Depresja – kalectwem duszy

Trzeba mieć dużo wyobraźni i zdolności wczuwania się, by wejść w świat depresyjny. A trzeba jednak wejść w ten świat, aby choremu naprawdę pomóc" - Antoni Kępiński

Czym jest depresja ?

Stany pogorszenia nastroju mogą przyjmować różne odcienie od „fizjologicznego” smutku poprzez przygnębienie, uczucie obojętności aż do głębokiej depresji. Ludzie cierpiący na depresję są niezdolni do cieszenia się z czegokolwiek, cierpią jeszcze bardziej w chwilach, które dotychczas wydawały się radosne.

Smutek, przygnębienie są emocjami, których doświadcza każdy człowiek wielokrotnie w trakcie swojego życia. Ich pojawienie się nie zawsze związane jest z depresją.

Rozpoznać to zaburzenie można dopiero gdy stanom obniżonego nastroju towarzyszą dodatkowo inne objawy m.in. poczucie braku energii, niemożność przeżywania radości, niska ocena własnej wartości oraz gdy trwają odpowiednio długo, tzn. ponad 2 tygodnie.

Objawy

jest smutny, bez chęci do działania, jakby bez energii życia. Nawet drobne, podstawowe czynności życia codziennego są dla niego ogromnym wysiłkiem. Ma niską samoocenę, czuje się balastem dla rodziny. Nie ma wizji przyszłości.

Funkcjonuje z ogromnym poczuciem winy (poczucie winy  a nie krzywdy- bardzo charakterystyczny objaw prawdziwej depresji).

W skrajnych sytuacjach miewa myśli i tendencje rezygnacyjne, wręcz samobójcze. W najcięższych stanach mogą występować urojenia depresyjne, w których treściach dominuje wina, kara, grzech. Czasami pojawiają się nawet omamy węchowe (odczuwanie "zapachu"zgnilizny, śmierci). Rano budzi się z niechęcią do życia, po południu może ulec nieznacznej poprawie.

Charakterystyczne dla depresji są zaburzenia snu. Trudności w zaśnięciu, budzenie się w środku nocy, czasami z koszmarami sennymi. U niektórych osób występuje brak apetytu powodujący spadek masy ciała.

Depresja maskowana

Depresja maskowana jest stanem, w którym w obrazie chorobowym dominują objawy somatyczne. Tu obniżony nastrój jest na dalszym planie.

Pacjent często trafia do poradni ogólnej, do lekarza rodzinnego i skarży się na dolegliwości sercowe, uczucie duszenia, ciężaru w ok. serca, podaje dolegliwości gastryczne, nieokreślone bóle w jamie brzusznej, zaparcia, bóle głowy, kobiety trafiają do ginekologa z zaburzeniami miesiączkowania.

Badania diagnostyczne wykluczają tło somatyczne, ordynowane leki przeciwbólowe nie przynoszą ulgi pacjentowi. Dopiero skierowanie do psychiatry okazuje się skutecznym posunięciem.

Zaburzenie depresyjne może pojawić się jako pojedynczy epizod i czasami może ulec samoistnemu wyleczeniu. Najczęściej jednak nieleczona depresja nawraca i każdy kolejny nawrót bywa głębszy od poprzedniego.

Objawy psychologiczne depresji

  • Obniżenie nastroju
  • Lęk
  • Anhedonia - brak zdolności odczuwania przyjemności
  • Pesymistyczne zapatrywanie się na życie aż po całkowitą utratę nadziei
  • Utrata dotychczasowych zainteresowań ( hobby)
  • Zaburzenia koncentracji uwagi
  • Osłabienie pamięci
  • Trudności w podejmowaniu decyzji
  • Utrata energii, stanowczości
  • Utrata poczucia własnej wartości
  • Utrata wiary w siebie
  • Utrata zdolności do wydawania własnych sądów
  • Brak zainteresowań seksualnych
  • Poczucie winy
  • Poczucie beznadziejności
  • Powracające myśli o śmierci

Objawy somatyczne

  • Zaburzenia snu (bezsenność lub nadmierna senność)
  • Przewlekłe dolegliwości bólowe
  • Bóle głowy
  • Bóle karku, pleców, okolicy krzyżowej, stawów
  • Bóle w klatce piersiowej, uczucie ciężaru w piersiach.
  • Uczucie ciężkiego serca
  • Dolegliwości gastryczne: zaparcia, biegunki, skurcze w jamie brzusznej
  • Suchość w ustach
  • Obniżona temperatura ciała, uczucie zimna

Objawy psychomotoryczne depresji

  • Obniżenie napędu, spowolnienie psychoruchowe
  • Brak aktywności ruchowej
  • Ograniczenie komunikowania się
  • Utrata energii życiowej
Odpowiedz na pytania tak lub nie na objawy wyszczególnione przez Światową Organizację Zdrowia (WHO – World  Health Organization). Jeśli przez na co najmniej 2 tygodnie występuje u Ciebie 5 spośród niżej wymienionych objawów (odpowiedziałeś na TAK na przynajmniej 5 pytań), może to oznaczać, że cierpisz na depresję.
  1. Czy przez większość dnia jesteś smutny, czy często płaczesz?
  2. Czy występuje u ciebie brak zainteresowania wykonywaniem codziennych czynności
  3. Czy czujesz się zmęczony każdego dnia?
  4. Czy  Twój apetyt się zmienił, czy straciłeś lub przybrałeś na wadze?
  5. Czy źle sypiasz, czy cierpisz na bezsenność lub nadmierną senność?
  6. Czy czujesz się nadmiernie niespokojny, podniecony, czy inni to zauważają?
  7. Czy masz trudności ze skupieniem uwagi i myśleniem niemal każdego dnia, nowe proste  zadania  wydają się trudne do rozwiązania a decyzje niemożliwe do podjęcia?
  8. Czy czujesz się bezużyteczny i masz poczucie winy prawie codziennie?
  9. Czy odczuwasz napięcie?
  10. Czy myślisz o śmierci, o samobójstwie?

178 odpowiedzi na “Depresja – kalectwem duszy”

  1. 10 na 10 od 6 miesięcy od kiedy zmarła moja mama na raka.
    Dwie próby samobójcze 1,5 miesiąca temu niestety kabel się urwał i próba zaczadzenia, żałuję że się nie udało bo każdy dzień bez mamy jest nie do zniesienia. Uzbierałem już psychtropy i nasenne teraz musi się udać…

  2. 9 odpowiedzi na tak. Bardzo tęsknię za prawie zapomnianą radością życia. Ta okrutna świadomość poczucia winy odebrała sens, siły na kolejne jutro…

  3. Życie straciło dla mnie jakikolwiek sens. Zawsze byłam skupiona na innych . potrzeby moich bliskich były zawsze na pierwszym miejscu. Wydawało mi się ,że jestem szczęliwa jeśli sprawiam radość innym. Moje życie poświęciłam rodzinie. Zrezygnowałam z pracy zawodowej i dzisiaj już wiem ,że był to wielki błąd.Prawie 5 lat temu mąż powiedział mi ,że mnie zdradzał przez ponad rok i teraz ta kobieta spodziewa się dziecka. Nie potrafię opisać co wtedy poczułam. Przez tydzień nic nie jadłam mój świat się zawalił. Postanowiliśmy ratować nasz związek. Narodziny jego dziecka, jego wizyty w domu tej kobiety ,spotkania z dzieckiem. Nie byłam w stanie tego zaakceptować. Nie potrafiłam być silna aby przetrwać.Efekt był taki ,że się wyprowadził do niej i dziecka. Zaczęłam pić .przez 8 miesięcy nie rozstawałam się z butelką, chciałam zapomnieć chciałam umrzeć. Zadawałam sobie pytanie dlaczego? Moja znajoma zaproponowała mi wyjazd za granicę do pracy. Pomyślałam ,że może to będzie dobre wyjście . Może pobyt z dala od problemów wyciszy emocje. Przez rok jakoś dawałam radę .teraz wiem ,że to nie było najlepsze wyście. Czy w ogóle jest jakieś wyjście? Czuję się tutaj bardzo samotna. Każdego dnia nie mam siły rano aby wstać z łóżka ,przedłużam tą chwilę…i wstaję z płaczem. zamknęłam się w sobie ,stronię o ludzi unikam z nimi kontaktu.Zamykam się też przed najbliższymi. Czuję się bardzo źle mam ciągłe bóle głowy , jestem apatyczna ,brak mi energii ,bardzo źle sypiam. Budzę się w nocy czasem zlana potem….Myślałam ,że jeśli w moim życiu pojawi się nowy mężczyzna to wszystko zmieni się n dobre. Pojawił się człowiek ,który chciał ofiarował mi miłość. Ja nie potrafiłam tego przyjąć. zamknęłam się w sobie jeszcze bardziej.A mój mąż założył nową rodzinę ale nieustanie szuka ze mną kontaktu. Ja myślę ,że robi to aby się lepiej poczuć i zabić wyrzuty sumienia. Moje uczucia do niego nie wygasły i przez to czuję się jeszcze gorzej…Wiem ,że piszę może chaotycznie ale trudno przelać mi na papier to wszystko co czuję w teście odpowiedziałam na wszystkie pytania ..tak..

  4. witam!!! ja mam tez wiele problemow.od 14 lat jestem uzalezniony od alkoholu.jestem 10 lat po slubie i tylko wiedza i wsparcie mojej zony na ten temat nie przekreslilo naszego zwiazku.stracilem kilka bardzo dobrych prac.zona okolo 10 razy uciekala odemnie do rodzicow.bylem na terapi 4 razy,teraz mam 5 wszywke-pierwsza chyba prawdziwa,i nie pije od miesiaca,ale zaczolem po 9 latach palic dopalacze.mam problemy z rozwiazywaniem moich niewyjasnionych spraw,nie potrafie nikomu powiedziec swojego zdania.mam mysli samobujcze chociaz wiem ze kazdy problem da sie rozwiazac.ale ja jestem taka oferma.nie jjem nie mam ochoty nic robic i gadac z nikim.a w maju zostane drugi raz ojcem.nie chodzi mi o finanse,bo te mam.biore lek symfaxin 150mg.prosze doradzcie cos.wizyte mam u swojego psychiatry,ale on nie wie o tych moich problemach bo rozmawiamy tylko o sprawach alkoholowych.prosze o jakes porady.dzieki z gory.

  5. do 0 mariusz.chlopie idz do psychiatry od uzaleznien.to pierwszy krok-a w twoim przypadku raczej jedyny,bo jeszcze nie osiagnoles dna.napisz cos wiecej o swoich problemach.pewnie i mi by cos to pomoglo,bo ja juz jestem na skraju wytrzymalosci.co ja robie mojej zonie w ciazy i 10 letniemu synowi.z alk.do narkotykow.potrzebuje pomocy.piszcie

  6. a co do testu to 1,2,3,4,5,6,7,8,10-TAK a 9-NIE.Moze ktos zna dobrego specjaliste z lublina i okolic.TERAPIA NIE WCHODZI W GRE.

  7. Zmagam się z depresją od jakiś 2 lat,jest mi coraz trudniej normalnie funkcjonować. Życie mi poprostu ciąży,nie potrafię się już cieszyć z życia tak jak kiedyś. Ciągle czuję się przygnębiona,smutna,towarzyszy mi ciągłe poczucie winy,nie bez powodu bo sama sobie jestem winna tego że mam tak okropne życie. To ja zawiniłam bo pozwoliłam by ktoś zniszczył mi życie. Często miewam myśli samobójcze bo po co mam żyć skoro i tak nic z tego życia nie mam. Nie mam nikogo kto by mi pomógł,kto by mnie wspierał,wszysty się ode mnie odwrócili. Pseudo Przyjaciele mnie poprostu wykorzystali a potem olali. Moi znajomi nie potrafią mnie nawet wysłuchać. Moja mama nic nie wie o tym co mi jest i pewnie nigdy się nie dowie. Nie chcę dawać jej kolejnych zmartwień i tak już dość często się denerwuje. Do taty też nie mam jak się zwrócić o pomoc bo nie utrzymuję z nim kontktu wsumie to raz w zyciu go widziałam na oczy bo ma mnie głęboko gdzieś. Nie mam już nikogo. Ciągle żyję przeszłością wspominam przykre chwile,wypominam sobie dawne błędy. Bo ja jednym słowem jestem nikim . Wszystkim było by lżej gdybym odeszła z tego świata. Codziennie rano gdy się budzę boję się tego co będzie,ale wstając z łużka czuję że mam jednak w sobie siłę by przeżyć kolejny dzień,lecz w ciagu dnia wszysty mi tę siłę odbierają. Nikt mnie nie rozumie i nigdy nie zrozumie taka jest prawda. Nie chcę już żyć nie mam na to sił. Proszę was o pomoc nie wiem co robić.

  8. depresja to piekło za życia.jestem po ciezkim urazie głowy-wstrzasnienie mozgu minelo juz 2 lata a ja nie mogę się pozbierac.spie tylko dzieki lekom-po wypadku zapadłam na calkowita bezsennośc i ciezka depresje.czytałam ze to moze byc zespól pourazowy i ze moze trwac nawet kilka lat.teraz zazywam faxolet 225mg i na noc kwetaplex 200mg.10 lat temu przechodziłam depresje ale nie bylam wtedy leczona.Panie Doktorze czy bede jeszcze kiedyś mogła spac normalnie tzn.bez leków???bo ja juz trace nadzieję-ta choroba zrobila ze mnie wraka człowieka.caly czas mam jakies objawy ze strony serca kołatania itp.byłam u kardiologa stwierdziła nerwice.Panie doktorze na pewno leczył Pan pacjentów po urazach głowy-czy taka depresja jest trudniejsza do wyleczenia?do tego mam jeszcze padaczke pourazowa ale leki na padaczke mam juz odstawione.bardzo prosze o odpowiedz.pozdrawiam

  9. Zmagam się z depresją od niedawna,ale jest mi coraz trudniej normalnie funkcjonować. Życie mi poprostu ciąży,nie potrafię się już cieszyć z życia tak jak kiedyś. Ciągle czuję się przygnębiona,smutna,towarzyszy mi ciągłe poczucie winy,nie bez powodu bo sama sobie jestem winna tego że mam tak okropne życie. To ja zawiniłam bo pozwoliłam by ktoś zniszczył mi życie. Często miewam myśli samobójcze bo po co mam żyć skoro i tak nic z tego życia nie mam. Nie mam nikogo kto by mi pomógł,kto by mnie wspierał,wszysty się ode mnie odwrócili. Pseudo Przyjaciele mnie poprostu wykorzystali a potem olali. Moi znajomi nie potrafią mnie nawet wysłuchać. Moja mama nic nie wie o tym co mi jest i pewnie nigdy się nie dowie. Nie chcę dawać jej kolejnych zmartwień i tak już dość często się denerwuje. Do taty też nie mam jak się zwrócić o pomoc bo nie utrzymuję z nim kontktu wsumie to raz w zyciu go widziałam na oczy bo ma mnie głęboko gdzieś. Nie mam już nikogo. Ciągle żyję przeszłością wspominam przykre chwile,wypominam sobie dawne błędy. Bo ja jednym słowem jestem nikim . Wszystkim było by lżej gdybym odeszła z tego świata. Codziennie rano gdy się budzę boję się tego co będzie,ale wstając z łużka czuję że mam jednak w sobie siłę by przeżyć kolejny dzień,lecz w ciagu dnia wszysty mi tę siłę odbierają. Nikt mnie nie rozumie i nigdy nie zrozumie taka jest prawda. Nie chcę już żyć nie mam na to sił. Proszę was o pomoc nie wiem co robić.

  10. Obecnie wielu ludzi, swoje chwilowe załamanie trwające kilka dni już nazywa depresją. Myślę, ze nadal mimo tak dużej świadomości społecznej, wielu spośrod nas nie wie czy charakteryzuje sie depresja jako choroba.
    Zaskakujacy jest fakt iż dotyka ona coraz wiecej, młodszych osob nawet nastolatków, myślę, że to może być trochę „owoc” wyścigu szczurów, tempa zycia – raczej nakładanych coraz to nowych trudniejeszych obowiązków.

    Jak wielu sposrod nas brak sensu zycia – ja osobiscie smiem twierdzić iż to jest źródło tej choroby.

  11. 10 razy TAK… Nie radzę sobie już z życiem – wszystko dookoła nie ma juz sensu…tak bardzo potrzebuje obok siebie Człowieka, który pomoże mi odzyskać wiarę, ale cuda sie nie zdarzają i nie mam juz nawet nadziei…

  12. Witajcie Ja tez na wiekszasc z 10 pytan odpowiadam tak Moje zycie zmienilo sie w 8 miesiecy Najpierw do pracy za granice pojechal maz Wczoraj dolaczyl do niego syn a mnie nie pozwolili jechac bo mamy psa 3 letniego owczarka a oni psa i klopotow z nim nie chca Wygodne zycie bez karmy i spacerow Zostalam w Polsce bez rodziny a z mozliwoscia uspienia badz oddania psa i wtydy moze mnie przyjma Wszystko to jest dla mnie za trudne ze maz kazal mi wybierac Zna mnie i wie ze kocham tego psa i co teraz Placze codziennie i wyjscia nie widze Oni tam spokojnie zyja a ja mam masakrycznego dola Codziennie wiekszego Wiem ze kazdy z waszych problemow jest bardzo wazny i szczerze wspolczuje wam Napiszcie chociaz jak choc troche z tego wyjsc Bo ja swiatelka w tunelu nie widze

  13. Panie doktorze, trafilam na strone przypadkiem, artykuly sa naprawde rzetelne i bardzo czytelne. Jestem pod ogromnym wrazeniem. Czytalam artykul o nerwicy. Mysle, ze mam nerwice serca, jednak kardiolodzy nie potwierdzaja tego, daja kolejne leki na tachykardie, a ja pograzam sie w lęku o zycie, zdrowie. Calymi dniami i nocami rozmyslam o pulsie i biciu serca. Teraz widze, ze to wlasnie moze byc nerwica. Mam nadzieje, ze kiedys znajde pomoc i uda mi sie z tego wyjsc

  14. zawsze mi mówiono że sama nie wiem czego chcę,,,bo ja nigdy niczego nie chcę,nie chce prezentów bo mam wrażenie że po co ktoś ma na mnie tracić kasę,nie chce pomocy w żadnych pracach bo czemu ktoś ma za mnie coś robić,nie znoszę komplementów bo mam wrażenie że to tylko kłamstwa które maja mi poprawić humor,nie chce niczego dla siebie a i tak mam uczucie że chce za dużo,za wszystko co złe wydarzyło się w mojej rodzinie zawsze czuję się winna,mój mąż chyba też tak uważa, ma do mnie pretensję o to że syn coś zbroi, że drugi skłamie, że córce poświęcam za mało czasu,ja jestem z nimi sama przez większą część miesiąca on pracuje na delegacji,staram się ale ciągle są jakieś problemy z dziećmi jak nie z jednym to z drugim, dbam o dom robię drobne naprawy malowanie ścian czy takie tam drobne rzeczy bo nie chce nikogo o to prosić ale to niczego nie zmienia ciągle czuję że to wszystko za mało,staram się wyglądać atrakcyjnie dbam o figurę,ale nie czuje się atrakcyjna,czuję się staro może to kryzys wieku średniego,mam 41 lat ,ważę 56 kg,mam 164cm wzrostu,chyba nie jestem gruba ale mam wrażenie że widać tylko to co sie we mnie zużyło,kocham mojego męża,kocham nad życie moje dzieci, wiem że gdyby nie one byłabym w stanie położyć się i umrzeć,tak po prostu,przestać oddychać ale jestem tu dla nich dla moich dzieci,mam dorosłego syna 22lata ,17lat drugi i córka 10,wiem że dla córki trzeba pobyć tu jeszcze aby mogła sama funkcjonować,ale czy będę miała siłe tak długo oddychać,,,,,,,,,,,

  15. takze mam problem z najblizza rodzina po przeczytaniu tych artykolow wiem juz napewno ze to depresja.bo ciagle walkoje to samo juz wydaje sie ze moja glowa jest pusta

  16. A ja od 1997 choruję na CHAD i straciłem zdolnośc do pracy. Jestem sam. I wariuję. Wydaje mi się, że nikt nie ma ode mnie gorzej. Pozdrawiam

  17. nie umiem napisac tego co czuje i mysle ale tyle chcialabym czasami komus opowiedziec co przezylam od dziecinstwa. potrzebuje osoby ktora by mnie zrozumiala i doradziła co trzeba zrobic w danej sytuacji.

  18. Od lat choruję na depresję. Aktualnie też źle się czuję psychicznie. Ból psychiczny odczuwam fizycznie. Pan doktor tutaj nazwał to anhedonią. Niecierpliwie czekam na wizytę u mojego lekarza. Na „szczęście” (prawda, że wątpliwe) staram się radzic z tym stanem. Mamy tylko jedną alternatywę niczym hamletowskie: byc albo nie byc. Skoro „byc” to trzeba zmusic się do działania. I ja się zmuszam. Niechętnie, ale wstaję, idę do pracy, porządkuję mieszkanie, staram się jako tako wyglądac. Wiem, że nie mogę się poddac, bo co to da? Niedawno odeszła samobójczą śmiercią moja znajoma. Upłynęły niecałe dwa miesiące, a nikt z otoczenia już o niej nie pamięta. Dlatego życie, które zostało nam dane należy „wyżyc”. Staram się odganiac złe myśli od siebie. Stosuję świetne komputerowe określenie: „reset”. Przychodzi zła myśl wówczas mówię „reset”. Staram się jeśc ładnie z umiarem. Maluję…paznokcie. Ceremonia malowania paznokci podnosi mój nastrój, podobnie wizyta u fryzjera. Zmuszam się do tego – wierzcie mi! Wiem na pewno, że żaden lekarz najlepszy z najszczerszymi chęciami nam nie pomoże jeśli sami nie będziemy chcieli sobie pomóc. Mój lekarz mnie chwali, bo uważa, że jestem dobrą pacjentką, bo nie chcę tkwic w tej chorobie, chcę sobie pomóc, „dogodzic”. Wiem, że to trudne, rozumiem „depresantów” tutaj, ale chcąc wyjśc z depresji trzeba „wyjśc z siebie”, ze swojego życia na tyle na ile to możliwe. Serdecznie pozdrawiam. Sylvia

  19. Sylvia jak sobie radzisz napisz do mnie na maila basiamali@wp.pl
    ja tez choruje na depresję i cieżko jest mi ogarnąć każdy dzień, nie mam na nic siły i ochoty, brak mi sensu i celu w życiu-brak mi motywacji nie mam dla kogo życ,
    proszę odezwoj się do mnie mailowo-basiamali@wp.pl

  20. Martwie się że mąż ma depresję, odszedł ode mnie , zostawił mnie z córką.Powód „coś się wypaliło”, „już cie nie klocham”.Jednak po przeczytaniu tego artykułu obawiam się że może mieć depresję,wiele zachowań pokrywa się z opisanymi. Czy w depresjii można mieć zaburzenia w odczuwaniu uczuć.Może mu się wydaje że mnie już nie kocha a to objawy choroby.? Prosze o pomoc.

  21. dziekuje za to ze jest taka stronka i pomoc wsparcie bo ja mam tez depresje i potrzebuje takiej pomocy.prosze o kontakt w tej sprawie.dziekuje

  22. Dziekuje Panie Marku,
    Dzieki Panu dowiedzialam sie ze nie mam chyba depresjii, raczej bardzo duze poczucie smutku ( straty , krzywdy).
    Mam troche obiawow tu opisanych, jak smutek, placz, obnizenie nastroju,klopoty z zasnieciem(czasami), klopoty z pamiecia dosc powazne, mam tez skoki nastroju.
    Natomiast nie wystepuje poczucie winy ktore jak Pan zaznaczyl jest charakterystyczne dla depresji.
    Moje poczucie straty pojawilo sie (na przelomie dwoch ostatnich lat) po trzech poronieniach i poniewaz staramy sie znowu, pozytywne nastawienie jest warunkiem kluczowym powodzenia dlatego bardzo prosze o kilka sugestii jak sobie z tym ogromnym smutkiem poradzic?
    Myslalam zeby pojsc z tym problemem do psychologa jednakze rozmowa na ten temat powoduje ze moj smutek staje sie glebszy tak jakbym przezywala to jeszcze raz, tak samo myslenie o tym, rozpamietywanie. Nie wiem jak sobie z tym poradzic. Jesli mialby Pan dla mnie jakies sugestie to bede bardzo wdzieczna. Pozdrawiam. Ela

  23. Witam ja również podejrzewm depresje u siebie ,miaałam ja przez 7 lat ale po licznych wizytach u neurologa i psychologa wyleczyłam sie ,ale do stycznia straciłam prace oraz chłopaka ,chyba znowu mam ten prblem ,nie mam siły wstawac z łózka cała moja terapia sammoocena poszły sie bujac ,jest to straszna choroba uwierzcie mi ,najgorsze jest to że ludzie którzy ie mają pojęcia co to znaczy bagatelizują to mówiąc do chorego że przesadza ,że udaje wymysla że ma fochy i po prostu jest leniwy a wcale tak nie jest ,naprawde -;(((

  24. A jesli myśli samobójcze utrzymują się od roku i teraz są coraz częstsze a nie chcę iść do specjalisty to co z tym zrobić?

  25. Otoczenie ciebie pogrążonego w depresji nie rozumie. Napraw się, zmień się i do nas wróć, jak będzie OK.Po prostu nie mają dla ciebie czasu.Zajmij się sobą. Poczytaj , zorganizuj sobie sam czas to są ich rady A w samotności depresja się nasila i co robić- iść spać?

  26. Cierpię na depresję, nerwicę, ogromne lęki. Od wielu lat probowalem roznych sposobow ratowania sie (lekarze, psychiatrzy, psychologowie, metoda Silvy-nie polecam, lekarstawa, ziola) i tak doprawdy nikt mi nie powiedzial skad sie to bierze.
    Teraz juz wiem. To ogromne poczucie winy oraz niewlasciwego postepowania spowodowalo pojawienie sie objawow juz w dziecinstwie, by nabrac mocy w zyciu doroslym. Uswiadamiam sobie swoje zycie i widze mase zlych rzeczy, z ktorymi wielokrotnie, juz jako dziecko musialem wewnętrznie walczyc. Jako dorosly tez popelnialem mase bledow, raniac tez innych.
    I wiecie co…te depresje to zadna chemia..to poczucie winy i brak milosci w swoim zyciu. Nawarstwiające sie codziennie tworza pokazny tort, niestety, nie słodki. To rana naszego serca, z której wycieka, ucieka codziennie zycie.
    Kochani, jesli coś was gnebi, macie stany nerwicowe, lekowe, to na pewno ma to swoje podloze, ktore tylko Wy znacie. Spokojnie sie zastanowcie, co to jest(a moze to byc niby drobnostka(np nie wybaczylem komus), ktora w Twoim sumieniu zaczyna sie psuc.
    Im szybciej zaczniecie sie rozliczac sami ze soba, tym szybciej osiągniecie spokój i radość zycia zacznie wracac.
    Czasami siegajac w przeszlosc mozna pomyslec, tyle sie stalo, tak dawno tyle zla, ze zeby zaczac naprawiac, to normalnie rece opadaja i brakuje sil poza tym.
    Ale przecież jest Ktoś, kto tylko czeka, byśmy Go poproslili o wsparcie, tak nas pokochal ze dał sie zabic za nas.
    Pozdrawiam

  27. mam poważny problem strasznie mnie dreczy od jakiegos czasu nie umnie ufac zbytnio ludzia denerwujom mie bez powodu nie umnie z nimi gadac zamykam sie w swojim swiece pol roku temu zwiazalem sie z moja kobieta i z nia zamieszkalem wszystko fajnie bylo nagle cos wemnie wygaslo chociasz nie dawala mi powodow naprawde jest super kobieta chce spedzic z nia reszte zyca ale mnie dreczy brak uczucia wygaslo tak nagle bez powodu nie moge przestac otym myslec wpadlem w depresie co mam zrobic

  28. Mój tato ma bardzo silną depresję i wiele innych chorób w tym parkinsona,właśnie leży w szpitalu po drugiej próbie samobójczej. Serce mi pęka z bólu. Zrobiłam wszystko co mogłam i moja rodzina też żeby mu pomóc ale to wciąż za mało. Za dwa dni będzie przekazany do szpitala psychiatrycznego. To nasza ostatnia nadzieja na poprawienie jego stanu. odn. poprzedniego postu, mój tato też ciągle wspomina, że miał paskudne dzieciństwo. Basiu ratuj się , szukaj pomocy u psychiatry nie daj się!!!

  29. Do Basi.

    Basiu, kilkakrotnie – zgodnie z Twoją prośbą – pisałam na wskazany przez Ciebie adres e – mail. Nie otrzymałam żadnej odpowiedzi.

  30. Jestem corka osoby chorej bardzo ciezkiej na depresje. Nie wiem co pisac, czy w ogole ktos mi odpowie. Moze napisze pare slow o mojej mamie..To byla kobieta waleczna,pelna sil mimo nieustannych jej zyciowyc trudnosci. Jej matka byla alkoholiczka, ciaza (ze mna w wieku 19 lat), porzucona przez mojego ojca szla dalej, na przekor losowi. Po wielu latach zdecydowala sie na kolejny zwiazek z ktorego narodzilo sie moje rodzenstwo. Potem on ja zostawil, z dlugami oczywiscie. Moja mama cale zycie miala wielki problem z noga. Przeszla wiele operacji, wiele razy lezala w szpitalu..nigdy nie mogla podjac normalnej pracy. Wiec cale zycie klepalismy biede. Ale sie nie poddala. Po wielu latach ok 40, postanowila odrzyc. Poszla do szkoly, zrobila mature. Postanowila zaczac nowe zycie. Znalazla wspaniala prace w miescie. Ciezkimi silami wyremontowala nasz dom , nasza ruine. Wszyscy ja podziwiali. I zaczela chciec czegos wiecej. Milosci, meza. Po tylu latach samotnosci…I znalazla I tu zaczal sie koszmar. Moja mama poznala obcokrajowca, chyba dobrego czlowieka(chyba bo jeszcze nie zrozumialam ,czy jest po prostu za glupi, zeby ja zrozumiec, czy po prostu na tyle sprytny ,zeby ja wykorzystac). Ja jestem juz dorosla. wyprowadzilam sie z domu jak tylko skonczylam szkole. Mialam zawsze trudny kontakt z mama. Moje rodzenstwo przeprowadzilo sie do obcego kraju przez slub mamy, zaczelo zycie od nowa. Teraz, po kilku latach okazuje sie, ze maz mojej mamy kompletnie niczym sie nie interesuje. Ona pracuje 48 godz na dobe(jesli tak moge to ujac). Wysluzyl sie nia. Moja mama popadla w ciezka depresje. Destrukcyjna. Klocac sie z nim, niszczy wszystko, z rozpaczy. Do tego ja nigdy jej ulatwialam. Klocilam sie z nia przez wiele lat, myslac ,ze tak zrozumie swoje bledy w stosunku do mnie(cale zycie w moim domu byly awantury). Oczywiscie wiedziala, ze ja kocham ale po prostu nie potrafilam sie z nia dogadac . Mialam jej wiele za zle. A teraz zrozumialam ,ze ona ma naprawde depresje, ze czuje sie sama..i niema wyjscia z tej sytuacji. Oczywiscie glownie z powowdow finansowych:Do Polski nie ma po co wrocic, nasz byly dom jest juz ruina, brat ma juz tu prace (ale nie pomaga w domu i nic go nie interesuje) a siostra jeszcze sie tu uczy. Mama od meza odejsc nie moze bo nei ma gdzie. Wczoraj moja mama probowala zkonczyc swoje zycie. Ja jestem w domu od niedawna, Jestem ta wyrodna corka , ktora ja ciagle krytykowala za zachowanie (ciagle mialam jej za zle ,ze przez jej klotnie z przeszlosc z bylym ojcem i terazniejszym mezem nie mamy normalnego zycia). A nie powinnam byla sie wtracac, nie powinna byla jej krytykowac.Moja mama chodzi do psychologa ale chyba to nie ten „wlasciwy”. Nic jej nie pomaga. Ona nie chce juz nic od zycia. Tylko umrzec. Ja zrozumialam wiele rzezcy. Byc moze za pozno.Kto moze nam pomoc. kto moze pomoc mojej mamie?byc moze nie wyrazilam sie jasno opisujac sytuacje..to nie jest latwe..ja po prostu chcialabym uratowac mame, ktora jest w glebokiej depresji z powodu popelnionych w zyciu problemow z ktorych ciezko jest teraz wyjsc.Ta zawsze dzielna kobieta nie ma i nie chce juz walczyc. Jak jej pomoc????

  31. gdyby ktokolwiek zainteresowalby sie jakimkolwiek kontaktem ze mna czy moja mama, podaje adres e-mail:kiniagalopka@op.pl

  32. Tem mam depresje i mam juz tego dosc, w dodatku ostatni rok jestem praktycznie sam, to jest cos strasznego, nie moc z kims pogadac wyjsc, z drugiej strony juz i tak nie mam o czym rozmawiac z ludzmi i widze ze stronia odemnie, bo wiem ze to jest zarazliwe to znaczy pesymizm. Dziecinstwo straszne, ojciec alkocholik nocne awantury, niewyspania, mama zapracowana na utzymanie go i reszty czyli trojki dzieci, malo czasu dla kazdego, praktycznie kazdy wychowywal sie sam, z tego problemy w szkole, patologiczna dzielnica , po skonczeniu podstawowej wyprowadzka do dziadkow zeby miec swiety spokoj, wtedy jeszcze pod wplywem dzielnicy nie zaliczylem dwa roki, i to mi otworzylo oczy i zaczalem sie uczyc skonczylem zawodowke, liceum, z braku pieniedzy musialem tez pracowac, prace glownie malo platne albo przez znajomych, po czasie zaczelem potrzebowac prywatnosci i dostawalem atakow z powodu braku mozliwosci mieszkania samemu a nie widzialem szans na kupno swojego mieszkania pracujac w polsce i wyjechalem pomyslalem ze zarobie szybko i wroce niestety osoba ktora nic nie umie marne ma szanse na to i tak moja depresja sie powieksza z roku na rok, ostatni rok byl najgorszy bo nawet nie mam juz za bardzo z kim pogadac byly okresy ze dwa tygodnie do nikogo sie nie odezwalem to robi straszne spustoszenie w mozgu, nie mam na nic ochoty nie mam na nic sily jeszcze pracuje ale nie wiem po co , aby jesc, to chyba bez sensu, meczyc sie kazdy dzien aby cos zjesc co i tak ci nie smakuje, nie widze z tego rozwiazania. Pewnie ze prubuje znalesc sobie kogos jakas dziewczyne ale kazda traci mna zainteresowanie po paru zdaniach , teraz jest strasznie materialny swiat a ja nic nie umiem i nie mam zadnych perspektyw , choc oczywiscie probuje ale mi to idzie bardzo ciezko, mam juz 40 lat i juz mysle o ukonczeniu tego praktycznie kazda noc sztukawsztuce@gmail.com

  33. Kamaju ( ad.8) To wyrzuć tego dziada z domu, twoje mieszkanie, niech spada darmozjad, bo się wykończysz przy nim.

  34. Witam!
    Ja z depresją walczę od trzech lat. Zaczęło się od utraty pracy. Ale to był tylko zapalnik do potwierdzenia, że z depresją miałam styczność od wielu, wielu lat – nie wiedząc o tym. Obecnie biorę Parogen 60 mg, Symla 100mg, Spamilan 3×10 mg oraz Mirzaten 30 mg na noc. Od czasu do czasu biorę Afobam 0,25 mg.
    Na początku miesiąca byłam na komisji o przedłużenie mi renty. Orzecznik stwierdził, że jestem zdrowa. Załamałam się i chciałam sobie skrócić życie biorą Trittick. Najpierw wzięłam leki, które biorę codziennie rano, później kupiłam sobie 4 piwa i wypiłam je prawie duszkiem po czym łyknęłam 3 całe tabletki Trittico, następnie kolejne trzy, a później przygotowałam sobie kolejne trzy. Nie łyknęłam ich tylko się położyłam. Nadmieniam, że było mi tak źle, że strasznie płakałam, wręcz wyłam z bezsilności. Cały czas o tym myślę. Chyba nie byłoby mi trudno to powtórzyć. Martwię się jednak o syna, który strasznie się wystraszył, że umarłam i wezwał pogotowie, które zabrało mnie na Oddział Wewnętrzny do Szpitala Miejskiego. Moja pani dr psychiatra skierowała mnie do Szpitala Psychiatrycznego na terapię dzienną. Czekam na termin. W szpitalu byłam dwa razy i raz na terapii na oddziale dziennym.
    Zamartwiam się, bo może orzecznik miał racje, że jestem zdrowa, a ja tylko wymyślam?
    Pozdrawiam wszystkich, którzy udzielają tu wsparcia i sami szukają pomocy.
    Grażyna

  35. Czytam i już wiem że już też zmagam się z depresją.Mam dzieci,rodzinę.Na początku zupełnie poświęciłam się rodzinie,pojawiały się problemy…normalne jak to w życiu.Zawsze wszystkie winy,problemy nie ważne kto zawinił brałam na siebie.Zawsze wszyscy mogli liczyć na mnie i nigdy nie oczekiwałam wdzięczności.Teraz to ja potrzebuję wsparcia,pomocy i motywacji do życia,ale słowa”ogarnij się,weź się w garść” nic nie dają,wręcz odwrotnie.Chętnie skończyłabym ze sobą bo poczucie ogromnej winy,bezradności jest jak walka z wiatrakami.Patrze na dzieci i płaczę,ciągle płaczę w dzień w nocy i nie zależnie od tego jak bardzo się staram,to wiem że jestem na straconej pozycji,a ja chciałabym już teraz żeby tylko dzieciom w życiu było lepiej i coraz częściej zaczynam myśleć że lepiej im będzie beze mnie!

  36. To juz nie pierwsza depresja, ktora mnie dopada. Kiedys mimo wszystko chcialem walczyc, bo wiedzialem, ze mozna z tego wybrnac, lecz teraz mam juz to wszystko gdzies. Nawet jesli wyjde z tego i to predzej czy pozniej to do mnie powroci. Nie spelniam sie w zadnen sposob. Mam podciete skrzydla. Brak pracy, pieniedzy, zawodu. Moja dziewczyna jest teraz 2tys km ode mnie i odnosze wrazenie, ze nie interesuje ja to, ze wpadlem w depresje. Chcialem zwrocic jej uwage na to, ze cierpie z tesknoty i z braku perspektyw. Miala przyleciec niedlugo z dziecmi, ale ciagle sie to wydluza. I choc niedlugo mam podjac prace, to boje sie, ze sie nie sprawdze. Wszystkich zawodze brakiem wiary w samego siebie. Wyizolowalem sie od ludzi. Mimo, ze mieszkam chwilowo z rodzicami to w ogole prawie z nimi nie gadam. Myslalem, ze mam przyjaciela w swojej partnerce. Mylilem sie. Wychodzi na to, ze w ogole niemam przyjaciol, Mam ochote skonczyc ze soba. Niechce byc dla nikogo zbednym balastem.

  37. Przeczytałam uważnie wszystkie wasze wpisy, mam depresję od 7 lat , ale podejrzewam , że było to od zawsze, a na pewno od okresu dojrzewania-tylko o tym nie wiedziałam. Zawsze się czułam dziwnie i zawsze na niewielkie trudności reagowałam chęcią ucieczki.Przed wszystkimi klasówkami /egzaminami byłam sztywna , mimo iż zdawałam je na 5.Po wyjściu zamąż stan się pogłębił.Mąż zawsze uważał że robię wszystko źle a dobre rzeczy pomijał milczeniem /albo ja uważałam ,że mnie nie docenia /Były awantury , wypominanie wzajemnych nieudaczności życiowych co powodowało obniżanie samooceny.Kiedy popełniłam błąd wiedziała ,że mimo obecnego milczenia w następnej awanturze będzie to dowód koronny.Byłam jedynaczką , mąż pływał.Od dzieciństwa bałam się być sama to mnie paraliżowało i wprawiało w nastrój paniki, ale samotny stan był krótkotrwały.Małżeństwo zaczęło wchodzić w stan obojętności , mąż miał od początku jego trwania kochanki więc przeżywał i milczał mnie odpychając Lęk przed samotnością się nasilał.Kiedy już było strasznie znalazłam sobie przyjaciela ,ale jak to w życiu bywa rodzina się rozpadła, przyjaciel powiedział po 7 latach bliskiej znajomości ” i co się zmieni w twoim życiu oprócz że mnie nie będzie” . Co u mnie się zmieniło zostałam sama , oszalałam i cały świat czułam że jest za szybą. A potem depresja i te same symptomy jakie opisywaliście. Teraz wszystko jest szare, a ja żyję w przeszłości, jestem samotna, a depresja mnie jeszcze izoluje od ludzi i daje mi świadomość, że wszystko się zamknęło. Jestem pod opieką lekarzy i zjadłam chyba wszystkie dostępne leki. Wszyscy mówią /oprócz lekarz/,że muszę chcieć wyjść z tego stanu , a ja nie chcę i nie potrafię.Depresja jak sinusoida tylko bez górnych odcinków wali niewiadomo kiedy i w tym dniu wszystko mimo leków ściąga w dół i pojawiają się myśli samobójcze. Wtedy uciekam z domu i krążę samochodem po ulicach , Na ludzi nie liczę bo po 7 latach mają mnie dosyć -tym bardziej , że jak mi jest źle muszę to zaraz powiedzieć , bo mam uczucie że się zabiję. Najbardziej boję się starości z samotną depresją i dlatego też postanowiłam uprzedzić Pana Boga. Rodzina nie chce mieć ze mną problemów i jej się nie dziwię, dobrze ktoś napisał id się w garść , weź leki ,wylecz się i do nas wrócisz> A mąż nie musi już być mi przychylny. Skąd depresja właśnie z narastających nierozwiązanych problemów i okrutnego traktowania przez ludzi a szczególnie bliskich .A leki ogłupiają aby to znieść

  38. Witam Państwa. Mam problem dotyczący mojej sąsiadki. Jest osobą na rencie mającą męża i dzieci.Mąż ją bardzo kocha ale jednocześnie chce aby stale przy nim była. Nie może sama wyjść do sąsiadki, bo zaraz ją woła.Kobieta cierpi na silną nerwicę.Była leczona w szpitalu. Obecnie ma silną depresję jest pod stałą opieką psychiatry, ale… Wczoraj uciekła z domu .Mąż zgłosił jej zaginięcie. Znalazła ją wieczorem sąsiadka zapłakaną z podciętą żyłą na ręku tzn próbowała popełnić samobójstwo.Na szczęście nie udało się, ale rana była dość głęboka. Policjant który przyjechał spisać protokół po odwołaniu poszukiwań zauważył ranę tylko co dalej? Po tym jak zobaczyłam, że rana to nie tylko skaleczenie poprosiłam jej męża aby pojechał z nią na zszycie, bo jeśli tego nie zrobi to dzwonię po karetkę.”Powiedział” żebym się nie wp….. bo mi narobi kłopotów. Ale pojechał z nią po małej kłótni ze mną. W szpitalu zszyli jej rękę i wróciła do domu. Dowiedziałam się że sąsiadka miała już dwa skierowania do szpitala , ale mąż jej odradził gdyż panicznie boi się szpitali Teraz próbowałam mu wytłumaczyć, że nie obejdzie się bez szpitala bo Ona sobie nie radzi, ale zignorował to złoszcząc się na mnie. Po wczorajszej rozmowie z nią boję się, że zrobi to jeszcze raz a ja nie mam pojęcia jak jej pomóc. Nie lubię i nie chcę nikomu wchodzić „na podwórko”, ale tu już chodzi o ludzkie życie. A kiedy z nią wczoraj rozmawiałam to jeszcze nie widziałam jej w tak złym stanie. Płakała, że sobie z niczym nie radzi, nie umie żyć, jest zmęczona .Nie radzi sobie z dziećmi z chorym na wózku 19 letnim synem. Mówi ,że jej za ciężko. Mam nadzieję ,że policja podejmuje jakieś działania przy tego typu sprawach, bo jeśli nie to ……..nie chcę nawet myśleć. A mąż twierdzi ,że musi poleżeć i jej minie. bo na razie do końca lipca nie ma jej lekarza,mi opadają ręce.Kilka lat temu sąsiadka również była w szpitatu i kiedy wróciła to normalnie funkcjonowała, ale teraz jej stan jest o wiele gorszy. Jak nakłonić jej męża na szpital. Nie wiem nie mogę przestać o niej myśleć. Może Państwo mi coś doradzą

  39. Zaczęło się to trzy lata temu. Z wesołej dziewczyny, która miała plany i marzenia stałam się… kimś innym. Płaczę z byle powodu, jestem nerwowa – wszystko mnie denerwuje.Krzywdzę przez to wszystko bliską mi osobę. Nie mam już wizji przyszłości. Zawsze lubiłam szkicować – od ponad 1,5 roku nie mam już na to ochoty i przestałam rysować. Nic nie sprawia mi radości. Zdarzają się czasem momenty poprawy, ale ten stan wciąż wraca i nie potrafię sobie już z tym poradzić. Unikam ludzi, przywołanie na twarz uśmiechu jest ogromnym wysiłkiem. Potrafiłabym przespać cały dzień…bo nic mi się po prostu nie chce. Byłam u kardiologa, bo odczuwam bóle w klatce piersiowej. Badania niczego nie wykazały. Nie myślę o samobójstwie – czasem tylko, jak idę chodnikiem, mam nadzieję, że potrąci mnie samochód. Nie wiem, czy to depresja, bo boję się pójść do psychologa… Po prostu od trzech lat męczy mnie życie.

  40. Chyba cierpię na depresję. Już wiem dlaczego taka jestem .Wszystkie punkty wymienione wyżej , są tak jakby o mnie . To chore , mam dopiero 18 lat. Czy to jest możliwe że w takim wieku mam depresję ?

  41. Na wstępie Pozdrawiam Wszystkich cierpiących na tą straszną chorobę. Niestety też się leczę już od dwóch miesięcy byłem u lekarza rodzinnego, który polecił mi zrobić badanie krwi TSH na tarczycę bo podobno są podobne objawy jak w depresji. Badanie wyszło ok! więc jeszcze zrobiłem sobie EKG bo miałem ucisk w klatce piersiowej. Też wyszło dobrze. Udałem się do psychiatry i po wnikliwej rozmowie stwierdził, że to jest Depresja! Moje objawy to wyraźny spadek energii tak, że nie mogę wstać z łóżka rano i jak wstaję to mam strasznie zły nastrój same najgorsze myśli i jakiś ból psychiczny, którego ciężko nawet opisać, nie mam ochoty na nic i nie widzę żadnego sensu w działaniu nic mnie nie cieszy a praca którą wykonuję strasznie nudzi i męczy. Z drugiej strony strasznie się boję, że stracę pracę przez to i to potęguje mój zły nastrój. Pierwszy miesiąc jak się zaczynał ten stan chodziłem do pracy i wręcz się zmuszałem do działania i ciężko mi było nawiązać z kimś normalny kontakt bo moje przygnębienie raczej odstraszało kolegów. Potem poszedłem na urlop i wziąłem cały żeby się wyleczyć. Niestety urlop już minął a ja biorę podwójną dawkę leku Venlectine i boję się wrócić do pracy bo jeszcze nie czuję się na siłach. Zadzwoniłem do swojego przełożonego i powiedziałem, że jestem chory bo wyszły mi złe wyniki badań i źle się czuję i muszę się leczyć. Nie powiedziałem jednak, że to depresja bo to by na pewno wykluczyło mnie z pracy dlatego wezmę zwolnienie od lekarza rodzinnego.Powiedzcie mi proszę jak się ma zwolnienie od psychiatry w pracy? Czy takie zwolnienie od razu wyklucza pracownika?

  42. Ja rowniez cierpie na depresje. Od ponad roku. Bardzo zle sie czuje. Chodze codziennie do pracy. Zmuszam sie. Rozmawiam z ludzmi ale raczej na sile. Chociaz coraz czesciej staram sie otwierac. Jedyny problem jaki mam to takie uczucie jakbym miala zaraz zemdlec i codziennie boje sie czegos a wtedy cala sie trzese. Nie potrafie nad tym zapanowac chociaz tlumacze sobie ze nic sie nie dzieje. Jestem za granica i od tad sie zaczelo kiedy stracilam prace i dlugo siedzialam w domu. Czasem mysle o smierci ze po co sie z tym meczyc lepiej by bylo to zakaczyc (bardziej jest to takie uzalanie sie nad soba). Dzieki Bogu mysle ze to tez nie rozwiaze wszystkiego. I cale szczescie mam gdzies na dnie odrobine nadzieji ze bedzie jak dawniej. Nienawidze tej choroby. Zabrala mi wszystko. Najgorsze jest to ze chodzilam chyba 3 razy do psychologa a Ona juz nie przyjmuje. A u drogiego jak bylam to odrazu dal mi tabletki a ja chcialam porozmawiac zeby ktos mi powiedzial co mam robic. Dal wiare w siebie. To tak jakby ktos Ci umarl a Ty cierpisz. Nie potrafisz o tym nie myslec bo sie nie da. Kiedys myslalam, ze mnie to nie spotka dzis wiem ze niczego nie mozna byc pewnym. Ludzie czesto mysla ze osoby ktore na to cierpia to sa nie normalni i warjaci. Ja ogolnie gdy zle sie czuje mam chec wyjsc, schowac sie gdzies tak zeby mnie nikt nie widzial ze cierpie i chce byc sama. Czasem wmawiam sobie ze moze cos mi jest ze to nie depresja. Ale niestety to Ona

  43. witam. Przeczytałam artykuł i potwierdziły się moje obawy że stan depresyjny to moja doległość. Moja mamusia chorowała na raka ,bardzo cierpiała ale mimo to z tatusiem byliśmy z nią w zaciszu domowym do ostatnich chwil życia . minęły 3 lata a ja nadal nie potrafię się cieszyć z chwil spędzonych z córeczka 9 lat,mężem i tatusiem . Ból który mam w sercu ciagle doskwiera a złość płacz rozdrażnienie i agreja pojawia się w chwilach naj mniej odpowiedniach . Samtna walka nie pomaga lecz pogrąża a z nikim nie mogę porozmawiać z rodziny ((( >>>>

  44. zapomniałam dodać że z tego powodu pogorszyl się mój stan zdrowia ponieważ choruję na nadwrażliwość jelita grubego i kazde wyjście z domu jest dla mnie ogromnym stresem(((9

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *