Stop! 6-latek w szkole, ustawowy bubel

Chore pomysły chorych ludzi

Pomysłodawcy powinni zasięgnąć opinii psychologów zajmujących się rozwojem psychiki 6 – latka.

Czy we wszystkim musimy doganiać Unię Europejską? Wykształcimy małe cyborgi, znakomicie orientujące się w informatyce, matematyce, a nie będące w stanie serdecznie i szczerze z uczuciem przytulić młodszego braciszka, pogłaskać pluszowego misia. To z nich w późniejszym okresie będą rekrutować się młodzi pacjenci poradni psychologiczno -pedagogicznych, a potem poradni psychiatrycznych.

Nie zabierajcie dzieciństwa, nieodwracalnego czasu, złotego okresu życia dziecka. 6-latek nie umie maskować i tłumić swych przeżyć emocjonalnych.

Prawie do końca okresu przedszkolnego, wskutek niepełnej dojrzałości układu nerwowego i niewykształconych jeszcze procesów hamowania, dziecko jest bardzo pobudliwe. Dlatego też nawet słabe bodźce mogą wywołać zarówno przykre, jak i przyjemne stany emocjonalne.

Emocje mają charakter przejściowy. Dziecko przechodzi bardzo łatwo z jednego nastroju w drugi, diametralnie od niego różny. Zmartwione i zapłakane za chwilę śmieje się i cieszy (M.Przetacznik-Gierowska, G.Makiełło-Jarża, Psychologia rozwojowa i wychowawcza wieku dziecięcego 1992, s.173).

Zdaniem wielu psychologów podstawowymi czynnikami wpływającymi na jakość rozwoju uczuciowego jest spokój, czułość oraz poczucie bezpieczeństwa, które wpływają na powstanie odpowiedniego „klimatu wychowawczego”. Klimat taki jest nieodzowny zarówno w domu rodzinnym, jak i w instytucjach wychowania przedszkolnego, gdyż atmosfera spokoju, życzliwości i poczucie pełnego bezpieczeństwa sprzyjają stopniowemu poszerzaniu się kontaktów społecznych dziecka (M.Kwiatowska, Podstawy pedagogiki przedszkolnej, 1985, s.246).

Czy do pracy z 6-latkami są przygotowani nasi pedagodzy? Program i metody pracy oraz organizacja zajęć dla dzieci 6-letnich powinny się znacznie różnić od tych adresowanych do 7-latków. Czy ktoś pomyślał o przeszkoleniu kadry pedagogicznej, skoro do tej pory nie ma ostatecznej decyzji w sprawie przesunięcia wieku rozpoczęcia obowiązku szkolnego?

Obawiam się, że nauczyciele nauczania początkowego nie są przygotowani do pracy z 6-latkami. Program studiów pedagogiki wczesnoszkolnej obejmuje bowiem nauczanie dzieci 7-letnich i starszych.

Pominę celowo problem nieprzystosowanych ławek, stołów, świetlic, boisk, bezpieczeństwa w szkołach.

Czemu to ma służyć? Po kompromitującej „kampanii mundurkowej” czeka nas kolejny ustawowy „bubel”.

A co Wy drodzy czytelnicy sądzicie na ten temat?

321 odpowiedzi na “Stop! 6-latek w szkole, ustawowy bubel”

  1. WYPOWIEDZ PANI MONIKI
    Moja córka poszła do „zerówki” od września jest 5-latką. Zostaliśmy zmuszeni do posłania dziecka do zerówki po pierwsze ustawą bo 6-latki miały obowiązkowo iść do szkoły,wiec 5-latki do zerówki. Po drugie telefonami ze szkoły,bo to mała miejscowość i każda „sztuka na wagę złota”, że jak nie zapiszemy dziecka, „to będą to musieli zgłosić odpowiednim władzom i będziemy odpowiadać za niedotrzymanie obowiązku”. Czułam, że to nie jest dobre zwlekaliśmy z zapisem do ostatniego dnia sierpnia z nadzieją, iż MEN pójdzie po rozum do głowy. Efekt jest taki, że przez pierwsze tygodnie kontakt z dzieckiem był utrudniony, nie chciała nic opowiadać, przychodziła po 5 godzinach i kładła się spać. Mówiła, że nie może rozmawiać, bo ją głowa boli. Nasze radosne dziecko przestało się uśmiechać. Nie mogłam jej dobudzić na 8 :00 do szkoły.Mówiła, że jest jej za trudno robić zadania w książce. Wreszcie przyszło to czego się obawiałam dziecko raz w życiu leczone antybiotykiem nagle zaczęło zapadać na zdrowiu. Efekt jest taki, że chodzi tydzień do szkoły resztę miesiąca jest chora. A ja już przy pierwszej nieobecności miałam telefon ze szkoły, że zbyt długo jej nie ma a program goni, żebym się nie zdziwiła jak będą „sensacje potem”. Nie pomagało tłumaczenie, że zaczęła chorować odkąd chodzi do zerówki. A teraz dowiaduje się, że dzieci z rocznika 2006 będą chodzić i drugi rok do zerówki. Pytam po, co to wszystko było ?? Ale kogo to obchodzi.Rodziców straszy się konsekwencjami, a kto poniesie konsekwencje za doświadczenia na naszych dzieciach? I wiem co piszę. Moje starsze dzieci kończyły szkoły w normalnym tempie i po co te zmiany, dla polityki?—————————-zgadzam sie z tym w 100 procentach.też tego nie moge zrozumiec.moja córka tez tydzień była a tydzien i dwa dni była chora.kolejne dni chodziła ale przy tym potwornie płacze i chodzi mi z podkrążonymi/sine aż oczkami ….NAJCHETNIEJ BYM JĄ WYPISAŁA Z TEJ ZERÓWKI I TAK ZA ROK POŚLE JA ZNOWU DO ZERÓWKI I BEDZIE ZNOWU Z INNYMI DZIECMI BO BEZPŁATNIE CHODZI TERAZ.PARANOJA JAKAS.CHOLERA JA NIE MYŚLE O NICZYM INNYM JAK TYLKO O CÓRCE CO ZROBIC ZEBY NIE MUSIAŁA CHODZIC TAM.

  2. Obecnie w klasach pierwszych mozna spotkac po kilkoro dzieci 6-letnich. Trudno sobie radzą na tle grupy 7-latków. Na szczęście z tych znanych mi osobiscie, sa one objętą fachowym wsparciem ze strony szkoły do ktorej uczeszczają. Ze czasu jak studiowałam,dowiadywalam się iż w wielu krajach edukacja dzieci 6-tenich to norma. Owszem mozna by nad tym pomyśleć, ale jezeli juz nam jako Polsce na tym zalezy…to czas przygotowania do tego powinien byc zdecydowanie dłuższy. Czas przygotowania dla kadry, dla rodziców i ich dzieci.

    Osobiscie twierdzę,że zabieranie tego roku z czasów dzieciństwa…myśle ze u nas jeszcze bardzo duzo potrzeba by edukacja wczesnoszkolna byla w formie kreatywnej zabawy, lub nauki poprzez kreatywną kierowana przez nauczyciela(tutora) zabawe.

  3. W pełni się zgadzam z przedmówczynią. Nie mogę słuchać argumentu w stylu: bo w innych krajach…Inne kraje, czyli te bardziej rozwinięte mają zaplecze finansowe i są w pełni przygotowane na rozwiązania, które usiłuje wprowadzić nasz rząd u nas na siłę. Posłałam dziecko jako 6-latka do szkoły i to była bardzo zła decyzja. Nie poradziło sobie emocjonalnie, a nauka? no cóż dzięki dodatkowym godzinom pracy w domu, jakoś było. Pedagodzy kompletnie nieprzygotowani do prowadzenia 6-latków w szkole. Zero zrozumienia i pomocy. Juz na pierwszej wywiadówce usłyszałam, że moje dziecko się nie koncentruje i nie siedzi w ławce przez 45 minut. Córka jest już w 3 klasie. Niedawno przeniosłam ją do innej szkoły, do klasy 6-latków właśnie. Jest o niebo lepiej, ale nawet sama wychowawczyni mówi, że ta 3 klasa, to taka klasa 2,5. Mam jeszcze maluszka z 2008, z końca roku. Nie wyobrażam sobie posłać jej do szkoły w wieku 5 lat, bo 6 jeszcze nawet nie skończy. NAMAWIAM PAŃSTWA BARDZO GORĄCO DO WALKI PRZECIW REFORMIE.ZBIERAJMY PODPISY!!!dodatkowe info na:http://www.rzecznikrodzicow.pl/gdzie-mozna-zlozyc-podpis-pod-referendum-edukacyjnym#overlay-context=gdzie-mozna-zlozyc-podpis-pod-referendum-edukacyjnym

  4. Pan doktor otworzył mi oczy na bardzo ważną sprawę. Do tej pory byłam za pójściem sześciolatków do szkoły, gdyż obserwując rozwój intelektualny mojej córki uważałam, że to będzie dla niej dobre. Jednak rzeczywiście rozwój emocjonalny przebiega u dzieci nieco wolniej i myślę, że pan doktor ma rację, iż można dzieciom tylko zaszkodzić przez przedwczesne posłanie do szkół.

  5. Szkoda mi mojej córki, bo ona (według obecnych przepisów) będzie musiała pójść do szkoły jako sześciolatek…ten sześciolatek to też pojęcie względne bo córka urodziła się 29.11.2008 r., czyli bedzie miała właściwie 5 lat i 9 miesięcy.
    Może ją spotkać sytuacja, że w klasie będzie razem z dziećmi, które będą miały prawie osiem lat (to te urodzone w styczniu 2007 r.)!!!!! To jakiś absurd!!! Program jest taki sam dla wszystkich!!! Nie wspomnę, ze rozwój emocjonalny dziecka pięćioipółleniego a prawi ośmioletniego to PRZEPAŚĆ!!! Szkoły, w miasteczku w którym mieszkam, nawet jeśli widzą potrzebę rozdzielenia roczników, to NIE MAJĄ na to warunków. Jestem załamana. Irytuje mnie fakt, ze „KTOŚ” uznał, ze wszystkie sześciolatki są gotowe do nauki w szkole bez pytania rodziców!!! Przecież jeszcze niedawno żeby posłać szesciolatka do szkoły trzeba było uzyskać pozytywną opinię poradni. Co się więc zmieniło, że raptem WSZYSTKIE SZESCIOLATKI bez żadnej diagnozy zostały uznane za gotowe do pójścia do szkoły???? Jakieś „CUDOWNE OŚWIECENIE” nastąpiło??? Rozumiem, ze są dzieci gotowe w wieku sześciu lat do pójścia do szkoły ale wiem, ze są też takie (i jest ich znacznie więcej!), które APSOLUTNIE do tej szkoły się nie nadają (i to nawet jeśli zdają testy „wiedzowe”)

  6. witam
    stoję przed problemem wysłać -latka do I klasy czy nie wysłać? wczoraj byłam na spotkaniu dla rodziców z paniami z poradni. po przedstawieniu wszystkich wymogów co dziecko powinno umieć, stwierdziłam że Krystyna to umie, a nawet jeszcze więcej, poza tym nie ma problemów z dojrzałością społeczną, z nawiązywaniem kontaktów itd.
    rozmawiając indywidualnie z panią z poradni powiedziałam jej to wszystko, a ona stwierdziła żeby śmiało posłać córkę do I klasy, bo ona po prostu będzie się nudzić powtarzając jeszcze raz ten sam materiał, bo program jest taki sam w zerówce dla 5-latków i 6- latków. kiedyś czytałam artykuł, w którym było napisane że dzieci mogą się nawet uwsteczniać powtarzając to samo…..
    naprawdę nie wiem co mam zrobić.
    aha, a co do rozwoju 7 – latków, mam porównanie i śmiem twierdzić że moja córka niczym nie odstaje, nawet dużo wyraźniej mówi, świetnie się z nimi dogaduje itd.
    na dobrą sprawę t można się doczepić każdego wieku dziecka że jest nie dojrzałem, że ma jakieś deficyty itd.
    tak naprawdę rodzice zostali sami z problemem wyboru, odpowiedzialnością za ten wybór itd.
    pozdrawiam serdecznie E.

  7. I znow zaczyna sie horror sprzed lat, nerwy rodzicow i tym samym dzieci. Mam corke urodzona w 2008roku i nie moge pojac jak to mozliwe, ze za rok ministrowie wysla ja do 1 klasy, kiedy to rodzice, ktorzy znaja dobrze swoje dzieci nie maja nic do gadania. Jak mozna wrzucic do jednego „worka” dzieci z dwoch rocznikow, gdzie roznica wieku moze siegac 23m-cy. Do tego jaka przyszlosc beda mialy te dzieci kiedy pojdzie 100% 6-ciolatkow i 80% 7-miolatkow. Ile osob na jedno miejsce bedzie na egzaminach na studia etc.
    Moja corka jest dzieckiem bardzo energicznym i juz stwarzajacym problemy na zajeciach dodatkowych i w przedszkolu, jedne panie sobie z nia radza, inne narzekaja, bo ciezko jej sie na czyms skupic. Poczucie wartosci ma moim zdaniem takie jak powinno byc, ale gdy trafia do grupy ze starszymi dziecmi to nie chce pracowac i powtarza jak mantre, ze ona tego co one nie potrafi i, ze nie nauczy sie, bo oni zaraz ucza sie czegos nowego. Gdy na zajeciach otworzyli mlodsza grupe i poszla do rownolatkow, jest chwalona i robi jedne z najwiekszych postepow w grupie. A sa to tylko zajecia dodatkowe, co wtedy bedzie w szkole, naprawde jest to przerazajace. W tym roku 6-ciolatki z corki grupy mialy spotkanie z psychologiem – moje dziecko juz nie bedzie badane, bo po co, jest obowiazek i musi dac rade, nikogo nie interesuje czy da sobie rade, czy nie spadnie jej samoocena, czy nie zniecheci sie do nauki itp. A wydaje sie, ze najwazniejsze jest polubic szkole, chyba jednak nie w naszym kraju… I jak to mozliwe, ze w tej chwili na ponad 20-cia 6ciolatkow, dwojka dzieci nadaje sie do szkoly wedlug psychologa, a za rok juz wszyscy beda sie nadawac.
    Corka zostanie jeszcze jeden rok w przedszkolu, gdzie bedzie ponoc przygotowywana do 1 klasy w szkole, za rok przeprowadzamy sie do zupelnie innego srodowiska, bedzie to dodatkowy stres i jeszcze ta szkola. Bedziemy mieszkac na wsi i do szkoly bedzie trzebalo corke dowozic dosc daleko, do tego najlepsze szkoly juz maja pelne listy dzieci do 1 klasy i wpisuja nas jedynie na liste rezerwowa z nikla nadzieja, ze sie dostanie. To juz jest problem z podstawowka, co bedzie dalej. Czy to nie podcinanie skrzydel juz w tak malym wieku? Mam nadzieje, ze rzad w koncu pojdzie po rozum do glowy. Nie glosowalam na nich, jednak nie spodziewalam sie, ze taki los zgotuja naszym dzieciom… Dolaczam do akcji http://www.ratujmymaluchy.pl moze uda nam sie odroczyc badz calkiem uchylic ta bezsensowna uchwale.

  8. w pełni popieram i w zupełności się zgadzam w naszej szkole podstawowej w Łasku pani dyrektor bardzo namawiała w zeszłym roku aby posłać sześciolatki do pierwszej klasy, jej argumenty posuwały się nawet do tego, iż rodzic krzywdzi własne dziecko pozostawiając je w zerówce, po pierwszym półroczu okazało się ( oczywiście nieoficjalnie bo oficjalnie nauczycielki twierdz, iż jest bajkowo)że sześciolatki w 1 klasie są opóźnione z materiałem, marzą o zabawie, nie mogą wysiedzieć w ławce a niektóre informacje zwyczajnie do nich nie docierają, mimo to nauczyciel musi biegać po przedszkolach i mamić rodziców, aby swoje dzieci wysyłały do szkoły

  9. Ludzie!w tym naszym rządzie nie wiedzą co wymyślić…najpierw ta idiotyczna ustawa,że w wieku kilku lat dzieci obowiązkowo będą musiały iść do przedszkola..potem ta kretyńska ustawa o podatku śmieciowym od osoby w rodzinie,a teraz jeszcze coś takiego?!Kto to słyszał żeby dziecko w wieku 6 lat szło do pierwszej klasy…w pewien sposób państwo na tym na nas zarabia…bo każdemu dziecku trzeba coś kupić do szkoły,poopłacać jakieś ubezpieczenia i inne duperele a oni mają od tego podatek…dzieci które pochodzą z biedniejszych rodzin i państwo wypłaca zasiłki będzie miało teoretycznie mniej do płacenia o cały rok…ale nawet nie o to chodzi..Chodzi o to,że dzieci w wieku 6 lat nie będą psychicznie,emocjonalnie gotowe na uczenie się w pierwszej klasie!Niektóre,owszem,są zdolne,ale jest mnóstwo dzieci,które mają problemy z nauką!Pamiętam,że chodząc do zerówki uczyłam się literek i cyferek,teraz z kolei w wielu szkołach tego nie ma,bo jest to zabronione!Doprawdy nie rozumiem tych wszystkich bezmyślnych ustaw i naszego „KOCHANEGO!” rządu…jak można kogoś zmuszać by posłał dziecko do szkoły wcześniej lub do klasy poziom wyżej?przecież rząd ani państwo żadnej matce nie płaci co miesiąc pensji za wychowywanie dziecka.Więc matka powinna sama decydować o pójściu dziecka do przedszkola.w wieku 6 lat dziecko powinno zawierać już bliższe znajomości z innymi dziećmi,nauczyć się działać w grupie,a nie czytać jak jakiś geniusz czy pisać kartkówki!!!mam dzieciątko 2-letnie i nie wyobrażam sobie,że zamiast spędzać beztrosko dzieciństwo to będzie musiało siedzieć i odrabiać pracę domową!!!DAJMY DZIECIOM SPOKOJNE I SZCZĘŚLIWE DZIECIŃSTWO!!!Wystarczy,że my się zacharowujemy bo nasi „inteligentni”panowie z rządu podnieśli wiek emerytalny tak,że 2/3 pewnie go nie doczeka… a tera chcą by nasze dzieci szybciej kończyły szkoły by zarabiały dla państwa…szkoda tylko,że nie podniosą minimalnej krajowej zarobków i nie stworzą więcej miejsc pracy!nie mają się czym zająć tylko uprzykrzają życie ludziom!!!!POWIEDZMY STOP.JESTEŚMY PRZECIW POSŁANIU 6-LATKÓW DO SZKOŁY!!!NIE ODBIERAJMY DZIECIOM DZIECIŃSTWA I POCZUCIA BEZPIECZEŃSTWA!!!!

  10. A ja myślę troszkę inaczej. Świat tak pędzi do przodu więc edukacja też musi zrobić krok do przodu. Mam córkę 6 letnią, chodzi do przedszkola od 3 lat, i chce się uczyć, chce pisać czytać, w przedszkolu tego nie uczą, więc moje dziecko się nudzi. Więc dlaczego ma nie iść do pierwszej klasy jako 6 latek, ma bawić się kolejny rok w nudne zabawy. A to jak wpłynie szkoła na psychikę dziecka- ha!ha!ha! To w domu kształtuje się psychika dziecka, mamusia i tatuś uczą przytulać misie, braciszka itd. A szkoła to nie wojsko!!! ludzie mam wrażenie że jesteście przewrażliwieni, i założę się ze wasze dzieci mają myte raczki 50 razy dziennie bo zarazki… a później alergie, brak odporności i choroby, co drugi z was pewnie nie ma czasu dla swoich pociech i posyła je do przedszkola od 3 roku życia, żeby ktoś inny poświecił im czas i kochał je zamiast was, i chcecie żeby tak było jeszcze rok dłużej. Hodujecie życiowych nieudaczników, nie odpornych na stresy, a jedynym rozwiązaniem takich dzieci jest później(gimnazjum) agresja, brak szacunku dla starszych nauczycieli i kolegów. Często słyszę: „moje maleństwo z plecakiem do szkoły, przecież krzywda, łzy…”. Nie! to nie tak działa. Chodzi o to by te dzieci uczyły się samodzielności i odpowiedzialności. Krzywda im się nie stanie. Tak myślę też że większość z was chce jeszcze na rok odłożyć obowiązki jakie spadną na was jako rodziców pierwszoklasisty. Bo przecież w pierwszych latach edukacji trzeba dziecku poświecić trochę więcej czau. A i tak w tym roku każdy zrobi jak chce, więc powodzenia w dokonywaniu słusznego wyboru. 🙂

  11. Wiadomo że od razu Krakowa nie zbudowano, i któreś dzieci muszą być tym pierwszym rocznikiem, ale szkoły będą robić wszystko żeby sobie poradzić. Za trzy lata nikt nie będzie pamiętał o problemie który teraz wszyscy mają, bo szkoły się dopasują, nauczyciele nabiorą wprawy, i nie będzie mieszanki 7 i 6 latków w pierwszej klasie. Więc odpuśćcie sobie i przyjmijcie zmiany z godnością, i wspierajcie swoje dzieci w domach, a edukacje zostawcie szkole czy przedszkolu.

  12. Znalazłam na innym forum i zgadzam się z tym w 100%:”Poznanie alfabetu zajmuje w pierwszej klasie sześciolatkom rok. Do tego postawy angielskiego (nic nowego, są już w przedszkolu) i obsługa komputera, oraz dodawanie i odejmowanie w zakresie do 10. I tyle. Reszta czasu to zabawa, w-f, kino, teatr, wycieczki. Jak ktoś twierdzi, że jego dziecko nie da rady tyle zrobić przez rok to bardzo współczuję dzieciom takich rodziców, którzy w nich nie wierzą.
    Warto dodać, że ku zmartwieniu wielu rodziców z dzieckiem trzeba też czasem popracować w domu – tzn pomagać mu w nauce, poświęcić czas. Nie jest to tak wygodne jak włączenie dziecku TV i to może boleć. „

  13. podstawa programowa to jedno, drugie to samopoczucie dziecka. Każde dziecko „se poradzi”, ale szkoła nie polega na tym żeby sobie dziecko jakoś dało radę. Jak poradzi sobie jako 6-latek to poradzi sobie jako 7-latek. Dlatego mój syn nie będzie zaspokajał ambicji tatusia i będzie rywalizował z młodszymi od niego o 2 lata 6-latkami. Będzie pisał te same testy, będzie oceniany tak samo jak inni o dwa lata młodsi koledzy i mając dobre wyniki bez problemu pójdzie do tzw. dobrego gimnazjum (bez ślęczenia po 4-5 godzin nad zadaniami). Dodatkowo jako większy i silniejszy „da se radę” w dżungli polskiej szkoły.

  14. Popierać wysyłanie maluchów w tym wieku do szkół mogą tylko tempe dzidy ,tak tempe jak ci którzy to wymyślili.Durne ludziska obudźcie się tu jest Polska a nie żadna Anglia,do Anglii to jeździcie myć klozety więc nijak mają się wasze porównanie do jakiegokolwiek państwa zachodniego. Polska to unijny szmotek z Tuskiem Debilem na czele. Jak można porównywać Polskę do np Niemiec czy Anglii jak tu zarabia się 10 razy mniej jak tam a ceny takie same. Kto wybiera takich cymbałów jak Tusk i ekipa jego nieudaczników??? Ciemny polski narodek pod wpływem obietnic utopijnych a potem narzeka.Macie waszą Zieloną Wyspę i tyrajcie do śmierci.

  15. Kolejnym pomysłem „mądrych ludzi” jest likwidacja bibliotek szkolnych. Nie mogłem uwierzyć, kiedy na drzwiach biblioteki jednej ze szkół podstawowych zauważyłem akcję protestacyjną dot. likwidacji bibliotek.Wszedłem do biblioteki i zapytałem czy to prawda? Tak, są nierentowne, nie przynoszą dochodów, trzeba zlikwidować!!!I Basta. Przecież na świecie są tablety, wiele szkół wycofuje się z książek, odezwą się zaraz zwolennicy nowoczesności na tym forum,głównie Ci co popierają start 6 latków w szkole. Bo to światowi ludzie, byli w Anglii, Szwecji i tam widzieli szkoły podstawowe dla 3 latków. Tam nie potrzebne są książki, są komputery, dzieci mają laptopy. Polemizować z nimi nie zamierzam. Może teraz zastanowią się światowcy do czego doprowadzą….Wątpię. A więc 6 latki do szkół a biblioteki zlikwidować!!!! Autor.

  16. A jak to wygląda później, bo nie jestem zorientowana? 17-sto latek kończy szkołę średnią, wyjeżdża na studia i mieszka sam w innym mieście? Czy jest możliwa taka opcja, żeby wynajął mieszkanie i sam w nim mieszkał skoro jest niepełnoletni? W tym wieku nawet prawa jazdy nie może mieć dzisiaj. Jak to wszystko wygląda potem?

  17. Przez wiele lat edukacja w Polsce była na najwyższym poziomie. Zostało wykształconych wielu wybitnych, znanych ludzi. Polscy naukowcy, pracownicy byli doceniani i porządani na całym świecie. Wartość miało poprawne posługiwanie się językiem ojczystym. Polska szkoła uczyła kreatywności i wyobraźni, ale przecież to teraz takie niemodne. Po co uczyć się tej nudnej ortografii, przecież w Wordzie samo się poprawi! Po co uczyć się liter, skoro na klawiaturze są i wystarczy je naciskać, coś z tego wyjdzie. Nie ważne, że dziecko nie umie poskładać poprawnie zdania, grunt, że umie obsługiwać komórkę i pilot od telewizora. Bo to teraz świadczy o jego szybszym i „lepszym rozwoju”. A potem żniwo będą zbierali logopedzi, psychologowie, psychiatrzy. Jakaś logika w tym też jest. Liczy się biznes i pieniądze,a wartości, emocje? Poszły do lamusa…
    Ci którzy popieraja reformę, bo „tak jest na zachodzie, bo tam już 3 latki idą do szkół”, niech spojrzą na to jak tam są przygotowane szkoły. A dwa do jakich absurdów tam dochodzi. 6- letni synek mojej kuzynki, która mieszka w Kanadzie ma terapeutę, bo „nie tak” trzyma długopis i z tego powodu może mieć problemy w nauce, bo nie będzie nadążał z robieniem notatek. Czy takich absurdów chcemy u siebie?
    Przecież zwolennikom reformy nikt nie broni posyłania dzieci wcześniej, to rodziców starszysz dzieci pozostawia się bez prawa wyboru.

  18. Posyłanie dzieci 6 letnich uważam za dobry pomysł. W zerówce dzieciaczki już uczą się liter, wykształca się w ich umysłach podstawowe pojęcia matematyczne. To nie jest już takie przedszkole do jakiego my chodziliśmy! Dzieci w tym wieku mimo, są zdolne do zajęć jakie przeprowadzane są z 7 latkami. A czy mamy wykształcone osoby? Uważam, że tak. Nie chodzi mi o teraźniejszych nauczycieli, ale o studentach uczących się na kierunkach wczesnoszkolnych i przedszkolnych. Nie zapominajmy o tym, że jeśli 6 letnie dzieci pójdą do szkół będzie więcej ofert pracy w tym kierunku. Jedynym minusem jest dostosowanie szkoły do przyjęcia dzieci. Jak już wspomniałam gotowością do nauki i do uczenia 6 latki nie różnią się wiele od 7 latków, natomiast problem może tkwić w dostosowaniu klasy dla tych dzieci. Dzieci 6 letnie mają inną budowę ciała, ale to wszystko można dostosować.
    6 latki do szkoły? JESTEM NA TAK? Ludzie co wam szkodzi, nie zabieramy im dzieciństwa.,,,

  19. Witam, temat ponownie powraca i mam wrażenie, ze nic się nie zmieniło od 2008r, jeżeli chodzi o przygotowanie szkół do reformy, bo ten sam tekst można dzisiaj napisać.
    —————————————————–
    DROGIE MAMY, TATUSIOWIE I WY WSZYSCY, KTÓRYM LOS DZIECIAKÓW LEŻY NA SERCU- MUSIMY DZIAŁAĆ- zostało mało czasu, do 1.VI.2013r. musimy zebrać przynajmniej 500tys. podpisów(mamy już ponad 200tys.
    ——
    Rodzice dalej próbują walczyć z głupotą:

    Na stronie http://www.rzecznikrodzicow.pl są dostępne wszystkie informacje o akcji protestacyjnej i formularze do zbierania podpisów indywidualnie w celu zablokowania reformy szkolnictwa.

  20. Bardzo trafna refleksja ten wątek jest absolutnym ciosem w ten absurdalny pomysł. Dziękuje Agnieszko , jestem ciekawy co na ten post odpowiedzą bezmyślni popieracze głupoty. Autor

  21. Ja jestem zadowolona, że moja córka ur. w lutym 2006 poszła do zerówki jako 5-latka. Przerabiała tam materiał który znała wcześniej, bowiem czytałam jej dużo książek, pokazywałam literki, dawałam jej kartkę i gdy miała na to ochotę przepisywała literki z książki. Ona lubiła to robić, lubiła gdy z nią siedziałam i poświęcałam jej czas. Także zanim poszła do zerówki to już zanała litery, potrafiła przeczytać składając po literce dane słowo, potrafiła dodawać i odejmować do 15. Liczenia nauczyłam ją licząc schodki wchodząc czy wychodząć z domu. Po prostu liczyłam aby ona słyszała, z czasem samo „weszło” jej do głowy. Dodawanie i odejmowanie też jakoś jej łatwo przyszło. Poprostu zadawałam jej pytania pokazując na palcach, ze jakby miała trzy cókierki i zjadła jednego to ile by jej zostało. Bardzo też lubiła grać w gry (jak miała 3-4 lata to bardzo dużo grałyśmy w grę ćwiczącą pamięć polegającą na odszukiwaniu dwóch takich samych obrazków), wręcz domagała się o to, aby grać z nią w tę grę. Chodziłyśmy bardzo dużo na różne place zabaw gdzie ona zawsze bardzo szybko nawiązywała kontakt z rówieśnikami. Jest bardzo wygadana. Nigdy nie narzekała na to że nie chce iść do szkolnej zerówki. Krótki wierszyk na pamięć zapamiętywała po przeczytaniu z 5 razy na głos. W jej przypadku zerówka się sprawdziła. Sale miała przystosowaną do nauki jak i do zabawy. Gorzej było z łazienką. Pani wychowawczyni bardzo mądra kobieta, starała się podchodzić do każdego dziecka indywidualnie. Z angielskiego nigdy nie miała nic zadane do domu, tyle ile nauczyła się w szkole podczas zabawy, czy na podstawie opisywania obrazka to pamiętała i tyle.

  22. Całe zamieszanie tak naprawdę wynika z tego, że Polacy to naród panikarzy: przede wszystkim zero zmian bo na pewno będzie źle. Człowiek, gdy tylko ma taką możliwość potrafi rozwijać się w każdych warunkach. Oczywistym jest, że każda zmiana nastręcza minusy jednakże chcemy jako kraj się rozwijać a nie stać w miejscu. Drastyczna i trudna na pierwszy rzut oka dla niektórych zmiana nie oznacza, że będzie niekorzystna: to czy dziecku zabierze się dzieciństwo zależy wyłącznie od rodziców, rodziny. Negatywne nastawienie, że „o jejku niestety już musisz iść to tej wstrętnej szkoły” oczywiście spowoduje niechęć do nauki no i w konsekwencji niedojrzałość emnocjonalną. Przecież nikt nikogo nie zmuszał do tego aby miał dzieci. Dzieci wymagają uwagi i dojrzałych postaw dorosłych i to kształtuje kręgosłup mralny i dojrzałość emocjonalną, to dojrzali rodzice to kształtują i ich umiejętność przystosowania się do zmian. Reforma będzie sprawdzianem dojrzałości. Korzystanie z pomocy terapeuty (i nie ze względu na „nie tak” trzymanego długopisa) nie jest niczym wstydliwym ani upokarzającym. Przecież tak naprawdę bycie rodzicem jest rolą niezwykle trudną i nikt się do niej nie przygotowywał – terapeuta, psycholog czy pedagog są ogromną pomocą. Terapeuta np. to specjalista, który zajmuje się najważniejszym narządem jaki mamy – mózgiem (to w dużym uproszczeniu). Niestety do tego trzeba też dojrzałości aby umieć poprosić o pomoc. O ile prościej byłoby zrobić tak czasem? Przecież w końcu chodzi o drugiego człowieka a nie jak większość zwykła mówić „moje dziecko” co sugeruje własność a na tym świecie nikt nie jest niczyją własnością.

    Ktoś się skarży, że dzieci będą musiały iść szybko do pracy, że to rząd szuka kasy itd. I co z tego? Jak przychodzi do wyborów to ktoś ten rząd wybiera. Ktoś chciałby aby mu stworzono miejsce pracy, żeby mu dano i że przez tą reformę dzieci będą musiały wyjechać za chlebem za granicę. Co to za problem żeby stąd wyjechać? Skoro tutaj tak źle i wszyscy narzekacie? Przecież jak nie taka zmiana to za chwilę będzie inna. Poza tym dzisiaj wyjazd za granicę to jak wyjazd do innego miasta. Trzeba być odpowiedzialnym za siebie i mieć jaja a nie liczyć wciąż na to, że mi ktoś coś da lub stworzy. Myśleć. Chcieć. Każdy człowiek ma mózg żeby myślał i te dzieci mają szansę nauczyć się szybciej myśleć. Najlepiej powiedzieć nie mogę, za trudne.

    Konkludując: Polacy to kraj bojażliwy i może warto wyjść ze strefy komfortu i przełamać strach nawet jeżeli miałoby to się skończyć kontaktem z psychologiem czy terapeutą co moim zdaniem przydałoby się i należałoby się każdemu jak wizyta u stomatologa, którą każdy od dziecka ma zakodowaną. Jakoś wyszyscy wiedzą, że mają dbać o zęby, kobiety biegają do ginekologów, robimy badania przesiewowe a co z najważnieszym -stanem naszej głowy? STRACH – tabu XXI wieku. I o to tyle hałasu.

  23. Gdyby autorka tego postu wnikliwie zapoznała sie z istotą problemu to nie wypisywałaby takich absurdów.Widać reaguje Pani impulsywnie z potrzeby chwili, myli pojęcia. Ale cóż tak jest jak ktoś pisze bez zastanowienia się, bez głębszej refleksji.A Polacy nie są narodem bojaźliwym tylko rozsądnym i mocno doświadczonym przez los i już nie dają się nabierać na obiecanki szczególnie jeśli chodzi o dobro dziecka, wiedzą, że nie o dobro ich dzieci w ustawie idzie. Niech Pani raz jeszcze przeczyta ze zrozumieniem wpisy pedagogów, ludzi rozważnych, którzy głęboko przeanalizowali problem i raz jeszcze dokona autokorekty i samokrytyki. Nie musi się Pani ze mną zgadzać, bo nie oto chodzi żeby sobie kadzić ale o rozsądek i poważną refleksję. Autor.

  24. „Nie ma dzieci, są ludzie”- Janusz Korczak.

    Panie Marku jako osoba dorosła pisze jak małe dziecko „Niech Pani…” itd, itp. więc zrozumiałe skąd w Panu te wszystkie obawy przed zmianą. To tylko potwierdza moją wypowiedź i moje zdanie i przekonanie.

    Przyda nam się rewolucja…

    Dziękuję za komentarz. Życzę więcej wiary i optymizmu. Pozdrawiam. Agnieszka.

  25. Wyslanie do szkoly 6 latka jest bardzo dobre dla dziecka, szybko sie uczy, zaprzyjaznia z innymi dziecmi i oswoi sie ze szkola. Moja corka uwielbia szkole,poszla do niej w wieku 5 lat i juz po pol roku umie liczyc i zaczyna pisac. Fakt jest jeden, szkola jest polaczona z przedszkolem, grupy sa max 12 osob i zyjemy w UK. Pomysl dobry ale w Polsce pewnie wykonanie bedzie do bani.

  26. Panie Marku, rozumiem ze broni Pan swojego zdania i nie przyjmuje zadnych argumentow. Oczywiscie czytajac Pana komentarze nie zarzucam klamania i naciagania faktow a jedynie niewiedze. Jesli powie Pan w Angli ze biblioteki sa nie potrzebne lub ze dzieciom wystarczy sprzet elektroniczny zamiast ksiazek to rozbawi Pan ludzi lub wezma Pana za heretyka. Radze zapoznac sie z realiami danego kraju, programem nauczania, przystosowaniem budynkow itd. Mam tylko nadzieje, ze nie wierzy Pan w bezstresowe wychowanie, uzywanie wozkow dla dzieci do 7 roku zycia, obowiazek szkolny „im pozniej tym lepiej” bo szkoda dziecinstwa oraz zmniejszenia programu nauczania ze wzgledu na ciezar ksiazek.

  27. Bronię zdrowego rozsądku.Pani Agnieszka cytuje Korczaka tak nie do końca trafnie a w polskich szkołach biblioteki likwidują, bo nie przynoszą dochodu. W wielu miastach zlikwidowano większość księgarni, bibliotek, czytelni. Dobrze, że pomysłodawcy mają za sobą takie osoby jak Pani, bo mogą spać spokojniej, zawsze mogą zacytować Pani argumentacje.
    Warto zapoznać się z refleksją Radka dot. wysłania dziecka 6 letniego do szkoły. Jestem przekonany, że umywalki w tej szkole w UK są zainstalowane na takiej wysokości, by dziecko mogło umyć ręce. O jaki więc optymizm i wiarę idzie Pani Agnieszce. Myślę, że nie zna Pani realiów polskich szkół. Gdyż takie argumenty przytaczać może osoba, nie odwiedzająca szkół wiejskich, nie rozmawiająca z przerażonymi nauczycielami, często nie ze swej winy nie przygotowanymi do pracy z 5 czy 6 latkiem. Jedna z nauczycielek stawiająca oceny w pierwszej klasie argumentowała, że musi tak robić gdyż nikt ją nie przygotował do innej metodyki ocenianiania, nigdy nie pracowała z tak małymi dziećmi i nie ma czasu na zabawę w słoneczka i uśmiechy. Dzieci nie nawidzą jej przedmiotu, boją się i płaczą. Pani Agnieszko, miast zarzucać brak wiary i optymizmu komukolwiek warto zagłębić się w istotę problemu. Pomysł dobry ale nie w Polsce.W Polsce wykonanie pewnie będzie do bani. Już jest do bani. Dziękuję Panu Radkowi. Autor.

  28. Dzieci 5, 6, 7 letnie mają nie tylko inną budowę fizyczną ale zapomina Pani, że mają również inną konstrukcję psychiczną.Autor

  29. I w tym tkwi problem. Dziękuję Pani Beato. Mądre to i sprawiedliwe o czym Pani pisze. Ale cóż, osoby popierające chorą reformę nie czytają takich wypowiedzi. Rzeczywiście w Belgii 3 latki posyła się do szkoły. Dlaczego nie w Polsce. 3 latki marsz do szkoły.Autor

  30. Pani Agnieszko, traktuję temat zbyt poważnie i nie w głowie mi odbijanie piłeczki czy uświadamienie osób, które nie chcą posłuchać innych. Ja proszę tylko o głeboką analizę problemu, niech Pani nie polemizuje ze mną tylko z rodzicami, pedagogami, którzy praktycznie doświadczają absurdu, który tak bardzo Pani broni.
    Niech Pani przekona ich ale mądrymi i rozważnym argumentami. Mnie właściwie ta sprawa nie dotyczy, bo dzieci moje na szczęscie są już poza zasięgiem chorego bubla.

  31. Posłałem mojego jedynaka do szkoły jako 6-latka po tym jak przez 2 lada w przedszkolu nie został nauczony niczego ,bo wychowawczyni nie była w stanie poskromić 30 osobowej grupy. W szkole nastawionej wyłącznie na sukces nikt nie stara się o indywidualistów więc do lutego nikt nie zauważył niedosłuchu ( powód prawdopodobnie organiczny – nawrotowy przerost III migdałka ) i zaczęły się problemy. Ktoś kto gorzej słyszy gorzej czyta a co za tym idzie zostaje w tyle z wiedzą którą w szkole posiąść musi. Teraz wprowadzono w klasach I-ch egzamin końcowy ,którego niezaliczenie poskutkuje brakiem promocji do II klasy. Kara to może być dla niego za nadmierną ambicję rodziców albo za średnią 4,0 wynikającą ze stopni. Bo jak wiadomo najwięcej czytania jest z polskiego i tylko tam ma problem.

  32. Może ten post obudzi Panią Agnieszkę i pozostałych wielbicieli ustawowych bubli, może Pani Agnieszka wypowie się na ten temat i na inny np. projektu likwidacji bibliotek szkolnych, bo są nierentowne. Smutna to prawda o której Pan pisze Panie Ireneuszu. Dzieci żal. Autor

  33. jestem za prawem wyboru. moje dziecko jest wcześniakiem z 32 tyg.( odstoje od rówieśników wzrostem do dziś ) urodzonym 28 grudnia 2009 i będzie musiał podjąć naukę z dziećmi nawet o 1,5 roku starszymi większymi …..

  34. Jak najbardziej popieram…jak to mozliwe aby 6 cio letnie dziecko mialo isc do szkoly…gdzie dziecinstwo…co wy robicie zastanowcie sie…!!!zyjemy w jakims masakrycznym MATRIXIE czy jak..? przeciez to jest CHORY POMYSL CHORYCH GLOW …jak dla mnie jest to nie do przyjecia !!!!

  35. No dobrze,a jeśli siedmiolatek jest z 1 stycznia a szesciolatek z 29 grudnia to niby, który jest bardziej rozwinięty emocjonalnie? i w czym problem? niejednokrotnie jest to różnica kilku miesięcy-nie dramatyzowalabym tak bardzo bo czasem ten szesciolatek bardziej nadaje się do szkoły niż ten kilka miesięcy starszy kolega !!!!!!!!!!!!

  36. Witam.
    Mam córkę w wieku 6 lat. Mimo że pisze i czyta samodzielnie chciałem ją wysłać do zerówki. Jak Urząd Miasta załatwił sprawę(?) – wyciął fundusze na świetlicę. Nie ma opiekuna na świetlicy. Szkoła nie ma funduszy. Formę tą mają realizować wychowawcy ale.. od 1 klasy szkoły podstawowej. Można wprowadzić ustawę?-można i to za zgodą rodziców. Zerówka jest lecz o godz. 13.00 należy odebrać dziecko. Zgodnie z prawem i bez brudzenia sobie osobiście rąk. Dyrektor szkoły rozłoży ręce i powie – nie mam kasy,nie mam etatu.
    Szkoła Podstawowa Nr 5 w Siedlcach.

  37. Czy czytając taki post, chociażby ten jeden a takich sytuacji znam setki, zwolennicy i pasjonaci reformy nie powinni się wstydzić, że popierają tak beznadziejny bybel prawny? Ludzie opamiętajcie się, poczytajcie wpisy światłych , mądrych ludzi chociażby na tym blogu. Zastanawiam się nad bezmyślnością, bezkrytycyzmem zwolenników reformy. Raz jeszcze odpowiadam. Nie!!! tak fatalnie przygotowanej. reformie. Zamiast bełkotać przed kamerami o wspaniałym projekcie pomysłodawcy powinni przygotować szkoły, nauczycieli, pedagogów szkolnych, boiska, sale, toalety, program. Ślepi wyznawcy pomysłu, smutni jesteście. Autor.

  38. Napewno są dzieci które bez najmniejszego problemu poradzą sobie, ale nie wszystkie dzieci są zdolne i nawet przyśpieszenie edukacji nie doprowadzi ich do tytułu dr.

    Na zachodzie jest wiele ciekawych rozwiązań, które funkcjonują ale tam też mamy zupełnie inne warunki.

    Myślę, że dobrym pomysłem była by zasada dobrowolności.
    Jeżeli dziecko jest zdolne i potrafi szybciej opanować materiał niż inne a zapewne takie są. Dlaczego ich trzymać na siłę w obowiązującej go klasie. Niech zdaje egzaminy i na podstawie tego przydzielany do konkretnej klasy.(Np w Niemczech już są 17 latki na studiach zdolni utalentowani nie hamujmy tych ludzi to nasz potencjał, ALE POMYŚLMY O SŁABSZYCH, NIE WYKAŃCZAJMY ICH.

    Z POZDROWIENIAMI DLA WSZYSTKICH

  39. Też jestem mamą pięcioletniego dziecka,które w przyszłym roku powinno iść do szkoły,ale dzięki Bogu jest dzieckiem urodzonym w drugim półroczu,a i tak pójdzie jako sześciolatek do szkoły,bo urodziło się w grudniu 2008r.I powiem szczerze,jeżeli byłoby inaczej tzn.byłoby urodzone w pierwszym półroczu ,to ja zrobiłabym wszystko żeby nie poszło do szkoły jako dziecko sześcioletnie,bo znam moje dziecko i wiem że chciałoby dorównać grupie ,bo jest bardzo ambitne ,a to oznaczało by wieczną gonitwę za dziećmi z jego klasy,które mogą być starsze od mojego dziecka nawet półtorej roku.Ktoś się zdziwi skąd te półtorej roku, a to całkiem prosty rachunek otóż dziecko urodzone w styczniu 2007 i dziecko urodzone w czerwcu 2008 będzie w pierwszej eksperymentalnej klasie.I naprawdę odwiedziłabym wszystkie poradnie psychologiczne,żeby tylko pomóc swojemu dziecku i nie posyłać go do szkoły jako dziecko sześcioletnie.Być może moje dziecko poradziłoby sobie w szkole ,ale ja mu tego stresu związanego z wieczną gonitwą za starszymi dziećmi z jego klasy ,nie zafunduje.I szczerze powiem niech TO Moje Dziecko będzie tym starszym,mądrzejszym dzieckiem ,które nie musi ciągle gonić aby dorównać klasie…….to naprawdę są tylko małe bezbronne dzieci ,które nam dorosłym UFAJĄ i wierzą w to ,że my dorośli robimy wszystko ,aby były bezpieczne i szczęśliwe.CZY ABY NA PEWNO?????skoro chcą odebrać im ich dzieciństwo…….

  40. Szkoły nie są przygotowane do zajęcia się 6 latkami! Byłoby to możliwe, gdyby klasy liczyły do 20 uczniów, a w kazdej byłoby 2 nauczycieli – jeden prowadzący wątek lekcji, drugi wspomagający dzieci. Tak się dzieje w państwach zachodnich.
    Moja córka nauczyła się czytać w wieku lat 3,5 , w ciągu 3 miesięcy – chciała, bawiłysmy się w naukę…
    W przedszkolu czytała bajki innym dzieciom.
    Dziecko powinno uczyć się liczyć, czytać tak wcześnie jak to możliwe, ale nie w szkole, która nie moze mu zapewnić tyle ruchu, odpoczynku i krótkich okresów skupienia jak przedszkole.
    Mądre przedszkolanki przygotowują tak dzieci do nauki w szkole, przez zabawy , śpiewanie, lepienie , wycinanie, że te opanowują wszystko w lot w klasie I.
    Teraz nawet programy w szkołach zostały tak okrojone, ze 7 latki mają za mało gimnastyki, plastyki, muzyki ( a wszystko to wspomaga nauczanie innych przedmiotów) i bardziej się męczą w szkole, niż kiedyś.
    Nie mówiac o tym,że przy tak licznych klasach na jakie sobie ,,pozwolono,, dziecko ginie w tłumie, a nauczyciel nie jest w stanie zauwazyć jego potrzeb i problemów – o nauczaniu wielopoziomowym (też dzięki ostatniej, mordującej poziom nauczania , reformie) nie ma juz mowy.
    Taka jest smutna prawda. Z przykrością stwierdzam, ze pani minister nie ma pojęcia o organizacji szkolnictwa, a ludzie, którzy w sejmie dyskutują na ten temat szukają tylko oszczędności i za nic mają terazniejszosc i przyszłośc naszych dzieci.

  41. Pani Agnieszko – przeczytałam także Pani wypowiedzi i pomyślałam tak: ludzie powinni ,,mieć jaja,,(Pani słowa), czyli taki np. emeryt, któremu na życie nie starcza i jest juz za słaby, aby dorabiać to co powinien zrobić, aby przeżyć, gdy opłaty rosną, a on już na leki potrzebuje….
    Dziecko jest też bezradne, jak ten emeryt, a jak jakieś wady ma to zginie w naszej polskiej, przeładowanej szkole, która zupełnie na psy zeszła po ostatniej reformie oświaty.
    Nauczycieli zarzucono bezsensowną robota papierkową nie do przerobienia, dołożono im dzieci do klas, poobcinano potrzebne przedmioty – szkoła nie jest teraz przyjazna dla nikogo, a najbardziej dla maluch, który może się zmarnować w takich warunkach.
    60% rodziców nie wie też jak dziecku pomagać – walczą o przetrwanie, a wielu widzi dzieci co parę miesiecy, bo tu na rodzinę nie moze zarobić….
    Pani Agnieszko, proszę się uwaznie rozejrzeć.

  42. witam ja również chciałam się podzielić swoją opinią. więc tak: jestem mama 5-cio latka (30 rudnia 2008)mój syn poszedł od drugiego wrzesnia do przedszkola i tu sie zaczyna w przedszkolu jest mieszanka 4,5i 6-cio latki poprostu jakas rzeżnia jak dla mnie.po pierwszym tygodniu nauki wychowawczyni powiedziala mi ze ma bardzo duze klopoty z kolorowaniem nie potrafi kolorowac malych elementów- pomyslalam dobrze zakupilam kolorowanki i cwiczylam z nim efekt:poprawa w stopniu nieznaczącym (słowa wychowawczyni)przez wakacje drukowalam mu z pewnych stron różne cyferki literki do pisania zeby mniej wiecej wiedzial o co chodzi w drugim tygodniu szkoly moje dziecko wzielo te kartki pochwwalic sie wychowawczyni efekt: rozmowa na która zostalam zaproszona przez pania dyrektor wychowawczynie i pedagoga dotyczaca tego że skazuje swoje dziecko na duze opuźnienie w rozwoju poprzez cwiczenie z nim tych właśnie wspomnianych literek i cyferek gdyz pani dyrektor uswiadomila mi ze dziecko ma sie ich nauczyc w pierwszej klasie i na to sa wytyczne a ja mu poprostu mieszam przez co puzniej bedzie go trudniej przestawic. zapytalam szanowna kadre czy to jest moje dziecko czy oświaty bo juz nie wiem. ponadto pod koniec drugiego tygodnia nauki zostalam upomniana przez wychowawczynie ze moje dziecko powinno juz płynnie liczyc do 10ciu dodawac i odejmowac i to wzrokowo bez liczenia po koleji. ja mam juz DOSYĆ!!!za rada pani wychowawczyni ktora nakazała mi ciągle cwicenia w domu z synem pochowalam wszelkie zabawki i dostaje je po godzinne uczenia, niestety nie przynosi to oczekiwanych efektów wrecz przeciwnie od kilku dni mój syn rano wymiotuje gdy tylko uslyszy ze ubieramy sie do szkoły. a wychowawczyni bardzo utrudnia prace to ze nie dorównuje 6-cio latkom

  43. Ludzie,kolejny temat zastępczy darmozjadów z sali sejmowej…najlepiej odebrać kobietom prawo do decydowania o ciąży,pozwolić homo innym na wychowywanie dzieci?
    /dwie mamusie czy ojciec do kwadratu/zabronić in vitro…jeśli nie mogą są gorszymi ludzmi od np. k….y piep…..cych się poza pa……mi,lekarzy dorabiających podczas godzin pracy prywatnie,tzw.szarej stefy piorącej pieniądze….. etc.etc….teraz przyszła kolej na maluchy….minął wyż demograficzny. Nauczycieli jest ogrom,należy zapewnić im pracę..gdzie szafki na podręczniki dla maluchów w szkołach?Może posłowie zaniosą im 5kg.tornistry do szkoły?Który z posłów posyła własne dziecko czy wnuka do szkoły pieszo,w czasie deszczu czy śnieżycy,po ciemku?Dziecko obciążone podręcznikami,nie jednokrotnie głodne,zmęczone???????We własnym,bez mózgowym interesie macie w d…e całe społeczeństwo,któro powierzyło wam własny los dając wam bilet posła…..

  44. prośba do genetyków….kastrujcie ludzi ,którzy w prokreacji nie wydadzą na świat potomstwa gotowego już w kołysce do różniczek…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *