdaniem wysłanie 6-latka do szkoły to kompletna pomyłka. Nie odbierajmy im tego jakże krótkiego czasu beztroski.

  54. Magdalena III ZP Says:

    W ostatnich latach można wyraźnie zauważyć tendencję do nadmiernego wypełniania czasu już nawet kilkulatków. Języki obce, zajęcia sportowe, zajęcia muzyczne… W pogoni za tym czyja latorośl będzie „mądrzejsza” zapominamy o prawie dziecka do tego , by być po prostu dzieckiem. Moim zdaniem wysyłanie 6-latka do szkoły to kompletna pomyłka. Nie odbierajmy im tego jakże krótkiego czasu beztroski

  55. Kamilla Says:

    Temat powyższego artkułu Pana Juraszka na pewno wzbudził wielkie zainteresowanie wśród obecnych a także przyszłych rodziców, którzy zapene są autorami tych licznych powyższych komentarzy:) Ja także jestem mamą 1,5 tygodniowej córeczki i nie ukrywam że już teraz martwię się o jej edukacyjną przyszłość. Polska reforma oświaty jest zdecydowanie nie dopracowana i dobrze nie przemyślana. To że pomysł wysłania sześciolatków do szkoły jest, jak to Pan doktor stwierdził ustawowym „bublem” świadczą liczne argumenty „przeciw” pomysłowi, zagorzałe dyskusje w internecie,prasie,telewizji oraz napływające do rzecznika praw obywatelskich skargi od rodziców, pedagogów, psychologów. Miejmy tylko nadzieje że urządnicy z MEN „zejdą na ziemię” i wezmą pod uwagę przede wszystkim dobro dzieci a nie dążenie za wszelką cenę do dorównania europejskim standardom.

  56. Ewelina Says:

    witam. na wstępie powinnam chyba podziękować swoim rodzicom, którzy oszczędzili mi trochę dzieciństwa tym, że posłali mnie w wieku 6 lat do „zerówki” a nie do pierwszej klasy. „Zerówka” ukierunkowana była bardziej na zabawę niż na naukę. była dla mnie pewnego rodzaju okresem przejściowym między zabawą a poważnym i pewnie stresującym wydarzeniem jakim jest już nauka w pierwszej klasie. Moim zdaniem powinniśmy oszczędzić dzieciom trochę tej beztroski i pozwolić im spokojnie przygotować się do wejścia w ten „bardziej odpowiedzialny i wymagający” okres w ich życiu.

  57. Eli Says:

    Witam.
    Tu chodzi o kasę jak zwykle!!!!!!
    Pani dyrektor z jednej z warszawskich szkół przyznała na zebraniu z rodzicami, że im więcej utworzy klas z 6-latków to dostanie większe dofinansowanie!!!!!

  58. Łukasz Says:

    Witam.
    Dzieci w naszych czasach szybciej dorastają i takie dziecko z pewnością będzie nudziło się w przedszkolu nie ucząc się w na miarę swoich potrzeb. Jednak jak zauważyli moi przedmówcy rozwój intelektualny nie koniecznie musi iść w parze z rozwojem emocjonalnym. Posyłanie dzieci do szkoły w wieku 6 lat wydaje mi się nawet okrutne, pomijając fakt iż zabiera im się ten beztroski czas, to również zmniejsza im się przygotowanie by wejść na ten wyższy etap swego życia, który jest bardzo istotny i skrajny z dotychczasowym. To wszystko może za sobą pociągnąć wiele negatywnych skutków odbijających się na psychice dziecka i jego późniejszym życiu. Nie bądźmy nieodpowiedzialni, nie skazujmy na to swoich dzieci.
    Pozdrowienia dla Autora

  59. magdalena Says:

    Witam , totalny absurd. zabierać dzieciom najpiekniejsze lata zycia do których my tak tęsknimy. :)czasami myśle ,że osoby siedzące tam u góry nie mysla o konsekwencjach sowoich decyzji. czy warto skracac cudowny okres dzieciństwa na rzecz bezlitosnego początku ,,wyścigów szczurów,,?

  60. Katarzyna Says:

    Całkowicie się zgadzam z wątpliwościami dotyczącymi doganiania we wszystkim Unię Europejską. Nie raz się zastanawiam czy Polacy jako naród czy osoby w nim rządzące mają zaniżone poczucie wartości i dlatego naśladują innych nie myśląc o naszej kulturze, tradycjach czy też sukcesach naszych uczonych:psychologów i pedagogów ich teoriach i metodach wychowania, których byli prekursorami i które przynosiły pożądane efekty tj. J.Korczak,M.Grzegorzewska, H.Radlińska.Uważam też że wcale nie musimy czekać konsekwencji tej ustawy, ponieważ konsumpcyjne nastawienie do życia, które trwa już od kilku lat i jest odzwieciedleniem kultury z „zachodu”,daje już swoje plony. Rodzice nie mają czasu dla dzieci a dzieci z czasem zapominają o podstawowych wartościach i dla przysłowiowej złotówki potrafią zabić człowieka.<>

  61. Agnieszka Says:

    Jestem mamą trójki dzieci. Od samego początku są wdrażane do samodzielności i dojrzałości. w tym roku stoję przed dylematem – puścić 6 latka do szkoły czy nie? Uzależniam to przede wszystkim od wyników testów gotowości szkolnej. Szkoła do której chcę dać swojego syna sprawdziła się w przypadku starszej córki. Znam jej nauczycielkę i mam pewność, że to właściwy człowiek na właściwym miejscu – dodatkowo musiała podjąć taką samą decyzję w swoim prywatnym życiu – w tym roku i zna problem z własnego doświadczeni. Waham się, czytam fora. Wierzę, że dobry nauczyciel to priorytet. Jeśli syn będzie gotów – zdaniem przedszkola – pójdzie we wrześniu do szkoły. Wciąż o tym mówi i bardzo chce!

  62. AGITA Says:

    WITAM JESTEM MATKĄ 5 LATKI(Z LISTOPADA)KTÓRA JUŻ 3 LATA CHODZI DO PRZEDSZKOLA DO KOŃCA MARCA MUSZE ZDECYDOWAĆ WYSŁAĆ CZY NIE?
    WRACAM MYŚLĄ DO PROGRAMU STAREJ ZERÓWKI(NA PODSTAWIE CÓRKI BRATA)
    -PRZED PÓJŚCIEM DO SZKOŁY MUSIAŁA CZYTAĆ I PISAĆ
    -NIE MOGŁA OPUŚCIĆ WIĘKSZEJ ILOŚCI DNI BO POTEM MUSIAŁA NADGANIAĆ MATERIAŁ
    -WYCHOWAWCA NIE MIAŁ CZASU NA NAUKĘ MOTORYKI I CZYNNOŚCI MANUALNYCH
    -NIE CHCIAŁA ZA BARDZO CHODZIĆ DO ZERÓWKI „w ogóle się nie bawimy tylko uczymy się przy stoliczkach już mi się nie podoba”-JEJ SŁOWA
    W 2009 POSZŁA JAKO 7 LATKA DO SZKOŁY I:
    ZACZĘŁO JEJ SIĘ BARDZO PODOBAĆ UWIELBIA TAM CHODZIĆ,NIE MA TAKIEGO NACISKU PSYCHICZNEGO NA TO ŻEBY UMIAŁA TO CO W ZERÓWCE,MA ŚWIETNE OCENY,WŁAŚNIE TERAZ(chociaż tego nie wie program jej bardzo odpowiada mimo że poszła tam już potrafiąc „wszystko”)NIE PRZESZKADZA JEJ ŻE OBNIŻONO POZIOM I NIE NUDZI SIĘ BO PANI DOSTOSOWUJE TOK NAUCZANIA DO DZIECI A CZYTAĆ JAKBY NIE UMIAŁA Z ZERÓWKI TO I TAK BY SIĘ NAUCZYŁA TERAZ(PO CO WIĘC TEN STRES W ZERÓWCE? BO TAKI BYŁ PROGRAM -A PRZECIEŻ OD TAKIEJ NAUKI JEST WŁAŚNIE SZKOŁA NIE PRZEDSZKOLE )

    WIEM JUŻ TEŻ JAK WYGLĄDA TERAZ „ZERÓWKA „W PRZEDSZKOLU
    -JEST PRZYSTOSOWANIE PSYCHICZNE DO SZKOŁY TJ(nauka rozpoznawania kształtów,kolorów,figur,motoryka (zapnanie,zawiązywanie,jedzenie nożem widelcem, koncentracja,opowiadanie obrazków,rozpoznawanie stron prawa lewa,zachowanie na drodze,praca nad wymową itd PANI DYREKTOR MÓWI ŻE PISANIA I CZYTANIA ZDĄŻĄ SIĘ NAUCZYĆ BO SZKOŁA MA NA TO AŻ 3 LATA(zresztą nie mogą już tego uczyć) A RODZICE SAMI MAJĄ NIE UCZYĆ DZIECI PISANIA I CZYTANIA BO PRZEJMUJĄ ZŁE NAWYKI KTÓRE POTEM BARDZO PRZESZKADZAJĄ W SZKOLE
    -JEDNAK NIE STOJĄ dzieci W MIEJSCU BO TO ONE SAME WŁĄŚNIE DOPOMINAJĄ SIĘ NOWYCH WIADOMOŚCI
    - PRZEDSZKOLE 6 LATKA TO TERAZ BEZTROSKOŚĆ BEZ OBOWIĄZKÓW,LEPSZA OPIEKA,,WIĘCEJ RUCHU NA POWIETRZU NIŻ KIEDYŚ NO I PEŁNE WYŻYWIENIE

    MYŚLĘ ŻE PROGRAM JEST TERAZ DUŻO LEPSZY NIŻ TAMTEN

    TERAZ SZKOŁA(6-LATKA)
    -U MNIE W SZKOLE SALA KOLOROWA ZBLIŻONA WYGLĄDEM DO PRZEDSZKOLNEJ,STOLIKI NIE DWU A 5 OSOBOWE,MAŁE TOALETY I UMYWALKI W ŁAZIENCE ZNAJDUJĄCEJ SIĘ ZARAZ OBOK DRZWI DO SALI,DYWANIK,TROCHĘ ZABAWEK,OBIADY W CZASIE LEKCJI RESZTY SZKOŁY,OPIEKA W ŚWIETLICY PO LEKCJACH DO 16.00,
    KORZYSTANIE Z PLACU ZABAW,DZIECI NIE WIĘCEJ NIŻ 20 O ILE BĘDĄ CHĘTNI(W TAMTYM ROKU 18),ZAKAZ NOSZENIA TORNISTRÓW (podręczniki zostają w szafkach)LEKCJE 4-5 GODZ TYKO NA 8.00
    -PROGRAM TO PESTKA, ALE DZIECKO MUSI UMIEĆ WYKONYWAĆ POLECENIA,SPRAWNIE SIĘ UBRAĆ,ZJEŚĆ OBIAD RACZEJ SIĘ NIE BRUDZĄC,RADZIĆ SOBIE W NOWYCH SYTUACJACH,POWIEDZIEĆ PARĘ ZDAŃ SAMO NP.O SOBIE,WCZEŚNIEJ WSTAĆ BY ZJEŚĆ ŚNIADANIE,
    RADZIĆ SOBIE W PEŁNI W ŁAZIENCE,NIE BAĆ SIĘ NOWYCH MIEJSC ŻEBY W PIERWSZYCH DNIACH NIE PŁAKAŁO(co można sprawdzić zostawiając dziecko na ok 2 godz na jakiś nowych zajęciach np plastycznych pod opieką tamtejszej pani).
    -BĘDĘ BRAŁA POD UWAGĘ OPINIĘ WYCHOWAWCZYNI KTÓRA MUSI WYPEŁNIAĆ TAKIE JAKBY TESY PRZEZ CAŁY ROK I OKREŚLA W NICH W JAKIM STOPNIU DZIECKO TO WSZYSTKO POTRAFI
    -ORAZ OPINIĘ LOGOPEDY CHOĆ Z TYM NIE MA PROBLEMU(a jest to bardzo ważne bo jak dziecko mówi tak pisze)
    WIEM TAKŻE ŻE W SZKOLE PRZERWA JEST ZAWSZE W CZASIE LEKCJI POZOSTAŁYCH KLAS(choć 6 latki w tym roku upominają sie o dzwonek i chcą razem z resztą szkoły mieć przerwę)ORAZ ŻE PANI MOŻE USTAWIAĆ CZAS LEKCJI JAK CHCE -U NAS JAK WIDZI ŻE DZIECI SIĘ JUŻ „MĘCZĄ „TO ZMIENIA ALBO PRZEDMIOT ALBO ROBI PRZERWĘ,SPACER,PLAC ZABAW CZY ZABAWY W KÓŁKU
    -6-LATEK UCZY SIĘ TEGO CO 7 LATEK ALE W TAKICH WŁAŚNIE WARUNKACH
    -7 LATEK MA ZWYKŁĄ KLASĘ PO 2 OSOBY ,40 MIN LEKCJE OBIAD I PRZERWY RAZEM Z RESZTĄ SZKOŁY MNIEJ SPACERÓW WSZYSTKO TO CO KIEDYŚ BYŁO ,TYLKO LEPSZY PROGRAM(MNIEJ STRESUJĄCY)

    KOLEDZY I KOLEŻANKA W JEJ WIEKU MIESZKAJĄCY OBOK IDĄ DO SZKOŁY PRĘDZEJ (SĄ Z LUTEGO,CZERWCA,MARCA)
    CO, JEŻELI NP W 4 KLASIE CÓRKA POWIE MI CZEMU JEST ROK NIŻEJ OD NICH -CZY BYŁA ZA GŁUPIA ŻEBY PÓJŚĆ DO SZKOŁY
    -Z JEDNEJ STRONY ONA SAMA(ja ją nawet nie próbuję uczyć)CHCE ZNAĆ LITERKI PYTA SIE CO TO ZA LITERKA, CYFERKA,ŚWIETNIE LICZY DO 25,DODAJE OD 1-9K WIEM ŻE MAŁE DZIECI SZYBCIEJ CHŁONĄ WIEDZĘ IM STARSZE TYM GORZEJ ,TO PRZECIEŻ JEST POTWIERDZONE NAUKOWO
    MOŻE TAKI „PŁASZCZYK” ROZWINIĘTY NAD 6 LATKAMI JEST LEPSZY NIŻ NAGŁY SKOK 7 LATKA DO SZKOŁY
    -ONA SAMA CHCE CHODZIĆ Z KOLEŻANKĄ (SĄSIADKĄ) DO SZKOŁY
    OSOBIŚCIE NIE BYŁAM ZA SZKOŁĄ OD POCZĄTKU MĄŻ TEŻ ALE TAKIE SĄ FAKTY
    -MAM WIĘC DUŻY DYLEMAT CZEKAM NA WASZE OPINIE MOŻE KTOŚ MA DZIECKO CO POSZŁO PRĘDZEJ DO SZKOŁY

  63. Iza Says:

    myślę,że w wielu wypowiedziach jest sporo generalizowania. Owszem placówki szkolne są średnio przygotowanie na przyjęcie dzieci 6 letnich, a resort obiecuje naukę poprzez zabawę, odrębne kąciki do zabaw.

    najlepiej jest samodzielnie udać się do placówki i tam sprawdzić jak to wszystko wygląda. poza tym wiele zależy od dyrektora szkoły czy nauczyciela prowadzącego.

    dla nauczyciela to ogromny nakład pracy przygotowywanie się na każde zajęcia dla odrębnej grupy dzieci (tych które świetnie sobie radzą i mniej zdolnych). muszą Państwo zrozumieć że to nie jest na pstryknięcie palcami.

  64. radosław Says:

    Rozpoczęcie edukacji szkolnej w wieku 6 lat to absurd. Można niektóre dzieci posłać do szkoły rok wcześniej (decyzja rodziców i psychologów), ale większość nie jest jeszcze do tego dojrzała. Z tego pomysłu wyniknie więcej krzywd niż pożytku. I wcale nie prawda, że dzieci będą przez to mądrzejsze i lepiej przygotowane do życia co nieraz słyszy z ust niektórych euroentuzjastów. Tak naprawdę ustawodawcom chodzi tylko o względy ekonomiczne, by przyszli dorośli rozpoczynali pracę o rok wcześniej i szybciej tworzyli PKB.

  65. Sylwia Says:

    a może szanowni przeciwnicy niech pomyślą o dobru dzieci?
    w szkolnej zerówce nauki mniej od zabawy, potem jeszcze 3 lata zintegrowanego kształcenia, gdzie też więcej zabawy
    jakież to straszne torury tam są?
    a czy nie jest okrutniejsze, gdy kulkuletnie dziecko, prawie od urodzenia jest pod opieką opiekunki, dziadków, podczas, gdy rodzice 10 godzin poza domem?

  66. Marek Says:

    Pani Sylwio, zgadzam się z Panią tylko proszę dokładniej przeanalizować opinie innych.Autor.

  67. julka Says:

    A kogo tak naprawdę obchodzi bunt rodziców?Ja też nie zgadzam się z durnym pomysłami podyktowanymi niby-akceleracją.Nikt nas drodzy rodzice nie posłucha.My się nie liczymy!

  68. AGA Says:

    szkoda DZIECIAKÓW I SZKODA ..RODZICÓW,JAKIŚ KRETYN TO MUSIAŁ WYMYŚLIĆ,.JA TEŻ MAM TEN PROBLEM BO MOJ SYN,JESCZE NIE SKOŃCZYŁ 5 LAT,A JUŻ GO WRZUCILI DO 6 LATKÓW I TERAZ SĄ PRZEPYCHANKI!.(przy okazji ,PAN JURASZKO TO WSPANIAŁY CZŁOWIEK O OGROMNEJ WIEDZY,i wiem co mówię,heh

  69. AGA Says:

    DO PANI STELLI,NIECH MI TU PANI NIE PORÓWNUJE ANGIELSKICH DZIECI,CHYBA NIE WIE PANI O CZYM PANI MÓWI,Z TAKICH DZIECI WYRASTAJA DUŻE GRUBASY POZBAWIONE KREATYWNOŚCI,HEH,A PSYCHIATRA TO U NICH JEST NA PORZĄDKU DZIENNYM!!TAK ANGIELSKIE SPOŁECZEŃSTWO TO TRAGEDIA,GDYBY NIE MIELI DOBREGO SOCJALU,TO BY NIE DALI RADY.WIEM BO BYLAM TAM I WIDZIALAM TE MASZKARONY WIECZNIE NIEZADOWOLONE,NIESZCZĘSLIWE,SMUTNE,DWIE LEWE RĘCE DO WSZYSTKIEGO I ANTYDEPRESANTY W KIESZENI….

  70. EWA Says:

    Witam, ja za nie cały rok będę musiała zdecydować czy wysłać syna do szkoły , czy nie i muszę powiedzieć ,że już mnie to dręczy. Nie chodzi wcale o to czy sobie poradzi czy nie – myślę że początki wszędzie są trudne, jak szedł do przeczkola to też był to dla niego wielki stres. Najbardziej martwi mnie jednak to, co będzie jeśli zostanie w przeczkolu, a w roku 2012/2013 pójdzie do szkoly jako 7 latek i wtedy w szkole bedzie dwa razy więcej dzieci, bo pójdą do szkoły dwa roczniki. Jak sobie wtedy poradzą szkoły? większe klasy czy więcej klas?, więcej nauczycieli? i czego bedą się uczyć te pierwszaki, tego co już uczyli sie w 6 latkach? Dlamnie to jest największą niewiadomą ! Boję się że taka liczba dzieci w szkole, które jakby nie patrzeć potrzebuje więcej uwagi bo jest to dla nich nowe miejsce zgubi sie całkowicie. Myślę,że rocznik 2005 jest najbardziej pokrzywdzony w tym wszystkim i mam straszny mętlik w głowie.

  71. Monika Says:

    Pracuję w szkole i właśnie w tym roku uczę w klasie pierwszej.Oprócz 7 latków mam też 6latki. Młodsze dzieci znacząco różnią się od starszych. Nie chodzi tu o poziom intelektualny. Wyróżniają się pod względem braku dojrzałości emocjonalnej i społecznej.Rodzice posyłając wcześniej dzieci do szkoły kierowali się ich poziomem inteligencji zapominając iż jest on tylko jednym ze składowych dojrzałości szkolnej dziecka. Nie tylko on decyduje o jego sukcesie.
    Cieszę się, że moje dzieci ten etap mają już za sobą. Współczuję rodzicom obecnych 5latków, które za rok przyjdą do nieprzystosowanych dla nich szkół. Owszem w innych państwach dzieci wcześnie idą do szkoły, ale baza tych szkół im to umożliwia. Nie ma tam klas 27 osobowych.

  72. Magdalena Says:

    Jestem mamą 6 -latka,posłałam syna do szkoły i co? to był wielki błąd… pani wychowawczyni wiecznie marudzi, pedagog widzi wszystko w czarnych barwach, ostatnio stwierdził że ” proszę zabrać dziecko do domu bo zaraz dostanie histerii „. Szkolne realia :
    dziecko ma być grzeczne i siedzieć nie ruchomo przez 45 minut, nie biegać za długo, nie krzyczeć bo za głośno, słuchać , słuchać i słuchać pani wychowawczyni bo inaczej mama usłyszy już na dzień dobry że ” dziecko nie zda do 2 klasy” jak usłyszałam ja po miesiącu chodzenia dziecka do szkoły. Nauczyciele wczesnoszkolni nie maja dostatecznej wiedzy na temat rozwijającego się dziecka. Nie oszukujmy się że nasze dzieci są gotowe do podjęcia jako 6-latek, nauki szkolnej. Jestem mama która zrobiła błąd odbierając dziecku rok ” bycia sobą ” .

  73. poziom Says:

    Witam, a ja jestem mamą 6 latka (obecnie juz 7 latek), który o zgrozo został posłany do szkoły właśnie jako sześciolatek. Decyzję niefortunną podjęłam, owszem-po rozmowach z wychowawczynią przedszkolną, ale także w wyniku swojego przekonania o tym, iz dziecko da sobie radę, bo program nie jest trudny itd. Nie zaproponowano mi żadnych wizyt w poradni pedagogicznej i to jest pierwszy błąd, a właściwie podstawowy. Już w pierwszej klasie, mieszanej zresztą (7 i 6 latkowie) praktycznie wszystkie 6 latki odbiegały poziomem rozwoju in minus od 7 latków, zresztą program był ciągnięty w górę własnie pod 7 latków. Niby sobie dzieci radziły, ale na szarym końcu. Przeniosłam w 2 klasie dziecko do innej szkoły, gdzie jednak nie ma ani jednego ’6 latka” i widzę jak moje dziecko spada w otchłań zagubienia. I rozpacz mnie czarna ogarnia, bo nie wiem jak mu pomóc. Nieprzygotowanie mentalne jakiego nie zauważyłam posyłając go do 1 klasy wcześniej, daje teraz piorunująco złe skutki. Syn odstaje od rok starszych dzieci, nie rozumie poleceń, nie umie się skupic na lekcji, nie potrafi szybko przepisać z tablicy, choć pisze całkiem nieźle, nie potrafi rozwiazać sprawdzianu, bo potrzebuje wiele więcej czasu niz starsze rok dziecko, na zrozumienie poleceń. Tragedia.I niestety wychowawca nie bierze w ogóle tego pod uwagę że on jest młodszy… i on jest własnie przykładem złego startu w szkole, który obawiam się , że da jeszcze gorsze efekty.
    6 latek w szkole to błąd, szczególnie w mieszanej klasie.

  74. Magda Says:

    Witam,jestem mamą 6-latka. Zdecydowałam się wysłać dziecko do małej szkoły wiejskiej z kilkuosobowymi klasami. Nauczycielka, wychowawczyni w przedszkolu i dyrekcja jednogłośnie poparli moją decyzję. Sala jest przyjazna, pełna opieka – rewelacja…
    Codziennie obserwuję jak dziecko odrabia lekcje i z dnia na dzień robi postępy, jest też coraz bardziej samodzielny.
    Nie wiem jak sobie radzą inne dzieci, ale po 6 tygodniach nauki moje dziecko ma już 6 jedynek, żadnej piątki czy pochwały. Jak tak dalej pójdzie przestanie być kolorowo. Ma 3 lata na naukę pisania i czytania, a tymczasem Pani zamiast uczyć tylko ocenia, nie powtarza poleceń, krzyczy, itp.
    Wydaje mi się, że główny problem tkwi w nauczycielach. Jeżeli nauczyciel potrafi być mamą, opiekunem, towarzyszem zabaw, wszelkie inne problemy nie byłyby ważne. Uważam, że dzieci są ciekawe wszystkiego i chętne do zdobywania wiedzy, ale największy problem mogą stanowić nauczyciele, to od nich zależy czy szkoła jest przyjazna, czy nie.
    Wg mnie nauczyciele klas I-III powinni przechodzić bardzo rygorystyczne testy – tym bardziej, że jest bezrobocie i chętnych nie brakuje.

  75. poziom Says:

    Chyba zgodzę się z panią Magdo- problem może tkwić w nieprzygotowaniu nauczycieli. W nowej szkole mój syn ma chyba kiepska nauczycielkę, bo z moich osobistych obserwacji wynika, iż, po pierwsze, nie ma ona zupełnie posłuchu wśród dzieci, po drugie nie ma chyba pojęcia jak postępować z dziećmi 6 latkami… Taki nauczyciel skutecznie moze wyprowadzić dzieci nie na prostą, ale na krzywą pochyłą. nie daj Boże aby się okazało za parę lat, iż kolejna pseudomądra reforma szkolnictwa przyniosła więcej krzywdy dla dzieci niż pożytku. Nie wszystkie dzieci będą bowiem dojrzałe do podjęcia nauki w wieku 6 lat i na starcie będą „spalone”, bo wszelkie braki edukacyjne czy też emocjonalne tych dzieci będą się z roku na rok pogłębiać i wydaje mi się że gro rodziców czekać będą wizyty w poradniach pedagogiczno-psychologicznych itd.
    Rodzice róbcie testy dojrzałości szkolnej przed wpakowaniem swoich 6 latków do 1 klasy!!!

  76. maria Says:

    witam,tez poslalam syna do szkoly w wieku 6 lat i uwazam ze to kiepski pomysl .Winni sa nauczyciele.Sami sobie z tym nie radzą,więc atakują mnie jako matkę obwiniając ,że posłałam syna do 1 klasy.Sama uczę moje dziecko w domu bo w szkole nie bardzo ktoś chce z nim pracować. Odbiega ,odbiega ,odbiega.! Tylko to słyszę.Ale nikt nie zauważa jego postępów i nikt go nie mobilizuje.Wychowawczyni skreśliła mojego syna już na starcie.Zamiast pomocy ze strony tej pani ,odbieram tylko negatywne opinie i wręcz naciski ,aby syn poszedł w swoim terminie do 1 klasy.Obawiam się że nawet jeśli moje dziecko będzie dorównywać 7 latkom i tak jest już zaszufladkowany. Po prostu widzę,że pani mój syn ewidentnie ‚przeszkadza’. A na drzwiach otwartych jak byłam w tej szkole to gorąco zachęcali by posyłać 6 latków do tej szkoły.A co ja mam teraz zrobić uważam że dziecko moje daje sobie radę ,ale z takim podejściem pedagoga to wiele nie zwojuję.Syn już teraz mówi że pani go nigdy za nic nie pochwali.Nasze polskie realia!!!!! Może ktoś mi doradzi .Wiem popełniłam błąd,ale dlaczego moje dziecko przez nie kompetencje pedagoga ma teraz pokutować . Proszę o wskazówki ,co robić. Bezsilna.

  77. Monika Says:

    Witam,
    Poslalam corke do 1 klasy dla 6-latkow. Uwazam to za jeden z moich najwiekszych bledow wychowawczych jaki popelnilam wychowujac 2 dzieci. Szkola w Warszawie, najlepsza SP na Ursynowie. Nauczycielka kompletnie nie przygotowana do nauczania dzieci 6-letnich. Dzieciaczki siedza w lawkach w trybie 45 min i przerwa; wogole sie nie bawia; nie wychodza na dwor. Czesc dzieci w klasie jest tak zestresowana, ze ma codziennie rano bole brzucha. Dzieci maja bardzo duzo zadawane. Czesto pani podaje im w formie ustnej jedynie dodatkowe polecenia do zadan domowych. Dzieci nie sa w stanie ich zapamietac i przezywaja ogromny stres bo boja sie, ze dostana kolejna pisemna uwage w dzienniczu (sic!). Pani wyraznie chce z nich zrobic cyborgow, ktore osiagna super wynik na testach. Pani gra na swoj sukces i w nosie ma dzieci, ktore nie sa emocjonalnie dojrzale do takiego rygoru i wyscigu. Od wrzesnia kazdego dnia rano pzezywam koszmar kiedy widze jak moje diecko nie lubi szkoly. Chcialam przeniesc corke do zerowki – nie zgodzili sie z braku miejsc.
    Dzisiaj rano przed kalsa stala Pani Dyrektor SP i krzyczala na rodzicow i dzieci, ktore spoznily sie 2 min!!!!! Chyba nie tak miala wygladac ta reforma. Czuje sie bezsilna bo wiem ze nauczycielka sie nie zmieni. nadmienie, ze dzieci uczeszczajace do zerowek nie przezywaja takiego stresu. Lubia swoja szkole i Pania – az trudno uwierzyc, ze to ta sama szkola. Smutna mama

  78. Marek Says:

    Niestety pomysłodawcy nie słuchali głosów rozsądku, smutne to, bo prawdziwe, niech Pani komentarz będzie przestrogą dla innych rodziców i mam nadzieję dotrze do tych, którzy zgotowali dla naszych dzieci szkolne piekiełko. Dziękuję rodzicom za odważne i mądre komentarze, potwierdzające moje obawy. Zbiorę je i prześlę do kuratoriów, oczywiście zachowując pełną dyskrecję. Autor

  79. Ola Says:

    witam, wczoraj byłam na spotkaniu w przedszkolu i… myślałam, że się przesłyszałam, pani zrobiła dziciom test przygotowania do szkoły, dodam, że córka ma 5 lat, wyniki testu rodzice otrzymali, a w nim: dziecko nie wie jak się nazywa stolica Polski i najdłuższa rzeka Polski, nie umie odejmować, nie wie co to godło itd. Ja się pytam, czy to wariactwo czy to ja jestem jakaś inna, geografia się zaczynała w 4 klasie, a nie w przedszkolu, poza tym jeśli takich rzeczy się wymaga to apeluję-nauczajcie tego w zerówce, a nie zajmujcie się pierdołami, chceśnica poszła 2 lata temu do szkoły jako 6-latek, po pół roku dzicko płakało nad lekcjami, dostawała po 3-4 kartki, nie strony słówek z angielskiego do nauczenia w kilka dni, musiała napisać słówka ze słuchu nie znając połowy liter, czy to o to chodzi???????????? Jezu to porażka totalna, jeśli komuś chodziło o to, żeby dzieci zrazić do szkoły to mu się to udało, to totalne wariactwo-myślcie nad następnymi ustawami głowami, a nie portfelem czy znajomościami!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  80. Tośka Says:

    Mi się ten pomysł nie podoba i cieszę się ze jeszcze moge wybrac. Nie wysle mojej szesciolatki do szkoly, podpisuje sie z wiekszoscia komentarzy nade mna, poza jednym – przystosowanie szkol w sensie, że toalety nieprzystosowane, krzesła nieprzystosowane itp
    Czy w waszych domach macie mniejsze osobne toalety dla dzieci? Czy Wasze dzieci jedząc obiad siedzą w przystosowanych dla nich krzesełkach, przy niższych stolikach? W tej kwestii nie popadajmy w paranoje..

  81. Łukasz Says:

    Nie popadajmy w paranoję ? już widze 6 latka siadającego na toaletę i trzymającego się obsikanej klapy bo do ziemi ma za daleko. Z tego co pamiętam to jeszcze jakies dzicinstwo miałem, a teraz co dzieciaki bedą się uczyc, polskiego, angielskiego, najlepiej jeszcze niemieckiego, informatyki a jak sie już nauczą to będą mieć problem z wbiciem gwoździa w ścianę :) do czego to zmierza, w ministerstwie powinni sie mocno pier….ac tym młotkiem w potylice i zaczac logicznie myslec. Domyslam sie ze znowu ktos wział w łapę, bo będzie potrzeba wiecej podręczników. Jakos ludzie uczylismy sie czytac z jednej ksiazki przez kilka lat i żyjemy !!!!!!!

  82. papa Says:

    Ci którzy rządzą nie reprezentują społeczeństwa, tylko własny interes-chory, nasze dzieci mają za nic a nasze zdanie ich nie interesuje. O przygotowaniu szkół lepiej nie mówić- jeden wielki burdel. Będą tak długo wcielać swoje chore pomysły i robić doświadczenia na naszych dzieciach aż nastąpi nadprodukcja debili i wtedy będzie im się łatwiej rządzić. Stary system był najlepszy, umiemy czytać, myśleć logicznie, liczyć i to się nie podoba tym którzy mówią o sobie że są elitą. tylko w jakim systemie nabyli wykształcenie-złym? Jeżeli tak to znaczyłoby że są żle wykształceni!!!!W tym przypadku-do łopaty ELITO!!!!!

  83. Ewelina Says:

    Brawo Panie Marku!
    ale czy jest jaka kolwiek szansa żeby to zmienić żeby nasze3 dzieci poszły w wieku 6 lat do zerówki? może potrzebne są z naszej strony jakieś strajki itp. :-(

  84. Joanna Says:

    Witam serdecznie!
    Jestem mamą tegorocznego 6-cio latka, jak wiadomo, mam możliwość wyboru (rocznik 2005). Widzę ZA i PRZECIW pójścia dziecka w tym wieku do szkoły. Ludzie, nie popadajcie w paranoję, szkoły już są przygotowywane na przyjęcie maluszków. W mojej szkole będzie specjalny plac zabaw tylko dla dzieci I-III, nauczyciele są przygotowani do nauczania takich maluszków …. Ze zgrozą czytam posty wyżej jak to rodzice posyłali swoje dzieci w takim wieku a teraz żałują – RODZICE!! wy to zrobiliście dobrowolnie, nikt Wam nie kazał a kadra i pomieszczenia klasowe najzwyczajniej w świecie nie były na to przygotowane. Teraz jest tzw. „przykaz z góry”, za rok to będzie standard więc kadra i szkoła MUSI być przygotowana na takie zmiany, przecież te szkoły rywalizują o dzieci, dbają o dobro dziecka.
    Ja jeszcze myślę, rozważam pójście dziecka do Szkoły Mistrzostwa Sportowego a wiem, że 6-cio latek najzwyczajniej w świecie sobie tam nie poradzi (ogromny nacisk na treningi i sport).
    A więc głowa do góry, rodzice nie biadolcie bo jak czytam o obsikanej klapie w sedesie to mi żal Was a nie Waszych dzieci :)

  85. Kamila Says:

    Ja moje dziecko zapisałam do oddziału przedszkolnego czyli do 0.Na szczęście miałam jeszcze wybór.Współczuję następnym rocznikom ,bo być może nie będą mnieli wyboru..Być może jakieś protesty poskutkują ,tylko obawiam się ,aby nie było to kosztem sześciolatków ,ktore nie podołają w 1 klasach.Zastanawiam się jeszcze nad modą, jaka powstała ,że modne jest posłanie do 1 klasy 6 latow.Moje całe przedszklole poza chyba 4 dzieci idzie do 1 kl.BYc może nie jestem modna ,ale dobro mojego dziecka przeważa na tą niby modą.7 latek w 1 klasie jak najbardziej ,ale 6 latek nie.W przypadku mojego dziecka usiadłby w ławce jako jeszcze 5 latek, bo urodzony na końcu grudnia.

  86. Dorota Says:

    Wiekszosc osob ktore pisza ze to wspanialy pomysl puscic wczesniej dziecko niech najpierw poczytaja ksiazki psychologiczne i pedagogiczne. To, ze w innych krajach dzici zaczynaja edukacje wczesniej nie znaczy ze u nas to jest dobry pomysl. Nie wiem ale nie wszyscy zdaja sobie sprawe ze w klasach poczatkowych w innych krajach lekcja po pierwsze trwa krocej, jest dłuższa przerwa i jest tz. możliwość pobawienia sie na dywanie… separacja mlodszych dzieci od starszych i wieksza opieka… U nas co jest z tego co wymienilam? Nic!
    Poczytajcie trochę na temat edukacji w innych krajach, a pozniej porównojcie….
    Wyobraźcie sobie swoje dziecko ktore przez to ze nie jest rozwiniete psychicznie do siedzenia w lawce przez 45 min zostaje ukarane przez nauczyciela lub ma uwage w dzienniczku…
    Sama jestem mama 6 letniego dziecka i mamy wybór… ale wolimy poslać je w normalnym trybie… bo pozniej w pózniejszych klasach moze sie okazac ze to byl najlepszy wybór

  87. joanna Says:

    bardzo nie podoba mi sie pomysl posylania dziecka do szkoly rok wczesniej. Dlaczego nikt nie pyta nas, rodzicow, o zdanie w tej sprawie, tylko rzad sam podejmuje decyzje? czy to jest demokracja? nic nie mamy do powiedzenia…co mozna zrobic zeby sie temu sprzeciwic? podp. petycje?

  88. DAVID Says:

    !!!! ZŁODZIEJE !!!!

    Ludzie, czy wy nic nie rozumiecie? Przecież to jasne jak słońce, że chodzi o pieniądze…których w naszym kochanym kraju nigdy dość, i ile by ich nie było zawsze zostaną, delikatnie mówiąc, skonsumowane.
    Dziecko, które rozpocznie swoją edukację szkolną o rok wcześniej, również edukację w szkole średniej rozpocznie szybciej, a co za tym idzie ewentualne studia i zakończenie studiów zostanie przesunięte -1 rok…,zatem ten człowiek jako już dorosły rozpocznie swoją pracę z której musi odprowadzać podatki o -1 rok dłużej… ale to nie koniec szykują się zmiany przesuwające wiek emerytalny o +3 może +5 lat. Czy widzicie już prawidłowość? Wystarczy elementarna logika aby to dostrzec…

    !!! Z jednej strony 12 miesięcznych składek a z drugiej jeszcze 36 lub 60 miesięcznych składek wpada do tego dziurawego worka….
    !!! Obliczenia trzeba będzie pomnożyć oczywiście o ilość dzieci dotkniętych tą WSPANIAŁĄ ustawą

  89. magda Says:

    Ja to bym nawet nie była tak bardzo przeciwna tej zmianie, pod jednym tylko warunkiem: żeby szkoły były do tego przystosowane pod względem infrastruktury.
    W tym momencie strzelam sobie „samobója”, bo jestem nauczycielką wychowania przedszkolnego – „odebranie” nam 6-latków może oznaczać redukcję etatów…
    Ale jednak…

    O przygotowanie nauczycieli nie martwiłabym się tak bardzo – często mają oni ukończone kierunki łączone „pedagogika przedszkolna i wczesnoszkolna” – ja tak na przykład mam i w każdej chwili jestem gotowa podjąć pracę w szkole i nie będzie to dla mnie żaden problem – wiem, co robić.
    Myślę, ze i koleżanki z I-III są pod tym względem przygotowane do przyjęcia 6-latków.
    Podstawa programowa dla pierwszego etapu edukacji już została zmieniona, podobnie zresztą jak dla przedszkola. Do niedawna w „zerówkach” uczyło się liter, czytania, pisania – teraz tego nie ma. Program dotychczasowej „zerówki” realizuje się w I klasie.
    Nie raz spotkałam się z 6-latkami w przedszkolu, które doskonale czytały, pisały – skoro mogły to robić w przedszkolu, będą to robić również w szkole. Dzieci, które opuszczały nasze przedszkole, były aż „za dobrze” przygotowane do I klasy – nudziły się tam. „Zerówki” (zwłaszcza przedszkolne) odwalały kawał dobrej roboty za szkołę, nauczycielki w szkole dostawały dzieci czytające, znające litery, świetnie przygotowane. Teraz będą musiały same nad tym pracować. Teoretycznie mają robić to, co dotychczas nauczycielki w oddziałach dla 6-latków w przedszkolu, czy szkolnej „zerówce”. Jeśli przystosują się do tej teorii, to wydaje mi się, że nie powinno być problemu. Gorzej, gdy będą chciały pracować dokłądnie tak, jak do tej pory z 7-latkami.

    Na koniec dodam, iż na dzień dzisiejszy 6-latek pozostawiony w „zerówce” to najgorsza opcja, gdyż dziecko jest właściwie zawieszone w próżni, a praktycznie uwstecznia się – nie ma dla niego podstawy programowej. Przedszkolna go nie obejmuje, szkolna też jeszcze nie (no, chyba że nauczycielka uprawia partyzantkę i przemyca jednak te nieszczęsne litery – zdarza się to wcale nie tak rzadko…).

    Myślę, że nie ma co dramatyzować. Jeśli wszyscy pogodzą się z nową sytuacją, dostosują do niej, a nie będą z nią walczyć, a do tego dostosuje się budynki, to moim zdaniem nie będzie tak źle (niestety, to właśnie z tym ostatnim będzie zapewne najtrudniej).

  90. Anna Says:

    Witam.
    Jestem mamą tegorocznej 6-latki.Analizujemy wszystkie plusy i minusy zarówno „0″ jak i 1 klasy.Całkowicie zgadzam się z p.Magdą.Dziecko idąc najpierw do „0″, zatrzymuje się w pewien sposób w rozwoju,gdyż program „0″ niewiele się różni od podstawy programowej dzieci 5-letnich.
    Uczucia mamy mieszane wiedząc,że często 6-latki nie radzą sobie w 1 kl. ale czy w przyszłym roku będzie lepiej?Bardzo liczne klasy,program może być zaniżany ze względu na te młodsze dzieci,żeby podołały.Większa uwaga wychowawcy na nie skierowana… A te starsze dzieci niestety mogą troszkę zostać na uboczu-w końcu są starsze…Wszystko zależy od dziecka i nauczyciela na jakiego trafimy w 1kl.który albo zachęci,albo wręcz zniechęci dziecko do nauki.
    Bardzo trudna decyzja,zwłaszcza,że moja córka umie czytać,jest ciekawa świata i żadna wiedzy.W naszej miejscowości zaproponowali utworzenie odrębnej 1kl.tylko dla 6-latków, jeśli zbierze się określona grupa tych właśnie dzieci.Byłoby to chyba najlepsze rozwiązanie i właśnie od tego uzależniamy naszą decyzję…Dodam,że 1kl.znajduje się w budynku przedszkola.

  91. bianka Says:

    Dla mnie to wielki Absurd!!!
    moja dziewczynka urodziła sie w grudniu 2004 roku ,w tej chwili jest w zerówce chodzi drugi rok do szkoły ponieważ w szkole podstawowej utworzono grupę przedszkolną nie chciałam sie zbytnio zgodzić na ten pomysł bo musiałam codziennie osobiście dostarczyc i odebrac tego malucha ze szkoły bo nawet starsze rodzeństwo nie mogło pod żadnym pozorem tego zrobić.Po rozmowach i namowach zgodziłam się oddac mojego malucha do przedszkola co niby miało mieć lepszy wpływ na start mojego dziecka w szkole:)
    Dzis jest kwieciń i wychowawczyni wezwała mnie na rozmowę oznajmiając mi ze moje dziecko jest najmniejsze w grupie,ostatnia zjada śniadanie,jej prace odstają od innych prac,często ich nie kończy ze jest dziecinna i się jeszcze pieśc-ona to rozumie powiedziała bo moje dziecko jest grudniowe i wobec innych dzieci ma cały rok do tyłu i ona proponuje by zostało nastepny rok w zerówce!!!mała zna litery ale nie wszystkie policzy do stu chodz sie czasem pomyli obiera ziemniaki na obiad dla 4-osobowej rodziny sama rozgryza gry komputerowe i bardzo dobrze w nie gra,jesli ja ją ucze wiersza na pamięć to nie mamy z tym problemu ale pani twierdzi ze w szkole ona nie zapamiętuje piosenek chodz spiewa je pózniej w domu ,nauczycielka powiedziała ze moje dziecko pomalowało bociana na czerono-całego no to cos musi byc z nia nie tak,ale kiedy zapytałam corke w domu jakie kolory ma bocian to powiedziała idealnie wiec pytam ją to dlaczego pomazałas go na czerwono?odpowiedziała mi ze jak by chciała robic swoje prace dokładnie to po zakończonej pracy nie ma dla niej zabawek ktorymi by sie chciała pobawić bo sa osoby ktore robią to szybciej i ida do zabawek a pani nie zwraca uwagi na to ze jedna osoba bawi sie ciąge tą zabawką a inne jej nie dostają.Myśle ze to dla mojego dziecka jest wyścig z czasem jest jej bardzo trudno kiedy ciagle jest czyms zdominowana,dzieci w klasie się z niej śmieją ze rysuje najbrzydziej co tez powtarza pani nawet kolezanki z pierwszej klasy jej dokuczaja ze robi to ostatnia ona sie bardzo denerwuje nawet widze ze coraz bardziej jest nerwowa bo wszedzie musi walczyc o swoje i pomimo takiej burzy w jej główce ona codziennie rano wstaje i chce iść do tej szkoły tylko jak wraca smutna to serce mi sie rozdziera bo słysze jej żale ze znow cos nie tak….i teraz mam ogromnie wyrzuty ze puściłam ja do szkoły rok wczesniej bo zabrałam jej dzieciństwo a ona bedzie powtarzała zerówke i jeszcze nastepny rok bedzie bawic sie i rysowac od nowa….jesli ktoś to przeczyta i ma jakis sensowny pomysł na rozwój mojego dziecka i co mogłabym zrobic to prosze napiszcie do mnie laguna260@wp.pl byc moze to ja cos zle robie i tego nie widze.

  92. Joasia Says:

    wczoraj w przedszkolu do,którego chodzi moja córka poinformowano nas – rodziców dzieci z rocznika „niby” przejściowego… że w przedszkolu zerówki nie będzie.. nie będzie też zerówki w drugim pobliskim przedszkolu ani w szkole podstawowej.. więc.. czy my mamy wybór?

  93. marticzka Says:

    Uważam, że jest to przesada. Niestety niespełnione ambicje rodziców sprawiają, że męczą się ich dzieci. Nie można kogoś nieprzystosowanego posłać na zajęcia bo najzwyczajniej w świecie takie dziecko sobie na nich nie poradzi. Czytałam komentarz Bianki i jestem zszokowana zachowaniem przedszkolanki, która uznała, że z dzieckiem jest coś nie tak dlatego, że pomalowało ono bociana na czerwono. Uważam, że osoba ta jest niekompetentna i nie potrafi analizować problemów dzieci. Na studiach pedagogicznych uczą jak rozumieć niektóre z zachowań. Sama pedagogiki nie studiuję, a wiem, że jeśli dziecko maluje coś na jakieś określone jako niepokojące kolory to należy najzwyczajniej w świecie dowiedzieć się co było tego przyczyną. Często przecież te przyczyny są błahe tak jak w przypadku tej dziewczynki. Kiedyś gdzieś czytałam, że chłopiec pomalował rysunek na czarno. Jak się później okazało tylko ta kredka była zatemperowana. Takie osądy, że „z dzieckiem jest coś nie tak” są absurdalne i uważam, że powinno się takich ludzi eliminować ze stanowisk pracy z dziećmi. Jak ta kobieta skończyła studia to nie wiem, ale na pewno niczego praktycznego się na nich nie nauczyła.
    Dlatego tak jak Pan wspominał dla dzieci w tym wieku potrzebni są ludzie wykształceni w kierunku pedagogicznym, ale właśnie dla tej grupy, a nie starszej. Całkowicie zgadzam się z opinią, że takie dzieci różnią się psychiką od dzieci nieco starszych i należy traktować je ze szczególną uwagą i ostrożnością. Więc jeśli chcemy wprowadzać takie zmiany, musimy też pamiętać o odpowiednim wykształceniu ludzi. Ciężko jest komuś tak niekompetentnemu powierzać własne dziecko.

  94. Krecik Says:

    To poroniony pomysł posyłać 6 latki już do szkół.Posyłając dziecko w tym wieku zabiera mu się rok dzieciństwa.A tak po za tym nasze szkolnictwo nie jest przystosowane do żadnego z etapów nauczania, a co dopiero u 6-latków.

  95. hrumc zp Says:

    Nie mam dzieci, ale sama kiedyś miałam 6 lat i chce powiedzieć, ze wcześniejsze posłanie dziecka do szkoły to odbieranie beztroskiego dzieciństwa! Ale to moje zdanie. Mój argument to m.in.: rok wczesniej do szkoły, czyli o rok wcześniejsze wplątanie dziecka w mechanizm który prowadzi do wyścigu szczurów. Jest to przyspieszanie na siłe rozwoju dzieci, dodatkowe lekcje juz w pierwszej klasie, poniewaz rodzice panicznie boja się tego, ze jego dziecko sobie nie poradzi, ze będzie gorsze. Ale i co z tego, nikt nie jest idealny. Każdy ma jakis talent, tylko trzeba pozwolic dziecku go odkryc w odpowiednim czasie. Rodzice nie akceptują własnego tempa rozwoju dzieci, na siłę próbują nauczyc je tego na co jeszcze mają czas. Niestety tak sie dzieje juz od wieku niemowlecego i to jest przerażające. A co gorsza w dzisiejszych czasach istnieja rodzice traktujacy swoje dzieci jako niewolnikow. Marzenia, które sami nie zrealizowali w dzieciństwie narzucają teraz własnym potomkom. Wiadomo nie wszyscy, ale trzeba przyznac, ze tak się dziejecooraz czesciej. Ja i wiekszosc moich rówieśników rozpoczęliśmy szkole w odpowiednim czasie i nie uwazamy się za gorszych. Ale na pewno istnieja wyjatki od reguly.

  96. BazylZPII Says:

    W artykule została poruszona bardzo ważna kwestia braku odpowiedniego przeszkolenia kadry nauczycielskiej do pracy z takimi maluchami. Dzieci te, często nie są jeszcze na tyle samodzielne aby poradzić sobie bez opieki z podstawowymi rzeczami, wymagają skupienia się wychowawcy na pojedynczym uczniu a przecież klasy są dość liczne. Ich wiek odznacza się dużymi pokładami energii i dużą ruchliwością stąd też należałoby przyjrzeć się tokom prowadzonych zajęć, odpowiednio organizować maluchom czas aby nie doszło do zniechęcenia do nauki i siedzenia w szkole.
    Moim zdaniem jeszcze większym błędem od posyłania 6-latków do szkół jest ich łączenia w klasy razem z 7-latkami co zdaża się w małych miastach i wsiach. Momentalnie zauważalna jest przepaść w rozwoju pomiędzy dziećmi i gotowości obu tych grup do rozpoczęcia edukacji.

  97. AJ. Says:

    Jeśli chodzi o nieprzystosowanie psychiczne 6-latków do nauki w szkole, to zgadzam się.
    Do tego dochodzą jeszcze aspekty czysto fizyczne. Dzieci w tym wieku nie mają jeszcze ostatecznie ukształtowanych mięśni dłoni, które odpowiedzialne są za odpowiedni chwyt narzędzia pisarskiego.
    A skoro idą do szkoły, to każdy oczekuje, iż będą uczyły się pisać, a nierozwinięte jeszcze mięśnie są sporą przeszkodą w tym procesie.
    Zgadzam się również w kwestii niewielkiego przystosowania nauczycieli do pracy z dziećmi 6-letnimi. Jednak wydaje mi się, że tylko starsi wychowawcy będą mieli z tym problem. Sądzę tak, ponieważ od paru lat studia pedagogiczne zawierają w sobie dwa profile-nauczanie przedszkolne i początkowe.
    Zatem uważam, że nauczyciele mogą dać sobie radę z nauką młodszych dzieci. Moja siostra drugi rok studiuję właśnie na kierunku Edukacja wczesnoszkolna i wychowanie przedszkolne. Podobno studentom powtarzane jest nieustannie, że od 2012 roku sześciolatki wejdą do szkół. Dlatego też program ich studiów został tak zmodyfikowany, aby przyszli nauczyciele wiedzieli , jak postępować z młodszymi wychowankami. Sądzę jednak, że zmiana w ustawie jest faktycznie bez najmniejszego sensu, bowiem podobno dzieci 6-letnie nie będą uczyły się jeszcze pisać. Jedyne co się zmieni to to, że dzieci będą uczyły się liter, liczb itd. W sposób bardziej przypominający szkołę niż przedszkole.
    Można powiedzie, że będą dosłownie, oswajały wzrok i słuch z literami, a także będą wykonywać proste działania arytmetyczne . Podobno już tak jest w „zerówkach” więc również nie widzę powodu zmiany w ustawie.

  98. sandra Says:

    Moim zdaniem do tematu 6latków w szkole należy podejść bardzo indywidualnie bowiem każde dziecko ma inne predyspozycje, tempo i rytm rozwoju, dlatego też decyzję o wcześniejszym podjęciu nauki powinno się konsultować z poradnią psychologiczno-pedagogiczną. Zgadzam się z autorem, że największym argumentem przeciw jest niedostetecznie przygotowana kadra pedagogiczna a szkoły nie są wystarczająco przystosowane na taką reformę.

  99. klauddiiaa Says:

    Zdania na ten temat mogą być rożne.. Jedni twierdzą, że wysłanie dziecka 6 letniego do szkoły to odbieranie dzieciństwa, zaś inni uważają, że nie ma nic w tym złego.
    Według mnie dziecko 6 letnie nie wiele różni się od dziecka 7 letniego to raz. A dwa, wiadomo że dzieci w pierwszych klasach uczą się podstawowych przydatnych do życia rzeczy, nauka odbywa się poprzez zabawę więc w jaki sposób może to odebrać dziecku dzieciństwo?
    Rozwiązaniem tej sytuacji powinien być dobrowolny wybór rodzica, czy swoje dziecko 6 letnie wysłać do szkoły czy też nie.

  100. PaulinaJ ZPII Says:

    Moim zdaniem 6-latek w szkole to kompletny absurd. Mam dwie młodsze siostry, więc z doświadczenia wiem, że dzieci w tym wieku nie potrafią usiedzieć 10-ciu minut w jednym miejscu, a co dopiero 45 minut na twardym, niewygodnym krześle. Poza tym 6-cio letnie dziecko nie jest w stanie skupić się nad jedną rzeczą przez taki długi czas. Według mnie nauka w tym przedziale wiekowym powinna być prowadzona na zasadzie zabawy, tak jak jest to zerówce. Poza tym drodzy rodzice, wysyłając swoje dziecko w tym wieku do szkoły, zabieracie mu dzieciństwo.

  101. E.W Says:

    Coraz bardziej dbamy o to, by dzieci były wyedukowane, tymczasem coraz częściej najważniejszą przeszkodą do rozpoczęcia nauki w szkole bywa niedojrzałość społeczna i emocjonalna dzieci. Może sprawić, że dziecko będzie miało w szkole zły start, a ten może rzutować na kolejne lata. Podejmując decyzję o posłaniu dziecka do szkoły trzeba zdać sobie sprawę z tego, że każde dziecko rozwija się inaczej, ma swoją dynamikę, tempo i rytm rozwoju. Wydaje mi się że największy problem tkwi jednak w tym, że obecnie nasze szkoły nie są w żaden sposób przygotowane na przyjęcie
    6-latków i chyba przez długi czas tak zostanie. Nie ukrywajmy ale nasz system szkolnictwa kuleje :P Rozwój motoryczny dziecka w tym wieku wymaga odpowiedniej ilości ruchu a dziecko nie jest w stanie wysiedzieć 5 godzin w ławce. I tu już pole do popisu mają dyrektorzy czy nauczyciele w szkołach…
    6- latek w szkole ? Może i tak, ale tylko i wyłącznie wtedy, kiedy szkoła zapewni odpowiednie warunki i opiekę a maluszek zostanie wcześniej odpowiednio do tego przygotowany ;))
    Pozdrawiam ;)

  102. Lubczykowa Says:

    Zgadzam się ze stwierdzeniem, że posyłanie 6-latka do szkoły to odbieranie mu beztroskiego dzieciństwa. Trzeba też zaznaczyć, że pierwszy dzień w szkole jest dla dziecka wielkim wydarzeniem, które może wywołać ogromny stres. Zmiana otoczenia, poznanie nowych ludzi, ale też utrata wielu przyjaciół z przedszkola, opiekunów do których dziecko miało zaufanie i z którymi czuło się pewniej i bezpieczniej – tak drastyczne zmiany mogą bardzo negatywnie wpłynąć na późniejszy rozwój dziecka. Uważam, że nie każdy 6-latek dorasta tak samo jak jego rówieśnicy. Nie każdy 6latek rozwija się na tyle szybko, by bez żadnych uszczerbków na zdrowiu psychicznym i fizycznym zostać uczniem klasy I…

  103. asiasable Says:

    Całkowicie zgadzam się z artykułem.Uważam,iż jest to odbieranie dzieciom dzieciństwa ,najpiękniejszych dni życia. Czasu na naukę jest wystarczająco wiele, przynajmniej jak do tej pory każdemu wystarczało czasu, aby się wyedukować odpowiednio.Wydaje mi się,że to raczej krzywdzenie dzieci.Warto pamiętać,że nie każdy maluch jest do tego przystosowany, aby zbyt wcześnie udać się do szkoły. Najważniejsze jest dbać o dobro dla swojego dziecka ,rodzic powinien najlepiej je znać i decydować o tym, bo tak naprawdę może to dla niego mieć negatywny wpływ,wpływ na dalsze lata w szkole, mimo dobrych intencji.

  104. Weronika ZP Says:

    Moim zdaniem sześciolatki w szkole to stanowczo za wcześnie. Nie chodzi tu o ,,stracenie młodości”, ale o te bardzo wrażliwe małe istoty, które potrzebują miłości, ciepła i bezpieczeństwa- a nie dyscypliny, rygoru i przymusowej nauki. Do tego dochodzi problem nieprzystosowanych ławek, stołów, świetlic, toalet, boisk oraz bezpieczeństwo w szkołach- zapewnijmy godziwe warunki do ich nauki, a potem myślmy o posyłaniu dzieci do szkoły. Uważam, że dzieci ze środowisk wiejskich będą miały jeszcze gorzej- dojazdy do szkoły w busach, wczesne wstawanie- to dla tak małych dzieci ogromny wysiłek i stres. One przeciez nie mają tak blisko do szkoły jak dzieci w mieście. Lepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzić modyfikację w obrębie przedszkoli.

  105. michal.b Says:

    Wysłanie 6-latków do szkoły ma swoje wady jak i zalety. Nie można jednoznacznie stwierdzić, czy jest to w 100% dobre czy złe. Skoro wprowadzono to w niektórych krajach i pomysł ten się sprawdził to dlaczego mielibyśmy tego nie spróbować?

  106. Katarzyna Says:

    6-cio latki do przedszkoli !!!
    Zgadzam się w 100%
    W ramach akcji „RATUJ MALUCHY” zbieram podpisy pod projektem ustawy przywracającej obowiązek szkolny w wieku 7 lat.
    Zainteresowanych akcją, informacjami o szkołach i rozwoju dzieci odsyłam na strony:
    http://www.rzecznikrodzicow.pl
    http://www.ratujmaluchy.pl

  107. Marek Says:

    http://www.rokor1.pl/czytelnia/samo-ycie/288-szkoa-krzywdzi-dzieci-.html

  108. Joanna Says:

    Ja również zbieram podpisy, by przywrócić rodzicom wybór, czy swoje dzieci posłać do szkoły w wieku 6 czy 7 lat. Brakuje jeszcze połowa podpisów (50 tys.) żeby sprawą zajął się sejm, każde wsparcie mile widziane…

  109. Dominika Says:

    Tak czytam i czytam i każdy ma trochę racji. Sama studiowałam pedagogikę i korekcyjną (część pedagogiki specjalnej o niepowodzeniach szkolnych właśnie) i przedszkolną i wczesnoszkolną. Pamiętam jak zaciekle nasza kochana (i znana ;)) pani profesor walczyła o to by 6 latki nie poszły do szkół. Ale czy ktoś się pytał specjalistów? oczywiście,że nie. Jasne puśćmy 6latki do szkół, powiększmy liczbę dzieci z problemami, niepowodzeniami szkolnymi, stresujmy nasze dzieci im wcześniej się da! U nas w mieście (a nie jest ono małe) nie ma klas oddzielnych dla 6latków, mają się uczyć razem z 7latkami, klas pierwszych w tym roku w jednej tylko szkole ma być 5 i nie będą one siłą rzeczy tak super dostosowane na pewno, jak niektórzy tu opisują. Dzieci już w tym roku będą uczyły się na zmiany, zresztą uczą się od dłuższego czasu, także 6 latki wepchnięte po 2-4 osoby w grupę ponad 20 7latków. Szkoła jest ok, ma dobrą opinię, ale to jednak nie miejsce dla 6 latka. Nie wierzę,że nie zetknie się nigdy na korytarzu czy w ubikacji, na świetlicy, czy stołówce z 12-13 latkami. Mój syn jest z maja 2005, młodsze bliźniaki z lutego 2007. Nie raz się zastanawiałam co zrobić, bo jeśli starszego puszczę jako 7 latka, to różnica dwóch lat szkolnych między moimi dziećmi zmniejszy się do raptem roku. Ale liczę po cichu,że jednak coś się zmieni, że moje bliźniaki nie będą musiały iść jako 6 latki. Syn jest zdolny? No jest czyta, liczy do…trudno określić nawet do ile bo raz skończył na ponad 500 i coś ;) jest mądrym chłopcem, bierze udział w różnych konkursach, ale też lubi się bawić, konstruuje z klocków, układa puzzle, lubi zabawy zespołowe.Czemu mam mu tego zabronić. Bo ktoś beznadziejnie wymyślił całą tą reformę. Jakoś przez 3 lata z rzędu nie było takiej nagonki medialnej (jak w tym roku, by posyłać 6 latki. Ale teraz rocznik 2005 musi iść do szkoły „rodzicu nie rób krzywdy dziecku, puść go do szkoły”. A o czym ten biedny rodzic myśli przez okrągły rok, jak nie o tym,co będzie najlepsze dla mojego dziecka! Nikt nie umie mądrze doradzić, nauczyciele nie zachęcają ( i mają rację!). Nie wiem co będzie za rok, a mam myśleć co będzie gdy dziecko będzie dorosłe. Już brakuje pracy, a młodzi ludzie nadal chętnie wyjeżdżają za granicę, czemu mam go już posyłać do szkoły, dość się z życiu jeszcze będzie uczył, pracował. W przedszkolu jest mu dobrze, jest bezpiecznie, rozwija się. Jest jeszcze kwestia,że ze względu na nasze przeprowadzki, to jego trzecie przedszkole i kolejne miasto, zuch chłopak,że i tak świetnie sobie poradził, ale wiem,że choć raz po wakacjach chciałby wrócić w znane sobie mury, a nie od razu z plecakiem na jego wątłych jeszcze pleckach maszerować w nowe inne od przedszkola miejsce. dziś jest 1 czerwca a myślę,że wielu rodziców nadal myśli, bo ludzie kochani, dla nas dzieci nasze dzieci są najważniejsze i chcemy dla nich jak najlepiej.
    A przy okazji WSZYSTKIEGO NAJ NAJ NAJ DLA WSZYSTKICH DZIECI.

    DUŻO JESZCZE CHCIAŁABYM NAPISAĆ, ALE MIEJSCA BRAK ;) bo nie napisałam nawet połowy argumentów ;)

  110. Nina Says:

    Jestem nietypową nauczycielką bo mam, poza dyplomem magistra z nauczania początkowego, również licencjat z edukacji przedszkolnej, więc wiem jak bardzo różni się szkoła od przedszkola i edukacja 6-cio i 7-mio latków, i też jestem przeciw tej głupiej ustawie. Swoją zerówkę wspominam fatalnie (choć pamiętam niewiele bo większość wyparłam), jedno z najgorszych wspomnień to przymusowe kolorowanie obrazków, drugie to przechodzenie koratarzem między klasami starszych oddziałów. Jestem matką niespełna sześciolatki i cztero i półlatki, obie dziewczynki objęte są obowiązkiem od września. Starsza ma wolniej rozwijający się analizator wzrokowy i absolutnie nie kwalifikuje się do pierwszej klasy, choć jest bardzo twórczą i zdolną dziewczynką (potrafi opowiedzieć własną bajkę, wielowątkową ze skopmlikowaną fabułą ale nie potrafi narysować kwadratu) zaś młodsza nie ma szans na miejsce w przedszkolu (bo jestem niepracującą mamą) i automatycznie musi iść do jednej grupy ze straszą – czyli do regularnej szkolnej zerówki, takie mam realia w swojej szkole. Przekonana jestem, że obie poradziłyby sobie w szkole, gdyby musiały. Osobiście wolałabym, żeby obie mogły korzystać z grup przedszkolnych, gdzie zajęcia odbywają się inaczej i prowadzone są w innych warunkach, przez inną kadrę (wiem, bo widziałam) i gdzie dzieci mają wolny dostęp do zabawek, gier edukacyjnych, małych stolików, łazienka jest tuż przy sali a w programie dnia przewidziany jest codzienny pobyt na dobrze wyposażonym placu zabaw. Niestety, wyjścia nie ma i MUSZĄ iść do szkoły. A nikt tam nie będzie się przecież skupiał na różnicach rozwojowych moich dzieci, żadna nauczycielka nie będzie dopasowywać metod i narzędzi do stymulowania tych obszarów, które rozwijają się wolniej czy też pracowania indywidualnego na materiale, który moje dziecko bardziej interesuje. Jeśli chodzi o moje dzieci to jestem egoistką, troszczę się o ich rozwój, wrażliwość, twórczość, poczucie własnej wartości radość i poczucie bezpieczeństwa i inne mało istotne sprawy. Spędzam masę czasu czytając im ksiązki, które wybieramy w bibliotece i kupujemy starannie wybierając, przez internet wyszukuję pomoce i materiały, które będą pasowały do ich zainteresowań i dopasują się do ich potrzeb rozwojowych; gry Granny, domino, puzzle, ciastolina, nawlekanie koralików, malowanie, origami, kalkowanie wzorów, że nie wspomnę o kolorowankach i wyklejankach to u mnie codzienność. Która szkoła może zaoferować moim dzieciom choćby jedną dziesiątą?? Zwyczajowy codzienny spacer to nie mniej niż godzina a bywa, że są to trzy godziny czy kilka specerów w różnych parkach, czyli dużo ruchu, hulajnogi, rowery, drabinki, gry w piłkę. To są normalne zabawy matki z dziećmi. Normalne też w przedszkolach. Ale nie w systemie klasowo-lekcyjnym w szkole. Moje córki nie znają znaczenia słowa „nuda” a ja nie wiem nawet jak im je wyjaśnić! Dla jedynaka przedszkole tak, dobra szkoła pewnie też, w mojej sytuacji przedszkole może… ale na pewno nie szkoła! Moje córki nie chodzą do przedszkola bo tak wybrałam (na studiach spotkałam tylko dwie dziewczyny, które zaakceptowałabym jako nauczycielki moich dzieci, otwarte, myślące o dziecku jak o „małym człowieku” – podejście korczakowskie, twórcze). Do szkoły też dziewczyny na razie nie idą. Nie w tym układzie, który panuje. Wybieram edukację domową. O socjalizację się nie martwię, bo obserwując zachowania dzieci na placu zabaw zauważyłam, że moje panny nie mają żadnych problemów z błyskawicznym nawiązywaniem relacji tak z innymi dziećmi jak i z dorosłymi a jedyne czego się uczą od rówieśników to wulgaryzmy. Ale podpisy zbieram bo wiem, że nie każdy rodzic może wybrać taką drogę. Autora tekstu pozdrawiam serdecznie ciesząc się, że nie ustaje w prowadzeniu dyskusji.

  111. Kris Says:

    no dobra. skoro wszyscy się zgadzamy to kto to k** uchwalił? rząd który MY wybraliśmy? czy nie powinien robić tego co MY chcemy ? ? o co chodzi ?

  112. AGA Says:

    Mam córke urodzoną na koniec grudnia 2006, idąc do I klasy równocześnie z rocznikiem 2005, np. z dzieckiem urodzonym w styczniu 2005, będzie między nimi pełne 2 lata różnicy….. Przepaśc

  113. Marek Says:

    Szczególnie polecam komentarz Pani Niny. Dziękuję , pozostaję w nadziei, że dotrze on do któregoś z wybrańców, może zastanowi się nad nim chwilę zanim podejmie kolejną absurdalną, nieżyciową decyzję za nas.

  114. Beata Says:

    Ja ma córką z 2004 roku i w porzednim roku miałam ogromny dylemat czy wysłac ją do szkoły wcześniej czy nie. Wszyscy znajomi mi mówili po co masz skracać dziecku dziecieństwo. Jednak ja się zdecydowałam. W moim mieście wcześniej poszło do szkoły pięć 6latków (wszyscy do jednej klasy). Pani wychowawczyni jak się potem okazło także trochę się obawiała tej sytuacji. Po dwóch miesiącach edukacji Pani mi powiedziała że to była bardzo dobry wybór, klasa jest rewelacyjna, dziecko szcześliwe, samodzielne (nigdy nie wspomniała o chęci powrotu do przedszkola). Program jest dostosowany do 6 latków, moja córka teraz świetni czyta i za 1 rok edukacji ma otrzymać ogólną ocenę wzorową (dużo się bawi, zadań domowych nie jest dużo) Z chęcią bierze udział we wszystkich konkursach szkolnych. Podsumowując zachęcam do wysyłania 6 latków do szkoły, a w przszyłym roku to faktycznie może być problem jak się nawarstwi tak dużo dzieci, klasy mogą być liczne i rzeczywiście może różnica miedzy dziećmi być nawet 2 lat, wiec nauczycielom nie będzie łatwo. Pozdrawiam

  115. Zenek Says:

    Rok temu miałem dylemat – co robić? Szkoła, przedszkole? Moje dziecko 2004, jako sześciolatka wysłałem do pierwszej klasy. Było w niej jako jedno z dwóch sześciolatków. Każdego dnia wracało coraz smutniejsze, próbowało zainteresować nowych kolegów swoim dziecięcym światem – samolotami z papieru, malowankami, samochodzikami – ale nie było odzewu. Ale przecież nowy program – dostosowany, zabawki, nowe podejście. Nic z tego, książki porównałem ze starszymi pozostałymi po starszym rodzeństwie – max 5% różnic w detalach, „normalne” siedzenie w ławkach. Piątego dnia spytałem czy chciałoby sprawdzić czy nie lepiej by było w przedszkolu – chciało. Wróciło uśmiechnięte – skończyły się dylematy. Wypisałem ze szkoły, zostało w przedszkolu. Mam dziecko nie tylko umiejące czytać, liczyć do tysiąca, grać w szachy i na pianinie, ale przede wszystkim – uśmiechnięte i pewne siebie. Być może, gdyby była klasa sześciolatków to inaczej by to się potoczyło, ale w tym przypadku myślę, że to było najlepsze rozwiązanie.

  116. Andrzej Says:

    Jestem ojcem 5-cio letniej dziewczynki i z przerażeniem obserwuję biurokratyczno-polityczne manipulacje przy systemie edukacji. Podobnie jak to było w przypadku gimnazjów, może intencje były dobre, ale praktyczna realizacja to dramat. Mam kontakt z nauczycielami w szkołach gimnazjalnych i średnich i ich opinie są krytyczne. Zasadniczym efektem tamtej reformy jest mniejsza kontrola nad uczniem (co parę lat zmienia się wychowawca, który nie zna uczniów i ich problemów) i obniżenie poziomu nauczania (kolejne „ułatwienia” polegające na promowanie uczniów z oceną niedostateczną jest kolejnym dowodem na niekompetencję ustawodawców). Natomiast koncepcja oddzielenia roczników żeby zmniejszyć negatywny wpływ 14-latków na 7-latki w praktyce skończyła się wprowadzaniem wirtualnej linii demarkacyjnej w połowie korytarza. Zatem ostatecznie system zamiast ewoluować- zdegradował. Efekty tego nierozważnego ruchu widać dopiero teraz i widać będzie jeszcze przez wiele lat.
    Obecnie widać wyraźnie, że obecni absolwenci szkół średnich trafiający na uczelnie to dramat – mają takie braki, że kilka lat temu nie zdaliby matury (pierwszy rok studiów inżynierskich i problemy z policzeniem powierzchni prostokąta). A nasi politycy (osobiście to słyszałem na ważnym spotkaniu) chwalą się, że że tylu mamy obywateli z wyższym wykształceniem… Ale nikt nie spyta o poziom tego wykształcenia, bo byłby wstyd. Wszystko więc widać jest tylko dla statystyk i dobrego samopoczucia za ministerialnym biurkiem. Przepychanie niedouczonych zaczyna się w podstawówce „dla świętego spokoju” i kontynuuje w szkołach średnich i na studiach „żeby było pensum”.
    Ostatecznie dla tylu magistrów i tak w tym kraju nie ma pracy, za to brakuje wykwalifikowanych robotników. Zamiast sztucznie pompować słupki w zestawieniach warto byłoby się zastanowić co rzeczywiście jest temu krajowi i jego obywatelom potrzebne? Może wśród zbędnie marnowanych lat na pseudostudia obecnych 20-latków minister Boni poszukałby potencjału do wypracowywania naszych emerytur, a nie wśród 5-latków? Chyba że wzorem Chin i Indii wyślemy 7-latki do fabryk na 12 godzin dziennie i wtedy staniemy się potęgą gospodarczą w parę lat.
    Tu, kochani uczestnicy forum popierający obecną reformę i argumentujący, że w innych krajach przecież to świetnie działa, proszę wziąć pod uwagę, że chodzi o szczegóły które decydują o skuteczności podjętego przedsięwzięcia. Jeśli tam dzieci w wieku 5-6 lat trafiają do szkoły, to za tym idzie odpowiednie przygotowanie infrastruktury i kadry. U nas – miały do szkół trafić odpowiednie pieniądze na przystosowanie sal i toalet, ale padł argument „bo kryzys” i nici z pieniędzy. Ale mimo braku finansowania dzieci i tak mają zostać poddane temu eksperymentowi. Będziemy więc mieć, posłużę się tu metaforą, malucha z przymocowanym spoilerem i ładnym rządowej produkcji znaczkiem Ferrari.

  117. ela Says:

    Moj synek właśnie skończył pięć latek i pierwszy rok w przedszkolu .Z obserwacji moich i jego pani prowadzącej nie dorósł do szkoły resztom nie tylko on ale prawie 99%grupy. .NIECH pani minister oświaty weżmie pod uwagę wszystkie dzieci z rocznika 2006. i niech stuknie sie w głowę

  118. ela Says:

    HEJ Michał nie przesadzaj z tymi eksperymentami.Masz dziecko ktore musi iść do zerówki w tym roku?

  119. Agata Says:

    Jestem przeciw posyłaniu 6- i 5-latków do szkół. Bo to nie te realia, to nie Hiszpania, to nie Japonia, to Polska. I o tym powinni pamiętać politycy wprowadzający kolejną już reformę edukacji, która jak poprzednie – nie przyniesie niczego dobrego, przeciwnie.

    Gdyby rodzic miał wybór… Ale nie ma. Edukacja domowa – niektórych rodziców, zwłaszcza w erze pracy zdalnej, stać na to, chcieliby, ale państwo zamiast ułatwiać – utrudnia – więc edukacja domowa jest IMO jedną z lepszych możliwych metod edukacji i cieszę się, że Pani Nina poruszyła ten temat. Niestety, dużo – zbyt dużo – zależy od dyrektorów lokalnych szkół w tej kwestii.

  120. Elżbieta Says:

    Moja córka przeszła swoją edukację w ostatnim roczniku przed reformą powołującą gimnazja. Z powodu nadpobudliwości była tępiona przez część nauczycieli i jej lata szkolne to była męka. Szkoła i korepetycje. Poszła do szkoły jako siedmiolatka i szkoda, że nie upierałam się, że nie później. Pięć minut wysiedzieć spokojnie nie była w stanie. Na szczęście nie musiała pilnować klucza; mąż wychodził później do pracy a dziadek odbierał ją ze szkoły. A co z dziećmi, których rodzice pracują w normalnych godzinach? Moja córka dosięgała kluczem do zamku dopiero jako ośmiolatka. Powoływanie się na wzorce innych państw miało by sens gdyby szły za tym metody pracy z dziećmi. Oglądamy tamte dzieci na filmach. One nie noszą książek do szkoły. nie miewają zadawanych prac domowych na całe popołudnia. Uczą się w szkole. U nas w szkole są tylko odpytywane.

  121. Marek Says:

    Myślę, że zwolennicy wysyłania 6 latków do szkoły podobnie jak sprawcy tej bzdurnej i szkodliwej ustawy nie analizują głebiej problemów opisanych przez Pana Andrzeja, szkoda. Metafora dokładnie odzwierciedla co nas czeka. A już to przerabialiśmy. Pozdrawiam Autor.

  122. klementyna Says:

    jakie STOP ??? co za brednie!!!
    Nasz system oświaty i tak tkwi w okowach średniowiecza.
    W Luksemburgu, Irlandii obowiązek szkolny obejmuje dzieci 4-letnie, w Anglii, Szkocji oraz Holandii dzieci 5-letnie.

  123. Kamila Says:

    Ja mam córkę z grudnia 2006 r.Ma iść w przyszłym roku obowiązkowo do szkoły z dziećmi starszymi o rok od siebie-mając 5.5 lat.To chore,wiadomo,że będzie do tyłu.Ona potrzebuje jeszcze opieki i zabawy.Nie wyobrażam sobie,że usiedzi w ławce 45 min.,a jak wyjdzie sama do toalety to już pewnie nie wróci z powrotem do klasy.W klasach miały być dywany i zabawki edukacyjne,a tymczasem ławki się ledwo mieszczą,w klasie jest ok 32 uczniów,a jak za rok pójdą dwa roczniki razem to w klasie będzie po 40 osób.Porównują się do innych krajów,ale tam szkoły są przygotowane,nauka 6-latków w formie zabawy,u nas pierwsza klasa to pisanie,klasówki i odpowiadanie przy tablicy.Pani Minister proszę to przemyśleć,niech rodzice sami decydują-nie Pani!!!

  124. maria Says:

    Ostatni mój post jest z 5 listopada 2010. Obecnie mój syn nie dostał promocji do klasy 2. Wiedziałam ze tak będzie już we wrześniu. Ale walczyłam ,lekcje dodatkowe płatne, chodzenie po psychologach,rozmowa z nauczycielem i dyrektorem.Nic nie dało. Wysłano mnie z synem na badania do PPP,ale opinia była dopiero na koniec czerwca wiec już po zakończeniu roku szkolnego. Według tej opinii syn ma wyższy niż przeciętny iloraz inteligencji, generalnie umiejętności mojego syna są albo na wysokim poziomie albo mieszczą się w normie wiekowej.Słabo rozwinięta jest u niego synteza słuchowa i pamięć fonologiczna przez co ma trudności z nauka czytania i pisania.Ale dzięki pracy syn mój to wszystko nadrabia ale wychowawca tego nie dostrzegała. Napisałam list do dyrekcji wytykający błędy wychowawczyni popełniane przez cały rok w stosunku do mojego syna . Podpierałam się kserokopiami z zeszytów i dzienniczka ucznia.Po za tym świadectwo końcowe mojego syna odbiega od opinii PPP. Delikatnie mówiąc opis mojego dziecka przypomina opis dziecka upośledzonego. W odpowiedzi na moje pismo p dyrektor odpisała ze moja ocena jest subiektywna i w jej mniemaniu wszyscy nauczyciele zrobili wszystko by pomoc mojemu dziecku. A powodem problemów mojego dziecka była nie dojrzałość szkolna w sferze poznawczej, emocjonalnej i społecznej.Po tej odpowiedzi tak się zdenerwowałam ze zadzwoniłam do kuratorium oświaty. Pani kurator przyznała mi racje ale stwierdziła ze po co ruszać lawinę ,bo przecież dziecko w tej szkole zostanie i tak powtórzy rok wiec co mi da ta walka.A szkoła będzie się odpychać nie dojrzałością mojego syna.Obecnie jestem na etapie szukania nowej szkoły dla mojego dziecka. I nadal zastanawiam się co z ta sprawą zrobić? Może dobrze się stało ze mój syn rok powtarza nie będzie musiał wiecznie gonić za 7-letnimi kolegami, ale obojętność jaka wykazuje pani dyrektor doprowadza mnie do białej gorączki. I do tego pani kurator .Najlepiej udawać ze się nic nie stało !Przecież o co chodzi ? Dziecko powtórzy rok i basta! A jego psychika? Cały rok słyszał ze jest najsłabszy w klasie. Ja już tego miałam dosyć a gdzie takie małe dziecko. W opinii PPP jest zdanie że mój syn ma bardzo niską samoocenę. Generalnie posyłałam moje dziecko do tej szkoły bo szkoła ta ma duże osiągnięcia i renomę. Ale rzeczywistość okazała się inna.W tej reformie zapomina się o dziecku, o tym że 6-latek też ma uczucia.Moja sprawa jest otwarta tylko nie wiem jeszcze co z tym zrobię, ale mam dużo pomysłów. Jak już coś zdecyduję to wam tu napiszę.

  125. Marek Says:

    Smutne to co Pani opisuje ale odzwierciedla fakty z jakimi zderzają się i zderzać się będą rodzice, Ci dostrzegający właśnie to że dzieci to nie cyborgi tylko istoty wrażliwe, czułe barometry czasem idiotycznych, nieprzemyślanych poczynań nas dorosłych. Zbliża się okres wyborczy, po którym niczego sobie nie obiecuję jakkolwiek uczynię wszystko aby Wasze refleksjie, komentarze trafiły do osób, które w przyszłości być może będą miały wpływ na decyzje w tak istotnej sprawie jaką jest wczesnoszkolna edukacja. Może część opisanych tutaj uwag mądrych, doświadczonych jak widać ludzi będzie pewną wskazówką, która uchroni nas wszystkich przed następstwami populistycznych czasem chorych wręcz pomysłów.
    Autor.

  126. Marek Says:

    Trudno dyskutować z takim komentarzem! Proszę Pani Klementyno przeczytać dokładnie o czym piszą mądrzy ludzie a potem z powagą wypowiedzieć się na tym forum lub przejść na strony bardziej rozrywkowo traktujące ten problem, tam taki wpis przynajmniej rozśmieszy niektórych. Mnie jest smutno. Pzdr. Autor

  127. Alicja Says:

    Czy ktoś „mądry” pomyślał, że wśród rocznika 2006 są wcześniaki, które kilka miesiący walczyły o życie i mają iść do szkoły razem z prawie o 2 lata starszymi styczeń 2005 dziećmi – paranoja. Młotki i walić w zakłute łby

  128. rumianek Says:

    Tu jest POLSKA do jasności co niektórych i mamy prawo do własnych praw i do swoich dzieci. Jestem PRZECIWNA ustawie – sześciolatki do szkoły –
    PONIEWAŻ
    - ustawa jest ustawą a życie jest życiem
    - nauczyciele wychwalają tych co umieją lepiej ( w tym wypadku dzieci są pokrzywdzone )

    - ponieważ dzieci ucząc się nowa ustawą w pierwszej klasie dopiero poznają literki i cyferki a NADGORLIWI rodzice (lub idący starym systemem ) już nauczyli te dzieci płynnie czytać na dodatek nauczyciele wychwalają na cały głos – pięknie Kaziu – a rodzice brną dalej dumni że ich pociecha w pierwszej klasie umie tyle. I tu system mobilizuje żeby dzieci już w wieku 5 lat w domu po kryjomu uczyć naprzód aby później w 1 klasie moje dziecko nie czuło się gorzej od rówieśników.

    I pytam po co to ?????????
    Jakim prawem nauczyciel wyróżnia ucznia publicznie gdzie inni dopiero poznają literkę np. A
    KOGO wina nauczyciela czy rodzica ?
    A ja odpowiem : wina ustawy która mąci ludziom w głowach i robi podziały między dzieci już na starcie :(

    Jest takie przysłowie starych drzew się nie przesadza
    WIĘC ZOSTAWMY DZIECI W SPOKOJU nie niszczmy psychiki na starcie i uszanujmy rodziców bądź babcie które też uczą wnuków.
    Każdy chce aby jego pociecha była szczęśliwa, uśmiechnięta buźka to łezka każdej mamy i taty.

    Pierwszoklasiści zawsze byli popychani na korytarzach przez starszych ale przynajmniej mieli czas aby do tego dorosnąć a te mniejsze będą przerażone.
    POMÓŻMY IM :)

  129. Piotr01 Says:

    Moje dziecko poszło do szkolnej zerówki w wieku pięciu lat, z perspektywy czasu widzę, ze to była bardzo dobra decyzja. To nie jedyne dziecko, które rozpoczęło naukę w tej szkole. Zamiast powtarzać bezmyślnie argumenty na poziomie dyskusji na imieninach u cioci, po kilku toastach, warto dowiedzieć się jaka jest współczesna szkoła. Dziecko uczy się przez zabawę, nie traci dzieciństwa, zyskuje je. Rodziców zapraszam do inicjatywy: Sześciolatek w szkole? Rodzice są za!

    http://www.natemat.com.pl/dzieci-w-szkole.html

  130. Magda Says:

    Witam

    Mój synek w listopadzie skończy 5 lat. Czyli jako jeszcze czteroletnie dziecko musi iść do zerówki w szkole (ponieważ nie chodził do przedszkola). Jestem przerażona. On się nie potrafi na niczym skupić, ciągle biega. W miejscu nie może usiedzieć przez 2 minuty! Jak oni go chcą „przykleić” do ławki?????? To wszystko to jest poroniony pomysł. Nie wi9em już co robić……

    Pozdrawiam

  131. Katarzyna Says:

    Jestem przerażona pomysłem Pani Minister! Ta Pani chyba nic nie wie o psychice dzieci. Ja, jako nauczyciel klas 1-3 widzę jakie problemy stwarza dzieciom 7!letnim usiedzenie w miejscu 45-minut i skupienie uwagi na przedmiocie. Poza tym będą istniały ogromne różnice w odbiorze programu. Zauważmy iż spotkają się dzieci praktycznie 5-letnie (te z końca roku) i prawie 7-letnie (te z początku) a dwa lata na dzieciach to ogromna różnica….

  132. Alicja Says:

    Niestety nic nie można zrobić, odroczenia nie ma, bo to nie szkoła, tylko przygotowanie przedszkolne. Może w czerwcu po badaniach. Dziecko będzie rok siedzieć jak na tureckim kazaniu, pewnych rzeczy nie można przyśpieszyć, nie wszyscy urodzili się Einsteinami.

  133. Marek Says:

    Oby ten głos Pani Katarzyny dotarł do Pani Minister. Niech raz jeszcze Ci, którzy tak bezkrytycznie popierają ustawowe buble zatrzymają się i zastanowią nad tą refleksją. Autor

  134. Teresa Says:

    Moja córka od 1 wrzesnia poszła do szkoły jako 5 latek, nie jestem z tego pomysłu zadowolona Te 5 letnie malenstwa przez 5 godzin w szkole nie przystosowanej dla nich myslą tylko kiedy wroca do domu Mieszkamy na wsi dzieci do szkoły jezdzą autobusem ( do najblizszego przystanku mamy 900 m)i jeden kursowy autobus klika minut po 7 Muszę budzic dziecko wczesnie rano zadaje sobie pytanie co bedzie zimą ?Czego nauczy sie spiace teskniace i zapłakane dziecko ? 30 dzieci nauczycielka nie da rady wzisc na opa, uspokoic, przytulic To fatalny pomysł!

  135. TERKA Says:

    Bardzo łatwo podejmuje się decyzje jeśli nie ponosi się żadnej odpowiedzialności,ale w naszej Polsce rząd decyzje podejmuje pod siebie.Moje dziecko jest 5 latkiem i chodzi do zerówki w grupie łączonej,[nie będę powielać że dzieci emocjonalnie nie są na to gotowe], klasopracownie są za małe aby iść nową podstawą programową mają uczyć się przez zabawę. Trochę w ławkach {około 1 godz} a reszta dnia w formie zabawy, tylko gdzie? Dlaczego ministrem oświaty jest osoba która na pewno NIE KIERUJE SIĘ DOBREM DZIECI TO SKANDAL

  136. beata Says:

    moje dziecko jest w 1-szej klasie jako 6 cio latek i ławki są przystosowane toalety również uczą się w formie zabawy przeglądałam książeczki córki i muszę stwierdzić ,że książki to w większości ilustracje znacznie trudniejszy był mój pierwszy elementarz jedyny minus to 8 rano do szkoły ….w klasie jest dywan gdzie dziecko może odpocząć .Wydaje mi się ,że większość osób pisząc komentarze krytykujące nie dokładnie zapoznała się z programem nauczania .Może ja znalazłam taką szkołę z czego się niezmiernie cieszę .Miałam trudny wybór czy w tym roku czy za rok z obecnymi 5 cio latkami .Za rok to będzie porażka i wtedy to bedzie problem bo klasy bedą duze i to bedzie sie ciągneło za dzieckiem wybór gimnazjum liceum studia .Emocjonalnie nawet 7 mio latek nie jest przystosowany do nauki w ławce przez 45 min .Wszystko zależy od podejścia nauczyciela.U córki w szkole są zajęcia wyrównawcze dla tych dzieci ktore sobie jeszcze nie radzą pa!

  137. mama patryka Says:

    Mój synek za rok idzie do szkoły jako sześciolatek. Bardzo się tego boję i chciałabym aby stał się cud i ktoś to zmienił. Nie jestem przewrażliwioną matKĄ, poprostu nie rozumiem dlaczego dzieci nie mogą być dziećmi do lat siedmiu, tak jak było do tej pory.

  138. Hania Says:

    po co kolejny raz eksperymentować z reforma edukacji .To co na zachodzie wychodzi lepiej my i tak potrafimy zepsuć po co było skracać podstawówkę i wprowadzać gimnazjum i wyszlo jak zwykle dzieci uczone sa na testach i nikt nie uczy samodzielnego myslenia ne porafia napisac prostego wypracowania. Nikt ze zwolennikow tej ustawy nie mowi o tym ze w Wielkiej Bryrtanii i Irlandi coraz czesxiej podnosza sie glosy ze to bland. Pani misinster chodzi o to zeby dzieci weszly wczesniej na rynek pracy . I po co do 0 podreczniki . Kiedys przekazywalo sie sie ksiazki a teraz co roku nowe a wiadomo ile to kosztuje paanoja.

  139. lilia Says:

    Przeprowadż się do Hiszpanii Bezdzietna Kobieto Elzbieto

  140. Beata Says:

    Jak można było wymyślić coś takiego! Moje dziecko jest z końca roku, w 2012 jaka 4,5 latek musi iść do zerówki i już wiem ze nie da rady i co mam ja wysłać do szkoły specjalnej tylko dlatego ze da rady do tej pory dogonić rówieśników? Jedyna szansa jest rok przedszkola już w tym roku ale niestety nie ma miejsc!. Moje dziecko mało mówi i straci szanse na normalna szkołe bo jest trudniejsze, i co ja mam teraz zrobić? Ustawę wprowadziło PO i PSL i nigdy w życiu w żadnych wyborach na nich nie zagłosuje!!!

  141. Mama 5 latka Says:

    Mam rozwiązanie, mam synka 5 latka który za rok „musi” iść do szkoły. Rozmawiałam z panią Dyrektor z przedszkola i podsunęła mi takie rozwiązanie: Należy przejść się do poradni psychologiczno pedagogicznej (współpracującej z przedszkolem) niech zbadają dziecko. Jeśli nie jest emocjonalnie gotowe to poradnia wystwia zaświadczenie żeby dziecko zostało w „zerowce” w przedszkolu. Rodzic też musi się zgodzić.

  142. Rafał Says:

    Czy ludzie zatwierdzający ustawę pójścia 5 latka do zerówki wiedzą że te dzieci nie są przygotowane emocjonalnie do tego etapu? A łączenie 5 i 6 latków w jednych klasach nie jest premią na starcie dla 6 latków? Co gdy 6 latek jest z początku roku, a 5 z końca roku przecież w miesiącach to daje nam różnicę blisko 2 lat, to głupota i bezmyślność naszego rządu już wielokrotnie pokazała nam tego typu uchwały i ustawy. Wielokrotnie w naszym Państwie uchwalano różne ustawy i dochodzono do wniosku że nie zda to egzaminu.Często my sami zmieniając prace stresujemy się czy się uda, czy damy radę i my jesteśmy dorośli!!! natomiast nasz ( wspaniały ) ustawodawca bez problemu każe zaadoptować nowe warunki dziecku które nawet jeszcze w pełni dojrzałe emocjonalnie. To od tych terazniejszych 5 latków będzie zależała nasza przyszłość .To wielki wstyd dla Polskiego społeczeństwa by kosztem tych dzieci które niestety nie mają nic do powiedzenia realizować własne potrzeby materialne Polskiego nieudolnego rządu.Tylko teoretycznie mówi się w Polskim prawie że najważniejsze jest dobro naszych małych obywateli. Rząd chce by polak pracował najlepiej do śmierci bez dnia wolnego , od rana do nocy , do niedawna absurdalny obowiązek do służby wojskowej , pytam nas wszystkich co otrzymaliśmy w zamian za poparcie w wyborach tych którzy dzisiaj są przy władzy? odebrali naszym dzieciom dzieciństwo narażają na stres, w wieku emerytalnym ich projekt dąży do tego byśmy się nie doczekali,wmawiając nam że robimy postępem chorego systemu UE.

  143. Anna Says:

    Witam ponownie.
    Posłaliśmy naszą 6-letnią córkę do szkoły.Jak już wcześniej pisałam,decyzję uzależnialiśmy od tego czy będzie utworzona osobna 1 klasa tylko dla sześciolatków.Tak też się stało.Aż 20 dzieci 6-cio letnich poszło do 1 klasy.Póki co Mała jest zadowolona.Mają zabawki w sali,miejsce na zabawę,łączone stoliki.Wiele zajęć jest prowadzonych na dywanie.Ani razu nie wspomniała o przedszkolu.Mam nadzieję,że tak pozostanie i nigdy nie będziemy żałowali naszej decyzji.Wszystko zależy od dziecka,od jego charakteru i nastawienia.Nieraz jest tak,że nawet starsze dzieci mają problem z usiedzeniem i skupieniem się na zajęciach…
    Pozdrawiam.

  144. jusia33 Says:

    Ktoś wcześniej pisał że w Anglii,od dawna 6 latki chodzą do szkoły.Tak się składa ,że przebywałam tam jakiś czas i powiem jedno.Co to za poziom? Oni tam tylko praktycznie się bawią i rysują i nie mówię tu o sześciolatkach,ale o dzieciakach,które chodzą do czwartej czy piątej klasy.Praca domowa może raz na 2 tygodnie na jednej kartce ksero.Oni przychodzą ze szkoły i mają labę a nie jak u nas ślęczą po nocach bo sporo zadane.Nie muszą nosić żadnych książek czy zeszytów. Tam 11 latek nie wie co jest stolicą Anglii a po namyśle strzela,wypowiadając nazwę małego miasteczka w którym mieszka.Szok!!!Nawet nie wyobrażam,jak sobie poradziłoby dziecko gdyby musiało wrócić do Polski i tu kontynuować naukę.Zginął by z kretesem.

  145. Marek Says:

    A niech Pani napisze coś o toaletach, wysokościach umywalek, bo jestem ciekawy jak z tym poradziła sobie szkoła? W większości szkół jakie wizytowałem pod tym względem było tragicznie, malutkie dzieci 5 letnie w zerówkach a nawet te 6 letnie w pierwszych klasach nie sięgały do kranów, oblewały sobie ręce po łokcie, szkoły absolutnie nie były do tego przygotowane. Może Pani córka ma to szczęście i trafiła do wzorcowej szkoły. Pozdrawiam Autor

  146. Aleksandra Says:

    Witam forumowiczów! Ile rodziców tyle opinii, ale podam krótki przykład z życia. Mój syn 5-latek w tym roku poszedł do klasy przygotowującej, jest zadowolony i sam garnie się do nauki (: Wszystko mu się podoba chociaż pierwsze dni mówił że trochę tęskni za mamą jak jest poza domem (: Jego koledzy 6-latki (bliźniaki z sąsiedztwa) całkowicie nie mogą odnaleźć się w nowej grupie. Popłakują, nie chcą usiedzieć podczas krótkich zabaw, są czasami agresywni wręcz, a w sumie rok różnicy między nimi. Dlatego też pozostawmy decyzje rodzicom, którzy często nie mają czasu żeby w domu się pobawić, porysować, poczytać a w szkole te dzieci zdobywają przyjaźnie, uczą obycia w społeczności i rozwijają swoje umiejętności. Najważniejsze dobry pedagog i współpraca pomiędzy rodzicami a nauczycielami.

  147. marta Says:

    Jakie gonienie uni europejskiej? dla mnie to bzdura jestem mama 5 letniego kuby i jestem nie zadowolona wogóle z tej ustawy nie rozumiem czemu mamy zabierać dzieciom ich dzieciństwo. mam wielu znajomych mieszkających w dani Niemczech czy kanadzie i jak im opowiedziałam o naszej ustawie byli w szoku. nie uważam żeby to było dobre dla naszych dzieci nasze szkoły as nie przystosowane do przyjęcia 6 latków w szkole. jest to próbą wysłużenia się naszymi dziećmi przez polityków dla własnych korzyści i kpina z nas rodziców wprowadzając ustawę nie mając ogólnego poparcia społeczeństwa a to w końcu są nasze dzieci i wybór powinien należeć do nas a nie być narzucany z góry.w końcu żyjemy w demokratycznym kraju, wybieramy prezydenta rzad ludzi którzy maja nas reprezentować i stwarzać nam dobre warunki do życia tymczasem oni wogóle się z nami nie liczą i robią to co jest im na rękę. mnie nikt nie pytał o zdanie a powinien co o tym myślę zarówno ja jak i tysiące innych rodziców. po co nam ustawy które nie są do końca dopracowane raz ma być to wolny wybór raz obowiązek teraz do pierwszej klasy maja iść tylko dzieci urodzone w pierwszej połowie 2006 roku a co z reszta dzieci z tego roku? klasy będą mieszane wiekowo a rok różnicy dla dorosłych to niby nie wiele a dla dzieci to bardzo dużo. jeśli w internecie jest jakaś petycja przeciwko tej ustawie to proszę o podanie strony chętnie się podpisze pod nią i na pewno będę jej przeciwna

  148. Ewelina Says:

    Jestem mamą 5-lstki. Dla mnie obowiązek szkolny 6-latków to paranoja. Córka nadal myśli o zabawie i nie wyobrażam sobie jej siedzącą nad zadaniem domowym. Dla mnie dzieci tym wieku powinny sie jeszcze bawic nie mówiac o noszeniu tych tornistrów ważacych tyle samo co dziecko. Prócz tego mieszkamy na wsi gdzie szkola jest szkoła stowarzyszeniowa i nie jest przystosowana do przyjęcia tak małych dzieci. Lekcje w-f na korytarzu szkolnym. Toalety nie przystosowane dla tak małych dzici. Ławki i nauczyciele pamiętają jeszcze moje czasy. Poza tym szkola jest szkoła stowarzyszeniowa i caly proces przystosowania szkoly spocznie na rodzicach plus do tego podręczniki i przybory skąd na to wszystko brac pieniądze. Moja córka jest bardzo ruchliwym dzieckiem i nie wyobrażam sobie jej siedzącą po 5-6 godzin w szkole gdzie tylko na przerwie bedzie mogła wstac z ławki. Ciekawa jestm czy dziecko którejś z osoób wprowadzających tę ustawe też idzie do szkoly jako 6-latek. POMYSLCIE LUDZIE CO ROBICIE. Taki obowiązek to totalna głupota. Prawo tak – ale nie obowiązek!!!

  149. Anna Says:

    Jak już pisałam,w naszej miejscowości 1klasa jest w budynku przedszkola.Wszystko jest więc przystosowane idealnie dla 6-latków.Dopiero w 2 klasie dzieci przechodzą do „dużej” szkoły.Dodam jeszcze,że praktycznie wszystkie potrzebne przedmioty jak książki,kredki,plasteliny itp. mają w szkole.Nie noszą więc wiele w plecaku;)

  150. Agnieszka Says:

    Jestem nauczycielką w szkole muzycznej od 20 lat. Przez ten czas wymagania wobec dzieci bardzo wzrosły a wiedza jaką w mojej młodości przyswajano w 7 klasie teraz jest podawana od klasy trzeciej. Od wielu lat trwa nieprawdopodobny „wyścig szczurów”. Aby otrzymać ocenę bardzo dobrą z roku na rok trzeba zaskoczyć nauczycieli coraz trudniejszym programem. Przy tym w tego typu szkolnictwie nie ma oceny opisowej a normalna skala 1-6 już od pierwszej klasy.Jak w tym stanie rzeczy odnajdzie się uczeń rok młodszy>? Od 2 lat spotykam się na lekcjach z dziećmi które rozpoczęły edukację szkolną w wieku niejednokrotnie niższym niż 6 lat ( np w grudniu kończą) . Jest ogromna różnica pomiędzy takim dzieckiem a jego kolegą który poszedł jako 7,5 latek. Szkoda mi tych młodszych. Ewidentnie nie mogą wysiedzieć. Chcą się bawić, rozmawiać, przytulić do nauczyciela. Wciąż pytają kiedy koniec lekcji. Najbardziej przeraża mnie jednak to ,że nie zmienił się program nauczania i za chwilę przyjdą egzaminy (są one w szkołach tego typu co pół roku). Staję na głowie aby podczas zabawy przemycić dzieciom jakąś wiedzę jednocześnie nie zrażając go do szkoły. 6 latki siedzą po kilka godzin w ławkach. Nie spotkałam klas z zabawkami. Czyli nic się nie zmieniło dzięki reformie oprócz wieku dzieci.

  151. Blanka Says:

    Mój syn zgodnie z wiekiem(7lat) poszedł do pierwszej klasy.Tylko proszę co się dzieje z planem lekcji.Otóż w klasie pierwszej dzieci mają naukę tak jak w poniedziałek do godziny: 12:40 , we wtorek do 13:40, środa, czwartek do 12:40 , piątek do 11:35 nie wspominając tu o godzinach karcianych.Żadnej tu swobody nie ma dla dzieci. Teraz pytanie czy siedmiolatek to dziecko czy dorosły według szkoły i rodziców?

  152. Ala Says:

    Moje dziecko jest wcześniakiem i na dzień dzisiejszy wątpie czy da sobie radę z rówieśnikami idąc wcześniej do szkoły. Czy ktoś o takich dzieciach pomyślał?!!!

  153. Anna Says:

    Witam wszystkich :-)
    Mieszkam w Edinburgh w Szkocji Moj syn zaczął edukację od 3 roku tutaj w przedszkolu Pózniej poszedł do 1 klasy w wieku 5 lat. Tylko ze program nauczania był połączony z zabawa na 1 miejscu .Teraz jako 6 latek jest w 2 klasie .Zajęcia zaczynaja się o 9 a kończą o 15 . W tym w kazdy piątek zabierają ze sobą zabawki i bawią się od 9 rano do 12. W piątki kończą wcześniej . Moj syn jest bardzo zadowlony.My z mężem tez. Moze warto by dodać ze oprócz samego pomysłu wysłania 5 latków do szkoły w Polsce powinno coś za tym iść . Skoro politycy chcą mieć taki sam schemat szkolnictwa jak w innych państwach to moze właśnie należałoby się zaglebic jak to wyglada ?
    Pozdrawiam

  154. Marek Says:

    Pani Minister proszę przeczytać chociaż wypowiedź Pani Agnieszki. Pzdr. Autor

  155. Anusek Says:

    Jak słucham wypowiedzi p.Hall tak się zastanawiam czy za wszelką cenę musimy dązyc do krajów typu Wielka Brytania,Niemcy? To że u nich jest tak że dzieci idą wcześniej nie znaczy że pasuje to do naszych realiów. Tak szczerze aż dziw bierze jak ten sześciolatek jest pomiatany-tu może iśc tam nie musi iśc do 1 klasy,to podział dzieci na do wrzęsnia i te od września.Lepsze dzieci i hmmm gorsze?Szkoły polskie jeśli chodzi o wyposażenie —nie,nie w 2 lata się nie wyrobią .To nie tylko ławki i krzesła a to też łazienki. I trafia 6 latek do polskiego molochu podstawówka i ginazjum. 115cm i 2m uczniowie :)( tak nawiasem ).Apropos by sie lepiej za gimnazjum wzieli to jest bolączka polskiej szkoły a nie zaczynac cos co jedynie może zaszkodzic a nie polepszyc. Ileż teraz jest dzieci z różnymi chorobami zarówno sfery fizycznej i psychicznej.Uposledzenie lekkie-zdiagnozowane to 3-4 przypadki na klasę, dzieci z niedosłuchem ,niedowidzące?one uczą sie w zwykłej szkole, w specjalnej są z uposledzeniem średnim lub głębokim. Tym z cehcami autyzmu,zespołem Aspergera są zwykłe szkoły ,jeśli są tzw integracyjne.
    PS.Jutro wybory-zróbmy by było lepiej.

  156. Anusek Says:

    Najlepiej żeby ten pomysł rozszedł się „po kościach” .Zostawmy decyzje posyłac czy nie dla rodziców.

  157. Michal Says:

    Mając na względzie dobro dzieci i wydłużenie im dzieciństwa proponuję przesunąć wiek rozpoczęcia nauki do 10 roku życia. Czytając powyższe opinie myślę, że dzieci i rodzice powinni być wtedy zadowoleni. W celu wyeliminowania stresu i ochrony dobrego samopoczucia dzieci,proponuję też wyeliminować wszelkie sprawdziany w szkole. Młodzi ludzie w przyszłości co prawda nie będą mogli konkurować wiedzą z mołodzieżą z innych krajów, ale będą ich przebijać w umiejętności bawienia się. Zresztą już teraz polscy studenci przebijają zagtranicznych umiejętnością „balowania”, a nie studiowania. Rozpocznijmy więc jak najpóźniej edukacje. Wydaje mi się jednak, że te głosy w obrnie „dzieciństwa” robią więcej krzywdy dzieciom i całemu społeczeństwu niż dobrego. To trochę tak jak dobro babcia która daje wnuczusiowi tonę cukierków, niby w dobrej wierze, a tak na prawdę krzywdząc go w ten sposób.
    Tak na prawdę 6 lat to i tak bardzo późny wiek na wyrównywanie wiedzy dzieciaków, bo większość zaczyna się uczyć w domu czy przedszkolu już wcześniej, a szkoła pozwala w pierwszej klasie wyrównywać różnice pomiędzy wiedzą dzieci.

  158. Marek Says:

    Myślę Panie Michale, że nie zrozumial Pan refleksji, opinii doświadczonych pedagogów, wypowiada się Pan nieco kpiarsko na tak poważny temat, sugerując wydłużenie dzieciństwa do 10 r.ż, wiem, że to przenośnia ale może nie ma Pan dzieci stąd wnioski Pana pozostają bez głebszej analizy powagi problemu jaki został stworzony przez ustawodawczynię, która jak mi wiadomo sama dostrzegła absurdy swego pomysłu i realizacja została przesunięta. Nie mniej jednak dziękuję za wszystkie opinie, nawet te daleko odbiegające od naszej rzeczywistości. Autor

  159. Michal Says:

    I tu się Pan myli, Panie Marku. Mam i to dwoje i do tego w wieku szkolno-przeszkolnym. Przebywałem trochę za granicą i wiem, że obniżenie wieku szkolnego w żaden sposób nie wpływa negatywnie na rozwój dziecka. Wręcz przeciwnie, nowa sytuacja mobilizuje je do rozwoju. Nie ma żadnego biologicznego uzasadnienia zabraniającego dziecku 6 letniemu nauki. A prawda jest taka, że młodzież dzisiaj w Polsce masowo studiuje i wiek podejmowania kariery zawodowej dramatycznie się podwyższa. A każdy po długim dzieciństwie, długim studiowaniu, oczekuję imponującej kariery i dostatniego życia. I tu się zaczyna problem, bo jeżeli się tak późno zaczyna edukację, to po prostu brakuje potem czasu na założenie rodziny i w efekcie mamy zdziecinniałe społeczeństwo,które ma bardzo długie dziecińśtwo, potem długie studia, i okazuje się, że na założenie rodziny juz kompletnie nie ma czasu.

  160. Michal Says:

    Mam jeszcze jedno pytanie do Pana, Panie Marku. Czy zna Pan choćby jeden kraj na świecie na poziomie rozwoju zbliżonym do Polski, w którym posyła się dzieci równie późno do szkoły jak w Polsce. Bo ja nie znam. USA, W. Brytania, Indie, Brazylia, Japonia, Słowacja, Niemcy, Indonezja itd….(musi Pan przyznać, że szeroki zakres)Praktycznie we wszystkich krajach na świecie poza Polską dzieci idą do szkoły od 6 lat lub wcześniej. Czy myśli Pan, że na całym świecie wszyscy mają błędne systemy, tylko polski – stary, pamiętający jeszcze PRL-owskie czasy system jest taki idealny?

  161. Marek Says:

    Do Pana Michała. Odnoszę jednak wrażenie, że nie do końca pojmuje Pan istotę poruszanego tutaj problemu. Ja swoje dziecko poddałem edukacji kiedy miało 6 miesięcy. Edukacji muzycznej. I mam efekty rewelacyjne. Ale jestem do tego typu ingerencji w psychikę dziecka przygotowany. Natomiast u nas najpierw wprowadzono ustawę zapominając o przygotowaniu pedagogów, szkół, infrastruktury sanitarnej itp. W jednej ze szkół widziałem jak maleńki uczeń płacząc nie mógł dosięgnąć kranu w umywalce, potem całe rękawy miał mokre, taki dla Pana pewnie banał ale dla dziecka przyzwyczajonego w domu do higieny dramat.
    W innej ze szkół obserwowałem moment kiedy podczas przerwy dzieci starsze zmieszały się z tymi maluchami. widziałem przerażone twarze tych maluszków. Porównywanie naszych szkół do szkół na zachodzie jest nie na miejscu. Tam oczywiście są szkoły dla 3 latków. Ale przystosowane pod każdym względem.
    Oczywiście widziałem w Polsce szkołę absolutnie przygotowaną pod względem infrastruktury do przyjęcia 5 i 6 latków. Śluzy higieniczne, toalety elektroniczne, monitoring, domofony. Super. Ale gdy porozmawiałem z nauczycielami to niektórzy byli przerażeni. My nie studiowaliśmy wychowania przedszkolnego, psychiki 5, 6 latka, która jest całkiem inna niż 7, 8 latka. Proszę przeczytać wypowiedzi pedagogów, nauczycieli, dlaczego z nimi nikt nie konsultował ustawy. Tu jest problem Pani Michale Drogi. Mam nadzieję, że nowy minister edukacji weźmie pod uwagę głosy rozsądku i raz jeszcze przeanalizuje bubel prawny swojego poprzednika.

  162. Anusek Says:

    Panie Marku-brawo!Naprawdę widac że czlowiek wie co pisze :)pozdrawiam

  163. Anusek Says:

    a jedną z propozycji pani minister było w planach by 2 latki objąc obowiązkiem przedszkonym.Poprostu aż smieszne się to robi co w głowach ministrów siedzi.Zaraz ludzie bedą na państwo łozyc kasę od 2 r.ż aż po 75 r.ż.A ja proponuje znieśc emerytury i renty. Pracowac do ostatnich chwil zycia.

  164. Marek Says:

    Nie wiem czy Anusek to Pan czy Pani, sądzę że Pani/ kieruję się tu zawodową intuicją/.
    Obiecuję Pani, że wszystkie wypowiedzi, refleksje nawet te kontrowersyjne jakkolwiek ciekawe np.ostatnie pana Michała, dotrą na biurko przyszłego ministra edukacji. Pozdrawiam Panią. Autor

  165. Anusek Says:

    Tak zgadł Pan jestem kobietą :)a pomysł super,tylko kto bedzie nastepnym ministrem ?i czy pomysły poprzedniego ruszą w zycie czy odejdą w zapomnienie ?pozdrawiam,naprawdę super strona,super artykuł na saaamej górze.

  166. Margot Says:

    Jestem mamą 5-letnich chłopców.W czerwcu tego roku,po wcześniejszym przeprowadzeniu „wywiadu” na temat zerówek w szkole,podjęłam decyzję o posłaniu chłopców do szkoły do klasy „0″ tzw.10-godzinnej.Sala szkolna dla zerówkowiczów została przez dyrekcję szkoły super wyposażona w nowe mebelki,dywan,zabawki,klocki itp.-więc wydawało się,że to była dobra decyzja.Niestety,już po tygodniu życie zweryfikowało mój przedwczesny entuzjazm.Okazało się,że panie,które zajmowały się dziećmi,nie przestawiły sie na edukację „po reformie”.Każda realizowała przez 5 godzin tylko program nauczania.Dzieci przez 3 tyg. nie wychodziły w ogóle na dwór,a zabawki i klocki zostały pochowane-były tylko „w nagrodę”.Chłopcy,z otwartych i ciekawych świata dzieci, stawali się coraz bardziej zamknięci,apatyczni.Zaczęły się ranne płacze i histerie(nadmieniam,że nigdy wczesniej nie miałam z nimi takich problemów).Widząc,co się dzieje,podjęłam rozpaczliwe poszukiwania wolnych miejsc w przedszkolach.Udało się.Skończyły się płacze,dzieci znowu chętnie opowiadają o tym,czego się nauczyły,co się dzieje w przedszkolu.Nadmieniam,że obydwaj znają już literki i podejmują próby czytania,bardzo chętnie wykonują wszelkie prace manualne.Ale oprócz nauki potrzebują jeszcze zabawy,rekreacji.Szkoły nie wspominają W OGÓLE-tak jakby ten czas wykasowali ze świadomości.Dlatego jeżeli rzeczywiście jeszcze w przyszłym roku szkolnym rodzice będą mieli wybór,to będę się bardzo poważnie zastanawiać,czy posyłać ich do pierwszej klasy.Pozdrawiam.

  167. Marek Says:

    Mam nadzieję, że Pan Michał i inni entuzjaści wczesnej edukacji przeczytają chociaż refleksję Pani Margot. Nic dodać się nie da. Pozdrawiam Autor.

  168. bobo Says:

    O co Wam drodzy internauci w tym wszystkim chodzi, o dobro dzieci czy możliwość ponarzekania na nasz rząd i kraj? Nikt nie mówił, że będzie łatwo dlatedo projekt był rozłożony na 3 lata. Machina ruszyła powiedzieliśmy A i teraz czas na B – nie oglądajmy się wiecznie za siebie, idźmy z duchem postępu! Te dzieci są bardziej otwarte na nowe rozwiązania edukacyjny niż my rodzice. Zawsze będą dzieci, które sobie nie radzą i te wybitnie zdolne. A dojrzałość emocjonalna też jest kwestią sporną i powinna być rozważana w kontekście indywidualnego przypadku. Nie propagujmy spychologii, bo nawet najlepsze przedszkole czy szkoła nie zastąpią rodzice w pracy nad rozwojem sfery emocjonalnej dając dziecku poczucie bezpieczeństwa, miłość, czułość, wsparcie. Skoro te dzieci są na tyle dojrzałe, żeby grać w gry komputerowe, które zaśmiecają ich umysły, to tym bardziej na naukę, która zaowocuje w przyszłości!pozdrawiam rodziców 6 latków:)

  169. karina Says:

    Witam serdecznie. Chcę ostrzeć wszystkich rodziców!! Ja dalam syna do pierwszej klasy i żałuje totalnie. Gdybym tylko mogła cofnać czas….. Wczoraj byłam na zebraniu i to co usłyszałam wprawiło mnie w takie nerwy że szok. Dzieci dostały testy i na ich podstawie Pani oceniała, czy są gotowe do szkoły, cze nie. Oczywiście wyniki były następujące prawie wszystkie 6 latki muszą dodatkowo chodzić na zajęcia korekcyjne. CZyli szkoła nie bierze pod uwage tego, że w klasie jest połowa dzieci młodszych tylko ocenia po staremu i wszystkich jedną miara. Czyli musze poświęcić wiecej czasu dziecku dodatkowo na naukę niż na zabawe (co miałby w zerówce). Zastanówcie się dwa razy zanim podejmiecie decyzję!!!!

  170. Izabella Says:

    Witam serdecznie popieram sprzeciw obowiązku przedszkolnego i gratuluje panie Marku wypowiedzi. Mój synek w tym miesiącu skończył 5 latek,uczęszcza do zerówki tylko problem w tym że często choruje do tej pory był 14 dni w zerówce lekarz rodzinny zaproponował odroczenie dziecka o rok potem następny lekarz utwierdził mnie w przekonaniu iż lepiej będzie posłać go za rok więc czeka go nauczanie indywidualne w domu.Dla mnie to jest strasznie śmieszne nie wyobrażam sobie jak to będzie wyglądało? przecież nasze 5 latki myślą o zabawie i tak jak pan Marek powiedział o przytuleniu młodszego braciszka a dzieci juz sie stresują przy szlaczkach malowaniu bo wiadomo grupy dzieci są mieszane 5 i 6 latki patrzmy jeszcze na to w inny sposób 5 latek z grudnia i 6 latek ze stycznia całe dwa lata różnicy!!!!! a jedno dziecko chce dorównać drugiemu nie wyobrażam sobie żeby mój synek miał iść jako 6 latek do pierwszej klasy i z całą pewnością gdy będę mogła zdecydować pójdzie do zerówki.Lecz niestety nasze dzieci w obowiązku przygotowania przedszkolnego juz zostały pokrzywdzone ponieważ poszły rok wcześniej i my rodzice nie mogliśmy na to nic poradzić więc czasem przychodzi mi taka myśl dotycząca wyborów chodzimy głosujemy a tak naprawdę nic nie decydujemy dlaczego nie dali nam prawa wyboru? nie mówiąc już o nie przygotowanych placówkach.Dziękuje panie marku za bardzo mądre słowa

  171. Marek Says:

    Bobo, przeczytaj proszę chociaż ostatnie wypowiedzi, bo sprawiasz wrażenie bycia nie z tego świata. Izabella, Karina, Margot mają dzieci i doświadczają na bieżąco absurdu nowej ustawy. Najłatwiej jest bez zastanowienia coś skrobnąć byleby tylko być w opozycji. Nie proszę Cię o poparcie ale głębokie zastanowienie się nad tym co wyprawia się z naszymi dziećmi. Ja cały czas podkreślam, że ani szkoły ani nauczyciele w większości placowek nie są przygotowani do realizacji pomysłu posyłania 6 latków do pierwszej klasy a 5 latków do zerówki. Na siłę można i 3 latka wzorem z Luxemburga posłać do szkoły tak jak ktoś już proponował. Ale my żyjemy w Polsce. Żeby powiedzieć B trzeba najpierw powiedzić A i tu masz rację, tylko, że większość z nas A nie powiedziała, bo A zostało nam bezmyślnie narzucone. Pozdrawiam Autor.

  172. Anusek Says:

    Moim zdanie plan p.Hall to A. A B to bedzie takie że jak dojdzie sprawa do konkretnej placówki a przede wszystkim konkretnego samorządu by szkoła była odpowiednio przygotowana to tzw góra powie- Samorządzie radź sobie sam my kasy nie damy a twój ból skąd ją weźmiesz :)Jeden samorząd radzi lepiej drugi gorzej. Nigdy nie wyrówna się budżet na taki sam poziom w całej Polsce,by wszystkie szkoły były gotowe tak jak trzeba.Plany góry tzn władzzy nie mają się do tzw dołu tzn społeczeństwa.Za granicą od zawsze bogatszą jest inny kapitał gdzie mozna zainwestowac a u nas za dużo pieniędzzy nigdy nie było.Za to plany coraz to z kosmosu brane.Pani minister zna szkoły które jej typuje ministerstwo-tam jeździ gdzie jest b.dobrze, niech zajedzie w pierwszą losowo wybraną szkołę. Zdziwienie będzie ogromne.

  173. Marek Says:

    Anusek! Dziękuję. Szczerze! To głos rozsądku! Gdyby Pani minister miała doradcę w osobie Pani Anusek nie doszłoby do takiej absurdalnej sytuacji. Pozdrawiam serdecznie Marek Juraszek – autor.

  174. Izabella Says:

    TAK BRAWO PANI Anusek LUDZIE TACY JAK PANI I PAN MAREK STRASZNIE BY NAM SIĘ PRZYDALI :)BO PONAD WSZYSTKO TRZEBA PATRZEĆ NA DOBRO NASZYCH DZIECIACZKÓW EDUKACJA JEST WAŻNA ALE MOIM ZDANIEM TU NIC NIE JEST ZAPLANOWANE W RUCH POSZŁA TYLKO REFORMA NIBY REALIZACJA ZOSTAŁA PRZESUNIĘTA Z WIADOMYCH PRZYCZYN ALE I TAK PIĘCIOLATKI W ZERÓWKACH PRZECHODZĄ TESTY karina TU TEŻ MĄDRE SŁOWA DLACZEGO DZIECI NIE SPRAWDZILI ZANIM POSZŁY DO PIERWSZYCH KLAS? I MAM PYTANIE CZY DZIECI OBECNE 6 LATKI KTÓRE SĄ W PIERWSZYCH KLASACH TEŻ PRZECHODZIŁY W ZERÓWCE TESTY? MY ZAKUPYWALIŚMY DODATKOWE KARTY ĆWICZEŃ KTÓRE TERAZ PRZERABIAJĄ W LISTOPADZIE BĘDĄ WYNIKI A OKOŁO MAJA DRUGI RAZ POZDRAWIAM SERDECZNIE :) A O SŁABO PRZYGOTOWANYCH SZKOŁACH NAWET NIE CHCĘ SIĘ PISAĆ ;)

  175. Marek Says:

    A co na to Bobo, Michał i inni pasjonaci ustawy? Milczą?

  176. bobo Says:

    a ja na to tyle, że nakręcacie się jeden przez drugiego a to ustawy nie zmieni – skoro nie macie nic innego do roboty i nieżal wam czasu to proszę bardzo ja wolę spędzić go np. na basenie z moimi dziećmi lub na sylabizowaniu czy głoskowaniu prostych wyrazów z moim 5 latkiem żeby za rok nie musieć jak wy kochani wiecznie narzekać!!!

  177. Tomcio Paluch Says:

    A ja uważam, że problem sześciolatków jest o wiele bardziej złożony niż nam się wydaje. Myślę, że nie chodzi tu dobro dziecka, lecz o przyszłość kraju, którą to przyszłość chcą budować politycy kosztem naszych dzieci. Twierdzę też, że to nie tylko pomysł Pani Hall ( jest typowym teoretykiem i tylko „liznęła” pracy pedagoga od strony praktycznej ) ale kierunku jaki w tym temacie obrało PO – dlatego też Pan Tusk nie chciał się spotkać z „Ratuj Maluchy” ! Ważniejsze są spotkania z np. kibicami, bo przecież oni mogą iść na wybory , a sześciolatki nie. Poza tym, Pani Hall obiecała przed kamerami , że dzieci nie będą nosić ciężkich tornistrów/plecaków, będą szafki w szkołach – i co, i wielkie NIC. Jak nosiły ciężkie książki, tak noszą je dalej. PO ( Pan Tusk ) ślepo dąży do swego celu, nie zważając na to, że ponoć żyjemy w kraju demokratycznym a w demokracji należy słuchać co mówi społeczeństwo, politycy mają słuchać nas obywateli. Wątpię, aby nowy minister EN był przeciwny reformie, przecież np Pan Boni doskonale zna się na regułach polityki społecznej i wie, że grupa ludzi która będzie mogła o rok wcześniej wypracować większy dochód dla kraju to wystarczający argument. Poza tym, dla porównania, poziom wiedzy ucznia w wieku 17/18 lat jest o wiele wyższy, niż ucznia w takim samym wieku w krajach Zachodnich nie mówiąc już o USA. Przecież nie wszystko u nas jest gorsze niż na Zachodzie !!! Więc poco ta pseudo reforma ? Co ona ma mieć tak naprawdę na celu – może jakiś odważny polityk stanie przed kamerą i powie, że to bzdura. A na koniec coś jeszcze, wszystkich zainteresowanych zapraszam do przeczytania kilku punktów Konstytucji RP, czyli najwyższego zapisanego prawa w naszym kraju, które respektować muszą wszyscy obywatele RP – Art.71, pkt1 „Państwo w swojej polityce społecznej i gospodarczej uwzględnia dobro rodziny”, Art.151 Konstytucji „Obejmując urząd Prezesa Rady Ministrów (wiceprezesa Rady Ministrów, ministra), uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji i innym prawom Rzeczypospolitej Polskiej, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem.” , Cytat z Preambuły „ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej jako prawa podstawowe dla państwa oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot.” Pozdrawiam wszystkich rodziców, praktyków a nie teoretyków.

  178. Tomcio Paluch Says:

    A ja do BOBO, ja decyduję na tematy który mnie dotyczą. Jak idę do sklepu to chcę to co mówię a nie to co poda mi Sprzedawczyni, bo ona tak chce – to ja płacę za zakupy ! Tak samo z moim dzieckiem, ja decyduje , co się będzie z nim działo a nie ktoś, kto jest teoretykiem i nie szanuje ludzi, których to dotyczy – to ja odpowiadam za moje dziecko a nie jakiś tam minister. A jeśli ktoś chce decydować, to niech skonsultuje to z tymi , których to dotyczy. A BOBO jak taki mądry to niech bierze to, co mu każdy podsunie. Ja chcę mieć wybór ….

  179. Marek Says:

    Do Bobo! Należy odróżnić kogoś kto tylko narzeka od kogoś kto się nie zgadza z absurdem . Wiem, że nasze refleksje i te za i te przeciw już dotarły do niektórych polityków, na Kongresie Kobiet były nawet przytaczane fragmenty z zamieszczonych tutaj wypowiedzi. Ja zapewniam, że w całości dotrą na biurko przyszłego ministra edukacji. Proszę też uważnie wgłębić się w komentarze Tomcia Palucha, nick może rubaszny ale wypowiedzi głębokie, z sensem. Dziękuję! Autor.

  180. mona Says:

    Pan pewnie prowadzi prywatne przedszkole i inkasuje sporą forsę za każdego dzieciaka i teraz rozżalony jest na władze, że mu tyle duszyczek odpadnie i zysk zmniejszy się drastycznie, a także, że mu argument odpadnie na temat „ostatnie miejsca-ostatnia szansa”. Ja po raz pierwszy zadowolona jestem z jakiejkolwiek reformy wprowadzonej przez rząd i dla mnie to był strzał w dziesiątkę. Mój syn skończy 6 lat dopiero pod koniec listopada i jest uczniem 1-szej klasy i jest mega szczęśliwy i zadowolony. Zerówką szkolną rok temu też był zachwycony i żadnego dzieciństwa nikt mu nie zabiera, a nerwicy to dostałby siedząc w domu, nie dostawszy się uprzednio do żadnego publicznego przedszkola!

  181. amon Says:

    Powinni się skupić bardziej nad jakością i organizacją istniejącego systemu szkolnictwa, któremu daleko do perfekcji.

  182. bobo Says:

    Posłuchajcie, ja nie jestem ani za ani przeciw ustawie! Śledzę tą sprawę bardzo długo i ostrożnie oraz bardzo obiektywnie staram się do niej ustosunkować! Każdy ma prawo do swojego zdania a one jak zwykle są podzielone.
    Ktoś tu odniósł się do mojego stwierdzenia (powiedzieliśmy A to czas na B). Po części ma rację to rząd stworzył ustawę a samorządy i władza na górze wcieliły ją w życie – aaaale zawsze jest jakieś ale!!! Ale to my obywatele wybraliśmy ten rząd i całą władzę w naszych województwach, powiatach, gminach w wolnych, demokratycznych wyborach!!! Samorządy realizują ustawę, dyrektorzy szkół zapraszają, zapewniając, że wszystko zostało dopięte na ostatni guzik a jak wiemy obiecanki cacanki… ale do czego zmierzam, do tego, że to znowu my rodzice dokonaliśmy wyboru i posyłamy nasze 6 latki do szkół. Nikt przecież nie zmuszał, nie nalegał, ani też nitk nie wyrzucał naszych dzieci z „zerówki” czy przedszkoli. Doświadczamy przerostu ambicji nad rozumem, bo sąsiad póścił swojego 6 latka to my też, bo poszedł najlepszy kolega naszego dziecka to my damy nasze, żeby ich nie rozdzielać itp. A jako rodzice nie powinniśmy sugierować się decyzją innych tylko dostosować ją do możliwości naszych dzieci. To pytam o co bój?
    Jeśli nasze dzieci nie mają miejsca w szkole na swoje książki i przybory to zawalczmy o to. Spróbujmy wynegocjować np. przerwy w lekcjach pierwszoklasistów niezależnie od reszty szkoły (w innym czasie czy w innej klasie gdzie znajdowały by się zabawki czy gry edukacyjne dostosowane do ich możliwości). Wydaje mi się, że to załatwiłoby też proplem przepychanek w toaletach na korytarzach czy szatni. Łatwiej jest wymusić zmiany na dyrektorze szkoły niż na ministrze edukacji.
    Pewnie, że każdy w sklepie kupuje to na co go stać lub to na co ma ochotę, ale szkoła to nie sklep a nasze dzieci to nie towar na półkach – propomuję zmianę szkoły na odpowiadającą naszym oczekiwaniom. Bo obrazująć jak jeden uczestnik dyskusji zauważam, że są różne sklepy (ogrodnicze, budowlane, spożywcze galerie z odzieżą itp.) tak jak sąróżne szkoły! – chyba, że wybieramy supermatkiet wtedy mamy każdego towaru po trochę – tylko,że z jego jakością jest gorzej, a i sprzedawcę widzimy krótko bo tylko przy kasie!
    Co do innej wypowiedzi – jaki większy dochód dla kraju?
    Chyba raczej zmiejszenie narodowych długów, bo jak wszyscy wiemy nasze społeczeństwo starzeje się i ktoś musi pracować, żeby inni ktoś mógł pobierać świadczenia emerytalne a te dzieci właśnie zaczyną wcześniej pracować, bo taką możliwość da im ta ustawa. To nie przyniesie wielkich pieniędzy dla państwa, te dzieci zarobią na nasze renty i emerytury. Ten dochód jest złudny, bo to zmiejszy dziurę budżetową tylko w tym roku, w którym będzie ta kumulacja ludzi w wieku produkcyjnym (czyli obecne 6 i 7 latki). Potem wszystko wróci do normy.

  183. Marek Says:

    Mona! Nie wiem kto ma być tym właścicielem przedszola, ja niestety nie. Natomiast jestem szczęśliwym tatusiem córeczki i synka – 6 latka, który poszedł do zerówki do szkoły. Pozdrawiam! Autor.

  184. Marek Says:

    Dziękuję Bobo, czekałem na taką refleksję. Rozważna i pouczająca. Nie zgadzam się tylko co do demokratycznych wyborów. Dla mnie wybór jest wtedy kiedy mam w czym wybierać. Ale to już zupełnie inny temat. Pozdrawiam. Autor.

  185. Izabella Says:

    mona widać iż nie wczytałaś się w tytuł a co do prywatnych instytucji przedszkolnych wątpiące że dzieci im brakuje ponieważ powstają nowe i mam nadzieje że synek też będzie „mega szczęśliwy” w czwartej klasie gdzie zaczną się problemy w nauce:)

  186. Tomcio Paluch Says:

    Pan Michał Boni ( jeden z dwóch kandydatów na Ministra w MEN ) w wywiadzie dla Gazety Wyborczej powiedział : „Ale sześciolatki muszą iść do szkół. Bo chodzi również o to, żeby wcześniej kończyły edukację, bez tego nie będzie miał kto zarabiać na nasze emerytury”. Bez komentarza ……….

  187. bobo Says:

    Ta sprawa została już tu poruszona i myślę, że wyjaśniona!!! ale powtarzam jeszcze raz, że ten gościu ma rację!!! bo jak dziś nie wymyślimy skąd wziąść kasę na nasze świadczenia to kiedy dojdziemy do wieku emerytalnego, to będziemy jedynie tylk ze ścin jeść, bo na nic innego nie będzie nas stać! już rząd ma problem z wypłatami świadczeń emerytalnych, bo coraz więcej osób pobiera a coraz mniej pracuje a co będzie za „x” lat.
    Dla takiego młodzieńca nie będzie zbyt wielkim obciążeniem zacząć pracę rok wcześniej niż jeszcze ludzie 20 lat temu, ale dla takiego staruszka, który musi wybrać między lekami, jedzeniea a czynszem, będzie to gorzki koniec. I to my będziemy tymi staruszkami!!!

  188. Marek Says:

    Ktoś na tym forum zaproponował posłać 3 latki do szkoły wzorem krajów zachodnich. Kasa jest tam gdzie jest mądre, rozstropne zarządzanie. W jednej z państwowych firm zakupiono sprzęt dla pracownikow za 5 mln zlotych, tylko że nie funkcjonuje. Ten, który to ujawnił ma kłopoty a pomysłodawcy są nietyklani. Tu są nasze pieniądze. A dzieci zarobią na nas jak im stworzymy warunki do nauki.

  189. Tomcio Paluch Says:

    Hm, więc może stańmy się producentem „ludzkich maszyn”, by na nas zarabiały ? Aby kiedyś ( jeszcze dwa lata temu ) aby dziecko sześcioletnie mogło iść do szkoły ( czyli wcześniej o rok ) , potrzebowało zaświadczenia m.in. z poradni psychologicznej dla dzieci ! Czy te dzieci są dzisiaj tak bardzo inne od tych z przed kilku lat ? Teraz każde dziecko może już iść w wieku sześciu lat i nie potrzeba żadnego zaświadczenia ! Brawo, Pan Tusk wystawia jedną ustawą jedno zaświadczenie dla wszystkich. A może by tak jedną ustawą wystawić jedno Prawo Jazdy dla wszystkich po ukończeniu np 12-tego roku życia ? Dać też matury, dyplomy, certyfikaty, pozwolenia itd ? Przecież jeśli wtedy ktoś chciał, to wysłał dziecko wcześniej do szkoły – bo sam tak zadecydował i np psycholog wydając zaświadczenie potwierdzał, że można – był wybór. A teraz ? Teraz jest nam narzucane. Jeśli Państwo potrzebuje finansów na emerytury, to niech np Pani Hall nie rozdaje ( bo właśnie to czyni ) nagród dla swoich pracowników w postaci tabletów i innych zabawek – to są nasze pieniądze. I co to da, że ja powiem, iż to mi się nie podoba ? Nic. Tyle tylko, że za moje dziecko odpowiadam ja, rodzic i ja go obserwuję, ja widzę jak dorasta i jak robi postępy a nie polityk w Warszawie. To ja będę widział, jak dziecko nie chce iść do szkoły w wieku pięciu lat ( obowiązek ). A co będzie, jak dziecko takim obowiązkiem zrazi się do szkoły i nie będzie chciało tam w ogóle uczęszczać w następnych latach ? Czyj to będzie wtedy problem ? Pani Hall, Pana Tuska ? Nie, to będzie mój problem, ale stworzony przez te dwie osoby.

  190. bobo Says:

    to fakt, że dużo naszych pieniędzy jest marnotrawionych, np. drogi do nikąd, mosty bez dróg, nieskończone inwestycje itp. najgorsze w tym wszystkim, że nie umiemy z tego wyciągnąć wniosków na przyszłość!
    A warunki do nauki – no cóż zawsze znajdzie się grono, któym nieodpowiadają i tacy dla których są wystarczające, ale to nie zwalnia nas z bycia czujnym wojownikiem o dobro najmłodszych…

  191. magda Says:

    Wydaje mi się,że chodzi tu o obniżenia wieku .Człowiek ,który wcześniej zacznie edukację szybciej ją zakończy i pójdzie do pracy ,jak przypuszczamy za kilkanaście lat nie będzie Kto miał pracować na nasze emerytury dlatego to całe zamieszanie.Cierpieć na tym będą Nasze dzieci!

  192. Izabella Says:

    hmm szybciej skończą edukację? nie sądzę ponieważ jest gimnazjum a szkolą ponadgimnazjalnym z tego co się orientuje dodają rok więcej nasze dzieci to nie roboty!! rozmawiałam z mama która posłała swojego 6 latka do pierwszej klasy i teraz chciałaby go cofnąć do zerówki dziecko nie dostaje do umywalki w łazience więc rączek nie myje!!! nie mówiąc o chaosie na przerwach bo czy ktoś pomyślał nad tym ? reforma owszem jest ale szkoły są nie przygotowane całkiem! obiecują laptopy dzieci dostają mundurki!!! które i tak my rodzice musimy zakupić i prawda jest taka że biedniejsze rodziny prócz i tak dużych wydatków związanych ze szkołą muszą je mieć

  193. maria Says:

    Witam pisze na tym forum po raz trzeci i krew mnie zalewa jak czytam ,ze posłanie dzieci w wieku 6 lat do klas pierwszych to dobry pomysł, Jak ktoś nie wie o czym pisze proszę się cofnąć do mojego postu z dnia 1.08.2011 i wcześniej z listopada 2010. Dzisiaj mój syn jest uczniem pierwszej klasy po raz drugi w innej szkole i powiem Wam że jest najlepszym uczniem w klasie .Obecna wychowawczyni nie rozumie dlaczego mój syn powtarza program. Jak widać nie jest uprzedzona do dzieci młodszych które zaczynają naukę w wieku 6 lat. Ale na takiego pedagoga trafić w Polsce to jak trafić kulą w płot. Wiem o czym mówię bo sama to przeżyłam i moje dziecko. Dziękuję Bogu że mój syn trafił wreszcie na kogoś życzliwego. Dzisiaj to normalnie rozwijające się dziecko ,bez stresów,nie moczy się w nocy nie jest agresywny. Moja decyzja o zmianie szkoły była dobra,dziecko idzie swoim rytmem i jest anonimowy wśród rówieśników.Nikt nie wie że powtarza rok i tak jest dobrze.
    A osoby które opisują że w innych krajach rozpoczęcie edukacji jest wcześniej niż u nas nie wiedzą co piszą. Chyba zapomniały jak to było jak same chodziły do szkoły w POLSCE!!!!!!!!!!!! Jak tu jest tak fajnie to dlaczego te osoby wyjechały ? A nawet jak już wróciły ta dlaczego ? Przecież tam jest tak dobrze! Wiem o czym piszę bo mam rodzeństwo w Szkocji i Anglii i mają dzieci w szkołach. I powiem wam ze nie koloryzują jak niektórzy na tym forum. Owszem edukacja szkolna zaczyna się od 4-5 roku życia dziecka,ale????? ALE dzieci te sie uczą przez zabawę,bawią się jak pamietam do 8 roku życia.A nasze dzieci od 6 siedzą w ławkaw i zakuwają mimo,że są dywaniki dla nich .Ale program jest taki jaki jest i trzeba go zrealizować.Nie wspomnę tu o nauczycielach , którzy nie są przeszkoleni by uczyć tak małe dzieci, ale to grubszy temat ale na pewno najważniejszy . Powracając do tematu mam jeszcze brata który wyjechał z Polski gdy jego syn chodził do 2 klasy SZP w Polsce. Tam zbadali jego wiedzę ogólną i został zakwalifikowany z marszu do klasy 5. Mam coś jeszcze pisać? Dodam że nawet brat nie wyobraża sobie jakby się coś wydarzyło i miałby wrócić do kraju co by to było.Sam stwierdził,że jego syn powtarzałby u nas lata w szkole bo dzisiaj ma 12 lat i nawet nie zna tabliczki mnożenia.Zadania domowe są raz na miesiąc z tygodniowym wyprzedzeniem i wiele innych nieporównywalnych sytuacji. Więc błagam tych to wyjechali lub z tamtąt dopiero wrócili niech się nie wypowiadają na tematy związane z naszą rzeczywistością i na temat naszych dzieci żyjących w naszych realiach . Jest to przykre co piszę ale jak uważacie że tu jest tak dobrze to wróćcie ,bo my chociaż próbujemy w tym niesprawiedliwym kraju żyć jakoś sobie radzić i nie potrzebujemy mądrości ludzi którzy zapomnieli w jakiej rzeczywistości dorastali. Wielki szacunek dla twórcy tego blogu , pozdrawiam.

  194. Marek Says:

    Pani Mario! Dziękuję! Warto było! Te sygnały nie będą zmarnowane jak niektóre wyborcze głosy. Autor.

  195. bobo Says:

    Banialuki!!! Pani chyba pomyliła foum, bo to nie dotyczy powrotów synów marnotrawnych!
    Wątpię czy brakiem podstawowej wiedzy matematycznej w tym wieku jest dobrze chwalić się publicznie.
    Nie wiem o jakiej Anglii mówimy, bo o ile wiem to na tej wyspie na Atlantyku czwartoklasiści czyli dzieci 8 letnie doskonale rozwiązują zadania matematyczne z zakresu dzielenia i mnożenia jak również świetnie czytają choć nie umieją do końca pisać (także z pamięcią u pani nie najlepiej). Diagnoza tego drugoklasisty (8latka) była prawie doskonała, bo skoro zostało zakwalifikowane do 5 kasy w Angli, do której chodzą 9latki to tak jak u nas dostałby promocję do trzeciej kklasy!!!
    U nas w Polsce 4 i 5 latki też się dużo bawią a na naukę jest przeznaczona tylko 1/5 czasu, w którym dziecko przebywa w przedszkolu, co wynika z podstawy programowej! Czyli np. na 5 godz. pobytu w przedszkolu cztery godziny przeznacza się na zabawę, spacer, gimnastykę, posiłki oraz czynności samoobsługowe a tylko jedną godzinę na naukę!!! No wiadomo, że od 6 latków będzie się wymagało więcej ale nie więcej niż jeszcze 3 lata temu w obowiązkowej zerówce, w której kiedyś dzieci uczyły się liter i cyferek. Polecam odszukanie podręczników dla 6 latków z tamtych lat – niewiele różnią się programowo od obecnie stosowanych w pierwszej klasie. Mamy już 5 listopad a nasze pierwszaki poznały dopiero a,o,i oraz l a cyferki od 1-2.
    A na dywanie w 1 klasie i tylko w 1 klasie (do momentu ukończenia przez dzieci 7 lat) czyta się dzieciom opowiadania, wierszyki, uczy się je tekstu piosenek, których znają już całkiem sporo – nie ma już swobodnej zabawy jak w przedszkolu (tak również jest za morzem).
    co do badań w poradni psychologiczno – pedagogicznej nie ma potrzeby żeby były przeprowadzane na każdym dziecku ponieważ to nauczyciel w toku całorocznej obserwacji dokonuje diagnozy gotowości szkolnej, chyba, że uczeń wymaga takiego badania!!! poza tym program 1 klasy jest dostosowany do 6 latków, także wszystko się zgadza, tylko nam brakuje wiedzy o systemie edukacyjnym naszych zachodnich sąsiadów.

  196. mika Says:

    Dojrzalosc szkolana dziecko uzyskuje wieku 7 lat a zatem 6 latki w przedszkiolu tam jest miejsce i czas na nauke oraz zabwe a nie w lawce. Jestem przeciwna tej ustwie nieprzemyslanej jak to zawsze u nas bywa

  197. maria Says:

    do bobo- nie będę komentować tej wypowiedzi bo po przeczytaniu pana postów widzę że ma pan tylko jeden punt widzenia , nie zna pan problemu (ja natomiast od podszewki-niestety).Szkoda czasu i nerwów

  198. Marek Says:

    Pani Mario, nie wszystkie refleksje Bobo są pozbawione racji, jakkolwiek Pani podchodzi do tematu z głębokim zrozumieniem i znajomością problemu. Wiem, że naszej rozmowie na tym forum przyglądają się osoby, które być może będą miały wpływ na edukację w kraju. Oceniany jest przez nich jako wysoce merytoryczny. Liczę, że potrafić bedą wyciągać stosowne wnioski a opinie podobne do przytaczanych przez Panią będą szczegółowo analizowane. Dziękuję i proszę się nie irytować wypowiedziami Bobo. Pozdrawiam Autor.

  199. Magda Says:

    Moja córka ma 5 lat i „chodzi” do zerówki. Ładnie to brzmi ale w rezultacie tak nie jest. Od ponad dwóch miesięcy codziennie walczymy różnymi sposobami aby zaprowadzić ją do szkoły. Nie mam już siły. Dziecko strasznie płacze nie chce chodzic do szkoły, z auta często muszę ją wyciągać siłą. Nic nie pomaga rozmowy, przekupstwo, prośby NIC!!!!!!!!! Kiedy ja zapisywałam do zerówki mówiono, że to obowiązek, teraz Ci …… mówią, że odraczają tą decyzję o rok bo szkoły są nie przygotowane. A gdzie do cholery mowa o dzieciach, czy ktoś wogóle brał ich przygotowanie pod uwagę. To jakiś obłęd, idiotyzm bo przez takich ……….. moje dziecko musi się męczyć. Zastanawiam sie czy jej nie wypisać, ale dziwne jest to, że ona w zerówce bawi się dobrze. Moja córka urodziła się z 3punktami w skali Apgar, nie wiem co robić zabrac ja , czy zostawić nie chcę jej skrzywdzić.

  200. bobo Says:

    mój punkt widzenia jest bardzo obiektywny, po prostu staram się dementować nieprawdę. Po Pani ostatniej wypowiedzi możnaby powiedzieć, że ta nasza oświata naprawdę zwariowała, bo nasz drugoklasista idzie do piątej klasy w Anglii – szok, ale kiedy dowiemy się, że w Anglii do piątej klasy chodzą 9latki inaczej na to spojrzymy!!! Albo stwierdzenie, że u nas w pierwszej klasie dzieci zakuwają!? Jeżeli powtarzania tak naprawdę przedszkolnych treści oraz poznanie kilku liter i dwóch cyfr to zakuwanie, to nie mamy o czym dyskutować!!! Gratuluję uporu i bardzo się cieszę, że Pani synek odnalazł się w nowej szkole. Niekiedy dzieci wydają się bardzo rezolutne i zdolne a mimo to nie dają rady opanować treści podawanych w pierwszej klasie, stąd zgodnie z ustawą możliwość powtarzania klasy bez żadnej wzmianki w ich aktach szkolnych. A w rodzicach gestii jest zadbanie o to aby nasze dziecko nie odczuło, że jest gorsze, słabsze – takiemu maluchowi wystarczy powiedzieć, że tak nieraz się zdarza przecież do przedszkola też chodziłeś(aś) 2 lata i było fajnie prawda? Nasze rozdrażnienie i roztrząsanie tego problemu w szkole i w domu namnaża w naszym dziecku niepokój.
    Ale z tej Pani sytuacji wnioskiem dla wszystkich rodziców powinien być fakt, że tak naprawdę powodzenie szkolne naszych dzieci w dużej mierze zależy od nas. Sama Pani stwiedziła, że cały rok ciężko pracowaliście i dziś widać efekt. Dlatego od najwcześniejszych lat podtykajmy naszym dzieciom książeczki, komiksy, kolorowanki, wycinanki, zamieńmy gry komputerowe na stare a jakże rozwijające warcaby, chińczyka, puzzle, karty Piotrusia itp., wtedy będziemy z dumą wracać z każdej wywiadówki, a nasze dziecko będzie z sentymentem wracać do wspomnień ze szkolnej ławki!

  201. bobo Says:

    Panie Marku – dziękuję za uznanie!
    Mam nadzieję, że nasze posty przyczynią się do poprawy sytuacji w szkole, jak również do zmiany nastawienia rodziców do ewolucji w oświacie! Pozdrawiam dyrektorów szkół i władze samorządowe!

  202. Marek Says:

    Bobo! Twoje refleksje są bardzo merytoryczne, nawet jeśli ktoś się z nimi nie zgadza to wiele może się z nich nauczyć. Dziękuje za wszystkie poważne przemyślenia. Jak obiecałem już nie długo trafią do przyszłego ministra edukacji. Niech się wreszcie oprze na mądrych doradcach. Nasze forum jest kopalnią wiedzy z której powinien przyszły minister skorzystać. Autor.

  203. Anusek Says:

    Wrócmy do roku 2007
    http://wyborcza.pl/1,75248,4630821.html

  204. Anusek Says:

    To sie nazywa pochwalic dzień przed zachodemsłońca-Tusk pochwalił p.minster Hall zdecydowanie za wcześnie….
    Ja w szkole widzę 7 latki które ledwo radzą z programem .Szok że sie chce jeszcze załadowac 6 latki takimi trudnościami.
    Ale co tam niech pracuja nam na emerytury. Żeby każdy polityk dał 1% podatku od swojej pensji każdy miesiąc to bysmy mieli wysokie emerytury i bez 6 latków.

  205. bobo Says:

    Pani Magdo, czy pani córeczka wcześniej chodziła do przedszkola?
    Jeśli nie, to ma Pani odpowiedz na zachowanie córeczki. Dzieci często reagują płaczem na rozstanie z mamą czy tatą. To normalna reakcja na zmianę otoczenia i dobra bo świadczy o silnym związku emocjonalnym z rodziną. W tym wieku sfera emocjonalna nie jest jeszcze w pełni rozwinięta. To tzw. odcinanie pępowiny. Różnie to się odbywa u różnych dzieci. To również odczuwane przez dziecko chwilowej utrata poczucia bezpieczeństwa, którą państwo jej zapewnialiście. Do tej pory dom był jej całym światem, a teraz wszystko się przewróciło do góry nogami. Skora bawi się tam dobrze, to wygląda na to, że tylko rozstanie jest takie dramatyczne, dlatego proszę stanowczo i konsekwentnie zaprowadzać córkę do „0″, nierozczulać się nad nią – wiem to brzmi okropnie ale proszę mi wierzyć, że dzieci potrafią być okrutnymi manipulantami i dokładnie wiedzą co nam ściska serce.
    Proszę jej wyjaśnić, o której pani ją odbierze np. pokazać wskazówki na zegarze albo jako wyznacznik czasu uznać harmonogram dnia w przedszkolu – słuchaj po obiedzie pójdziecie na spacer potem ja przyjdę po ciebie i wracamy do domu! Dobrym sposobem rozstania jest też zasada ty mi dajesz coś twojego ja mojego, np. zawiązuje jej pani na szyjkę swoją apaszkę i mówi – zobacz teraz cząstka mnie jest z tobą, jak będzie ci smutno to złap mocno apaszkę!
    W domu w wolnym czasie proszę się z córką pobawić w szkolę np. mówi Pani do córki pobawimy się w przedszkole ty będziesz nauczycielką a posadzone lalki i maskotki przy stole to twoi uczniowie chodź przeczytamy im twoją ulubioną bajkę (pani czyta), powiedz o co zapytamy tego misia, zobacz ta lalka zgłasza się do odpowiedzi… itp. Potem może pani zostać nauczycielem a córka musi zwracać się to pani „proszę pani” i wykonywać pani polecenia typu namaluj mi…, pokoloruj to…, wykonaj z plasteliny to… oczywiście po skończonej pracy chwalimy dziecko i robimy wspólnie wystawkę na lodówce czy półce. Trzeba dziecku wyjaśnić, że to tylko taka zabawa – zawsze będę twoją mamą. Takich zabaw może być mnóstwo zostawiam resztę pani wyobraźni.
    Jeśli córeczka chodziła do przedszkola, to może, to być reakcja na zmianę grupy, miejsca, nauczyciela.
    Jeżeli płacz dziecka nie ustąpido gwiazdki polecam konsultację z poradnią psychologiczno – terapeutyczną.
    Powodzenia.

  206. Marek Says:

    Bardzo pouczające! Brawo Bobo! Dzięki. Autor

  207. Ula Says:

    Czytam, i czytam, i jestem załamana tą reformą. Do tej pory zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam posyłając dziecko z 2005 r. do kl.0. Ciągle tracę na to szarpanie się z sobą czas i nerwy.
    Chcę jeszcze dodać jeden problem. O wszystkim tu się pisze, ale nikt nie wspomniał o tym ,że w roczniku 2005, który poszedł w roku 2011/2012 do kl.0, a nie do kl.1 będzie mało dziewczynek a dużo chłopców. I na odwrót: chłopcy w kl.1 (sześciolatki) w osobnych klasach dla sześcioletnich pierwszoklasistów będą stanowili mniejszość. Tak jest właśnie w mojej szkole – osobne klasy dla dzieci 6-letnich w kl.1 i dla 6-latków w zerówce. EFEKT – dziś obserwowałam wymarsz kl.1 sześciolatków – 14 dziewczynek, dwóch chłopców (takie są tam proporcje). Moje dziecko zaś, dziewczynka w zerówce, patrzy z tęsknotą za dziewczynami z kl.1, bo w swojej grupie ma ich niewiele. Roczniki wymieszają się dopiero w kl.4, wtedy jest szansa na równiejsze „rozłożenie płci” w klasach. Dziewczynki rozwijają się szybciej w tym wieku, stąd przeważająca decyzja rodziców o posyłaniu wcześniej dziewczynek (mam kilkoro dzieci i bez pedagogicznego wykształcenia widzę sama znaczną różnicę w możliwościach dla tożsamego wieku).
    Chciałabym przekazać decydentom, którzy zdecydowali o takiej sytuacji, że przeprowadzenie w taki sposób reformy świadczy o całkowitej ich niekompetencji oraz bardzo obciąży dzieci i rodziców (moja córka ciągle prosi mnie o przeniesienie jej z 0 do kl.1, bo tam jest dużo dziewczynek). Wskazany przeze mnie problem wydaje się pozornie błahy – ale tylko dla dorosłych.
    W tym wieku dziecko drugiej płci jest często traktowane jak kosmita. W rezultacie dzieci w grupach nie mają z kim się bawić (a wychowawcom nie zawsze się chce angażować w wysiłek ciągłej integracji dzieci). Młodszy syn w zerówce dwa lata temu w przedszkolu, w towarzystwie samych dziewczynek (oprócz niego w grupie był tylko 1 chłopiec, zdarzało się zatem, że jako chłopiec zostawał sam) chował się w kąt i obrażał się lub płakał. Nie chciał chodzić do przedszkola, choć wcześniej nie zdarzało mu się to.
    Reformie – tak, ale przeprowadzonej z głową. We wszystkich aspektach, o których była mowa w wypowiedziach wyżej.

  208. Grażyna Says:

    a mój pięciolatek czuje się lepiej w szkole niż w przedszkolu – i o powrocie do przedszkola nie chce słyszeć. Dziecko uczęszczało do jednego z lepszych przedszkoli w Szczecinie – niestety w grupie było najstarsze i teraz w zerówce szkolnej z sześciolatkami czuje się o wiele lepiej. Nauczyciele wbrew obiegowym opiniom potrafią się zająć takim dzieckiem, ławki są dostosowane – w domu dziecko korzysta z normalnej łazieni a nie miniatury i w szkole też daje sobie radę. Wnioski – gotowość szkolna jest cechą indywidualną i pójście dziecka do szkoły powinno zależeć tak jak od rodziców taż też od porad czy opinii specjalisty. A co do gotowości rodziców wysłania dziecka do szkoły – niestety obserwuję, że gro rodziców tylko dostarcza pociechy do szkoły, nie angażując się w ich życie szkolne. I tu kolejny wniosek – jak się dba tak się ma.

  209. Anusek Says:

    Mamy nową panią minister ,która będzie kontynuowac pomysły poprzedniczki. Lub jeszcze na początku przyzna sie do błędów za p.Hall i coś zmieni.

  210. bobo Says:

    Pani Ulo problem tu nie tkwi w reformie tylko w rodzicach i dyrekcji placówki, do której uczęszczają pani dzieci. Od lat tworząc klasy dobiera się dzieci poporcjonalnie co do wielkości pod względem płci. Np. zakładamy, że powstają 4 pierwsze klasy czyli A, B, C, D w których trzeba umieścić 92 dzieci z czego 40 uczniów to chłopcy a pozostałe 52 to dziewczynki tzn. że do każdej klasy trafia 23 dzieci: po 10 chłopców i po 13 dziewczynek. Chyba że w szkole jest jedna klasa i nie ma możliwości wyrównania. Nie wiem skąd taki pomysł na tak duże dysproporcje. Poza tym, że taki podział nie sprzyja relacjom między chłopcami i dziewczynkami, to również za chwilę będzie widać różnicę w poziomie zdobytej wiedzi przez te klasy. W każdym środowisku do pełnej harmonii potrzeba równowagi!

  211. Michał Says:

    Rok wczesniej zaczną płacić podatki – kryzys to wyzysk
    Czyjś interes widocznie :)

  212. Krzysztof Says:

    Co mam teraz zrobić z dzieckiem urodzonym w 2006 roku, ktore poszło do zerówki – jak można tak zmieniać zdanie co za idioci decydują w tak ważnych kwestiach JESTEM W…….wiony!!!!!!!

  213. Anusek Says:

    Witam
    wreszcie coś ruszyło
    http://www.men.gov.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=2650%3Ajeszcze-przez-dwa-lata-szeciolatki-w-pierwszej-klasie-zgodnie-z-wol-rodzicow-projekt-nowelizacji-ustawy-do-konsultacji-&catid=100%3Awazne&Itemid=207

  214. Iga Says:

    A co ja powinnam w tej sytuacji zrobić z dzieckiem ur. w roku 2005, które jest teraz pierwszoklasistą? Posłałam je do szkoły, bo za rok miał być ” tłok „….To wszystko jest chore jakieś!

  215. Anusek Says:

    No tak i Igo ‚chciałas dobrze a wyszło jak zawsze’.Moim zdaniem to mącenie w głowach społeczeństwu.

  216. Anna Says:

    Dokładnie!!!Pomimo iż moje dziecko jest szczęśliwe,że chodzi do szkoły to ja jestem rozczarowana tymi ciągłymi zmianami.Rozczarowana i zła bo nie ukrywam,że przy podejmowaniu decyzji o posłaniu córki wcześniej do szkoły, braliśmy pod uwagę także fakt kumulacji dwóch roczników w przyszłości…

  217. Renata Says:

    Mój syn rozpoczął naukę w klasie I jako 6-latek. Jestem załamana. Zajęcia są prowadzone według starej podstawy programowej. Mały jest zniechęcony. Dziś dostał F tzn. 1 za dyktando. Miał się nauczy pisac 3 zdań na pamięc. Nie wspomnę o tym,że kończy naukę alfabetu a czytanki, które są zadawane do domu mają po kilka zdań. Żałuje decyzji o wcześniejszym posłaniu syna do szkoły. Decyzję naszą poprzedziłam konsultacją z poradnią i szkołą. Wszyscy mówili, że mały da radę. Teraz zastanawiam się co dalej robic? Czy zostawic go w I klasie drugi roku czy posłac dalej. Sytuacja jest beznadziejna. Jeśli zdecyduję się posłac go do klasy II to mały nie da sobie rady bo juz teraz ma problemy. Jeżeli go zostawię drugi rok w tej samej klasie obawiam się że może się cofnąc. Nie chcę zrobic mu krzywdy. Proszę pomóżcie mi…

  218. Monika Says:

    Moja córka poszła do „zerówki” od września jest 5-latką. Zostaliśmy zmuszeni do posłania dziecka do zerówki po pierwsze ustawą bo 6-latki miały obowiązkowo iść do szkoły,wiec 5-latki do zerówki. Po drugie telefonami ze szkoły,bo to mała miejscowość i każda „sztuka na wagę złota”, że jak nie zapiszemy dziecka, „to będą to musieli zgłosić odpowiednim władzom i będziemy odpowiadać za niedotrzymanie obowiązku”. Czułam, że to nie jest dobre zwlekaliśmy z zapisem do ostatniego dnia sierpnia z nadzieją, iż MEN pójdzie po rozum do głowy. Efekt jest taki, że przez pierwsze tygodnie kontakt z dzieckiem był utrudniony, nie chciała nic opowiadać, przychodziła po 5 godzinach i kładła się spać. Mówiła, że nie może rozmawiać, bo ją głowa boli. Nasze radosne dziecko przestało się uśmiechać. Nie mogłam jej dobudzić na 8 :00 do szkoły.Mówiła, że jest jej za trudno robić zadania w książce. Wreszcie przyszło to czego się obawiałam dziecko raz w życiu leczone antybiotykiem nagle zaczęło zapadać na zdrowiu. Efekt jest taki, że chodzi tydzień do szkoły resztę miesiąca jest chora. A ja już przy pierwszej nieobecności miałam telefon ze szkoły, że zbyt długo jej nie ma a program goni, żebym się nie zdziwiła jak będą „sensacje potem”. Nie pomagało tłumaczenie, że zaczęła chorować odkąd chodzi do zerówki. A teraz dowiaduje się, że dzieci z rocznika 2006 będą chodzić i drugi rok do zerówki. Pytam po, co to wszystko było ?? Ale kogo to obchodzi.Rodziców straszy się konsekwencjami, a kto poniesie konsekwencje za doświadczenia na naszych dzieciach? I wiem co piszę. Moje starsze dzieci kończyły szkoły w normalnym tempie i po co te zmiany, dla polityki?

  219. Anna Says:

    Witam. Moja córka z października 2006 poszła do zerówki szkolnej, aby za rok, jako zobowiązana do nauki, mogła kontynuować ją wśród dzieci, które już zna. Szkoła mała, wyszukana specjalnie po to, aby mojego nieśmiałego i nie lubiącego hałasu dziecka nie stresować wielkim molochem. Nauczycielka fajna, szkoła gotowa na małe dzieci, ale córka i tak mówi, że wolałaby się więcej bawić a mniej pracować i co rao mnie pyta, czy dziś musi iść do szkoły (chodzi zresztą w kratkę, bo często choruje, mimo, że już dwa lata „hartowała się” w przedszkolu). W klasie ma prawie same 6-ciolatki, niektóre o półtorej głowy wyższe od niej, w dodatku 80% to chłopcy a ona oczywiście chce się bawić głównie z dziewczynkami. Jeśli pójdzie za rok do pierwszej klasy, to już do końca swojej edukacji będzie w klasie tą najmłodszą, co teraz lekko uwiera, ale w gimnazjum może okazać się już problemem: jej koleżanki będą już prawie kobietami a ona być może będzie jeszcze zupełnym dzieckiem. Jeśli z kolei zostawię ją na kolejny rok w zerówce, martwię się, że tego nie zrozumie i będzie tęsknić za koleżankami, że poczuje się jakaś gorsza. Co robić??? Intelektualnie radzi sobie dobrze, ale emocjonalnie jest chyba jeszcze nie gotowa. Czy mam jej powiedzieć, że zostaliśmy przez rządzących oszukani i ona przez to musi teraz cierpieć? Jak mam jej to zamieszanie wyjaśnić? Dodam, że po moich telefonach do kuratorium i do sejmu dowiedziałam się, że żadnych wiążących decyzji jeszcze nie ma, stan prawny na dziś jest taki, że 6 latki idą do pierwszej klasy od 2012, bo projekt zmiany jest dopiero na etapie konsultacji społecznych. I nikt nie umiał mi powiedzieć, KIEDY wreszcie zapadną OSTATECZNE decyzje. Halo, czy w tym kraju da się coś zreformować z głową a nie od d…. strony??? Przepraszam za te emocje, ale albo się ma odwagę reformować, albo się jej nie ma i może lepiej wtedy tego w ogóle nie rozpoczynać.

  220. JAnia Says:

    Witam!
    Mieszkam w małej miejscowości , gdzie nie ma przedszkola, a dzieci 5 i 6-letnie uczą się razem w grupie „O” przy szkole. Dodam , że mój syn ( luty 2005) był ostatnim rocznikiem, jaki uczęszczał do naszego przedszkola ( istniało dzięki finansom z Unii). Ponieważ nauczycielka w „O” naucza zgodnie z programem tj. nie uczy dzieci 5 i 6-letnich pisać i czytać , mój synek okropnie sie nudził , gdy musiał wciąż kolorować obrazki. Doszło do tego, że nie chciał chodzić do „przedszkola”. Oczywiście „ta” reforma oświatowa jest chora, ale po długich rozważaniach doszlismy z mężem do wniosku, że nasze dziecko pójdzie jako 6-latek do I klasy, bo na nic zdadzą się nasze dylematy, skoro w przyszłym roku szkolnym rodzice dzieci z rocznika 2006 będą mieli obowiązek posłać swoje pociechy do I klasy. Tak uczynilismy, a w międzyczasie rząd zaczął się wycofywać ze swych decyzji. Czuję się więc nabita w butelkę.
    Dzisiaj sytuacja wygląda tak: synek z ogromną przyjemnością chodzi do I klasy i nie ma problemów z nauką. Na pytanie, czy chciałby wrócić do 5-latków, zdecydowanie mówi, że nie. Wszystkie dzieci z jego klasy się znają, bo razem uczyły się jako 5 i 6-latki w grupie „O”. Prawie połowa dzieci w klasie to 6-latki. Z tym , że na zebraniach jeśli słychać pochwały, to wyłącznie pod adresem dzieci starszych. To one mają b. dobre wyniki w nauce, te młodsze uczą się dobrze, ale bez większych sukcesów. Tym starszym wiele rzeczy przychodzi po prostu łatwiej i naturalniej. Dodam , że nauczycielka stara się te różnice wyrównywać, i tak wiele z pośród młodszych dziecki chodzi na zajęcia wyrównawcze.
    Jest koniec grudnia , a mi -matce 6-latka dopiero teraz otwierają się oczy. Widzę , że moje dziecko uczy się bardzo chętnie i z ogromną przyjemnością chodzi do szkoły, ale sukucesów nie odnosi. Powiedzmy, że nie musi,ale zastanawia mnie , że najlepsze wyniki w klasie mają tylko te dzieci starsze. Teraz ważna jest nauka pisania i czytania, ale gdy w IV dojdzie historia, biologia itp., czy do tego czasu różnice w przyswajaniu nauki u tych dzieci się wyrównają? Raczej nie.
    Pluję sobie w brodę, że nie mieszkam w mieście (dostęp do przedszkola i dobrej zerówki), że zawierzyłam rządowi (od 2006 obowiązkowa I klasa dla 6-latków), że podjęłam zbyt pochopnie decyzję o nauce mojego syna w klasie I (niechby się tam nudził w „O”). Czasu nie cofnę, ale usilnie zastanawiam się co z tym fantem zrobić…

  221. Izabella Says:

    Do Monika Mieliśmy dokładnie ten sam problem z dzieckiem co ty przychodziło rozdrażnione,zmęczone i ciągle chorował. A pani wydzwaniała co się dzieje program goni ma zaległości gdy był tylko chory biegaliśmy po książki i nadrabialiśmy zaległości w domu ale w efekcie ciągłego brania antybiotyków oraz znacznego obniżenia odporności lekarz zaproponował odroczenie dziecka o rok zaznacze ze ma 5 lat. w PPP dowiedzieliśmy się że dzieci się nie odracza więc uczęszczał do zerówki dalej w kratkę. I zaczął bardziej chorować w szpitalu lekarz też zasugerował żeby dziecko odroczyć dowiedziałam się że istnieje możliwość nauczania indywidualnego w domu po załatwieniu wszystkich papierów teraz dziecko jest nauczane w domu ,oraz uodparnianie pani ma z nim 5 godz w tygodniu ,oraz pani logopeda godzinkę.Żałuje że nie załatwiłam tego zaraz,ponieważ dziecko wreszcie jest zdrowe.Przedszkolanka sugerowała mi że za rok w wieku 6 lat bedzie to samo jeżeli się nie uodporni wśród dzieci i nie powiem miałam wątpliwości ale teraz nie żałuje i wiem że postąpiłam słusznie

  222. Tomcio Paluch Says:

    Witam,
    po dzisiejszym przyjęciu przez Rząd projektu nowelizacji ustawy o systemie oświaty, w myśl czego sześciolatki będą miały obowiązek uczęszczania do klasy pierwszej od roku 2014 stwierdzam, że Pani Minister MEN oraz Pan Premier powinni sami podjąć edukację od przedszkola począwszy – może by się czegoś więcej nauczyli, wstyd …… Gdzie tu demokracja ???

  223. Sebastian Says:

    Tomcio Paluch: Na całe szczęście dla mnie mój syn został oszczędzony ( rocznik 2007 więc pójdzie do 1szej klasy w normalnym czasie, chyba, że czegoś nie rozumiem ).

    Ale wracając do tematu. Mam porownanie tak naszego systemu jak i systemu w UK.
    W dużym skrócie można powiedzieć, że nie ma co porównywać. Wczesne lata ich szkoły to nadal przedszkole, a raczej to co u nas nazywamy przedszkolem. Gdyby u nas tak miało być – byłoby ok. Niestety pomimo zapewne najszczerszych chęci kasty rządzącej nic z tego nie wyjdzie.
    Nie ma i nie będzie funduszy na to aby w tak krótkim czasie przygotować szkoły na przyjęcie naszych maluchów. Jak to mówią z pustego i Salomon nie naleje.
    Na przykład można podać moje miasto: Tarnów. W tym roku szkolnym zlikwidowano 4 przedszkola i 1 szkołę tłumacząc to brakiem środków finansowych. Na przyszły rok już przewidywana jest dziura w wysokości 10mln zł na oświatę. Więc jakim to cudem ma się udać przygotowanie szkół na małych podopiecznych ?
    I to na co zwracał uwagę nie tylko Pan Marek: przygotowanie nauczycieli – przecież dla 6latków to powinien być ktoś, kto nie dość, że potrafi być nauczycielem przedszkolnym musi mieć tą cudowną zdolnośc aby w sposób bezbolesny wprowadzić te kilka elementów szkolnych jakie jest wymagane.
    Nie można sobie pozwolić aby taki maluch wpadł w normalne tryby szkoły gdzie nauczyciel podejdzie do niego jak do zwyczajnego ucznia.

    Widzę to po swoim 4,5 letnim synu: jest zdolny, wesoły i naprawdę ciekawy świata. Ale głównie chce się bawić. I teraz ja, w przyszłym roku miałbym go posłać do szkoły ??? Co to to nie.

  224. Sylwia Says:

    Mój synek ma 5 lat i od września podjął naukę w klasie zerowej.Widzę że nauka nie sprawia mu trudności a jak będzie a klasie pierwszej? Boję się że emocjonalnie nie jest przygotowany do szkoły, nie chciałabym go skrzywdzić. Nie wiem kompletnie co robić?

  225. Marek Says:

    Dobrze, że są jeszcze tacy ojcowie jak Sebastian. Dzięki. Autor.

  226. Marianna Says:

    Witam!Od września 2011 roku moja córka poszła do I klasy jako sześciolatek po uprzednim rocznym pobycie w przedszkolu.Muszę stwierdzić z przykrością (bo żal, że dobrzy nauczyciele marnują sie w przedszkolach), że kadra nauczycielska w przedszkolu była rewelacyjna mimo że były to osoby młode.Moje dziecko kwitło w przedszkolu było radosne , zadowolone, chętne do nauki, zaradne ani raz nie zapłakało a konflikty z koleżankami czy kolegami były załatwiane w jeden dzień,Panie znały moje dziecko bardzo dobrze wiedziały o mocnych i słabszych stronach dziecka na co zwrócić szczególną uwagę a czym się nie przejmować, zauważały kiedy dziecko czymś się martwi a kiedy ma po prostu gorszy dzień.Teraz dostała Panią która wiekuje już w szkole od parunastu dobrych lat która nie jest przygotowana zupełnie mimo swojego doświadczenia na takie dzieci zero wrażliwości na wrażliwość dziecka!Córka radzi sobie z materiałem i obowiązkami co innego jeżeli chodzi o emocje związane z ocenami czy kontaktami koleżeńskimi.Ja rozumiem że są sprawy miedzy dziećmi z którymi powinny sobie radzić same ale większość jednak wymaga jakiejś ingerencji nauczyciela i jego dobrej woli, odrobiny serca a jeżeli nauczyciel jest znudzony swoją pracą albo sobie z nią nieradzi to niech da szanse młodym ambitnym nauczycielom którzy nieraz marnują się tylko dlatego że tacy „wiekowi” zajmują zdolniejszym miejsce!Wiem że istnieją nauczyciele z bardzo długim stażem pracy i nie można im nic zarzucić ale stanowią oni wyjątek jeden na milion.Teraz mamy dylemat czy zostawić dziecko jeszcze raz w I klasie mimo że radzi sobie z materiałem ale nie radzi z emocjami czy posłać dalej?

  227. Ksenia Says:

    Bzdury. Społeczeństwu, również dzieciom powinno się stawiać wyższą poprzeczkę edukacji. Jest 21 wiek. Skoro pan Juraszek twierdzi, że dzieci potrzebują dużo spokoju i czułości, to nie wiem jaki sens w ogóle posyłać do szkoły. Tam tylko stres i wymagania. Powinien pan zaproponować całkowite zniesienie obowiązku szkolnego. Po co to komu. Nie chce się uczyć – niech siedzi w domu. Pracować też nie chce. I słusznie. Matka przytuli, pogłaszcze, nakarmi… tak do czterdziestki…
    Panie gdzie Pan szkoły kończył?
    Trzeba iść z duchem czasu. Ludzie żyją dłużej, jest epoka komputerów, samochodów i ludzi myślących.
    Racjonalnie, nie tak jak pan w Utopii. Swojego synka pan głaszcz, zapewniaj mu spokój, zrób mamisynka. I nie puszczaj do szkoły

  228. Marek Says:

    Cóż, są i takie refleksje! Dla przyzwoitości zatwierdzam ową nacechowaną prywatnymi inwektywami wypowiedź, myślę że wynikającą bardziej z emocji niż rozsądnego wgłębienia się w istotę problemu.Pozostawiam więc bez komentarza.Autor.

  229. Ksenia Says:

    Nieprawda panie Marku. Ja pracuję w przedszkolu. Z dziećmi 6 – letnimi. Mam zakaz wprowadzania liter, nauki czytania przeliczania, bo te obowiązki zgodnie z nową podstawą programową przejmuje szkoła. Przedszkole ma zakaz nauki. Widzę jak te dzieci się męczą i nudzą. Bawią się. Tak jak dzieci trzyletnie. To zbyt mało. One chcą się uczyć. Poznawać komputery, zdobywać wiedzę czytając. To naturalny pęd, przecież widzą gazety, ksiązki, klawiatury komputerowe i telefony komórkowe. One chcą to poznawać. Ja im zabraniam. Bo to jest przedszkole a nie szkoła – tak głosi znowelizowany program. Niszczę naturalny pęd dzieci do wiedzy. Legalnie ich uwsteczniam. Niech pan przeczyta opinię prezesa ZNP – PRAKTYKA. Jest tego samego zdania, Współczuję Panu braku kompetencji i głupoty wypowiedzi. Zapraszam do przedszkola, tam gdzie jest grupa dzieci 6/7 letnich. Nudzą się. Biją. Brakuje im nowych bodźców – zdobywania wiedzy

  230. Marek Says:

    A ja współczuję dzieciom takiego pedagoga, który widzi jak jego dzieci się męczą, nudzą, który przyznaje się, że zabrania i niszczy naturalny pęd dziecka do wiedzy. Przecież w tym okresie można rozwijać dziecięce talenty, można ich uczyć rozumienia otaczającego świata i własnego ciała, ćwiczyć umiejętności manualne, myślenie logiczne, rozwijać sprawność fizyczną, a to wszystko w przyjaznej dla dziecka atmosferze, w miejscu, które dobrze zna i w którym czuje się bezpieczne. Nie musi to być koniecznie dosłowne czytanie i pisanie. Psychologia rozwojowa dziecka wyrażnie wskazuje, że dziecko do 6. roku życia uczy się głównie poprzez kreowaną zabawę, dlatego przedszkole jest dla niego optymalnym miejscem do wszechstronnego rozwoju również emocjonalnego pod warunkiem oczywiście, że będzie miało szczęście trafić pod skrzydła kompetentnych i twórczych nauczycieli. Ufam w wiarygodność słów pedagoda,który skoro się przyznaje, że niszczy to pewnie niszczy, skoro widząc znudzone i bijące się dzieci nie jest w stanie nic zrobić, to pewnie tak jest w tym przedszkolu. Ubolewam, że są jeszcze takie przedszkola.
    Proponuję wgłębić się w wypowiedzi innych pedagogów na tym forum, wsłuchać się w głosy rodziców a mniej uciekać się do prywatnych ścieżek, które nie są konstruktywne. Ja nie mam zwyczaju obrażać nikogo a Panią absolutnie nie podejrzewam o brak kompetencji i głupotę.Autor.

  231. Ksenia Says:

    Proszę Pana. Jestem bardzo dobrym pedagogiem. To jest opinia Rodziców. Przepraszam za zwrot ,,głupota wypowiedzi”. Zreflektowałam się od razu, i wysłałam drugą wypowiedź poprawioną, której Pan nie zamieścił. Być może tej też Pan nie zamieści. Bo Pan wybiera wypowiedzi do dyskusji – te które Panu pasują.
    Dzieci 6 letnie mogą być w przedszkolu. Oczywiście, że tak. Ale wówczas trzeba wycofać nową podstawę programową i przywrócić do łask poprzednią, pozwalającą dziecku na naukę.
    Ma pan rację. Podstawą pracy i nauki dziecka jest zabawa. Tylko inne zabawy są trzylatków, a inne sześciolatków. Inne zabawy będą u 10 – latków. Zatem trzylatek zainteresuje się zabawą dydaktyczną na podst. ks. Z. Bogdanowicz, np. Gdzie ukryta jest lalka, Ciepło – zimno, Zgadnij, którego przedmiotu brakuje. Dziecko 6 letnie tymi zabawami już się nudzi. Interesują je komórki, nazwy marki samochodów, tablice rejestracyjne aut, klawiatura komputera. W przedszkolach jest zakaz wprowadzania liter i cyfr. Przyjdzie Rodzic dziecka mniej zdolnego i ma prawo mieć pretensje. Dyrektor na hospitacji również. Podstawa programowa zabrania nauki.
    Odnośnie sportu – dziecko 6 letnie interesuje inny sport niż trzylatka. Tutaj mobilizuje ich rywalizacja, zdobywanie miejsc i punktów – zatem przeliczanie i określanie wielkości.
    Nie napiszę, że nie ma Pan racji w swoich wypowiedziach bo i tak pana nie przekonam. Jestem praktykiem. Przyłączam się do opinii przewodniczącego ZNP.
    Pani Minister, państwo i tacy jak Pan – robią dzieciom sześcioletnim krzywdę. Powinno się obowiązkowo wysłać dzieci 6 letnie do szkoły, LUB zmienić podstawę programową przedszkola pozwalając nauczycielom na naukę: litery, cyfry, analiza i synteza.
    A jak Pan wytłumaczy, że we wszystkich krajach Europy obowiązek szkolny rozpoczyna się w wieku 4 – 6 lat? Tamtejsi pedagodzy też są zacofani? W Anglii dzieci siedzą w ławkach szkolnych od 4 roku życia. Pozdrawiam.

  232. Marek Says:

    Zatwierdzam wszystkie refleksje – również te, które nie są zgodne z moimi i większością wypowiedzi na tym forum, gdyby Pani je przeczytała to nie byłoby tych zbytecznych aluzji. Temat inicjacji szkolnej dla 3 i 4 latków na zachodzie też był poruszany. Myślę, że nie wnika Pani w istotę problemu o czym świadczy fakt, że krąży Pani wokół tematu bez konktretnej propozycji, nie odpowiadając wprost na zadane pytanie. A do tego jakim jest pedagogiem sama Pani się przyznała w swojej wypowiedzi, że zakazuje i hamuje Pani swoim dzieciom pęd do nauki, to Pani słowa, proszę przeczytać uważnie swoją wypowiedź. Ostatnio obserwowałem w jednej ze szkół, gdzie bawili się 6 latkowie z zerówki, jak doświadczony nauczyciel, podczas zabawy tanecznej uczył dzieci matematyki, historii i jednocześnie angielskiego. Bardzo podobne podejście nauczycieli widziałem w kilku przedszkolach. Nikt nie podkreślał, że jest dobrym pedagogiem. Miał inwencję, pomysły, dzieci nie miały czasu na nudę, nie biły się, a ich naturalny pęd do wiedzy nie był hamowany, a wręcz przeciwnie. Na klawiaturę komputerową, komórkę dzieci mogą poczekać. Nie jest to konieczne na tym etapie ich rozwoju psychoedukacyjnego. Niech Pani to raz jeszcze przemyśli.
    Autor.

  233. Ksenia Says:

    Pan mnie nie lubi Panie Mareczku. Ot stuprocentowy mężczyzna. Ma Pan swoje racje i nie uznaje innych.
    Ja też uczę dzieci fantastycznych tańców, do różnej muzyki, z akcesoriami. 5 razy przygotowane przeze mnie sześciolatki występowały na festiwalach wojewódzkich. Również – teatrzyki. Owszem rozwijam pamięć odtwórczą…. e…, nie będę się chwalić. Wiem, że mam rację. Nie ma rozwijania logiki bez matematyki. Muszą być konkretne cyfry, pomoce dydaktyczne, zadania, przeliczanie, ocenianie ,,na oko”. Jak streścić historię jeżeli nie ma reguł czasu przeszłego?
    Dużą szkodą dla sześciolatków jest wspólne zdobywanie wiedzy z pięciolatkami. Nie powinny być przez kolejne lata 5 i 6 latki w jednych grupach. Tracą dzieci ze starszego rocznika. Jeżeli ja mam 38 lat, a Pan 40 lat – to wiek biologiczny w codziennych realiach nie ma znaczenia. Inaczej to się kształtuje w dzieciństwie. Dziecko roczne w porównaniu z dwulatkiem – kolosalna różnica. Podobnie pięciolatki z sześciolatkami. Między nimi jest bardzo duża różnica rozwojowa. Nie powinny być w jednej grupie, z identycznymi wymaganiami wychowawczo – dydaktycznymi. Tak jak od dwulatka trzeba wymagać więcej niż od rocznego dziecka.
    I cytuję Pana: Niech Pan przeczyta uważnie swoją wypowiedź – tzn. tytuł wątku. 6 – latki w szkole ustawowy bubel. Okey – mogą być w przedszkolu, ale muszą mieć podniesioną poprzeczkę. Powinien być program dla nauczycieli, który im pozwoli przeliczać, rozwiązywać proste zadania logiczne, poznawać litery, sześciolatki fajnie przyswajają znaki równości i nierówności… Dopóki program dydaktyczny jest taki sam dla 5 i 6 latków, nie jest zróżnicowany – uwstecznia się sześciolatków.
    Dla przykładu: jeżeli dziecko będzie kilka lat w pierwszej klasie, i nie będzie miało możliwości poznania wiedzy z kolejnych klas – to jej nie zdobędzie. Z kim przystaje takim się staje. Będzie stale na poziomie młodszych kolegów. I tak pana nie przekonam. Teraźniejsze manipulacje – obecne trzy lata, plus kolejne dwa lata, w których dwa roczniki dzieci będą w jednych grupach przedszkolnych i w tych samych klasach jest dużą krzywdą dla dzieci. Krzywdę tą robi Państwo, które powinno chronić swoich obywateli.

  234. Marek Says:

    Piszę Pani Kseniu, chociaż myślę, że ma Pani inaczej na imię, /zawodowe przeczucie/.W tym wątku zgadzam się z Panią w 99%. Ten 1 % dotyczy pierwszego zdania. Otóż lubię Panią, od początku uważałem, że jest Pani dobrym pedagogiem.To o czym Pani pisze jest w ostatniej wypowiedzi jest smutnym odzwierciedleniem naszej rzeczywistości. Ja jestem przeciwko każdej nieprzygotowanej ustawie, nieprzemyślanej, nieskonsultowanej z ekspertami w danej dziedzinie. Jako lekarz mam ten sam problem z ustawą refundacyjną. Jest potrzebna jak reforma w edukacji ale jest to kolejny bubel prawny. Niech sobie Pani wyobrazi, że są leki bezpłatne a pacjent musi za nie dopłacić, są leki na ryczałt gdy za ten sam lek w odpłatności 30% pacjent zapłaciłby mniej. To są niedopracaowania potrzebnych ustaw. Ustawa wywołuje wiele nieporozumień między lekarzami a aptekarzami a
    cierpią na niej pacjenci, podobnie jak w koniecznej ustawie edukacyjnej cierpią dzieci.Mój post nie jest przeciwko nowoczesnym, mądrym, koniecznym ustawom ale jest buntem przeciw nieprzemyślanym,wynikającym z potrzeby ekonomicznej bublom, których konsekwencje ponosić będą w tych dwóch przypadkach dzieci i pacjenci. Pozdrawiam Autor.

  235. oliwka Says:

    A ja bardzo długo i mocno zastanawiam się z mężem co do posłania naszego tegorocznego sześciolatka do pierwszej klasy. I tak,
    1)jeśli zostawię go jeszcze rok w przedszkolu – to nic nowego się nie nauczy,
    2)do punku przedszkolnego – ten sam program co już przeszedł jako 5 latek w przedszkolu, więc to również nie ma sensu
    3)do szkoły do 1 klasy – i tu się zaczynam łamać, oglądałam szkołę, dzieci 6letnie mają oddzielny korytarz gdzie: mają swoje szafeczki, nie słychać tam dzwonków – pracują zupełnie innym systemem, mają świetlicę tylko dla nich gdzie mogą się wyżyć jak już nie dają rady pisać i skupiać się i ubikacje dostosowane do ich wzrostu. Dodatkowo jest mini plac zabaw na drugim korytarzu ze zjeżdżalnią. Rozmawiałam z panią która teraz prowadzi taką klasę, mówi że dzieci znakomicie się odnajdują, niektóre już czytają płynnie, inne się dopiero uczą. Idą z programem wolniej od klasy siedmiolatków ale mają 3 lata na to żeby wyrównać. Zwyczajnie, mają dni kiedy chłoną wszystko jak gąbki i takie gdzie ledwo da się przemycić materiał. Ale dzielnie realizują program. Mam wrażenie że to problemy każdej klasy pierwszej. I chyba ważne jak na to patrzą w szkole. Jaki nauczyciel. I jak przystosowana szkoła.
    Czyli jednak można. Dodam że to szkoła państwowa.

  236. Marek Says:

    Cieszę się, że jest tak świetnie przygotowana szkoła, mam nadzieję, że i personel dydaktyczny jest odpowiednio przygotowany do pracy z 6 latkami. Wtedy reforma może być realizowana. Obawiam się jednak, że jest to ewenement na mapie polskiego szkolnictwa podstawowego. Skoro reforma została przesunięta na 2014 rok to znaczy, że władze doszły do wniosku, iż na tym etapie to byłby rzeczywiście bubel prawny. Świadczy to tym, że nasze i nie tylko nasze głosy rozsądku dotarły do ministerstwa edukacji.Ciekawe jak się teraz czują Ci, kórzy tak bezkrytycznie, bez zastanowienia popierali wprowadzenie tej psudoreformy, skoro sami ustawodawcy wycofali się z jej realizacji. Pozdrawiam wszystkich tych za i tych przeciw. Myślę, że głosy te popierające reformę edukacyjną były tak absurdalne i nieprzemyślane, że w pewnym sensie i one przyczyniły się do jej wstrzymania. I o to mi chodziło,
    Teraz czas na reformę zdrowotną!!! Czy wiecie, że na liście refundacyjnej są leki bezpłatne za które pacjent będzie musiał zapłacić? Czy wiecie, że niektóre leki zryczałtowane są droższe niż w odpłatności 30% ?? Zapytajcie w swoich aptekach. Szok!!! Tak, ale to już temat na inne forum.

  237. mama Says:

    Szanowni Państwo, moje dziecko zostało wypchnięte z przedszkola, o tym ,że nie będzie już grupy 6-cio latków dowiedzieliśmy się w kwietniu(drzwi otwarte w szkołach były do lutego). To był szok, byliśmy pewni, że córka ma jeszcze rok czasu na beztroskę i zabawę. I powiem szczerze nie chodzi o intelekt(z nauką radzi sobie świetnie), ale emocje które jej i nam towarzyszą od września to istna puszka Pandory. Nie potrafi odnależć się w grupie(a była w przedszkolu lubiana, nie płakała, przynależała do grupy). O zgrozo(łzy zaciskają gardło)pojawiły się tiki nerwowe, płacz. Trafiliśmy do mieszanej klasy(6 i 7 latki paranoja). Takie małe dziecko nie jest przygotowane do takich gierek szkolnych. Nie chcę generalizować więc opowiem o naszym przypadku. Córka nie może pogodzić się z tym, że koleżanka po kilku misiącach sidzenia razem w ławce się przesiadła. Oczywiście mówimy trudno czasami tak bywa, sidzenie samemu w ławce niesie ze sobą nawet korzyści, masz więcj miejsca, swobodnie rozłożysz książki itp. Ale jak u diaska zalepić tę dziurę emocjonalną w sercu!!! Drugi przykład zgłosiła się do konkursu recytatorskiego(podkreślam nie chodzi o intelekt, druga rzecz osobowość ma zapaleńca, świat córkę bardzo intersuje i różne wyzwania). Proszę Państwa gdybym tylko wiedziała, że sprawa się tak potoczy, próbowałbym odwieżć moje dziecko od tego przdsięwzięcia. Ocenia w szkole nie tylko nauczyciel, ale również koledzy z klasy. Ponoć ich to też czegoś uczy(być może, ale nie trzeba być geniuszem, by widzieć, że dzieci zagłosują na swoich liderów). Morał jest taki zagłosowała na córkę jedna koleżanka(ta która się przesiadła)i dziecko wróciło do domu na tarczy z przekonaniem NIKT MNIE NIE LUBI. Oczywiście znowu tłumaczenie, jesteś bardzo odważna,dostałaś najlepszą ocenę, już na przyszłość będziemy wiedzieć, że dzieci też oceniają taki konkurs i może lepiej oceniać niż być ocenianym. Kolejna sytuacja podchodzi do grupy dziwczynek, pytając w co się bawicie i czy można się przyłączyć-odpowiedz NIE- znowu płacz. Kolejna próba mają coś zrobić w 4-y osoby, jedna z koleżanek 7-mio latka wyklucza córkę i znowu płacz. Próbując nawiązać znowu kontakt słyszy NIE nie bawisz się bo nie należysz do klubu. Próbujemy w domu ratować sytuację, ale smutek rozdziera nam serce. Gdzie się podziało nasze radosne, cudowne dziecko. Przykładów mogłabym tu przytoczyć na książkę. Dzieci 6-cio letnie są w szkole zostawione same sobie nie rozumieją tych pokręconych emocji, potrzebują wsparcia i arbitrażu(gdyby ktoś się zainteresował dlaczego płacze(proste bo jest jej przykro)może, gdyby koleżanka przeprosiła, a Pani negatywne zachowanie szkalowała, to……. Nie musielibyśmy umawiać właśnie wizyty u neurologa i psychologa. Pozdrawiam wszystkich i przemyślcie Państwo swoją decyzję posłania 6-cio latka do szkoły do 1 klasy na wszelkie możliwe sposoby.

  238. Marek Says:

    Smutne! Dlatego, cyt. – przemyślcie Państwo swoją decyzję posłania 6-cio latka do szkoły do 1 klasy na wszelkie możliwe sposoby.Pozdrawiam Autor.

  239. Tośka Says:

    Witam,mój synek w grudniu 2012 skończy 6lat. Zastanawiam się cały czas czy posłać go do pierwszej klasy, czy do zerówki. Testy które mają określić czy dziecko nadaje się do szkoły będą przeprowadzane w przedszkolu w kwietniu a ja muszę dokonać wyboru w marcu (wtedy jest rekrutacja w szkołach)paranoja, Zebranie w przedszkolu gdzie uczestniczyły psycholog, nauczycielki ze szkół podstawowych oraz logopeda polegało na agitacji abyśmy posłali nasze dzieci do pierwszej klasy, wszyscy zgodnie twierdzili że nasze dzieci w szkolnych 0 będą się nudzić, że szkoły są idealnie przygotowane na przyjęcie 6latków i różnych kilka argumentów. Nie wiem jeszcze jaką podejmę decyzję ale odnoszę wrażenie że koniecznie chcą jak najwięcej 6latków w 1klasach, po to by udowodnić, że pomysł rządu był trafiony. Nic decyzja należy tylko i wyłącznie do nas rodziców i na nasze szczęście i nieszczęście! Pozdrawiam, Gorąco Pana Marka.

  240. Marek Says:

    Mojego synka posłałem do zerówki, skończył 6 lat i również były naciski aby poszedł do pierwszej klasy. Jestem przekonany, że dałby sobie radę. Tylko w imę czego? Synek w zerówce nie nudzi się, zajęcia są kontynuacją zabawy z przedszkola i pewnych form typowych dla zajęć szkolnych.A fakt, przeprowadzania testów przedszkolnych w kwietniu i konieczności podejmowania decyzji co do szkoły w marcu jest tak absurdalny jak cała ustawa, która na szczęście została odłożona i mam nadzieję, że zanim wejdzie w życie to ustawodaca głęboko ją przemyśli, zmodyfikuje zainspirowany refleksjami światłych ludzi, którzy wypowiedzieli się na tym forum. Pozdrawiam ich wszystkich ale również i tych popierających absurdy, bo jak wspomniałem wcześniej i oni w pewnym sensie przyczynili do wstrzymania tej nieprzygotowanej ustawy przytaczając niekiedy groteskowe argumenty, które tak ośmieszały pomysł i pomysłodawców, że szybko się wycofali z wporwadzeniem jej w życie. Autor.

  241. leszek Says:

    witam
    Jestem człowiekiem starej daty (ponad 50 lat),wychowałem dwie córki.Obydwie już dawno przekroczyły wiek niepełnoletności.Mam jeszcze synka,który chodzi do piewszej klasy szkoły podstawowej i dziś ( 15 luty 2012)dowiedziałem się że w szkole nauczył się literki B,a wczoraj cyferki 7. Nie wiem ,może ja jestem głupi albo za stary ,ale za moich czasów nauki(zresztą moich córek też) ja umiałem po siedmiu miesiącach nauki w pierwszej klasie podstawówki czytać zdaniami,rozumieć co czytam,liczyć,dodawać,odejmować w zakresie licb 1-10.
    Moje pytanie brzmi:co za imbecyl ,że użyję bardzo delikatnego określenia , zmienił system,program ( nie wiem jak to określić)nauczania ?.Wydaje mi się że metoda nauczania istniejąca odkąd ja pamiętam była dobra(Ala ma kota,stary Elementarz).Po co ją było zmieniać?
    Pozdrawiam

  242. Ewa Says:

    Witam, jestem mamą 3 i 6-latka (dziecko z grudnia 2005 r.), teraz uczęszcza do zerówki. Chłopiec jest zadowolony z przedszkola ale z nauki nie za bardzo, pani daje książkę do czytania w domu, ale on przeżywa katusze kiedy ma do niej usiąść.Kiedy pomyślę że miałam możliwość nie wysyłania go jeszcze do szkoły, to dziękuję losowi. Chcę podkreślić że istnieje ogromna różnica pomiędzy dziećmi z grudnia a ze stycznia tego samego roku.Uważam że rodzice powinni sami decydować czy dziecko chcą posłać wcześniej do szkoły czy nie. Jedne dzieci się do tego nadają, inne nie. Tak było zawsze.Po co to zmieniać. Mój drugi syn będzie miał gorzej a podobny jest do starszego, chłopców interesuje głównie zabawa, zabawa i jeszcze raz zabawa, niestety szykuje się dużo stresu…..

  243. Joanna Says:

    Witam
    Jestem mamą 6-letniej dziewczynki.Uczęszcza do żarówki od września 2011 roku, cały czas myślałam ,że pośle ją w wieku 6 lat do pierwszej klasy i muszę z przykrością stwierdzić ,iż kierowałam się swoją chorą ambicją. Ale poszłam po rozum do głowy i zaczęłam pytać ludzi doświadczonych i mądrzejszy ode mnie i teraz wiem jaką krzywdę zrobilabym swojemu dziecku posyłając ją od września do szkoły. Też jak niektórzy z piszących na forum jestem pedagogiem i mam doświadczenie w pracy z dziećmi, choć z krótkim stażem i uważam że dzieci 6 letnie nie są emocjonalnie dojrzałe do spełniania obowiązku szkolnego. Myślę że trzeba szukać odpowiedzi na pytanie posyłać czy nie do szkoły szczególnie u psychologów dziecięcych,którzy mają odnośną wiedzę z zakresu rozwoju psychicznego dzieci. Z mojego krótkiego doświadczenia wiem że to co robią dzieci w przedszkolu niekoniecznie przekłada się na to jak sobie radzą w późniejszym okresie. Tak więc kochani rodzice pytajcie i obserwuje swoje dzieci bo nie zawsze jest tak jak nam się wydaje i nie dajcie się omamić opiniami narcystycznej pseudopedagog Kseni. Bo cóż to za pedagog u którego podczas zajęć dochodzi do bujek a dzieci zamiast twórczo się rozwijać po prostu się nudzą? Życzę wam rodzice mądrych wyborów bo wasze decyzje będą procentować miejmy nadzieję że pozytywnie.

  244. Marek Says:

    Dziękuję Joanno, mam nadzieję że i Xenia przeczytała Twoją wypowiedź. Zawsze jest czas na naukę refleksję i zweryfikowanie swoich nieprzemyślanych wywodłów. Dobrze że są tacy rodzice jak Joanna. Autor.

  245. Anna Says:

    Witam ponownie.
    Posłaliśmy naszą 6-letnią córkę do 1 klasy.Nie ukrywam,że obawialiśmy się czy sobie poradzi i to nie intelektualnie,ale właśnie emocjonalnie.Na szczęście córka właśnie w szkole nabrała większej odwagi i wiary w siebie.Rzeczy,które były dla niej w przedszkolu wielkim problemem,teraz przestały nim być.Widzimy w niej wiele zmian na lepsze.Oczywiście,że córka chce się jeszcze bawić i wcale jej tego nie zabraniamy.Po lekcjach zostaje na świetlicy,gdzie razem z rówieśnikami się bawi.W domu także jest czas i na zabawę i na naukę,której nie ma wiele.
    Są zdania,że dziecko sześcioletnie potrzebuje dużo ruchu i zabawy.Myślę,że tego potrzebuje i 10-latek.Bez względu na wiek większość dzieci i tak wybierze beztroskę zamiast nauki.Wiem,że pewnie tą wypowiedzią się niejednemu narażę,ale chcę ułatwić decyzję rodzicom którzy nie wiedzą co zrobić.Ja w zeszłym roku bardzo potrzebowałam tego typu wypowiedzi.
    Przed podjęciem tej trudnej decyzji rozmawiałam z różnymi osobami.Byli to zarówno pedagodzy, psycholodzy,jak i rodzice dzieci,które poszły już wcześniej do szkoły i tych,które nie poszły.Zdania mieli bardzo podzielone na temat posłania córki(wszystkich dzieci)wcześniej do szkoły i w żaden sposób nie ułatwili nam podjęcia słusznej decyzji.
    Uważam,że dobrze zrobiliśmy, posyłając dziecko wcześniej do szkoły.Nasza córka także jest zadowolona z tego faktu.Materiał w 1 klasie naprawdę jest taki jaki”myśmy”przerabiali mając 6 lat.

  246. Iwona Says:

    Witam wszystkich!
    Ciągle słucham i czytam różne wypowiedzi na temat 6-latek w szkole i niektóre wypowiedzi są przerażające. Nie wyobrażam sobie, żeby mój syn musiał iśc do szkoły w wieku 6 lat. Teraz ma 8 i od września jako 7-latek zaczął naukę w szkole i jest to w porządku. Jednak mam jeszcze młodszych synów i w ich przypadku nie będę miała wyboru co jest dla mnie przerażające. Zreszta straszne są dla mnie wszystkie wypowiedzi, w których porównujemy nasze realia zycia do zachodnich. Tam wiele rzeczy jest inaczej, a przede wszystkim kadra pedagogiczna jest inaczej przystosowywana do pracy z dziecmi. Wkurzam się gdy czytam jak to jest na zachodzie, a my myślimy zwyczajnie po polsku, czyli głupio. Nasi pedagodzy nie umieja pracowac z dziecmi, nie umieją podejśc do dziecka indywidualnie, a pedagodzy ze starszym stażem to już w ogóle nie rozumieją potrzeb emocjonalnych dzieci. nie wyobrażam sobie gdyby mój syn musiał iśc do szkoły jako 6-latek. Z drugiej strony wkurza mnie ta reforma, bo dlaczego jakiś dureń z wielkiej polityki odebrał mu prawo do uczenia się w zerówce czytania czy poznawania liter. Ta reforma jest g…. warta. Jakoś nie narzekam na to jak sama się uczyłam. Przestańcie tak wpatrywac się w ten zachód nie wszystko co nasze musi byc złe i nie wsystko trzeba poprawiac. No a jeśli ktoś chce poprawiac to niech to najpierw dobrze przemyśli, skonsultuje z ODPOWIEDNIMI LUDŻMI, „5″ razy się zastanowi jak tą reformę, zmianę przeprowadzic, żeby nikomu nie zaszkodzic, a nie teraz będzie testowac na naszych dzieciach swoje nie do końca przemyślane reformy.

  247. Sonia Says:

    Ja posłałam swoje dziecko w wieku lat 6 do I klasy. Szkoda, bo chociaż uczy się znakomicie, to nie zbyt dobrze traktowane są dzieci „młodsze” przez te starsze z tej samej klasy. Starsze sie wymądrzają, tworząc wyraźny podział. Córka nie rozumie jeszcze pewnych zachowań, które występują już u starszych dzieci. To jednak jest duża różnica wieku. Moje dziecko ciągle biegnie, żeby osiągnąć pożądany cel, starszym dzieciom przychodzi to łatwiej, a nauczyciel ocenia i tak wyniki, a nie wkład pracy. I wymaga, aby dzieci młodsze myślały już tak jak starsze (bo skoro poszły rok wcześniej…)Nie jestem przeciwnikiem ^latków w szkole, nie, wręcz przeciwnie. Uważam, jednak, że klasy powinny być jednolite pod względem wieku, a nie mieszane. Pozdrawiam. Mama i nauczyciel w jednym;)

  248. Rodzic 6 latka Says:

    Trudno mi polemizować nad programem nauczania w pierwszej klasie, bo wcześniej było inaczej.
    Jednak nie można dopuszczać do klas złożonych z dzieci 6 i 7 letnich. Inna sprawa to wypychanie dzieci z przedszkola do szkolnej grupy przedszkolnej lub 1 klasy. Tworząc złe warunki dla grup przedszkolnych Rodzice decydowali się zapisać 6 latki do 1 klasy, bo tak bardzo pani dyrektor przekonywała o zdolnościach dzieci…
    Potem był płacz. Po roku następna grupa dzieci również została „wypchnięta” z przedszkola. Czy rzeczywiście wójt/burmistrz ma prawo skierować dzieci 6 letnie do grup przedszkolnych, bez uchwały Rady Gminy/Miasta ? Jak było w innych miejscowościach.

  249. Józek Says:

    Ludzie muszą się dowiedzieć, ze ta reforma to nie jest dla dobra dzieci tylko to część reformy emerytalnej – chodzi o to by dzieci poszły wcześniej do szkoły i pracowały na emerytury. Nie ma tu nic dla dobra dzieci. Ci co są przeciw reformie emerytalnej powinni też być przeciw tej reformie – bo to będzie eksperyment robiony bez pieniędzy kosztem małych dzieci. Nie tylko rodzice ale wszyscy ludzie wyjdą na ulice i nie poślą w odwecie dzieci do szkoły…

  250. kasia Says:

    moja kochana córcia tak przerażona chodzeniem do zerówki a ma dopiero 5 lat.nie wiem co robic jak moge ja odroczyc ten rok…..wiem ze sie nie da.rano przed wyjsciem dostaje ataku bolącego brzuszka ze strachu i siedzi na ubikacji.chryste czy albo ja żle z nia postepuje i wziosc ja po prostu na hama czy jak.nie mam pojecia zielonego co dalej.ciagle w domu nie moze siedziec bo potem jest jeszcze gorzej i od nowa sie zaczyna stres.masarka jakaś.

  251. kasia Says:

    WYPOWIEDZ PANI MONIKI
    Moja córka poszła do „zerówki” od września jest 5-latką. Zostaliśmy zmuszeni do posłania dziecka do zerówki po pierwsze ustawą bo 6-latki miały obowiązkowo iść do szkoły,wiec 5-latki do zerówki. Po drugie telefonami ze szkoły,bo to mała miejscowość i każda „sztuka na wagę złota”, że jak nie zapiszemy dziecka, „to będą to musieli zgłosić odpowiednim władzom i będziemy odpowiadać za niedotrzymanie obowiązku”. Czułam, że to nie jest dobre zwlekaliśmy z zapisem do ostatniego dnia sierpnia z nadzieją, iż MEN pójdzie po rozum do głowy. Efekt jest taki, że przez pierwsze tygodnie kontakt z dzieckiem był utrudniony, nie chciała nic opowiadać, przychodziła po 5 godzinach i kładła się spać. Mówiła, że nie może rozmawiać, bo ją głowa boli. Nasze radosne dziecko przestało się uśmiechać. Nie mogłam jej dobudzić na 8 :00 do szkoły.Mówiła, że jest jej za trudno robić zadania w książce. Wreszcie przyszło to czego się obawiałam dziecko raz w życiu leczone antybiotykiem nagle zaczęło zapadać na zdrowiu. Efekt jest taki, że chodzi tydzień do szkoły resztę miesiąca jest chora. A ja już przy pierwszej nieobecności miałam telefon ze szkoły, że zbyt długo jej nie ma a program goni, żebym się nie zdziwiła jak będą „sensacje potem”. Nie pomagało tłumaczenie, że zaczęła chorować odkąd chodzi do zerówki. A teraz dowiaduje się, że dzieci z rocznika 2006 będą chodzić i drugi rok do zerówki. Pytam po, co to wszystko było ?? Ale kogo to obchodzi.Rodziców straszy się konsekwencjami, a kto poniesie konsekwencje za doświadczenia na naszych dzieciach? I wiem co piszę. Moje starsze dzieci kończyły szkoły w normalnym tempie i po co te zmiany, dla polityki?—————————-zgadzam sie z tym w 100 procentach.też tego nie moge zrozumiec.moja córka tez tydzień była a tydzien i dwa dni była chora.kolejne dni chodziła ale przy tym potwornie płacze i chodzi mi z podkrążonymi/sine aż oczkami ….NAJCHETNIEJ BYM JĄ WYPISAŁA Z TEJ ZERÓWKI I TAK ZA ROK POŚLE JA ZNOWU DO ZERÓWKI I BEDZIE ZNOWU Z INNYMI DZIECMI BO BEZPŁATNIE CHODZI TERAZ.PARANOJA JAKAS.CHOLERA JA NIE MYŚLE O NICZYM INNYM JAK TYLKO O CÓRCE CO ZROBIC ZEBY NIE MUSIAŁA CHODZIC TAM.

  252. Marta Says:

    Obecnie w klasach pierwszych mozna spotkac po kilkoro dzieci 6-letnich. Trudno sobie radzą na tle grupy 7-latków. Na szczęście z tych znanych mi osobiscie, sa one objętą fachowym wsparciem ze strony szkoły do ktorej uczeszczają. Ze czasu jak studiowałam,dowiadywalam się iż w wielu krajach edukacja dzieci 6-tenich to norma. Owszem mozna by nad tym pomyśleć, ale jezeli juz nam jako Polsce na tym zalezy…to czas przygotowania do tego powinien byc zdecydowanie dłuższy. Czas przygotowania dla kadry, dla rodziców i ich dzieci.

    Osobiscie twierdzę,że zabieranie tego roku z czasów dzieciństwa…myśle ze u nas jeszcze bardzo duzo potrzeba by edukacja wczesnoszkolna byla w formie kreatywnej zabawy, lub nauki poprzez kreatywną kierowana przez nauczyciela(tutora) zabawe.

  253. Karina Says:

    W pełni się zgadzam z przedmówczynią. Nie mogę słuchać argumentu w stylu: bo w innych krajach…Inne kraje, czyli te bardziej rozwinięte mają zaplecze finansowe i są w pełni przygotowane na rozwiązania, które usiłuje wprowadzić nasz rząd u nas na siłę. Posłałam dziecko jako 6-latka do szkoły i to była bardzo zła decyzja. Nie poradziło sobie emocjonalnie, a nauka? no cóż dzięki dodatkowym godzinom pracy w domu, jakoś było. Pedagodzy kompletnie nieprzygotowani do prowadzenia 6-latków w szkole. Zero zrozumienia i pomocy. Juz na pierwszej wywiadówce usłyszałam, że moje dziecko się nie koncentruje i nie siedzi w ławce przez 45 minut. Córka jest już w 3 klasie. Niedawno przeniosłam ją do innej szkoły, do klasy 6-latków właśnie. Jest o niebo lepiej, ale nawet sama wychowawczyni mówi, że ta 3 klasa, to taka klasa 2,5. Mam jeszcze maluszka z 2008, z końca roku. Nie wyobrażam sobie posłać jej do szkoły w wieku 5 lat, bo 6 jeszcze nawet nie skończy. NAMAWIAM PAŃSTWA BARDZO GORĄCO DO WALKI PRZECIW REFORMIE.ZBIERAJMY PODPISY!!!dodatkowe info na:http://www.rzecznikrodzicow.pl/gdzie-mozna-zlozyc-podpis-pod-referendum-edukacyjnym#overlay-context=gdzie-mozna-zlozyc-podpis-pod-referendum-edukacyjnym

  254. Aneta Says:

    Pan doktor otworzył mi oczy na bardzo ważną sprawę. Do tej pory byłam za pójściem sześciolatków do szkoły, gdyż obserwując rozwój intelektualny mojej córki uważałam, że to będzie dla niej dobre. Jednak rzeczywiście rozwój emocjonalny przebiega u dzieci nieco wolniej i myślę, że pan doktor ma rację, iż można dzieciom tylko zaszkodzić przez przedwczesne posłanie do szkół.

  255. Małgosia Says:

    Szkoda mi mojej córki, bo ona (według obecnych przepisów) będzie musiała pójść do szkoły jako sześciolatek…ten sześciolatek to też pojęcie względne bo córka urodziła się 29.11.2008 r., czyli bedzie miała właściwie 5 lat i 9 miesięcy.
    Może ją spotkać sytuacja, że w klasie będzie razem z dziećmi, które będą miały prawie osiem lat (to te urodzone w styczniu 2007 r.)!!!!! To jakiś absurd!!! Program jest taki sam dla wszystkich!!! Nie wspomnę, ze rozwój emocjonalny dziecka pięćioipółleniego a prawi ośmioletniego to PRZEPAŚĆ!!! Szkoły, w miasteczku w którym mieszkam, nawet jeśli widzą potrzebę rozdzielenia roczników, to NIE MAJĄ na to warunków. Jestem załamana. Irytuje mnie fakt, ze „KTOŚ” uznał, ze wszystkie sześciolatki są gotowe do nauki w szkole bez pytania rodziców!!! Przecież jeszcze niedawno żeby posłać szesciolatka do szkoły trzeba było uzyskać pozytywną opinię poradni. Co się więc zmieniło, że raptem WSZYSTKIE SZESCIOLATKI bez żadnej diagnozy zostały uznane za gotowe do pójścia do szkoły???? Jakieś „CUDOWNE OŚWIECENIE” nastąpiło??? Rozumiem, ze są dzieci gotowe w wieku sześciu lat do pójścia do szkoły ale wiem, ze są też takie (i jest ich znacznie więcej!), które APSOLUTNIE do tej szkoły się nie nadają (i to nawet jeśli zdają testy „wiedzowe”)

  256. ela Says:

    witam
    stoję przed problemem wysłać -latka do I klasy czy nie wysłać? wczoraj byłam na spotkaniu dla rodziców z paniami z poradni. po przedstawieniu wszystkich wymogów co dziecko powinno umieć, stwierdziłam że Krystyna to umie, a nawet jeszcze więcej, poza tym nie ma problemów z dojrzałością społeczną, z nawiązywaniem kontaktów itd.
    rozmawiając indywidualnie z panią z poradni powiedziałam jej to wszystko, a ona stwierdziła żeby śmiało posłać córkę do I klasy, bo ona po prostu będzie się nudzić powtarzając jeszcze raz ten sam materiał, bo program jest taki sam w zerówce dla 5-latków i 6- latków. kiedyś czytałam artykuł, w którym było napisane że dzieci mogą się nawet uwsteczniać powtarzając to samo…..
    naprawdę nie wiem co mam zrobić.
    aha, a co do rozwoju 7 – latków, mam porównanie i śmiem twierdzić że moja córka niczym nie odstaje, nawet dużo wyraźniej mówi, świetnie się z nimi dogaduje itd.
    na dobrą sprawę t można się doczepić każdego wieku dziecka że jest nie dojrzałem, że ma jakieś deficyty itd.
    tak naprawdę rodzice zostali sami z problemem wyboru, odpowiedzialnością za ten wybór itd.
    pozdrawiam serdecznie E.

  257. Beata Says:

    I znow zaczyna sie horror sprzed lat, nerwy rodzicow i tym samym dzieci. Mam corke urodzona w 2008roku i nie moge pojac jak to mozliwe, ze za rok ministrowie wysla ja do 1 klasy, kiedy to rodzice, ktorzy znaja dobrze swoje dzieci nie maja nic do gadania. Jak mozna wrzucic do jednego „worka” dzieci z dwoch rocznikow, gdzie roznica wieku moze siegac 23m-cy. Do tego jaka przyszlosc beda mialy te dzieci kiedy pojdzie 100% 6-ciolatkow i 80% 7-miolatkow. Ile osob na jedno miejsce bedzie na egzaminach na studia etc.
    Moja corka jest dzieckiem bardzo energicznym i juz stwarzajacym problemy na zajeciach dodatkowych i w przedszkolu, jedne panie sobie z nia radza, inne narzekaja, bo ciezko jej sie na czyms skupic. Poczucie wartosci ma moim zdaniem takie jak powinno byc, ale gdy trafia do grupy ze starszymi dziecmi to nie chce pracowac i powtarza jak mantre, ze ona tego co one nie potrafi i, ze nie nauczy sie, bo oni zaraz ucza sie czegos nowego. Gdy na zajeciach otworzyli mlodsza grupe i poszla do rownolatkow, jest chwalona i robi jedne z najwiekszych postepow w grupie. A sa to tylko zajecia dodatkowe, co wtedy bedzie w szkole, naprawde jest to przerazajace. W tym roku 6-ciolatki z corki grupy mialy spotkanie z psychologiem – moje dziecko juz nie bedzie badane, bo po co, jest obowiazek i musi dac rade, nikogo nie interesuje czy da sobie rade, czy nie spadnie jej samoocena, czy nie zniecheci sie do nauki itp. A wydaje sie, ze najwazniejsze jest polubic szkole, chyba jednak nie w naszym kraju… I jak to mozliwe, ze w tej chwili na ponad 20-cia 6ciolatkow, dwojka dzieci nadaje sie do szkoly wedlug psychologa, a za rok juz wszyscy beda sie nadawac.
    Corka zostanie jeszcze jeden rok w przedszkolu, gdzie bedzie ponoc przygotowywana do 1 klasy w szkole, za rok przeprowadzamy sie do zupelnie innego srodowiska, bedzie to dodatkowy stres i jeszcze ta szkola. Bedziemy mieszkac na wsi i do szkoly bedzie trzebalo corke dowozic dosc daleko, do tego najlepsze szkoly juz maja pelne listy dzieci do 1 klasy i wpisuja nas jedynie na liste rezerwowa z nikla nadzieja, ze sie dostanie. To juz jest problem z podstawowka, co bedzie dalej. Czy to nie podcinanie skrzydel juz w tak malym wieku? Mam nadzieje, ze rzad w koncu pojdzie po rozum do glowy. Nie glosowalam na nich, jednak nie spodziewalam sie, ze taki los zgotuja naszym dzieciom… Dolaczam do akcji http://www.ratujmymaluchy.pl moze uda nam sie odroczyc badz calkiem uchylic ta bezsensowna uchwale.

  258. MamaANNI Says:

    6 latek do szkoły? NIE
    Oto bardzo ciekawy list, który wyjaśnia dlaczego MEN chce 6 latki w szkole i dlaczego nie powinniśmy się na to zgodzić. RATUJMY MALUCHY!
    http://ratujmaluchy.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=427&Itemid

  259. ewelina Says:

    w pełni popieram i w zupełności się zgadzam w naszej szkole podstawowej w Łasku pani dyrektor bardzo namawiała w zeszłym roku aby posłać sześciolatki do pierwszej klasy, jej argumenty posuwały się nawet do tego, iż rodzic krzywdzi własne dziecko pozostawiając je w zerówce, po pierwszym półroczu okazało się ( oczywiście nieoficjalnie bo oficjalnie nauczycielki twierdz, iż jest bajkowo)że sześciolatki w 1 klasie są opóźnione z materiałem, marzą o zabawie, nie mogą wysiedzieć w ławce a niektóre informacje zwyczajnie do nich nie docierają, mimo to nauczyciel musi biegać po przedszkolach i mamić rodziców, aby swoje dzieci wysyłały do szkoły

  260. zatroskana mama Says:

    Ludzie!w tym naszym rządzie nie wiedzą co wymyślić…najpierw ta idiotyczna ustawa,że w wieku kilku lat dzieci obowiązkowo będą musiały iść do przedszkola..potem ta kretyńska ustawa o podatku śmieciowym od osoby w rodzinie,a teraz jeszcze coś takiego?!Kto to słyszał żeby dziecko w wieku 6 lat szło do pierwszej klasy…w pewien sposób państwo na tym na nas zarabia…bo każdemu dziecku trzeba coś kupić do szkoły,poopłacać jakieś ubezpieczenia i inne duperele a oni mają od tego podatek…dzieci które pochodzą z biedniejszych rodzin i państwo wypłaca zasiłki będzie miało teoretycznie mniej do płacenia o cały rok…ale nawet nie o to chodzi..Chodzi o to,że dzieci w wieku 6 lat nie będą psychicznie,emocjonalnie gotowe na uczenie się w pierwszej klasie!Niektóre,owszem,są zdolne,ale jest mnóstwo dzieci,które mają problemy z nauką!Pamiętam,że chodząc do zerówki uczyłam się literek i cyferek,teraz z kolei w wielu szkołach tego nie ma,bo jest to zabronione!Doprawdy nie rozumiem tych wszystkich bezmyślnych ustaw i naszego „KOCHANEGO!” rządu…jak można kogoś zmuszać by posłał dziecko do szkoły wcześniej lub do klasy poziom wyżej?przecież rząd ani państwo żadnej matce nie płaci co miesiąc pensji za wychowywanie dziecka.Więc matka powinna sama decydować o pójściu dziecka do przedszkola.w wieku 6 lat dziecko powinno zawierać już bliższe znajomości z innymi dziećmi,nauczyć się działać w grupie,a nie czytać jak jakiś geniusz czy pisać kartkówki!!!mam dzieciątko 2-letnie i nie wyobrażam sobie,że zamiast spędzać beztrosko dzieciństwo to będzie musiało siedzieć i odrabiać pracę domową!!!DAJMY DZIECIOM SPOKOJNE I SZCZĘŚLIWE DZIECIŃSTWO!!!Wystarczy,że my się zacharowujemy bo nasi „inteligentni”panowie z rządu podnieśli wiek emerytalny tak,że 2/3 pewnie go nie doczeka… a tera chcą by nasze dzieci szybciej kończyły szkoły by zarabiały dla państwa…szkoda tylko,że nie podniosą minimalnej krajowej zarobków i nie stworzą więcej miejsc pracy!nie mają się czym zająć tylko uprzykrzają życie ludziom!!!!POWIEDZMY STOP.JESTEŚMY PRZECIW POSŁANIU 6-LATKÓW DO SZKOŁY!!!NIE ODBIERAJMY DZIECIOM DZIECIŃSTWA I POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA!!!!

  261. OLA Says:

    A ja myślę troszkę inaczej. Świat tak pędzi do przodu więc edukacja też musi zrobić krok do przodu. Mam córkę 6 letnią, chodzi do przedszkola od 3 lat, i chce się uczyć, chce pisać czytać, w przedszkolu tego nie uczą, więc moje dziecko się nudzi. Więc dlaczego ma nie iść do pierwszej klasy jako 6 latek, ma bawić się kolejny rok w nudne zabawy. A to jak wpłynie szkoła na psychikę dziecka- ha!ha!ha! To w domu kształtuje się psychika dziecka, mamusia i tatuś uczą przytulać misie, braciszka itd. A szkoła to nie wojsko!!! ludzie mam wrażenie że jesteście przewrażliwieni, i założę się ze wasze dzieci mają myte raczki 50 razy dziennie bo zarazki… a później alergie, brak odporności i choroby, co drugi z was pewnie nie ma czasu dla swoich pociech i posyła je do przedszkola od 3 roku życia, żeby ktoś inny poświecił im czas i kochał je zamiast was, i chcecie żeby tak było jeszcze rok dłużej. Hodujecie życiowych nieudaczników, nie odpornych na stresy, a jedynym rozwiązaniem takich dzieci jest później(gimnazjum) agresja, brak szacunku dla starszych nauczycieli i kolegów. Często słyszę: „moje maleństwo z plecakiem do szkoły, przecież krzywda, łzy…”. Nie! to nie tak działa. Chodzi o to by te dzieci uczyły się samodzielności i odpowiedzialności. Krzywda im się nie stanie. Tak myślę też że większość z was chce jeszcze na rok odłożyć obowiązki jakie spadną na was jako rodziców pierwszoklasisty. Bo przecież w pierwszych latach edukacji trzeba dziecku poświecić trochę więcej czau. A i tak w tym roku każdy zrobi jak chce, więc powodzenia w dokonywaniu słusznego wyboru. :)

  262. OLA Says:

    Wiadomo że od razu Krakowa nie zbudowano, i któreś dzieci muszą być tym pierwszym rocznikiem, ale szkoły będą robić wszystko żeby sobie poradzić. Za trzy lata nikt nie będzie pamiętał o problemie który teraz wszyscy mają, bo szkoły się dopasują, nauczyciele nabiorą wprawy, i nie będzie mieszanki 7 i 6 latków w pierwszej klasie. Więc odpuśćcie sobie i przyjmijcie zmiany z godnością, i wspierajcie swoje dzieci w domach, a edukacje zostawcie szkole czy przedszkolu.

  263. OLA Says:

    Znalazłam na innym forum i zgadzam się z tym w 100%:”Poznanie alfabetu zajmuje w pierwszej klasie sześciolatkom rok. Do tego postawy angielskiego (nic nowego, są już w przedszkolu) i obsługa komputera, oraz dodawanie i odejmowanie w zakresie do 10. I tyle. Reszta czasu to zabawa, w-f, kino, teatr, wycieczki. Jak ktoś twierdzi, że jego dziecko nie da rady tyle zrobić przez rok to bardzo współczuję dzieciom takich rodziców, którzy w nich nie wierzą.
    Warto dodać, że ku zmartwieniu wielu rodziców z dzieckiem trzeba też czasem popracować w domu – tzn pomagać mu w nauce, poświęcić czas. Nie jest to tak wygodne jak włączenie dziecku TV i to może boleć. „

  264. Piotr Says:

    podstawa programowa to jedno, drugie to samopoczucie dziecka. Każde dziecko „se poradzi”, ale szkoła nie polega na tym żeby sobie dziecko jakoś dało radę. Jak poradzi sobie jako 6-latek to poradzi sobie jako 7-latek. Dlatego mój syn nie będzie zaspokajał ambicji tatusia i będzie rywalizował z młodszymi od niego o 2 lata 6-latkami. Będzie pisał te same testy, będzie oceniany tak samo jak inni o dwa lata młodsi koledzy i mając dobre wyniki bez problemu pójdzie do tzw. dobrego gimnazjum (bez ślęczenia po 4-5 godzin nad zadaniami). Dodatkowo jako większy i silniejszy „da se radę” w dżungli polskiej szkoły.

  265. Lukass Says:

    Popierać wysyłanie maluchów w tym wieku do szkół mogą tylko tempe dzidy ,tak tempe jak ci którzy to wymyślili.Durne ludziska obudźcie się tu jest Polska a nie żadna Anglia,do Anglii to jeździcie myć klozety więc nijak mają się wasze porównanie do jakiegokolwiek państwa zachodniego. Polska to unijny szmotek z Tuskiem Debilem na czele. Jak można porównywać Polskę do np Niemiec czy Anglii jak tu zarabia się 10 razy mniej jak tam a ceny takie same. Kto wybiera takich cymbałów jak Tusk i ekipa jego nieudaczników??? Ciemny polski narodek pod wpływem obietnic utopijnych a potem narzeka.Macie waszą Zieloną Wyspę i tyrajcie do śmierci.

  266. Marek Says:

    Dziękuję Pani Aneto! Autor

  267. Marek Says:

    Dziękuję Pani Karino! Autor

  268. Marek Says:

    Kolejnym pomysłem „mądrych ludzi” jest likwidacja bibliotek szkolnych. Nie mogłem uwierzyć, kiedy na drzwiach biblioteki jednej ze szkół podstawowych zauważyłem akcję protestacyjną dot. likwidacji bibliotek.Wszedłem do biblioteki i zapytałem czy to prawda? Tak, są nierentowne, nie przynoszą dochodów, trzeba zlikwidować!!!I Basta. Przecież na świecie są tablety, wiele szkół wycofuje się z książek, odezwą się zaraz zwolennicy nowoczesności na tym forum,głównie Ci co popierają start 6 latków w szkole. Bo to światowi ludzie, byli w Anglii, Szwecji i tam widzieli szkoły podstawowe dla 3 latków. Tam nie potrzebne są książki, są komputery, dzieci mają laptopy. Polemizować z nimi nie zamierzam. Może teraz zastanowią się światowcy do czego doprowadzą….Wątpię. A więc 6 latki do szkół a biblioteki zlikwidować!!!! Autor.

  269. Agnieszka Says:

    A jak to wygląda później, bo nie jestem zorientowana? 17-sto latek kończy szkołę średnią, wyjeżdża na studia i mieszka sam w innym mieście? Czy jest możliwa taka opcja, żeby wynajął mieszkanie i sam w nim mieszkał skoro jest niepełnoletni? W tym wieku nawet prawa jazdy nie może mieć dzisiaj. Jak to wszystko wygląda potem?

  270. Beata Says:

    Przez wiele lat edukacja w Polsce była na najwyższym poziomie. Zostało wykształconych wielu wybitnych, znanych ludzi. Polscy naukowcy, pracownicy byli doceniani i porządani na całym świecie. Wartość miało poprawne posługiwanie się językiem ojczystym. Polska szkoła uczyła kreatywności i wyobraźni, ale przecież to teraz takie niemodne. Po co uczyć się tej nudnej ortografii, przecież w Wordzie samo się poprawi! Po co uczyć się liter, skoro na klawiaturze są i wystarczy je naciskać, coś z tego wyjdzie. Nie ważne, że dziecko nie umie poskładać poprawnie zdania, grunt, że umie obsługiwać komórkę i pilot od telewizora. Bo to teraz świadczy o jego szybszym i „lepszym rozwoju”. A potem żniwo będą zbierali logopedzi, psychologowie, psychiatrzy. Jakaś logika w tym też jest. Liczy się biznes i pieniądze,a wartości, emocje? Poszły do lamusa…
    Ci którzy popieraja reformę, bo „tak jest na zachodzie, bo tam już 3 latki idą do szkół”, niech spojrzą na to jak tam są przygotowane szkoły. A dwa do jakich absurdów tam dochodzi. 6- letni synek mojej kuzynki, która mieszka w Kanadzie ma terapeutę, bo „nie tak” trzyma długopis i z tego powodu może mieć problemy w nauce, bo nie będzie nadążał z robieniem notatek. Czy takich absurdów chcemy u siebie?
    Przecież zwolennikom reformy nikt nie broni posyłania dzieci wcześniej, to rodziców starszysz dzieci pozostawia się bez prawa wyboru.

  271. Estera Says:

    Posyłanie dzieci 6 letnich uważam za dobry pomysł. W zerówce dzieciaczki już uczą się liter, wykształca się w ich umysłach podstawowe pojęcia matematyczne. To nie jest już takie przedszkole do jakiego my chodziliśmy! Dzieci w tym wieku mimo, są zdolne do zajęć jakie przeprowadzane są z 7 latkami. A czy mamy wykształcone osoby? Uważam, że tak. Nie chodzi mi o teraźniejszych nauczycieli, ale o studentach uczących się na kierunkach wczesnoszkolnych i przedszkolnych. Nie zapominajmy o tym, że jeśli 6 letnie dzieci pójdą do szkół będzie więcej ofert pracy w tym kierunku. Jedynym minusem jest dostosowanie szkoły do przyjęcia dzieci. Jak już wspomniałam gotowością do nauki i do uczenia 6 latki nie różnią się wiele od 7 latków, natomiast problem może tkwić w dostosowaniu klasy dla tych dzieci. Dzieci 6 letnie mają inną budowę ciała, ale to wszystko można dostosować.
    6 latki do szkoły? JESTEM NA TAK? Ludzie co wam szkodzi, nie zabieramy im dzieciństwa.,,,

  272. EWA Says:

    Witam, temat ponownie powraca i mam wrażenie, ze nic się nie zmieniło od 2008r, jeżeli chodzi o przygotowanie szkół do reformy, bo ten sam tekst można dzisiaj napisać.
    —————————————————–
    DROGIE MAMY, TATUSIOWIE I WY WSZYSCY, KTÓRYM LOS DZIECIAKÓW LEŻY NA SERCU- MUSIMY DZIAŁAĆ- zostało mało czasu, do 1.VI.2013r. musimy zebrać przynajmniej 500tys. podpisów(mamy już ponad 200tys.
    ——
    Rodzice dalej próbują walczyć z głupotą:

    Na stronie http://www.rzecznikrodzicow.pl są dostępne wszystkie informacje o akcji protestacyjnej i formularze do zbierania podpisów indywidualnie w celu zablokowania reformy szkolnictwa.

  273. Asia Says:

    Bardzo ciekawy artykuł na ten temat: http://interia360.pl/polska/artykul/nie-posylajcie-6-latkow-do-i-klasy,62330

  274. Marek Says:

    Bardzo trafna refleksja ten wątek jest absolutnym ciosem w ten absurdalny pomysł. Dziękuje Agnieszko , jestem ciekawy co na ten post odpowiedzą bezmyślni popieracze głupoty. Autor

  275. zadowolona Says:

    Ja jestem zadowolona, że moja córka ur. w lutym 2006 poszła do zerówki jako 5-latka. Przerabiała tam materiał który znała wcześniej, bowiem czytałam jej dużo książek, pokazywałam literki, dawałam jej kartkę i gdy miała na to ochotę przepisywała literki z książki. Ona lubiła to robić, lubiła gdy z nią siedziałam i poświęcałam jej czas. Także zanim poszła do zerówki to już zanała litery, potrafiła przeczytać składając po literce dane słowo, potrafiła dodawać i odejmować do 15. Liczenia nauczyłam ją licząc schodki wchodząc czy wychodząć z domu. Po prostu liczyłam aby ona słyszała, z czasem samo „weszło” jej do głowy. Dodawanie i odejmowanie też jakoś jej łatwo przyszło. Poprostu zadawałam jej pytania pokazując na palcach, ze jakby miała trzy cókierki i zjadła jednego to ile by jej zostało. Bardzo też lubiła grać w gry (jak miała 3-4 lata to bardzo dużo grałyśmy w grę ćwiczącą pamięć polegającą na odszukiwaniu dwóch takich samych obrazków), wręcz domagała się o to, aby grać z nią w tę grę. Chodziłyśmy bardzo dużo na różne place zabaw gdzie ona zawsze bardzo szybko nawiązywała kontakt z rówieśnikami. Jest bardzo wygadana. Nigdy nie narzekała na to że nie chce iść do szkolnej zerówki. Krótki wierszyk na pamięć zapamiętywała po przeczytaniu z 5 razy na głos. W jej przypadku zerówka się sprawdziła. Sale miała przystosowaną do nauki jak i do zabawy. Gorzej było z łazienką. Pani wychowawczyni bardzo mądra kobieta, starała się podchodzić do każdego dziecka indywidualnie. Z angielskiego nigdy nie miała nic zadane do domu, tyle ile nauczyła się w szkole podczas zabawy, czy na podstawie opisywania obrazka to pamiętała i tyle.

  276. Agnieszka Says:

    Całe zamieszanie tak naprawdę wynika z tego, że Polacy to naród panikarzy: przede wszystkim zero zmian bo na pewno będzie źle. Człowiek, gdy tylko ma taką możliwość potrafi rozwijać się w każdych warunkach. Oczywistym jest, że każda zmiana nastręcza minusy jednakże chcemy jako kraj się rozwijać a nie stać w miejscu. Drastyczna i trudna na pierwszy rzut oka dla niektórych zmiana nie oznacza, że będzie niekorzystna: to czy dziecku zabierze się dzieciństwo zależy wyłącznie od rodziców, rodziny. Negatywne nastawienie, że „o jejku niestety już musisz iść to tej wstrętnej szkoły” oczywiście spowoduje niechęć do nauki no i w konsekwencji niedojrzałość emnocjonalną. Przecież nikt nikogo nie zmuszał do tego aby miał dzieci. Dzieci wymagają uwagi i dojrzałych postaw dorosłych i to kształtuje kręgosłup mralny i dojrzałość emocjonalną, to dojrzali rodzice to kształtują i ich umiejętność przystosowania się do zmian. Reforma będzie sprawdzianem dojrzałości. Korzystanie z pomocy terapeuty (i nie ze względu na „nie tak” trzymanego długopisa) nie jest niczym wstydliwym ani upokarzającym. Przecież tak naprawdę bycie rodzicem jest rolą niezwykle trudną i nikt się do niej nie przygotowywał – terapeuta, psycholog czy pedagog są ogromną pomocą. Terapeuta np. to specjalista, który zajmuje się najważniejszym narządem jaki mamy – mózgiem (to w dużym uproszczeniu). Niestety do tego trzeba też dojrzałości aby umieć poprosić o pomoc. O ile prościej byłoby zrobić tak czasem? Przecież w końcu chodzi o drugiego człowieka a nie jak większość zwykła mówić „moje dziecko” co sugeruje własność a na tym świecie nikt nie jest niczyją własnością.

    Ktoś się skarży, że dzieci będą musiały iść szybko do pracy, że to rząd szuka kasy itd. I co z tego? Jak przychodzi do wyborów to ktoś ten rząd wybiera. Ktoś chciałby aby mu stworzono miejsce pracy, żeby mu dano i że przez tą reformę dzieci będą musiały wyjechać za chlebem za granicę. Co to za problem żeby stąd wyjechać? Skoro tutaj tak źle i wszyscy narzekacie? Przecież jak nie taka zmiana to za chwilę będzie inna. Poza tym dzisiaj wyjazd za granicę to jak wyjazd do innego miasta. Trzeba być odpowiedzialnym za siebie i mieć jaja a nie liczyć wciąż na to, że mi ktoś coś da lub stworzy. Myśleć. Chcieć. Każdy człowiek ma mózg żeby myślał i te dzieci mają szansę nauczyć się szybciej myśleć. Najlepiej powiedzieć nie mogę, za trudne.

    Konkludując: Polacy to kraj bojażliwy i może warto wyjść ze strefy komfortu i przełamać strach nawet jeżeli miałoby to się skończyć kontaktem z psychologiem czy terapeutą co moim zdaniem przydałoby się i należałoby się każdemu jak wizyta u stomatologa, którą każdy od dziecka ma zakodowaną. Jakoś wyszyscy wiedzą, że mają dbać o zęby, kobiety biegają do ginekologów, robimy badania przesiewowe a co z najważnieszym -stanem naszej głowy? STRACH – tabu XXI wieku. I o to tyle hałasu.

  277. Marek Says:

    Gdyby autorka tego postu wnikliwie zapoznała sie z istotą problemu to nie wypisywałaby takich absurdów.Widać reaguje Pani impulsywnie z potrzeby chwili, myli pojęcia. Ale cóż tak jest jak ktoś pisze bez zastanowienia się, bez głębszej refleksji.A Polacy nie są narodem bojaźliwym tylko rozsądnym i mocno doświadczonym przez los i już nie dają się nabierać na obiecanki szczególnie jeśli chodzi o dobro dziecka, wiedzą, że nie o dobro ich dzieci w ustawie idzie. Niech Pani raz jeszcze przeczyta ze zrozumieniem wpisy pedagogów, ludzi rozważnych, którzy głęboko przeanalizowali problem i raz jeszcze dokona autokorekty i samokrytyki. Nie musi się Pani ze mną zgadzać, bo nie oto chodzi żeby sobie kadzić ale o rozsądek i poważną refleksję. Autor.

  278. Agnieszka Says:

    „Nie ma dzieci, są ludzie”- Janusz Korczak.

    Panie Marku jako osoba dorosła pisze jak małe dziecko „Niech Pani…” itd, itp. więc zrozumiałe skąd w Panu te wszystkie obawy przed zmianą. To tylko potwierdza moją wypowiedź i moje zdanie i przekonanie.

    Przyda nam się rewolucja…

    Dziękuję za komentarz. Życzę więcej wiary i optymizmu. Pozdrawiam. Agnieszka.

  279. radek Says:

    Wyslanie do szkoly 6 latka jest bardzo dobre dla dziecka, szybko sie uczy, zaprzyjaznia z innymi dziecmi i oswoi sie ze szkola. Moja corka uwielbia szkole,poszla do niej w wieku 5 lat i juz po pol roku umie liczyc i zaczyna pisac. Fakt jest jeden, szkola jest polaczona z przedszkolem, grupy sa max 12 osob i zyjemy w UK. Pomysl dobry ale w Polsce pewnie wykonanie bedzie do bani.

  280. radek Says:

    Panie Marku, rozumiem ze broni Pan swojego zdania i nie przyjmuje zadnych argumentow. Oczywiscie czytajac Pana komentarze nie zarzucam klamania i naciagania faktow a jedynie niewiedze. Jesli powie Pan w Angli ze biblioteki sa nie potrzebne lub ze dzieciom wystarczy sprzet elektroniczny zamiast ksiazek to rozbawi Pan ludzi lub wezma Pana za heretyka. Radze zapoznac sie z realiami danego kraju, programem nauczania, przystosowaniem budynkow itd. Mam tylko nadzieje, ze nie wierzy Pan w bezstresowe wychowanie, uzywanie wozkow dla dzieci do 7 roku zycia, obowiazek szkolny „im pozniej tym lepiej” bo szkoda dziecinstwa oraz zmniejszenia programu nauczania ze wzgledu na ciezar ksiazek.

  281. Marek Says:

    Bronię zdrowego rozsądku.Pani Agnieszka cytuje Korczaka tak nie do końca trafnie a w polskich szkołach biblioteki likwidują, bo nie przynoszą dochodu. W wielu miastach zlikwidowano większość księgarni, bibliotek, czytelni. Dobrze, że pomysłodawcy mają za sobą takie osoby jak Pani, bo mogą spać spokojniej, zawsze mogą zacytować Pani argumentacje.
    Warto zapoznać się z refleksją Radka dot. wysłania dziecka 6 letniego do szkoły. Jestem przekonany, że umywalki w tej szkole w UK są zainstalowane na takiej wysokości, by dziecko mogło umyć ręce. O jaki więc optymizm i wiarę idzie Pani Agnieszce. Myślę, że nie zna Pani realiów polskich szkół. Gdyż takie argumenty przytaczać może osoba, nie odwiedzająca szkół wiejskich, nie rozmawiająca z przerażonymi nauczycielami, często nie ze swej winy nie przygotowanymi do pracy z 5 czy 6 latkiem. Jedna z nauczycielek stawiająca oceny w pierwszej klasie argumentowała, że musi tak robić gdyż nikt ją nie przygotował do innej metodyki ocenianiania, nigdy nie pracowała z tak małymi dziećmi i nie ma czasu na zabawę w słoneczka i uśmiechy. Dzieci nie nawidzą jej przedmiotu, boją się i płaczą. Pani Agnieszko, miast zarzucać brak wiary i optymizmu komukolwiek warto zagłębić się w istotę problemu. Pomysł dobry ale nie w Polsce.W Polsce wykonanie pewnie będzie do bani. Już jest do bani. Dziękuję Panu Radkowi. Autor.

  282. Marek Says:

    Ciekawy link dla Pani Agnieszki, może Ci ludzie trafią do Pani. Czy im również zarzuci Pani brak wiary i optymizmu? http://www.rzecznikrodzicow.pl

  283. Marek Says:

    Dzieci 5, 6, 7 letnie mają nie tylko inną budowę fizyczną ale zapomina Pani, że mają również inną konstrukcję psychiczną.Autor

  284. Marek Says:

    I w tym tkwi problem. Dziękuję Pani Beato. Mądre to i sprawiedliwe o czym Pani pisze. Ale cóż, osoby popierające chorą reformę nie czytają takich wypowiedzi. Rzeczywiście w Belgii 3 latki posyła się do szkoły. Dlaczego nie w Polsce. 3 latki marsz do szkoły.Autor

  285. Agnieszka Says:

    No to mnie Pan uświadomił. Odbijanie piłeczki…

  286. Marek Says:

    Pani Agnieszko, traktuję temat zbyt poważnie i nie w głowie mi odbijanie piłeczki czy uświadamienie osób, które nie chcą posłuchać innych. Ja proszę tylko o głeboką analizę problemu, niech Pani nie polemizuje ze mną tylko z rodzicami, pedagogami, którzy praktycznie doświadczają absurdu, który tak bardzo Pani broni.
    Niech Pani przekona ich ale mądrymi i rozważnym argumentami. Mnie właściwie ta sprawa nie dotyczy, bo dzieci moje na szczęscie są już poza zasięgiem chorego bubla.

  287. Ireneusz Says:

    Posłałem mojego jedynaka do szkoły jako 6-latka po tym jak przez 2 lada w przedszkolu nie został nauczony niczego ,bo wychowawczyni nie była w stanie poskromić 30 osobowej grupy. W szkole nastawionej wyłącznie na sukces nikt nie stara się o indywidualistów więc do lutego nikt nie zauważył niedosłuchu ( powód prawdopodobnie organiczny – nawrotowy przerost III migdałka ) i zaczęły się problemy. Ktoś kto gorzej słyszy gorzej czyta a co za tym idzie zostaje w tyle z wiedzą którą w szkole posiąść musi. Teraz wprowadzono w klasach I-ch egzamin końcowy ,którego niezaliczenie poskutkuje brakiem promocji do II klasy. Kara to może być dla niego za nadmierną ambicję rodziców albo za średnią 4,0 wynikającą ze stopni. Bo jak wiadomo najwięcej czytania jest z polskiego i tylko tam ma problem.

  288. Marek Says:

    Może ten post obudzi Panią Agnieszkę i pozostałych wielbicieli ustawowych bubli, może Pani Agnieszka wypowie się na ten temat i na inny np. projektu likwidacji bibliotek szkolnych, bo są nierentowne. Smutna to prawda o której Pan pisze Panie Ireneuszu. Dzieci żal. Autor

  289. ania Says:

    jestem za prawem wyboru. moje dziecko jest wcześniakiem z 32 tyg.( odstoje od rówieśników wzrostem do dziś ) urodzonym 28 grudnia 2009 i będzie musiał podjąć naukę z dziećmi nawet o 1,5 roku starszymi większymi …..

  290. bea Says:

    Jak najbardziej popieram…jak to mozliwe aby 6 cio letnie dziecko mialo isc do szkoly…gdzie dziecinstwo…co wy robicie zastanowcie sie…!!!zyjemy w jakims masakrycznym MATRIXIE czy jak..? przeciez to jest CHORY POMYSL CHORYCH GLOW …jak dla mnie jest to nie do przyjecia !!!!

  291. ja Says:

    No dobrze,a jeśli siedmiolatek jest z 1 stycznia a szesciolatek z 29 grudnia to niby, który jest bardziej rozwinięty emocjonalnie? i w czym problem? niejednokrotnie jest to różnica kilku miesięcy-nie dramatyzowalabym tak bardzo bo czasem ten szesciolatek bardziej nadaje się do szkoły niż ten kilka miesięcy starszy kolega !!!!!!!!!!!!

  292. Misiek Says:

    Witam.
    Mam córkę w wieku 6 lat. Mimo że pisze i czyta samodzielnie chciałem ją wysłać do zerówki. Jak Urząd Miasta załatwił sprawę(?) – wyciął fundusze na świetlicę. Nie ma opiekuna na świetlicy. Szkoła nie ma funduszy. Formę tą mają realizować wychowawcy ale.. od 1 klasy szkoły podstawowej. Można wprowadzić ustawę?-można i to za zgodą rodziców. Zerówka jest lecz o godz. 13.00 należy odebrać dziecko. Zgodnie z prawem i bez brudzenia sobie osobiście rąk. Dyrektor szkoły rozłoży ręce i powie – nie mam kasy,nie mam etatu.
    Szkoła Podstawowa Nr 5 w Siedlcach.

  293. Marek Says:

    Czy czytając taki post, chociażby ten jeden a takich sytuacji znam setki, zwolennicy i pasjonaci reformy nie powinni się wstydzić, że popierają tak beznadziejny bybel prawny? Ludzie opamiętajcie się, poczytajcie wpisy światłych , mądrych ludzi chociażby na tym blogu. Zastanawiam się nad bezmyślnością, bezkrytycyzmem zwolenników reformy. Raz jeszcze odpowiadam. Nie!!! tak fatalnie przygotowanej. reformie. Zamiast bełkotać przed kamerami o wspaniałym projekcie pomysłodawcy powinni przygotować szkoły, nauczycieli, pedagogów szkolnych, boiska, sale, toalety, program. Ślepi wyznawcy pomysłu, smutni jesteście. Autor.

  294. mamuśka-placuśka Says:

    Napewno są dzieci które bez najmniejszego problemu poradzą sobie, ale nie wszystkie dzieci są zdolne i nawet przyśpieszenie edukacji nie doprowadzi ich do tytułu dr.

    Na zachodzie jest wiele ciekawych rozwiązań, które funkcjonują ale tam też mamy zupełnie inne warunki.

    Myślę, że dobrym pomysłem była by zasada dobrowolności.
    Jeżeli dziecko jest zdolne i potrafi szybciej opanować materiał niż inne a zapewne takie są. Dlaczego ich trzymać na siłę w obowiązującej go klasie. Niech zdaje egzaminy i na podstawie tego przydzielany do konkretnej klasy.(Np w Niemczech już są 17 latki na studiach zdolni utalentowani nie hamujmy tych ludzi to nasz potencjał, ALE POMYŚLMY O SŁABSZYCH, NIE WYKAŃCZAJMY ICH.

    Z POZDROWIENIAMI DLA WSZYSTKICH

  295. aga Says:

    Też jestem mamą pięcioletniego dziecka,które w przyszłym roku powinno iść do szkoły,ale dzięki Bogu jest dzieckiem urodzonym w drugim półroczu,a i tak pójdzie jako sześciolatek do szkoły,bo urodziło się w grudniu 2008r.I powiem szczerze,jeżeli byłoby inaczej tzn.byłoby urodzone w pierwszym półroczu ,to ja zrobiłabym wszystko żeby nie poszło do szkoły jako dziecko sześcioletnie,bo znam moje dziecko i wiem że chciałoby dorównać grupie ,bo jest bardzo ambitne ,a to oznaczało by wieczną gonitwę za dziećmi z jego klasy,które mogą być starsze od mojego dziecka nawet półtorej roku.Ktoś się zdziwi skąd te półtorej roku, a to całkiem prosty rachunek otóż dziecko urodzone w styczniu 2007 i dziecko urodzone w czerwcu 2008 będzie w pierwszej eksperymentalnej klasie.I naprawdę odwiedziłabym wszystkie poradnie psychologiczne,żeby tylko pomóc swojemu dziecku i nie posyłać go do szkoły jako dziecko sześcioletnie.Być może moje dziecko poradziłoby sobie w szkole ,ale ja mu tego stresu związanego z wieczną gonitwą za starszymi dziećmi z jego klasy ,nie zafunduje.I szczerze powiem niech TO Moje Dziecko będzie tym starszym,mądrzejszym dzieckiem ,które nie musi ciągle gonić aby dorównać klasie…….to naprawdę są tylko małe bezbronne dzieci ,które nam dorosłym UFAJĄ i wierzą w to ,że my dorośli robimy wszystko ,aby były bezpieczne i szczęśliwe.CZY ABY NA PEWNO?????skoro chcą odebrać im ich dzieciństwo…….

  296. Marta Says:

    Szkoły nie są przygotowane do zajęcia się 6 latkami! Byłoby to możliwe, gdyby klasy liczyły do 20 uczniów, a w kazdej byłoby 2 nauczycieli – jeden prowadzący wątek lekcji, drugi wspomagający dzieci. Tak się dzieje w państwach zachodnich.
    Moja córka nauczyła się czytać w wieku lat 3,5 , w ciągu 3 miesięcy – chciała, bawiłysmy się w naukę…
    W przedszkolu czytała bajki innym dzieciom.
    Dziecko powinno uczyć się liczyć, czytać tak wcześnie jak to możliwe, ale nie w szkole, która nie moze mu zapewnić tyle ruchu, odpoczynku i krótkich okresów skupienia jak przedszkole.
    Mądre przedszkolanki przygotowują tak dzieci do nauki w szkole, przez zabawy , śpiewanie, lepienie , wycinanie, że te opanowują wszystko w lot w klasie I.
    Teraz nawet programy w szkołach zostały tak okrojone, ze 7 latki mają za mało gimnastyki, plastyki, muzyki ( a wszystko to wspomaga nauczanie innych przedmiotów) i bardziej się męczą w szkole, niż kiedyś.
    Nie mówiac o tym,że przy tak licznych klasach na jakie sobie ,,pozwolono,, dziecko ginie w tłumie, a nauczyciel nie jest w stanie zauwazyć jego potrzeb i problemów – o nauczaniu wielopoziomowym (też dzięki ostatniej, mordującej poziom nauczania , reformie) nie ma juz mowy.
    Taka jest smutna prawda. Z przykrością stwierdzam, ze pani minister nie ma pojęcia o organizacji szkolnictwa, a ludzie, którzy w sejmie dyskutują na ten temat szukają tylko oszczędności i za nic mają terazniejszosc i przyszłośc naszych dzieci.

  297. Marta Says:

    Pani Agnieszko – przeczytałam także Pani wypowiedzi i pomyślałam tak: ludzie powinni ,,mieć jaja,,(Pani słowa), czyli taki np. emeryt, któremu na życie nie starcza i jest juz za słaby, aby dorabiać to co powinien zrobić, aby przeżyć, gdy opłaty rosną, a on już na leki potrzebuje….
    Dziecko jest też bezradne, jak ten emeryt, a jak jakieś wady ma to zginie w naszej polskiej, przeładowanej szkole, która zupełnie na psy zeszła po ostatniej reformie oświaty.
    Nauczycieli zarzucono bezsensowną robota papierkową nie do przerobienia, dołożono im dzieci do klas, poobcinano potrzebne przedmioty – szkoła nie jest teraz przyjazna dla nikogo, a najbardziej dla maluch, który może się zmarnować w takich warunkach.
    60% rodziców nie wie też jak dziecku pomagać – walczą o przetrwanie, a wielu widzi dzieci co parę miesiecy, bo tu na rodzinę nie moze zarobić….
    Pani Agnieszko, proszę się uwaznie rozejrzeć.

  298. magdalena Says:

    witam ja również chciałam się podzielić swoją opinią. więc tak: jestem mama 5-cio latka (30 rudnia 2008)mój syn poszedł od drugiego wrzesnia do przedszkola i tu sie zaczyna w przedszkolu jest mieszanka 4,5i 6-cio latki poprostu jakas rzeżnia jak dla mnie.po pierwszym tygodniu nauki wychowawczyni powiedziala mi ze ma bardzo duze klopoty z kolorowaniem nie potrafi kolorowac malych elementów- pomyslalam dobrze zakupilam kolorowanki i cwiczylam z nim efekt:poprawa w stopniu nieznaczącym (słowa wychowawczyni)przez wakacje drukowalam mu z pewnych stron różne cyferki literki do pisania zeby mniej wiecej wiedzial o co chodzi w drugim tygodniu szkoly moje dziecko wzielo te kartki pochwwalic sie wychowawczyni efekt: rozmowa na która zostalam zaproszona przez pania dyrektor wychowawczynie i pedagoga dotyczaca tego że skazuje swoje dziecko na duze opuźnienie w rozwoju poprzez cwiczenie z nim tych właśnie wspomnianych literek i cyferek gdyz pani dyrektor uswiadomila mi ze dziecko ma sie ich nauczyc w pierwszej klasie i na to sa wytyczne a ja mu poprostu mieszam przez co puzniej bedzie go trudniej przestawic. zapytalam szanowna kadre czy to jest moje dziecko czy oświaty bo juz nie wiem. ponadto pod koniec drugiego tygodnia nauki zostalam upomniana przez wychowawczynie ze moje dziecko powinno juz płynnie liczyc do 10ciu dodawac i odejmowac i to wzrokowo bez liczenia po koleji. ja mam juz DOSYĆ!!!za rada pani wychowawczyni ktora nakazała mi ciągle cwicenia w domu z synem pochowalam wszelkie zabawki i dostaje je po godzinne uczenia, niestety nie przynosi to oczekiwanych efektów wrecz przeciwnie od kilku dni mój syn rano wymiotuje gdy tylko uslyszy ze ubieramy sie do szkoły. a wychowawczyni bardzo utrudnia prace to ze nie dorównuje 6-cio latkom

  299. Adam Says:

    Ludzie,kolejny temat zastępczy darmozjadów z sali sejmowej…najlepiej odebrać kobietom prawo do decydowania o ciąży,pozwolić homo innym na wychowywanie dzieci?
    /dwie mamusie czy ojciec do kwadratu/zabronić in vitro…jeśli nie mogą są gorszymi ludzmi od np. k….y piep…..cych się poza pa……mi,lekarzy dorabiających podczas godzin pracy prywatnie,tzw.szarej stefy piorącej pieniądze….. etc.etc….teraz przyszła kolej na maluchy….minął wyż demograficzny. Nauczycieli jest ogrom,należy zapewnić im pracę..gdzie szafki na podręczniki dla maluchów w szkołach?Może posłowie zaniosą im 5kg.tornistry do szkoły?Który z posłów posyła własne dziecko czy wnuka do szkoły pieszo,w czasie deszczu czy śnieżycy,po ciemku?Dziecko obciążone podręcznikami,nie jednokrotnie głodne,zmęczone???????We własnym,bez mózgowym interesie macie w d…e całe społeczeństwo,któro powierzyło wam własny los dając wam bilet posła…..

  300. Adam Says:

    prośba do genetyków….kastrujcie ludzi ,którzy w prokreacji nie wydadzą na świat potomstwa gotowego już w kołysce do różniczek…

  301. Adam Says:

    wybaczcie moje komentaże,ale gdybym chociaż w minimalnym procencie domyślał się w jakim kraju przyjdzie mi żyć..sam zaciągnał bym sobie już w łonie Matki pempowinę…..

  302. justyna Says:

    witajcie mój syn chodzi do zerowki jako 5 latek i będzie musiał od września iść do pierwszej klasy ogólnie lubi chodzić do szkoły ale zaczoł mieć problemy emocjonalne i ma słabe wyniki w nauce więc jeżeli pójdzie do pierwszej klasy to nie wiem jak sobie poradzi

  303. Ewa Says:

    Ja jako młoda mama swojego wkrótce 6-letniego szkolnego potworka zgłaszam sprzeciw. Czemu nie dają nam rodzicom wyboru co do wieku startowego w „starość”. Mój syn jest bardzo dobrze rozwiniętym dzieckiem jak na swój wiek. W szkole myślę,że pójdzie z prądem od pierwszego dnia. Boję się jednak tego, że za mocno przeskoczy do przodu. Pominie drobne, ale istotne szczegóły.
    Najbardziej boję się jednak, że dziecko w tym wieku nie zna jeszcze granic.
    Zacznie interesować się wcześniej sprawami starszych kolegów, na które nie będzie jeszcze gotowy. Może być sprowokowany do robienia, mówienia rzeczy, o których w przedszkolu nie byłoby mowy.
    I po co to wszystko?
    Dla kogo? Dla dziecka?
    Hmm
    Sprzeciw!!!

  304. Monia Says:

    Moja propozycja . Premier i delegacja z rządu przez kilka miesięcy odwiedzają Polskie prawdziwe szkoły ( nie prywatne Warszawskie ) lecz wiejskie , z małych miast . Stare zdewastowane nie przystosowane . Nie pojeżdżą trochę autobusami do po dziurach zakrętach , bez pasów ( o fotelikach nie wspomnę ) . A po 6 miesiącach głosowanie. Albo lepiej niech wyślą swoje dzieci i wnuki na przygodę życia i śmierci. To nie żary ani tym bardziej Bajka.

  305. lena Says:

    Pewna mama pisze tak, cytuję „Polska to jest jednak zacofany kraj , w innych Krajach np. w Anglii od dawna dzieci 6 letnie chodzą do pierwszej klasy i tam to jest normalne” i jeszcze jeden „W anglii dzieci 3-4 letnie chodzą do szkoły i nie są jakoś pozbawione emocji O_x Co za głupoty…”. Ludzie jak możecie porównywać system polski z angielskim. W Anglii czy w podobnym kraju mają dopracowany program nauczania do wieku dziecka, szkoły są przystosowane i mogą się rozwijać nie to co u nas.Przykład, moje dziewczynki mają 6 lat i chodzą do szkoły w której jest jedno wejście dla wszystkich, mają wspólną toaletę ze starszymi dziećmi co moim zdaniem jest to chore a wiadomo przemoc od zawsze była i będzie w szkołach, na przerwach nie są pilnowane przez co starsze dzieci mogą bez problemu wtargną do sali, sale do nauki mają małą, a szatnia tak malusia że te dzieci jak sardynki, jedno na drugie wchodzi.A co do nauki to jak wszyscy wiedzą od zawsze była sucha teoria.I jak to dziecko ma się rozwijać?! Co niektórzy porównują polski system z zagranicznym, różnica polega na tym,że np. w Anglii teorie łączą z praktyką, mają przystosowane pracownie, mają dodatkowe zajęcia do wyboru i dzięki temu taki człowieczek wie od najmłodszych kim będzie w przyszłości. A MY Polacy ?????!!!!!!……………..

  306. Anna Says:

    Bzdury! Więc w domu, dziecko rozwija się sprawniej i jest lepiej stymulowane? Cały zamysł programu jest dobry, jednak za szybko wprowadzony. Szkoły nie miały szans na przygotowanie się do przyjęcia młodszych uczniów, ot w czym tkwi problem. Na to należy zwrócić uwagę, a nie bezmyślnie zrzucać winę na pedagogów.
    Zaangażowana studentka

  307. Pola Says:

    Henry 6, Ty chyba ze 3 klasy opuściłeś w podstawówce, takie byki robisz hahahaha

  308. mama 6 latki Says:

    Witam nie rozumiem czego sie tu obawiac
    dzieci w pierwszej klasie mają nie więcej niż 4 godziny
    lekcji sale z bawialnia z telewizorem pierwszaki maja oddzielne pietra w szkolach w przedszkolu siedza zamkniete czasem 10 godzin i to wedlug was jest lepsze niz cale popoludnie dla rozrywki i dla rodzicow do przytulania o szkole No chyba ze komus zalezy na bezplatnej opiece. Poza tym literki i cyferki dopiero w pierwszej klasie poznają moim zdaniem to nie taki zly pomyśl. Porównajcie dzieci kilkanaście lat temu a dzisiejsze skarby. Moja 6 letnia córka wie wiecej o świecie o gadżetach nie mówiąc o komputerach itp niż moja mama 67 letnia swiat sie zmienia i trzeba to zaakceptować a nie cofać sie do tylu i lamentować co bylo, ciekawe czy ktoś chcialby żeby dalej obowiazywaly w szkolach bicie linijka ciagniecie za uszy itp to nie bylo tak dawno.

  309. Marek Says:

    Proszę ” cofnąć się do tyłu ” i poczytać wypowiedzi, refleksje innych osób oraz artykuł wiodący. Nie zaprzeczam, że być może są szkoły przygotowane do nowego systemu! Pani chyba nie zrozumiała o co tu chodzi. Pozdrawiam. Autor.

  310. mama 6 latki Says:

    A Polacy nie są przygotowani na zadne reformy najlepiej żyć i użalać sie nad rządem ze nic nie robi a jeszcze gorzej jak cos robi. Parodia . A przygotowanie szkol wygląda znacznie lepiej niż wtedy kiedy zalozyl pan to forum wiec reforma jest i przewrażliwione mamusie niech odraczaja naukę do 8 nawet roku bo ustawa to przewidyje. A potem jej dorastajacy juz nastolatek powie coś ty mamusiu mi zrobila.

  311. Marek Says:

    Z ostatniej chwili, odwiedziłem jedną ze szkół podstawowych, gdzie w jednej klasie zgromadzono przeliczyłem: 58 dzieci 5 i 6 latków. Gdyby Pani 6 latka trafiła do takiej klasy to zapewne ton Pani wypowiedzi byłby bardziej realny. Nie rządu tu wina tylko tych, którzy bezkrytycznie popierają lub nie reagują na absurdalne pomysły niektórych decydentów. Gratuluję też wczesnej edukacji komputerowej 6 latki, mój synek w tym czasie bawił się klockami, czytałem mu bajki, książeczki, komputer był tylko dodatkiem. Teraz ma 8 lat pięknie i chętnie czyta. A mamusie nie są przewrażliwione tylko rozsądne, widocznie też w dzieciństwie dużo czytały. Tekst, który zamieściłem jest nadal aktualny tylko trzeba go przeczytać ze zrozumieniem. Autor.

  312. mama 6 latki Says:

    Tak najlepiej zdeptać kogoś kto inaczej myśli . Pan szanowny jest tutaj bezkrytyczny ale tylko dla siebie . Proszę zrozumieć o czym ja pisalam a nie zarzucać ze nie czytam bajek swojemu dziecku a edukacja komputerowa nie musi wyglądać tak jak pan to sobie wyobraża chcialam porownac ze dzieciaki w ówczesnym świecie maja duuuzo wiecej możliwości aby poznawać swiat niż pokolenie swoich babć i niestety nikt juz tego nie zmieni. A co do czytania moja córka juz czyta sama pewnie dlatego ze dokladnie tak jak pan tez ma rodzicow któzy duuuzo czasu poświęcają swojemu dziecku. Jeśli wiec mam zdanie odmienne to trzeba to uszanować bo sam pan zachecal do dyskusji . Rodzice nie maja sie czego obawiać i nie wierzę ze taka klasa powstala a dzieciaki byly zawsze łączone juz w przedszkolach w grupy dwóch roczników.

Dodaj komentarz